Kornelia - ok, rozumiem

"mimo wszystko wole afirmacje kontemplować, bo pozwala mi to i na wprowadzanie pozytywów i obserwowanie reakcji."
"Jeżeli będę jeszcze stosować kiedyś afirmacje, to właśnie w takiej formie."
No i tu przyznam jestem lekko zaskoczona - bo dla mnie praca z afirmacjami (czy dekretami) to właśnie kontemplacja ich, podczas której zarówno świadomie obserwuję własne reakcje (i docieram np.: do swego wewnętrznego dziecka), jak i wprowadzam pozytywy.
Czyli pod hasłem "praca z afirmacjami" dla każdego kryje się coś innego.
Rozumiem, ze kiedy ma się zablokowane odczucia, emocje, reakcje - nie dociera się do nich, niezależnie od tego czy to afirmacja, sesja rsr czy inna metoda - wtedy stosowanie afirmacji na siłę jest bez sensu i jak najbardziej może wiązać się z zakłamywaniem i autohipnotyzowaniem. W innych przypadkach, kiedy kontakt z reakcjami i emocjami jest - może po prostu wychodzić silny opór pś, np.; znieprzytamniający lub związany z chęcią ucieczki od tego, co wychodzi pod wpływem afek - i wtedy tez może to skutkować odcinaniem się od "prawdy w sobie".
Zatem sądzę, ze to nie tyle "afirmacje są be", co po prostu nie każdemu musi taki sposób kontaktu z sobą odpowiadać (nie każda pś może wtedy prawidłowo reagować) i inne metody są wtedy lepsze.