Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415102 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-08, 07:37:28 »
Clint,

sam dałeś sobie genialną odpowiedź.:)

"Dlatego ja bym się modlił o zaspokojenie tych pragnień, o ogrooooomne ilości miłości i akceptacji, o cały nadmiar jaki Bóg dla Ciebie ma - niech to płynie w coraz większych i większych ilościach, a Ty się skupiaj na otwartości i poczuciu zasługiwania.

I gdy przyjdzie w końcu świadomość, że tego wszystkiego co pragnęłaś masz nadmiar zawsze i wszędzie, to wtedy pragnienie zniknie, ponieważ nie ma sensu pragnąć czegoś co można zawsze mieć wedle życzenia. "

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-07, 23:35:01 »
Amelka

Niby tak, choć dla mojej pś  jest to uciekanie. Że tylko fajnych i super czystych ludzi moge miec wokol siebie, a jak sie pojawia jakas osoba ogolnie o nieczystych intencjach, zasyfiona wzorcami to już jednoznaczne z tym, że ja nie jestem bezpieczna.
Czuje sie jakbym miala unikac takich ludzi, uciekac przed nimi. Tak tez troche ps robie. Ale to nie zawsze sie da.
BO ide np na zebranie rodzicow do szkoly i sa jakies narady, dyskusje. Okazuje sie, ze nie wszyscy rodzice sa tacy fajni i super czysci jak bym chciala. I co wtedy? Mam się bać? Bo w moim otoczeniu pojawily sie takie osoby? To dla mnie nie jest rozwiazanie problemu. BYc moze , a raczej tak, nie rozumiem jakiegos paradoksu jeszcze w tym.  Na dzien dzisiejszy nie chce juz ciagle uciekac i unikac, przegrywac w starciu z osobami, ktore maja wobec mnie nieczyste intencje.
Albo przyklad w pracy. Jest zatrudnionych wiele osob, czesc z nich moze mnie nie lubić, beda chcialy wg swoich wzorcow, czesto DDA, mi zaszkodzić, to czy to oznacza, że ma im sie udac? Nie, ja chce sie czuc bezpieczna wobec wszelkich takich osob, ich oceniania mnie, checi zaszkodzenia mi, knowan itd:)
Inaczej koduje sie przekonanie, ze mam wszystkich takich unikac, a jak sie pojawia gdzies w poblizu to jestem skazana na przegrana, bo one i ich nieczyste intencje sa silniejsze, bo ja juz w ich otoczeniu jestem.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-07-07, 23:00:06 »
Rozjaśnia mi się co nieco w temacie i jak na razie wychodzi na to, że odczuwam silny żal związany z mocnym olewaniem moich potrzeb w dzieciństwie. Na każdym kroku dawanie do zrozumienia, że nie ma znaczenia to czego ja chce, pokazywanie że mi się nic nie należy, nic nie mogę, a jedynie mam cieszyć michę z tego co mi się łaskawie skapnie.

I tutaj od razu widzę fundament pod moje lęki przed przyszłością i usamodzielnieniem się. Odbieram świat zewnętrzny tak jak moich rodziców - boje się, że jak wyjdę do świata to on mnie potraktuje jak intruza, zapyta groźnie "czego ty chcesz?" i mnie oleje. Boje się, że jak będę miał żyć i utrzymywać się samodzielnie to będę skazany na to, co mi się skapnie od tego świata - jakieś resztki z których akurat nikt nie chciał skorzystać. Widzę tu moje lęki o byt i przetrwanie, niemal wszędzie słyszę i czytam o tym jak ludziom ciężko z pracą, jak nic nie znajdują, a jak wreszcie znajdą to robią po 10-12 godzin za marne pieniądze. Mój ojciec miał tak wiele i nie chciał się ze mną podzielić, więc czemu ta nasza gospodarka, która ma tak mało miała by mi dać dobrego?

Skoro właśni rodzice nie chcieli mi niczego dawać, to czemu ten obcy, zewnętrzny świat miałby chcieć mi dać cokolwiek? Czuje taki pierwotny, dziecięcy lęk że ktoś taki jak ja po prostu nie zasługuje na to co dobre. Brakuje mi bliskości od innych ludzi i świata. Brakuje mi poczucia bezpieczeństwa, poczucia że jestem kochanym dzieckiem, którym się ktoś zawsze zaopiekuje i je wspomoże. Boje się, że jeśli upadnę to będę leżał tak długo, aż sam się nie podniosę. Czuje że jestem skazany tylko na siebie i na swoje ograniczone możliwości. Jestem całkowicie sam.

Boje się bliskich relacji z innymi ludźmi, bo dziecko we mnie mówi że bliskie relacje polegają na tym, że inni biorą i wymagają, a ja spełniam ich oczekiwania żeby ich zadowolić. Kiedy ich zadowolę to jestem dobrym dzieckiem, choć nadal smutnym i pustym w środku.

Nie wierze w to, że w moim życiu mógłby się pojawić ktoś kto chciałby mnie od tak po prostu kochać, robić coś dla mnie dobrego i dbać o moje potrzeby. Nie wiem czemu ktokolwiek miałby być zainteresowany. Tylko ja sam mogę zaspokajać swoje potrzeby, muszę w to wierzyć, bo jak inaczej miałbym podtrzymywać w sobie chęć do życia?

W rzeczywistości nie chce związku partnerskiego, bo jestem już zmęczony zaspokajaniem potrzeb moich chorych rodziców. Nie zniósłbym kolejnej takiej osoby na głowie. Jestem zmęczony tym, że już jako dziecko kazano stać mi się dorosłym, że zamiast zaspokoić moje liczne potrzeby, wymagano ode mnie tego, żebym to ja dawał je swoim rodzicom. Jestem przeraźliwie zmęczony tymi wszystkim presjami, wymaganiami i żądaniami. Tyle musiałem robić, żeby je spełniać w celu przetrwania i uniknięciu kolejnego krzyku, kolejnej kary, kolejnego zamachnięcia się na mnie, kolejnych przekleństw, że kompletnie zatraciłem siebie i nie miałem już czasu, siły ani miejsca na to, aby być sobą. Zapomniałem o sobie i swoich potrzebach. Ja się nie liczyłem. Moje potrzeby się nie liczyły. Musiałem to pamiętać, żeby przeżyć. Taki był warunek mojej nędznej egzystencji.

Boje się bliskich relacji, bo nie chce już walczyć o przeżycie. Nie chce być raniony i poniżany. Nie chce przeżywać tego wszystkiego ponownie. Ból samotności jest niczym wobec tego koszmaru. Wtedy byłem całkowicie bezbronny. Mógłbym krzyczeć z całych sił, ale nikt by mnie nie usłyszał, po za moim ojcem, który by mnie tylko ukarał za ten akt buntu. Nauczyłem się więc milczeć i znosić cierpienie z pokorą. Taka była cena przetrwania.

Nauczyłem się, że bliskie relacje to znoszenie bólu od "bliskich" ze zaciśniętymi zębami. Nauczyłem się, że moje istnienie jest przeszkodą dla tego świata. Świat się poświęca pozwalając mi żyć. Mój tatuś się poświęca pozwalając mi żyć. Mój tatuś okazuje mi łaskę pozwalając mi jeść, oddychać i spać pod jego dachem. Moim obowiązkiem jest cieszyć się z tego i z uśmiechem na ustach zaciskać zęby kiedy tak bardzo boli.

A im bardziej boli, tym bardziej mam się uśmiechać. Mam się uśmiechać i brać udział w tej szopce udającej rodzinę, żeby tatuś nie widział, że jego też boli. Tak więc uśmiecham się i zgodnie z tekstem w scenariuszu dziękuje tatusiowi, że się nade mną znęca. Dziękuje mu za to, że się dla mnie tak poświęca.


....


A tak naprawdę to dziękuje sobie, że w końcu po tylu latach pozwoliłem sobie zrzucić ten ciężar udawania przed sobą i przyznać się do tego bólu. Ufff, było mi to naprawdę potrzebne.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 22:38:54 »
Widać po astralu się mocno szwędasz po nocach ;) I może zachodzisz tam, gdzie nie jest fajnie zachodzić... akurat na tym się jakoś za bardzo nie znam. Może poczytaj sobie o OOBE?

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-07, 22:37:46 »
W czasie snu tez pare razy zdarzylo mi sie wyjsc z ciala czego tez bylam swiadoma ,ale nie lubie takich doswiadczen.Jakos nie ciagnie mnie,zeby bujac sie po swiecie podczas snu:)

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-07, 22:34:08 »
Tak?Nawet nie wiedzialam o tym:)
Fajnie jest wlasnie miec swiadomosc juz w snie,ze to tylko sen bo te sny to zazwyczaj nie sa dobre przynajmniej u mnie.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 22:30:34 »
aaaa, poniżej oczywiście do Mariusza pisalam, nie do Mateusza ; )

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 22:30:02 »
Semira
 To sie nazywa świadome śnienie. Mnie się też czasem zdarza, ale to nie jest reguła

Semira

  • Gość
[#]   « 2012-07-07, 22:24:57 »
Indra

Ja mam codziennie sny i bardzo czesto sniac wiem,ze jest to sen.Tak jakby snie ale juz w czasie snu wiem ,ze nie dzije sie to naprawde.

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 22:20:13 »
Mateusz
bardzo możliwe... ten sen miałam ze dwa lub trzy lata temu, dziś się po prostu natknęłam na te zapiski i mnie to zastanowiło. W ogole sporo ciekawych rzeczy w tych starych snach znalazłam ;)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-07, 22:18:27 »
Indra
wydaje mi się, że tu raczej mogło chodzić o "stare dusze", czyli to co sporo inkarnacji mają

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 22:01:49 »
Też mnie ciekawi jak to jest z tym wiekiem dusz, czy ras. Jak patrzę na niektórych ludzi, to mi się wydaje, że są bardzo starzy w istnieniu. To się często pokrywa z ze starym wyglądem nieadekwatnym do wieku. Natomiast zbyt młody wygląd, jakby dziecka u dojrzałej osoby (30-40 lat) wygląda mi na duszę bardzo młodą. Te bardzo młode dusze często, wg moich obserwacji nie za bardzo radzą sobie w życiu. Życie jest zbyt trudne, za dużo wyzwań, stresu powoduje, że potem z wyglądu dziecka na starość bardzo szybko się starzeją z wygladu. Tak jak wspomniałem z tych powodów, że życie ich przerastało. Natomiast dusze bardzo stare mimo swojego starego wyglądu radzą sobie bardzo dobrze. W sumie to wygląda to tak, że one kierują swoim życiem, a nie świat, czy inni.
 
Nie wiem czy macie podobne spostrzeżenia?

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 21:36:41 »
Clint
Uzdrawiaj, uzdrawiaj i powodzenia.
Fajnie piszesz i bardzo dużo wnosisz.

Czasem dzieje się wokół nas cyrk :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-07, 21:00:59 »
aha, ciekawe :) a tak tylko zapytałam, bo ze dwa lata temu to określenie padło w moim śnie- że ktoś mi powiedział, że jak na osobę ze "Starych Ludzi" jestem urodziwa :))) no ale to był tylko sen ;)

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-07, 20:59:08 »
 wg ufologii istnieje rasa "Elders" czyli starszych. Podobno zaawansowana duchowo.(chodzi o kosmitów oczywiście):-)