Autor Wątek: Hinduizm - zjawiska, metody i zwyczaje w rozwoju z nim związane  (Przeczytany 149084 razy)

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 23:55:36 »
Nie chce mi się tego wszystkiego tłumaczyć, bo jest za dużo materiałów z którymi się zapoznałem żeby je tutaj streszczać. Powiem jedno. Praca jaką teraz Sai wykonuje jest powalająca i to mówi samo za siebie. Po owocach ich poznacie. To jak wszystko zaaranżował aby tego dokonać jest nie do podważenia. Nie będę szukał teraz linków, ale opowiadał o tym sam Narasimha Murty jak Sai osobiście w snach wydawał mu polecenia gdzie ma jechać i co ma robić aby to wszystko powstało. Nie potrzebował do tego Madhusudhana. To się zbiegło wszystko w czasie. Podobnie Tiger został w to włączony i on też dostał bezpośrednie instrukcje od Sai Baby, którego widział fizycznie. Jak wiesz to on wcześniej sfinalizował całą budowę specjalistycznego szpitala za co w ramach dozgonnej wdzięczności Sai podarował mu dożywotnio pokój w Prashanti Nilayam. Podobnie Narasimha Murty całe życie oddał w służbie Sai i to on został przez niego wyznaczony aby dokończyć biografię Baby po Kasturim. Nie ma się więc tutaj sensu wykłucać na jakich ludzi Sai postawił. Bo po owocach doskonale widać, że postawił na tych właściwych!

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 23:34:45 »
Wszystko się zgadza, więc nie wiem gdzie tu widzisz jakiś konflikt, bo Sai nadal mówi to samo przez Madhusudhana, ba, powiedziałbym nawet, że teraz z jeszcze większym naciskiem to wszystko podkreśla :-), bo już za parę lat gdy przyjdzie Prema nauczanie zakończy się całkowicie i będzie jak przy Janglidasie Maharaju - milcząco.:-)
« Ostatnia zmiana: 2017-04-27, 23:36:47 wysłana przez Howard »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 22:57:33 »
zdaje się że niektórych ludzi interesowały różne rzeczy ( w tym doświadczenia duchowe i manifestacje za którymi tęsknią) w relacji z Sai Babą ale nie jego nauki,  to jeszcze na dobranoc  link do dyskursu Sai Baby o pragnieniach i ich wpływie na postrzeganie, stwarzaniu przez umysł różnych form w tym oddzielnego Boga itp. oraz związanych z tym złudzeniach, zanieczyszczeniach i podziałach, czyli:

Uświadom sobie jedność
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.308

"Umysł tworzy przywiązanie do świata z powodu twojego złudzenia. Wszystko na tym świecie to tylko projekcja maji."

" Bóg pojawia się przed tobą w określonej postaci w zależności od twoich wyobrażeń. Jeśli kontemplujesz formę Kriszny, jaką przedstawiali artyści tacy jak Ravi Varma, Bóg ukaże ci się jako Kriszna. Na tej samej zasadzie pojawi się przed tobą jako Rama. Lecz Bóg nie jest ani Ramą, ani Kriszną. Zarówno Rama jak i Kriszna to ty sam. Postacie Ramy i Kriszny są niczym innym, jak tylko odzwierciedleniami ciebie."

"Wszystkie pragnienia są wytworami umysłu, który działa samowolnie. Manah ewa manuszjanam karanam bandhamokszajo - umysł wiąże albo wyzwala człowieka. Powinniście dążyć do wyzwolenia się, gdyż wówczas nie będzie złudzenia.
Ludzie są pełni pragnień, a przyczyną wszystkich pragnień jest umysł. Więc przede wszystkim panujcie nad umysłem"

"Przede wszystkim zrozum, że w swej istocie jesteś boski. Jeśli sądzisz: "Ja jestem człowiekiem, a on jest Bogiem", to znaczy, że trwasz w dwoistości. Gdzie jest dwóch, tam również znajdzie się miejsce dla trzeciego; a ten trzeci to umysł. Umysł cię zniszczy. "

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 22:29:56 »
kolejne przeterminowane przesłanie:

Jedność powinna być połączona z czystością. Gdzie jedność i czystość idą w parze, tam jest i boskość. Połączenie jedności, czystości i boskości przyniesie urzeczywistnienie atma tattwy (atmicznej zasady). Upaniszady, zwłaszcza Taittirija, zajmują się szczegółowo atma tattwą. Ten, kto rozwija jedynie wiarę w atma tattwę, osiągnie sukces we wszystkich swych dążeniach.
Atma tattwa, czyli boska świadomość, przenika cały wszechświat. Nawet źdźbło trawy nie może poruszyć się bez boskiej świadomości. Wszystko we wszechświecie jest jej odzwierciedleniem. Ta sama atma tattwa mieszka we wszystkich ludziach, niezależnie od religii, kasty, wiary i narodowości.

Taka jest prawda, nawet w przypadku awatarów. Inkarnacje Ramy, Kriszny, itd. różniły się imionami i postaciami, ale atma tattwa w nich była ta sama. Oni wszyscy żyli w swoich ludzkich ciałach, aż do wypełnienia swoich misji. Gdy wykonali zadanie, odchodzili. Tak, ciała fizyczne nie są trwałe. W istocie, nic na tym przemijającym świecie nie jest trwałe, nawet wielcy awatarowie.

Atma jest jedynym bytem, który jest wieczny. Istnieje ponad narodzinami i śmiercią i jest niezmienna. Wszystko we wszechświecie, poza atmą, ma swój początek i koniec. Dlatego każdy powinien rozwijać mocną wiarę w atma tattwę.

Niestety, zapominamy dziś o tej prawdziwej i wiecznej zasadzie i rozwijamy wiarę w ten krótkotrwały świat. Tkamy sieć wyobrażeń wokół przyjemności, które ten przemijający świat może zaoferować. W końcu pogrążamy sie w smutku i trudnościach. Atma tattwa jest jedynym istnieniem, które jest prawdziwe, wieczne i niezmienne. Wszystko inne zmienia się z upływem czasu.
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.305

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 22:24:41 »
o tutaj świetny przykład tego o czym piszę:
http://saivrinda.org/my-sai-i/experiences/featured-article/experiencing-the-omnipresence-of-baba-after-the-mahasamadhi/

czyli pod taki tekst o wszechobecności Swamiego po Mahasamadhi nagle podpina się tekst o tym że działa i przemawia poprzez jedną osobę do tego wybraną i w jednym miejscu,
poniżej warte zauważenia stwierdzenie z tego tekstu pokazujące że opiera się to na pragnieniu kontaktu ze Swamim z przeszłości, oraz przekonanie że "tylko Swami mógł o tym wiedzieć" co niekoniecznie jest prawdą na pewnym poziomie rozwoju, do tego ten "wszechobecny Swami mówi że teraz jest tu a nie ma go w jego własnym Aszramie, co nie dziwi bo gdyby tam też był w swojej wszechobecności, to ta ekstra misja nie miałaby większego sensu ; ) :

The moment I entered that place, I could feel a divine energy all over there. Then we were taken to Baba’s residence for an interview. I felt as if we were back to earlier times, when after Baba’s birthday we would to have an interview on 24th November. Madhusudan ji took us inside the room. Baba started talking through Madhu ji and blessed us. “Whenever you have come on My birthday, I used to give you an interview the next day. Now I am here; so I called you to give an interview this time in Muddenahalli.” As usual many personal things were discussed, which only Swami would know about us and we were overjoyed with this unbelievable experience and returned to Mumbai totally energised with the feeling that Swami was with us!


ci ludzie jakby nie zrozumieli przesłania Sai Baby u schyłku jego życia gdy przygotowywał ludzi na kolejny etap misji w której nie będzie miał fizycznej formy, ale to są "przeterminowane" nauki a pragnienie powrotu do przeszłości jest uznawane za krok w rozwoju:

"Patrzycie na podobizny Kriszny w koronie z pawim piórem albo Śiwy z trzecim okiem. Ale są to zwykłe obrazki Boga. Bóg nie ma formy, jest ponad wszelkimi imionami i kształtami. Nie ograniczaj więc Boga do żadnego imienia i formy. Pozbądź się fałszywego przekonania, że Bóg znajduje się tylko w tym czy tamtym miejscu. Kontempluj Boga, który obecny jest w twoim sercu i zyskaj Jego łaskę. Od tego świętego dnia Ugadi powinniście widzieć Boga w każdym. Każdemu, kogo spotkasz, przekaż swoje pozdrowienia i traktuj go jak wcielenie Boga. Oto prawdziwa medytacja: Bóg jest w tobie, ty sam jesteś Bogiem. Gdzie chcesz iść, by znaleźć Boga? Czy ktoś idzie gdziekolwiek, by odnaleźć siebie? Jeśli sam jesteś Bogiem, czy może być jeszcze jeden Bóg? Zajrzyj do swego wnętrza i zobacz tam Boga.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 22:13:54 »
Znam te linki Bhupati. :-) Tak właśnie myślą ludzie przywiązani do starego, którzy nie potrafią otworzyć się na nowe. To co mówił Sai w tym temacie nie ma teraz znaczenia, bo znaczenie miało tylko w tamtym określonym momencie i kontekście. Jeśli miałbym się trzymać takiej wykładni Prashanti Nilayam, to mógłbym podważyć sens ich dalszej misji w ogóle, bo przecież Sai miał odejść dopiero za parę lat. To też mówił osobiście. :-) Więc sam widzisz, że taka mentalna argumentacja i odbijanie piłeczki nie mają najmniejszego sensu.

no w obecnych czasach szybko się ludziom przeterminowują słowa i przesłania mistrzów duchowych, rezygnują z nich na rzecz przekazów z drugiej ręki jako bardziej wiarygodnych ; ) tylkoco będzie jak ten nowy Sai znowu zmieni zdanie o 180 stopni?

domyślam się że taka potrzeba kontaktu z fizyczną formą wynika u ludzi również z tego o czym piszesz  czyli uwierzyli że z tą misją coś jest nie tak, że ci którzy ją prowadzą dalej w Aszramie w Prashanti Nilayam ściśle zgodnie ze wskazówkami Sai są przywiązani do jakiegoś "starego", którego nie chcą porzucić idąc za objawieniami jakiegoś innego człowieka, więc to dlatego  Sai Baba nie działa wystarczająco poprzez swoje własne Mahasamadhi ( ja myślałem że po to tworzą takie miejsca żeby dalej tutaj działać i bezpośrednio wpływać na wielbicieli) , które stworzono zgodnie z jego wskazówkami,  ani miejsce uświęcone kilkudziesięcioletnią działalnością mistrza ... a bo tak  sam ukierunkował/zaprogramował swoich wielbicieli prowadzących Aszram przez te lata, że zablokował sobie wpływ na nich (i ponoć nie może im tego bezpośrednio przekazać mimo, że to jego najbliżsi wielbiciele wybrani przez niego i prowadzeni przez niego przez całe lata hehe)

więc  teraz nagle zmienił zdanie ; ) więc nie może działać w miejscu do tego przeznaczonym  i musiał wybrać sobie kogoś innego i zamiast korzystać z całego zaplecza wiernych i  rozwiniętych duchowo zwolenników w Aszramie - realizujących jego przesłanie, więc  czepił się ostatniej deski ratunku i manifestuje różne moce przez taką osobę poza Aszramem ; )

... pojawiają się ludzie którzy  jednocześnie mają potrzebę zaradzenia tej trudnej  sytuacji, a kiedy ktoś ma wysoki poziom rozwoju i jakieś moce to tak się to kończy - stwarza swoją silną wiarą jakąś taką subtelną formę mistrza, która do niego przychodzi przekazuje mu różne przesłania oraz mu ciągle towarzyszy i wypełnia "brak" między jedną i drugą wcieloną formą mistrza -  jest to taki mix w którym działają różne realne duchowe siły, zdolności i moce, jak  i skutki pewnych objawień również te związane z różnymi subtelnymi zaburzeniami, dając mniej lub bardziej spektakularne efekty wychodzące naprzeciw  pragnieniom tak nastawionych ludzi jak i pragnieniom innych, tudzież w jakimś zakresie przekazując różne pozytywne i trafne przesłania

przypomniał mi się Natia który też miał wspaniałe doświadczenia i przekazy, będąc totalnie uzależnionym od formy i oduczenie go tego było pewnym wyzwaniem ; )


 

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 20:50:50 »
Żeby być bardziej precyzyjnym może jeszcze ugryzę tak skrótowo temat od innej strony. :-) Nie wiem jak to przystępniej wytłumaczyć, choć to w sumie z mojego punktu widzenia jest dość proste i oczywiste, ale zdaję sobie sprawę, że nie każdy tak od razu jest to w stanie ogarnąć. Mi to w sumie zajęło jakieś dwie dekady. :-)

Otóż Istota mistrza posiada kilka warstw. W jednej żyje fizycznie i jeśli chcemy go zobaczyć musimy odbyć długą i męczącą podróż aby się z nią zetknąć. Inna warstwa to ta, w której mistrz przychodzi do nas podczas snu (astralna). Jeszcze inna to jego wszechobecny aspekt.

Forma fizyczna mistrza przemija wraz ze śmiercią ciała. Wówczas pozostaje nam tylko kontemplowanie wciąż żywego wspomnienia tej formy, z którą nadal możemy wejść w kontakt podczas snu. Ale najwyższa, trwała, wszechobecna i nigdy nieprzemijająca cześć mistrza to bezforemna Atma. To już czysty stan medytacyjny ponad umysłem. Ale wszystkich tych warstw możemy doświadczyć jednocześnie bądź niezależnie od siebie.

Podczas fizycznego spotkania możemy nie być świadomi prawdziwej wielkości przebudzonej, boskiej natury mistrza i postrzegać go możemy jedynie jako ciało fizyczne podobne naszemu własnemu.
Postrzegając mistrza w formie astralnej, nadal możemy pozostawać nieświadomi faktu, iż nie jest on ograniczony tylko do tej jednej świetlistej formy i że w swoim najwyższym aspekcie może on manifestować się w każdej dowolnej formie, bądź przebywać w wielu miejscach czy ciałach jednocześnie.

Dlatego najlepszy ogląd tematu zapewnia spojrzenie kompleksowe. Na przykład podczas rytuałów pujy przywołujemy wszechobecny aspekt mistrza, który jednocześnie możemy dostrzec astralnym wzrokiem jako jego fizyczną formę. Ten wszechobecny aspekt mistrza działa jednak niezależnie od jego osobowej jaźni (umysłu, manasu), która będąc zogniskowaną w fizycznym ciele (u nadal żyjącego mistrza) nie musi być tego faktu przywołania w ogóle świadomą. To tak, jakby dusza w połączeniu ze swoim boskim aspektem (buddhi - atma) działała niezależnie od niższej jaźni (kama - manas). Oczywiście jeśli mistrz zogniskuje świadomość w sferach wyższych, może ten fakt przywołać do swojej świadomości.

Analogicznie, gdy mistrz porzuca swoje fizyczne ciało, może jednocześnie odrzucić przewodniki niższe (czyli ciało astralne i mentalne) i zogniskować swoją świadomość na planach bezforemnej atmy. Wówczas nawiązanie z nim kontaktu staje się możliwe tylko w momencie wzniesienia swojej własnej świadomości na ten kosmiczny pułap. Tylko wtedy można mistrza przywołać. Ale tylko nieliczni uczniowie potrafią tego dokonać.

Jeśli natomiast mistrz po śmierci ciała fizycznego zostawia jednak swoje przewodniki niższe, zachowując ciało przyczynowe, to nadal pozostaje pośrednio związany z atmosferą Ziemi i jej planu astralnego. Może wówczas pozostawać w stałym kontakcie ze swoimi uczniami i nadal czynnie wspierać duchową ewolucję fizycznego planu.   

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 19:00:04 »
- po co ktoś kto funkcjonuje na poziomie uniwersalnej świadomości - a więc na tym poziomie jest (nieomal) wszechobecny i obecny jako świadomość w każdej żywej istocie, miałby zawężać się do osobowości związanej z życiem ciała fizycznego które obumarło i nawiedzać tak ciało innego człowieka? po to żeby móc zamanifestować swoją  shakti?

Ja tu nie widzę zawężania się świadomości. Widzę natomiast komunikację adekwatną do poziomu funkcjonowania na tym fizycznym planie. Jak inaczej przekaz miałby być jasny i czytelny? Jak według ciebie miałoby się to inaczej odbywać? Tylko w formie słyszalnego głosu wewnętrznego? No to tak to przecież się właśnie odbywa, tylko do foni dochodzi jeszcze wizja. To chyba nawet lepiej, co nie? :-) Tak to wygląda u Madhusudhana. U Swamiego Veerendry jest podobnie, z ta różnicą, że on zapada w "sen". No i w czym tu problem? Człowiek przesypia 1/3 swojego życia bujając gdzieś w obłokach. To jest problem. :-) Ale kiedy sen sprowadza sam mistrz, wówczas żaden problem nie istnieje.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 18:31:24 »
Znam te linki Bhupati. :-) Tak właśnie myślą ludzie przywiązani do starego, którzy nie potrafią otworzyć się na nowe. To co mówił Sai w tym temacie nie ma teraz znaczenia, bo znaczenie miało tylko w tamtym określonym momencie i kontekście. Jeśli miałbym się trzymać takiej wykładni Prashanti Nilayam, to mógłbym podważyć sens ich dalszej misji w ogóle, bo przecież Sai miał odejść dopiero za parę lat. To też mówił osobiście. :-) Więc sam widzisz, że taka mentalna argumentacja i odbijanie piłeczki nie mają najmniejszego sensu.

Jeśli chodzi o Swamiego Vishwanandę, to oczywiście że też traci świadomość, choćby jak wstępuje w niego śakti Durgi. A w momencie jej wyjścia traci całkowicie kontrolę na ciałem i potrafi z takim hukiem uderzyć głową o ziemię, że kiedyś myśleliśmy wszyscy że coś mu się stało. Długo nie można go było sprowadzić z powrotem do ciała.

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 18:12:02 »
: )
why go there when I am here:
https://www.youtube.com/watch?v=TfySaF0Dyjg


Cytuj
Jeśli o Swamiego Vishwanandę chodzi, skoro już wspomniałeś :-), to jest on w takim samym kontakcie z Mahavatarem Babajim, w jakim Madhusudhan jest z Sai Babą. To nie jest więc tak, że Sai Baba, który skontaktował się z Madhusudhanem i wybrał go na czasowego komunikatora, jest czymś zgoła odmiennym. To dokładnie to samo zjawisko, które podlega tym samym duchowym prawom. Tak to po prostu wygląda, że kontakt 'tamtej' strony z 'tą' też podlega określonym regułom. Różnica drgań (wibracji) miedzy poziomami fizycznym a astralnym jest tak przepastna, że nie jest to chleb powszedni nawet dla mistrza, ponieważ tu musi się dograć zarówno plus jak i minus. Potrzebny jest więc nadajnik, ale i odpowiednio dostrojony odbiornik. Tak właśnie działają wszyscy eteryczni mistrzowie i dlatego tylko z nielicznymi wchodzą w tak ścisły kontakt.

nie wiem czy Swami Vishwananda ogłosił się jedynym przekaźnikiem Mahawatara Babajiego i czy podobnie jak Madhusudhan podkopuje też swoim podejściem ustanowioną przez tegoż Babajiego misję duchową? więc chyba jest to inna sytuacja?
 
poza tym też byłem kilka razy w kontakcie ze Swamim Vishwanandą i ta energia Babajiego manifestowała się we mnie w jego obecności  pod jego wpływem czy w tym polu duchowej energii, więc są to częste sytuacje gdy ta czy inna energia mistrza/ guru/ awatara/mahawatara/ bóstwa/ aspektu Boga manifestuje się i wyraża w i poprzez ludzi, w sprzyjających warunkach,
- raczej jest to stan w którym nie traci się świadomości na rzecz innej osoby
- do tego  jeśli wynika z tego czy innego doświadczenia i objawienia aktywne działanie prowadzące do podziałów to jest to wpływ osobowości które mienią się czystymi przekaźnikami, albo które nawiedzają delikwenta

czym innym jest wpływ boskiej shakti pod wpływem jakiegoś mistrza - jest to doświadczenie wysoce pozytywne i uwznioślające, a czym innym wchodzenie mistrza w cudze ciało gdy ta osoba traci świadomość - po co ktoś kto funkcjonuje na poziomie uniwersalnej świadomości - a więc na tym poziomie jest (nieomal) wszechobecny i obecny jako świadomość w każdej żywej istocie, miałby zawężać się do osobowości związanej z życiem ciała fizycznego które obumarło i nawiedzać tak ciało innego człowieka? po to żeby móc zamanifestować swoją  shakti?

więc czy Swamiemu Vishwanandzie zawęża się świadomość albo wręcz traci ją, gdy nawiedza go "duch" Babajiego, a wtedy Babaji mówi przez niego do ludzi coś czego SV nie ma świadomości?  czy raczej rozszerza i wznosi go to na ten (naj)wyższy poziom świadomości? w sumie to nie wiem i ciekaw jestem odpowiedzi

póki co widzę wyraźną różnicę między chwilową wymianą jednej osobowości na drugą,  czy działaniem pod wpływem innej osobowości z charakterystycznymi cechami tej drugiej osobowości, a wpływem z poziomu boskiego mistrza, który sam utracił odrębność, nie potrzebuje do istnienia i działania żadnych protez ani ograniczających struktur, który utożsamił się z czystą shakti i świadomością,  w efekcie który swoim wpływem z tego poziomu usuwa ograniczenia osobowości w swoich wielbicielach i uczniach - oczywiście  potrzeba przestrzeni w sercu żeby mogło się to zamanifestować i działać w człowieku i przez człowieka, ale nie jest to przejęcie ciała ale poddanie się prowadzeniu zjednoczonemu z Bogiem mistrzowi  : )

do tego Sai ogłosił że nie ma tutaj żadnych uczniów, bo nikt nie spełnia jego standardów,  więc status wielbiciela - związany z wieloma zanieczyszczeniami i rozproszeniami - nie tworzy dobrej podstawy by reprezentować kogoś takiego, zresztą wbrew temu co głosił sam mistrz za życia (a bo jak widać zmienił zdanie po śmierci hehe)
więc gdy czytam o wielbicielach na różnych poziomach rozwoju to biorę poprawkę na ich skłonności i przywiązania które wypaczają  nauki i przekaz mistrzów, niezależnie od mocy jakie posiadają i aury jaką wokół siebie roztaczają

"jeśli tylko zechcę przemówię do kogoś BEZPOŚREDNIO", przecież się to zmieniło wraz z jego śmiercią zwłaszcza że ponoć ciało go już nie ogranicza?:
https://www.youtube.com/watch?v=MbCTvS89msQ

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 18:06:39 »
A jego zaufanie i oddanie do Sai jest bezgraniczne, do tego stopnia, że jak był kiedyś na jakimś przyjęciu, z którego nie bardzo się mógł wymiksować, a miał się w tym czasie spotkać z siostrą czy kuzynką, która mieszkała kilkadziesiąt kilometrów dalej, to nagle pojawił się przed nim Shirdi mówiąc: skacz przez okno. No i Veerendra, nawet bez jednej sekundy namysłu wyskoczył. No i w tym samym momencie znalazł się w fotelu w domu siostry, która właśnie skądś wracała i była zaskoczona jak się dostał do środka bez klucza. :-)

Oj takich historii mógłbym mnożyć, bo wiele nam takich osobiście opowiadał, a jeszcze więcej można przeczytać w jego książce biograficznej, napisanej zresztą przez wielbiciela Swamiego Vishwanandy. A książka zaczyna się nietypowo od tego, jak to temu wielbicielowi przyśnił się Sai Baba, który połknął jego lingam, który miał wcześniej zmaterializowany przez Swamiego Vishwanandę. No i jakiś czas później w Puttaparti ten wielbiciel "przypadkiem" zetknął się ze Swamim Veerendrą, który go zaprosił do siebie i chciał aby przywiózł mu do pokazania swój lingam. Gdy tak się stało, Swami Veerendra wziął ten lingam i niespodziewanie go połknął :-))) ku przerażeniu wielbiciela. Ale za jakiś czas go na powrót wyjął z ust i powiedział, że tylko zmienił jego energię. Nie pokuszę się tu o interpretację tego faktu, ale chyba to była jakaś aktualizacja software. :-) Bo komu jak komu, ale Sai Babie wolno wszystko. On sam jest jak Mahavatar, gdzie wszyscy awatarowie są jak palce jego dłoni.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 17:42:51 »
No i najważniejsza sprawa, że jak się słucha dyskursów Sukszma Sai, to jest to dokładnie ten sam typ energii i wypowiadania się. Madhusudhan nie ma tu żadnej możliwości indywidualnego manewru, ponieważ padają pytania i Madhusudhan momentalnie przekazuje odpowiedzi od Sai Baby. Są tak błyskotliwe i genialne, jakich tylko Sai udzielał za żywota. Tego nikt by nie skopiował.

Ostatnio rozmawiałem też ze znajomym wielbicielem Vishwanandy, który często jeździ do Muddenahalli, i opowiadał fajne historie. Sukszma Sai Baba zawsze idzie przodem, a Madhusudhan kilka metrów z tyłu, ale piękny zapach jaśminu pojawia się dużo wcześniej, właśnie wtedy, kiedy przechodzi Sai. No i kiedyś jak tak Sai sobie przechodził to dodatkowo na ziemi pojawiła się momentalnie kupka wibhutti, ale nie garstka, tylko taka ilość, że ten znajomy z kolegami musieli zbierać wibhutti łyżkami do reklamówki hahaha

U Swamiego Veerendry (czyt. Virendry) jest to samo. Wibhutti potrafi się momentalnie materializować na jego dłoni i to dosłownie kilogramami. A zapach jaśminu jaki się od niego wydziela jest nie do opisania. Zabawną historię nam też opowiadał, jak kiedyś leciał do Sai Baby do Putaparti i przytrafiło mu się to na lotnisku. Zaczęła go niespodziewanie piec dłoń i materializować się wibhutti. Nie wiedział co zrobić, a bał się żeby nie trafić do więzienia, bo celnicy mogli to przecież wziąć za narkotyki. Pobiegł więc natychmiast do toalety, zaczął dawkować sobie mydło na dłonie, a wibhutti zaczęło się materializować podwójne hahahah Po prostu sypało się kilogramami. Zaczął więc błagać Babę, aby ten przestał, bo go naprawdę w końcu posadzą, no i za jakiś czas wszystko się szczęśliwie skończyło materializować. Ale przygoda była śmieszna. :-)

Wiesz, Swamiego Veerendrę Sai Baba nazywa swoim synem. A syn i ojciec to jedno (parafrazując słowa Chrystusa). Tu nie można więc żadną, nawet najmniejszą miarą, przyrównywać go do jakiegoś medium. On jest w pełni oświeconym mistrzem. Shirdi Sai przyszedł do niego w wieku 14 lat i zapytał czy chce mu w tym życiu służyć. Odpowiedź padła twierdząca i tak już służy od przeszło 35 lat.

Howard

  • Wiadomości: 449
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 17:08:32 »
No to teraz poleciałeś po bandzie. :-) Nie mówię, czy to źle czy dobrze, bo to zawsze indywidualny wybór, mówię tylko, że się mylisz w ocenie sytuacji, ponieważ patrzysz przez pryzmat swojego związku ze Swamim Premanandą. Tak to dla ciebie wygląda i tak to rozumiesz. Ale spektrum możliwości jest tu znacznie szersze niż obecnie zakładasz i przede wszystkim dopuszczasz. Nie wystarczy więc obejrzeć dwa filmiki aby wyrobić sobie właściwy ogląd. Trzeba doświadczyć.

Nigdy też w tego typu dyskusjach nie lubiłem jak ktoś spłycał temat kontaktu z mistrzami do roli channelingu czy mediumizmu. Mediumizm to forma spirytyzmu, kiedy kontaktujemy się nie wiadomo z kim, bo różne byty mogą się podszywać. Ale jeśli ktoś zostaje kanałem dla śakti mistrza, jest to już diametralnie odmienny temat. Jak to od siebie rozróżnić? Tylko za pomocą wiedzy i własnego doświadczenia. No i przede wszystkim po owocach. Jeśli nie zgodzimy się co do tej podstawy, to żadne dalsze rozważania nie mają najmniejszego sensu, a nie zamierzam tego ponownie przerabiać, jak to bywało chociażby podczas dyskusji na cudzie z Leszkiem, kiedy w ten sam sposób podważał autentyczne kontakty Bławatskiej z Mahatmami itp. 

Jeśli o Swamiego Vishwanandę chodzi, skoro już wspomniałeś :-), to jest on w takim samym kontakcie z Mahavatarem Babajim, w jakim Madhusudhan jest z Sai Babą. To nie jest więc tak, że Sai Baba, który skontaktował się z Madhusudhanem i wybrał go na czasowego komunikatora, jest czymś zgoła odmiennym. To dokładnie to samo zjawisko, które podlega tym samym duchowym prawom. Tak to po prostu wygląda, że kontakt 'tamtej' strony z 'tą' też podlega określonym regułom. Różnica drgań (wibracji) miedzy poziomami fizycznym a astralnym jest tak przepastna, że nie jest to chleb powszedni nawet dla mistrza, ponieważ tu musi się dograć zarówno plus jak i minus. Potrzebny jest więc nadajnik, ale i odpowiednio dostrojony odbiornik. Tak właśnie działają wszyscy eteryczni mistrzowie i dlatego tylko z nielicznymi wchodzą w tak ścisły kontakt.

Tu trzeba zrozumieć jedno, że misja Sai ani nie zaczęła się w Prashanti Nilayam, ani nigdy się tam nie miała zakończyć. :-) Jak sam słusznie napisałeś, ta potrójna awatara zaczęła się od Shirdi, a jej zwieńczeniem będzie Prema Sai. I wszystko to służy temu celowi, aby przygotować grunt pod jego rychłe przyjście. A jak już pisałem, Prema narodził się ponad sześć lat temu, zanim jeszcze Sai Baba opuścił swoje fizyczne ciało. Ale jego prawdziwe narodziny będą miały miejsce dopiero wówczas, kiedy śakti Sai Baby wstąpi w jego ciało, podobnie jak to było kiedy śakti Shirdi wstąpiło w ciało Sai Baby kiedy ten miał 14 lat. Sainath spędził większość życia w Shirdi kiedy już tam osiadł, podobnie jak Sai Baba w Puttaparthi. Niewiele oni podróżowali. Śmiało można powiedzieć, że wcale. :-) Ale z Prema Saim będzie inaczej. Będzie sporo podróżował po świece, podobnie jak to czynią choćby inni mistrzowie np. Swami Vishwananda, Swami Atmachaythanya czy Swami Virendra. Taka jest bowiem potrzeba obecnych czasów, że trzeba do ludzi wyjść. Sai Baba jak kiedyś patrzył na swoje zdjęcie jako Shirdi, który większość życia leżał na swojej desce, to tylko się uśmiechał i pod nosem szeptał: cóż za próżność, cóż za próżność hahaha

Dlaczego teraz wszystko tak przyśpiesza? Otóż zmieniają się wibracje Ziemi i to z dnia na dzień. Pomocny jest więc każdy duchowo rozwijający się człowiek aby wspomóc ten proces globalnej transformacji. Owszem, to perspektywa kilku najbliższych tysięcy lat, ale dobry start jest zawsze najważniejszy. :-)

I tu powiem właśnie, że Madhusudhan robi w tym kontekście na prawdę kawał dobrej roboty. Tak naprawdę to stoi w cieniu i jest tylko pokornym sługą Sai Baby. Tak wygląda jego całe życie. A Sai działa poprzez niego z precyzją zegarmistrza. Otwiera nowe szkoły dla młodzieży, całe kampusy, kolejne szpitale itp., itd. A w jaki sposób przyciąga do siebie pomocnych ludzi? Po prostu. Bo to Sai. Wyciąga do nich swą dłoń i przypomina o zobowiązaniach jak również wypełnia swoje, które złożył a których nie dotrzymał z racji tego, że przedwcześnie opuścił swoje ciało. Ale to wszystko się już dzieje na osobistych interviu, kiedy przypomina każdy najdrobniejszy szczegół ze swoich wcześniejszych relacji z wielbicielami. Podam przykład sprzed kilkunastu choćby dni. Po dyskursie w Monachium Madhusudhan leciał do Londynu. Tam miał bardzo niewiele czasu, ale Sai nakazał mu jechać w określone miejsce. Zapukał do drzwi i otworzył mu Polak, którego matkę znam osobiście. Obydwoje są oddanymi wielbicielami Sai. Madhusudhan się przedstawił, powiedział, że przysyła go Sai Baba, przekazał co Baba miał do powiedzenia, zmaterializował co miał zmaterializować i chłopak już wie co ma robić ze swoim dalszym życiem. :-) Proste. I takich przypadków można mnożyć na pęczki. 

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 15:21:47 »
więc w sumie jeśli ktoś chce mieć kontakt w żyjącym namacalnym mistrzem to lepiej jest wybierać żyjących mistrzów którzy swoje misje mają na takim etapie który trafia w nasze gusta i potrzeby (to się w przypadku awatarów bodajże co 10 - czy coś koło tego - lat zmienia,  zmienia się energia awatara jego sposób zachowania cele etc.) i np. wybrać się  do Swamiego Vishwanandy obecnie, zamiast chodzić jeździć po świecie i szukać kontaktu z namiastkami form fizycznych mistrzów - tych których czas życia przeminął - poprzez jakieś medium,  gdy okazuje się że mounam mistrza i energia z tym związana emanująca  z sarkofagu mistrza jest mało atrakcyjna i nie zapewnia doznań zmysłowych, które zapamiętało się z kontaktów za życia mistrza i do których się przywiązało, czy za którymi się tęskni ; )

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2017-04-27, 15:03:40 »
Cytuj
Dlatego Sai wrócił. Jaki wpływ na to miały pragnienia wielbicieli? Pewnie decydujący. Ale to nie jest tu sednem. Praca która pozostała do wykonania wiedzie prym wiodący
z mojego punktu widzenia on nigdzie nie odszedł więc nie miał potrzeby powrotu, a jego misja trwa nadal nieprzerwanie również po jego śmierci - takie podejście że odszedł i nagle wrócił w innym miejscu i poprzez inne ciała fizyczne różnych czystych medium, żeby kontynuować przerwaną czy niedokończoną misję jest iluzją - ta jego misja ustawiona została na 5 tysięcy lat i śmierć ciała jest początkiem drugiej najdłuższej części tej misji której epicentrum jest Prashanti Nilayam : )

zresztą dodawanie do tej jakże bogatej we wszelkie aktywności duchowe potrójnej inkarnacji Śhirdi-Satya-Prema jeszcze etapów pośrednich na mój gust jest zbędną nadbudową

Cytuj
Sai powiedział również, że w Prasanti Nilayam to była szkoła podstawowa, teraz jest szkoła średnia, a gdy śakti wstąpi w Premę to zacznie się już uniwersytet. Nie każdy jest gotowy aby pójść na uniwersytet i trzeba się z tym pogodzić. Prema Sai będzie pracował z ludźmi zupełnie inaczej. Nie będzie dyskursów. Wszystko się będzie odbywało w wewnętrznej ciszy serca. Komunikacja zachodzić będzie na poziomie serca. Z serca do serca. Prema to czysta miłość, najwyższa potężna Adi Para Śakti.
ja tam nie zamieniłem słowa z Sai Babą gdy tam byłem ale  komunikacja przebiegała na różnych poziomach również serca , więc takie tworzenie wyobrażeń o wyższej ścieżce od poprzedniej w innym miejscu  nie służy raczej wiarygodności tych przekazów, poza tym wychodzi mi że to może trafiać do ludzi którzy przywiązali się do formy która przeminęła w materii w jednym miejscu i szukają substytutu tego w innym... ok, może być tylko jeśli nie tworzy to podziałów, a zerknąłem raptem na dwa filmiki i wychodzi mi że jednak  tworzy podziały,
czemu wydaje mi się że to krok w tył a nie postęp w duchowej edukacji? na przykładzie Premanandy: kilka lat przed śmiercią zapowiedział w czasie jednej z przepustek że za jakiś czas wróci na stałe do Aszramu, ale wejdzię w mounam czyli ciszę i nie będzie się odzywał,  będzie tylko w milczeniu przyglądał się ludziom którzy do niego będą przychodzić, wysłuchiwał ich próśb i rozwiązywał problemy... no i wrócił , po śmierci ; ) teraz jest jako ten "Siwa rozwiązujący wszystkie problemy" i komunikacja jest pozawerbalna na poziomie serca i ducha,
identycznie jest w przypadku Sai Baby i jego Aszramu - tam można się z nim komunikować do woli i stamtąd sobie robi eskapady dzięki całej strukturze która to umożliwia (w przypadku Premanandy jest to Lingam i cała świątynia z różnorodnymi formami - siakti, rytuałami etc.) więc jeśli ktoś ma potrzebę do bezpośredniego komunikowania się z mistrzem po jego śmierci to zmierza do jego Mahasamadhi czyli miejsca spoczynku
oczywiście u Premanandy dalej można wielbić jego formę - ale dzieje się to w ramach tej misji, a nie jako jakaś alternatywa, najlepiej "wyższa", "dalszy etap" " w przeciwieństwie do tego co było i się zakończyło" etc.

jeszcze jedna kwestia: przykładowo byłem kiedyś w dwóch centrach Babajiego i tam on ewidentnie działał poprzez innych, ale nie było w tym śladów jego osobowości ale czysta siakti , On działał tam też od czasu do czasu w taki sposób przeze mnie : ), ale jakoś ani mnie ani innym nie przychodziło do głowy żeby ogłaszać się jego  przedstawicielami, bo tych wyznaczył w Aszramie i Centrach do pełnienia funkcji, a działanie jego przez innych odbywało się na zasadzie bardziej czy mniej trwałego  zestrojenia z Duchem i uniwersalną świadomością oraz siakti która tam przepełniała atmosferę, z którego to poziomu zarówno Babaji, jak Sai czy Premananda działają w zupełnym oderwaniu od ich tej czy innej doczesnej formy, cech psychicznych i czy zachowań jakie przejawiali w ciele - te znane cechy  są bez znaczenia, zwłaszcza po ich śmierci - łatwiej można to imitować niż energię jaką mieli (i poziom świadomości z tym związany), a gdy tworzy się coś takiego w opozycji albo jako alternatywa dla misji która dany mistrz przez całe życie tworzył i osadzał na kilka tysięcy lat do przodu to jest to pewne odszczepienie którego przyczyną może być przywiązanie, tęsknota, czy inne osobiste motywy

- najważniejsze _  w tych czy innych misjach warto słuchać tego co mówi mistrz na ten temat, a nie ci którzy są wokół niego nawet latami i nie wiadomo jak jawią się dla nas wiarygodni , sami ogłaszają się jego szczególnymi przedstawicielami etc. , jeśli mistrz odszedł to warto zwrócić uwagę na to co mówił o takich praktykach i gdy to co mówią inni w jego imieniu/po jego śmierci/co mówi przez innych po śmierci stoi w sprzeczności z jego naukami i przekazami które dawał za życia, to staje się na pewnym rozdrożu na którym trzeba wybrać , warto się zastanowić wtedy bardzo głęboko za czym wtedy podążamy, czy za tymi naukami co do których mamy 100% pewności, że są jego i za   ciszą w którą wszedł po wypowiedzeniu wszelkich nauk dany mistrz,  czy też za nowymi naukami tworzonymi po jego szyldem przez trafiających w tęsknoty, niecierpliwość i przywiązania uczniów/ wielbicieli przez ludzi wywierających silny wpływ energiami które niekoniecznie płyną z ciszy i kanałem tej misji którą przez wiele lat tworzył dany dany mistrz, jako tej ponoć niewystarczającej na tym etapie... 

więc na mój gust tym co poszło nie tak w tych układach jest stan umysłu takich ludzi którzy tworzą takie podziały, sztuczne gradacje rozwoju (zwłaszcza ze swoim udziałem jako niezbędnym), a nie faktyczny stan realizacji misji mistrza, którą chcą wraz z nim ratować ; )


« Ostatnia zmiana: 2017-04-27, 15:08:00 wysłana przez Frisky »