Ja pierdzielę, znowu mi wali, wkurzam się jeszcze dodatkowo na siebie za swoją własną zatwardzialosc. Nie spodziewałam się, że jestem aż tak cholernie uparta i bedę tak mocno się trzymać roli i mentalności ofiary. Czuję, żeza skarby świata nie chcę puścic żalu, złosci i tego wręcz świętego dla mojej pś poczucia krzywdy, zdradzenia i zranienia. Przegrywam sama ze sobą.
Jakby ktoś mógł wsparcoe posłać, byłabym wdzięczna