Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414565 razy)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2014-04-17, 17:39:00 »
Nie masz obowiązku się spotykać z żadnymi toksycznymi osobami, nawet jeśli jest to twój ojciec albo matka. To gwarantuje pewien luzik i spokojniejsze odreagowywanie karmy zamiast ostrych jazd

Arwena

  • Wiadomości: 203
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-17, 16:33:03 »
Grhrgrhgrh. Jadę na długi weekend z  chłopakiem do mojego rodzinnego miasta, zawsze bardzo cieszę się na takie wspólne wypady, ale tym razem czuję straszną niechęć, długo odwlekałam załatwienie noclegu. Choć wiedziałam, że chcę spędzić fajny weekend z Ukochanym to coś sprawiało, że unikałam tematu i czułam nieprzyjemności kiedy myślałam o tym, że tam będę. Dziś ciężko mi się spało, wstałam z okropnym humorem i czułam się wyssana ze wszystkich energii życiowych. W pracy dziewczyny pytały się co mi jest bo wyglądałam jakbym miała zaraz zemdleć , do tego zaczął męczyć mnie katar, ale potem poczułam się nieco lepiej. 

Kiedy wróciłam do domu zobaczyłam, że dostałam prywatną wiadomość od mojego pierwszego chłopaka z którym od lat kontaktu nie utrzymywałam i pytał czy na święta będę w Toruniu. Ostatnio też odezwał się do mnie po wielu, wielu latach mój kuzyn, który skrzywdził mnie w dzieciństwie. Jak gdyby nigdy nic zapytał co słychać u mnie i u mojej mamy. Dodatkowo boję się, że kiedy tam pojadę spotkam moją byłą toksyczną przyjaciółkę, albo byłego faceta z którym mam ciężką relację karmiczną. Do tego jeszcze dochodzi dom, w którym będzie mój ojciec, który od lat nie był trzeźwy, mama i brat którzy są wyniszczeni tym całym bagnem. Aż mnie skręca, cieszę się już chyba tylko z tego, że zobaczę mojego psa. No i na ukoronowanie dnia wbiłam sobie wielką drzazgę z miotły, którą w bólu próbowałam sobie wyciągnąć, ale wepchnęłam ją jeszcze głębiej i teraz jej nie widać ale chociaż nie boli, no świetna metafora:D

Zanim zaczęłam zajmować się rozwojem czułam strach, że mam tyle problemów, tyle obciążeń i tak wielki bałagan, że nie dam rady się z tego wygramolić, ale wyszłam z tego stanu i poczułam duży entuzjazm. Zaczęłam pracować, ale wciąż czuję, że ilość moich problemów mnie przerasta. Partner cały czas powtarza mi jaka jestem cudowna, że świetnie sobie radzę, dużo rozumiem i nie jest ze mną tak źle jak ja to widzę, ale póki ja sama w siebie nie uwierzę takie słowa się ode mnie odbijają. Boję się, że jak zacznę pracować nad czymś, to wyjdzie mi przy okazji inna rzecz i kolejna, znowu coś nowego się odpali, pojawi się jakiś nowy-stary, zakopany problem, a ja emocjonalnie nie dam rady wytrzymać tego natłoku. Wychodzą teraz rzeczy z przeszłości jakby na raz chciały mi przypomnieć o tym, że cały czas są i to że nie bolą wcale nie oznacza, że przestały być problemami. Czuję teraz taką niemoc, czuję się zaatakowana przez moją przeszłość, jakby mnie dogoniła i złapała za gardło. Na pewno mi przejdzie i spędze miły weekend u boku Ukochanego, ale potrzebowałam się tym wszystkim z Wami podzielić, może ktoś będzie miał ochotę napisać o swoich doświadczeniach w temacie, bo ja dość długi czas nie mogę sobie z tym lękiem poradzić.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 16:55:44 »
Clint :) Dzięki po raz kolejny. Widzę teraz swój błąd w uzdrawianiu relacji. Cały czas skupiałam się na tym żeby wybaczyć matce, zrozumieć ją i jej postępowanie. Wmawiałam sobie,  że tak naprawdę to nic się nie stało, że pewnie sobie zasłużyłam na takie dzieciństwo.
I pomijałam siebie i swoje uczucia. Pomniejszałam siebie i swoje uczucia w relacjach z innymi. Pomniejszałam swój ból i skrzywdzenie. Chciałam pominąć etap uświadamiania sobie, że się zostało skrzywdzonym. Wydawało mi się, że jak skupiam się na sobie i swoich uczuciach to pielęgnuję wzorce ofiary. Wydawało mi się, że tylko ofiara czuje swój ból. Więc tłumiłam swój ból. Gdy chciałam wyrazić swój gniew matka mówiła, że ja krzywdzę albo, że jestem nienormalna i powinnam się leczyć. Więc tłumiłam swój gniew. Nie chcę już tłumić swoich emocji. I chcę wierzyć w to co czuję! I chcę wreszcie uznawać, że to co czuję jest naprawdę ważne!

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-04-09, 14:26:46 »
To poczucie winy to tylko takie urojone coś, co wmawiano Ci, żeby Cię kontrolować. A w rzeczywistości Ty cały ten czas byłaś całkowicie niewinna i w porządku! :)

A teraz takie porównanie działające na wyobraźnie - jeśli Ty musisz dostosowywać swoje słowa i zachowania do tego, aby nie krzywdzić innych i zasłużyć sobie na ich miłość i akceptacje to czemu inni nie muszą się dostosowywać do Ciebie, żeby zasłużyć na Twoją miłość i akceptacje?

Ty się musiałaś dostosować do matki, a ona już nie musiała do Ciebie? Ją raniły Twoje słowa i zachowania, ale jak Ciebie raniło wmawianie Ci poczucia winy i tłamszenie Twoich potrzeb to już nie miało znaczenia? Relacje międzyludzkie powinny być oparte na równości, więc zanim się poczujesz winna za to co robisz, zastanów się czy stawiasz się na równi z drugą osobą czy niżej.

A co do zasługiwania na miłość - daj spokój. Przecież tam w środku dobrze wiesz, że żadnej miłości w ten sposób nie dostałaś. Może jakieś tam tolerowanie i inne ochłapy uczuć, ale miłości w tym nie było za grosz. Zwykłe śmieci emocjonalne, nic więcej. Warto się tak poniżać dla jakichś śmieci? Lepiej jest się szanować, nawet jeśli oznaczałoby to tymczasowe poczucie osamotnienia :)

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 14:01:00 »
Chyba każdy bez wyjątku się musiał dostosować w mniejszym lub większytm stopniu...
Na pewno. Tyle, że nie każdy doświadczał silnych ataków energetycznych i słownych w razie bycia sobą.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 13:56:20 »
Clint :)
Rzeczywiście ten lęk, że nie spełnię oczekiwań matki, że nie spełnię oczekiwań osób, które lubie czy kocham tkwi tak głęboko... To jest tak zrośnięte ze mną, że podświadomość traktuje to jako integralną część mnie.
Od kilku dni afirmuję, ze uwalniam się od tłumienia emocji - i może w reakcji na tę afirmację to wszystko wyłazi :)


Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa, zbuntuj się schematom. Jak Cię ktoś wkurza w pracy, to powiedz tej osobie na spokojnie że irytuje Cię jej zachowanie (jeśli to uzasadnione jest). Jak ktoś próbuje Cię wykorzystać albo osiągnąć coś Twoim kosztem, to powiedz po prostu nie i już. Nikomu się krzywda nie stanie od tego, że wyłożysz kawę na ławę czy komuś wygarniesz coś uzasadnionego. A jak się nawet ktoś będzie ciął ekierką, to nie Twoja wina. Postaw na swoim i nie bój się ubrudzić sobie rąk. Od odrobiny egoizmu jeszcze się nic strasznego nie zdarzyło, zasłużyłaś na to. Zaszalej sobie, nie jesteś już dzieckiem, więc co się może stać? Matka już konsekwencji nie wyciągnie...

Dzięki za rady. Szczególnie spodobało mi się to : "nie bój się ubrudzić rąk". :) Właśnie. Boję się "ubrudzić ręce" ze strachu przed poczuciem winy.

medżik

  • Gość
[#]   « 2014-04-09, 13:44:19 »
Lilliole
A jako dziecko nie musiałaś dostosowywać się do rodziców, pilnować się z tym co robisz oraz mówisz, żeby się nie poczuli się pokrzywdzeni i nie dali Ci do zrozumienia że robisz źle będąc swobodnie sobą?

Chyba każdy bez wyjątku się musiał dostosować w mniejszym lub większytm stopniu...

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-04-09, 13:27:15 »
No to wiele wyjaśnia. Stosunek do miłości stosunkiem do miłości, ale to jak rodzice Cię traktowali w dzieciństwie ma ogromne znaczenie, bo skoro mamusia Cię od początku tak traktowała, to Ty już jako małe dziecko, dopiero budujące swoją osobowość zbudowałaś jeden z fundamentów Twojego "ja" właśnie wokół tego oczekiwania matki. I teraz Twoja pś pewnie widzi to jako coś nieodłącznego od Ciebie, coś naturalnego i trwałego.

Tutaj trzeba przebaczyć matce i sobie, że się podporządkowałaś. Dopuścić do siebie z kilka warstw stłumionych emocji - w tym złość i bunt, bezsilność, niechęć czy nienawiść do siebie i matki, lęk czy co tam trzymało Cię w tym schemacie. Jak pójdą te emocje, to będzie lepiej widać, co było pierwotną przyczyną problemu i wykreowania sobie takich warunków w tym życiu.

Pozwól sobie na odrobinę szaleństwa, zbuntuj się schematom. Jak Cię ktoś wkurza w pracy, to powiedz tej osobie na spokojnie że irytuje Cię jej zachowanie (jeśli to uzasadnione jest). Jak ktoś próbuje Cię wykorzystać albo osiągnąć coś Twoim kosztem, to powiedz po prostu nie i już. Nikomu się krzywda nie stanie od tego, że wyłożysz kawę na ławę czy komuś wygarniesz coś uzasadnionego. A jak się nawet ktoś będzie ciął ekierką, to nie Twoja wina. Postaw na swoim i nie bój się ubrudzić sobie rąk. Od odrobiny egoizmu jeszcze się nic strasznego nie zdarzyło, zasłużyłaś na to. Zaszalej sobie, nie jesteś już dzieckiem, więc co się może stać? Matka już konsekwencji nie wyciągnie...

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 13:03:02 »
Lilliole
A jako dziecko nie musiałaś dostosowywać się do rodziców, pilnować się z tym co robisz oraz mówisz, żeby się nie poczuli się pokrzywdzeni i nie dali Ci do zrozumienia że robisz źle będąc swobodnie sobą?

Bardzo musiałam się pilnować. "Żeby mamusi nie było przykro." Dokładnie tak było. Nie było mowy, żebym była sobą, żebym mogła się swobodnie przejawiać. Miałam być idealną córką wg widzimisię mojej mamy, żeby jej wynagrodzić to, że się urodziłam...
Wydawało mi się, że już tyle pracowałam nad relacją z matką, a tu jeszcze nadal tyle wyłazi :( Zastanawiam sie czy nie powinnam zacząć sobie przebaczać, że się w ogóle urodziłam...., a może lepiej to że się wcisnęłam swojej matce, w jej życie...
« Ostatnia zmiana: 2014-04-09, 13:09:23 wysłana przez Lilliole »

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 12:54:09 »
albo może z pragnieniem miłości, jak będę dla wszystkich dobry to mnie będą kochać.
I w tym coś może być :)
Tym jednym zdaniem przypomniałaś mi, jak będąc w szkole średniej zaczęłam się odchudzać, bardzo odchudzać, bo wydawało mi się, że "jak będę szczupła i ładna to wszyscy będą mnie kochali". I chyba warto bym się temu pragnieniu przyjrzała. Bo może nadal gdzieś we mnie tkwi ten dawny głód miłości:) I jaką cenę jestem w stanie zapłacić za szukanie miłości na zewnątrz siebie?

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2014-04-09, 12:38:56 »
Lilliole
A jako dziecko nie musiałaś dostosowywać się do rodziców, pilnować się z tym co robisz oraz mówisz, żeby się nie poczuli się pokrzywdzeni i nie dali Ci do zrozumienia że robisz źle będąc swobodnie sobą?

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 12:38:41 »
Davvidia, Grażyna Anna
dzięki za uświadomienia, za zwrócenie uwagi na miłość. Z poziomu miłości wszystko inaczej wygląda... Bo ja tu usiłowałam działać z poziomu lęku, poczucia winy.
Już po raz drugi przekonuję się, że rozwiązaniem moich problemów jest miłość.

....i takie oszukiwanie się, że można zadziałać inaczej niż z miłościa w sobie, rodzi ten dyskomfort.
właśnie:)

Ale takie zważanie na wszystkich moze się wiązać ze źle rozumianym pojęciem miłości. Więc skoro miłość nie krzywdzi a ja chcę postępować z miłością, to też nie zrobię czegokolwiek by innych zranić, urazić itp, itd.
zdecydowanie źle rozumianym, bo dopuszczam krzywdzenie siebie...

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-04-09, 12:35:28 »
albo może z pragnieniem miłości, jak będę dla wszystkich dobry to mnie będą kochać.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2014-04-09, 12:00:25 »
Nie wiem czy Davvidii o to chodziło.
Ale takie zważanie na wszystkich moze się wiązać ze źle rozumianym pojęciem miłości. Więc skoro miłość nie krzywdzi a ja chcę postępować z miłością, to też nie zrobię czegokolwiek by innych zranić, urazić itp, itd.

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-04-09, 11:32:44 »
Lilliole


kazdy z nas wie dokładnie jak wygląda ostateczne spotkanie sie z polem milosci, wtedy widzimy biegun naszych wszystkich czynów. Nosimy to w sobie cały czas i takie oszukiwanie się, że można zadziałać inaczej niż z miłościa w sobie, rodzi ten dyskomfort.