Śmierć tak was odstrasza, bo nie przygotowujecie się do niej. Gdy posiadasz narzędzie, którego pilnie potrzebujesz, a ono się psuje, wówczas dotyka cię to mocno. Jeśli natomiast nie potrzebujesz danego narzędzia i ono gdzieś przepada, być może wcale tego nie zauważysz. Dokładnie tak samo ma się sprawa z ciałem i ze śmiercią. Poprzez śmierć porzucasz wszystko, co jest związane z ciałem. Ciało jest twoim narzędziem, którego przez pewien czas pilnie potrzebujesz. Potem jednak powinno coraz bardziej tracić na znaczeniu. To jest głębszy sens starości, która polega na stałym przekwitaniu ciała. Ma ona ci pomóc odwrócić uwagę od ciała i skierować ją ku Bogu. Rozpocznij jeszcze dzisiaj z powtarzaniem imienia Boga (27.2), czyń dobro, a śmierć nie naruszy szczęśliwego uśmiechu na twoich ustach.
Niemowlęta przychodzą bezpośrednio z tamtego świata. Dlatego są pełne miłości i ufności. Żyją one wyłącznie w „tu i teraz", tzn. są całkowicie osadzone w jaźni. Niemowlęta dużo śpią, gdyż mogą przez to nadal rozkoszować się bliskością Boga. Ich ciało odznacza się zaokrąglonymi, miłymi formami, jest delikatne i elastyczne. Skóra jest gładka i pozbawiona zmarszczek. Im więcej czasu przemija, tym więcej powstaje nowych struktur, które są potrzebne do życia na Ziemi: rozwija się myślenie, samoświadomość, rozróżnianie między „twoim" a „moim". Ciało stopniowo sztywnieje. Proces ten trwa aż do śmierci. Im starszy robi się człowiek, tym bardziej sztywnieje jego ciało. Oznacza to: Gibkość jest równoznaczna z młodością i życiem. Sztywność jest symptomem starości i śmierci. Zachowaj swoją elastyczność. Unikaj wszelkiej sztywności. Odnajdź w sobie dziecko i przypomnij sobie swoje zabawy. Baw się czymś każdego dnia i odwróć w ten sposób cały proces. Zamiast coraz bardziej sztywnieć, bądź coraz bardziej rozbawiony, coraz bardziej miękki, coraz lżejszy. Powierzchowność jest zawsze odzwierciedleniem wnętrza. Im bardziej będziesz lubił się bawić, im więcej będziesz miał kontaktu z dzieckiem w sobie, ze swoimi delikatnymi, miękkimi, subtelnymi stronami, tym elastyczniejsze będzie też twoje ciało. Dostosowuj się giętko do głębokich paradoksów, do pozornych sprzeczności życia. Rozpoznaj wielkie prawdy, patrząc na nie szeroko otwartymi, niewinnymi oczyma dziecka. Umieraj zatem młodo, bo możesz się zestarzeć zachowując w sobie rozbawione dziecko. Pozostaniesz wtedy do końca giętki, bo starcza sztywność nie znajdzie w tobie punktu zaczepienia. Pozostaniesz pełen blasku i błogosławieństwa.
Zbliżamy się do końca tego roku, roku, w którym dzień po dniu pokazywałem ci drogę do wyzwolenia. Idź tą drogą, a znajdziesz wszystko, czego zawsze szukałeś. Twoja jaźń wie dokładnie, czego szuka. Nie znajdowałeś tego tylko dlatego, że ego było ci zawadą. Cel, który ci wskazuję to moksha, ostateczne wyzwolenie z łańcuchów przykuwających cię do kręgu ponownych narodzin i śmierci. Nieodwracalne prawo głosi: kto się rodzi, musi też umrzeć. Ale przy tym: Kto prowadzi swoje życie jako człowiek zgodnie z Moimi naukami i prawami, umrze co prawda w tym sensie, że odda swoje ciało. Jego dusza osiągnie jednak wieczne zespolenie ze Mną. Dlatego wyzwól się z wszelkich przywiązań. Wyzwól się z nich na wszystkich płaszczyznach. Oznacza to, że masz się wyzwolić z przywiązań do przeszłości, o ile to, co wówczas przeżyłeś nadal cię zajmuje. Odnośnie teraźniejszości, wyzwól się z kłótliwości i nawyku czepiania się słów, z gniewu, nienawiści, zazdrości, zawiści, dumy i wszelkich innych żmij, które swoim jadem zatruwają twoją duszę. Sprawdzaj gruntownie Moje nauki i stosuj się potem do nich bez prawowania się. Wyostrz swój rozum i żyj w prawdzie. Strzeż się arogancji, pozwalającej ci mniemać, że masz we wszystkim rację i że wolno ci na innych patrzeć z góry. Wyzwól się także z przywiązań do przyszłości poprzez niemartwienie się rzeczami mogącymi jeszcze nadejść. Powierz wszystko Mnie. Wypełniaj swoją powinność. Poświęć swe życie Bogu i bądź szczęśliwy. Tym, jak jesteś szczęśliwy możesz zmierzyć, jak dalece znajdujesz się na właściwej drodze.
Błogosławię cię.
Sai Baba