Poniżej załączam skierowanie i podkładkę.
Disco Polo (2015)
"Zadziwiający jest ów renesans muzyki disco polo, która jeszcze niedawno zdawała się reliktem radosnych, bazarowych lat 90., naszą siermiężną odpowiedzią na światową kulturę masową, czymś, co wymrze w sposób naturalny, bo jak już się udławimy tym całym straganowym badziewiem, to sięgniemy po rzeczy ambitniejsze. Jak się okazuje, myślenie takie było niebywałym wręcz frajerstwem, otóż dziś disco polo wraca w wielkim stylu, dziś disco polo celebruje swoje epokowe zwycięstwo, kto nie lubi disco polo, jest lamusem, a może i nawet pełnym pogardy elitarystą, my zaś jesteśmy zwolennikami egalitaryzmu, co oznacza, iż równać trzeba w dół, a nie w górę. Pomyśleć, że kiedyś zespół Pidżama Porno śpiewał "nigdy nie pokocham dziewczyny, która słucha disco polo", dziś to nie do pomyślenia, jak nie kochasz disco polo i discopolowych dziewczyn, to chyba nie jesteś Polakiem. Niechaj ilustracją tego zwycięstwa będzie to, iż w samym Krakowie, na ulicy św. Tomasza, tam gdzie było zasłużone kino Apollo, potem klub jazzowy, dziś jest największy w kulturalnej stolicy Polski klub disco polo, nieodmiennie oblegany przez spragnioną szczerej zabawy młodzież podwawelską.
Niedziwne jest zatem, że powstał film fabularny pod prostym tytułem "Disco polo", o ulubionej muzyce Polaków traktujący, który na fali wielkiego powrotu tej siermiężnej rąbanki ma szanse stać się prawdziwym przebojem naszych kin. A stać się tak może i z tego powodu, że przecież wszystkie bajki odnoszą sukcesy, nawet te bajki, które udają, że są ironiczne, że tak naprawdę są bajek pastiszem i po prawdzie wyśmiewają się nieco z historii, które opowiadają, tkając opowieść intertekstualnymi aluzjami i cytatami w duchu zwanym ponowoczesnym. Marny to kamuflaż, nieprzekonująca maskarada, film "Disco polo" w istocie swojej jest wielką afirmacją tej epidemii paździerza, jaka przeorała polską kulturę do spodu. "
http://wyborcza.pl/duzyformat/1,143625,17479378,Bajka_z_pazdzierza__czyli_wypas_jak_w_Vegas__VARGA_.html