Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 415215 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-06-22, 15:05:26 »
Amelko - przytulam również. Jesteś ważna i kochana, nawet wtedy gdy poczułaś się olana. Jesteś w porządku, nawet wtedy, gdy ktoś Cię pominął. Niech się uzdrawia.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-22, 00:33:28 »
Amelka
Wspieram i życzę uzdrowienia :) 

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-22, 00:13:30 »
Amelko, przytulam mocno:* Jesteś ważna, kochana i zawsze możesz być zauważana i doceniana, a Twoje uczucia zasługują na uwagę!

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-22, 00:07:11 »
Czuje sie beznadziejnie. Jestem rozczarowana, zawiedziona, smutna, wsciekla. Jak zwykla zostalam olana i kompletnie pominieta w " tlumie"- nielatwo przyszlo mi pokonac wstyd i odkryc swoj problem, a tu zamiast uzyskac wsparcie zostalam koncerowo olana. Mam serdecznie dosc. Mimo ze to moze byc wywalka, nie pociesza mnie to. Chce mi sie plakac. Czuje sie samotna i niewazna.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-19, 20:44:36 »
To powolutku, najpierw zajmij się akceptacją tego lęku przed przeżywaniem trudnych uczuć, a potem uwalniaj bez pospiechu. Też akceptuj presję, żeby szybko się pozbyc tych trudnych uczuc, czuję ją, też i ją uwolnij. Kochaj sie i akceptuj z ta presją mam wrażenie, ze ona jest teraz u Ciebie najsilniejsza.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 20:15:20 »
Myślę że wiele dzieci po urodzeniu orientuje się że nie są kochane ale nie reagują aż tak drastycznie jak ja. Może to wynika z konstrukcji psychicznej albo z tego co było w okresie prenatalnym.
Fajnie że udało ci się z tego wyjść i teraz czujesz się dobrze.
Ja siebie doprowadziłam do całkowitego odcięcia się od świata, utraty uczuć a teraz mam bardzo silne leki przed tym aby znów zacząć czuć. Gdy mi się pojawia jakiś zaczątek uczucia, traktuję to jako coś obcego i natychmiast zwalczam.
Bo gdyby pojawiły się we mnie moje prawdziwe uczucia to moja sztuczna osobowość którą teraz mam musiałaby przestać istnieć, a ten sztuczny twór walczy o przeżycie.
Nie wiem czy w takim przypadku uda się odzyskać siebie.
Wiem  że powinnam zaakceptować że byłam niechciana i się z tym pogodzić, ale na razie tego nie czuję i nic nie mogę z tym robić. Chyba mam zbyt duży lęk przed przeżyciem tamtego bólu i odrzucenia.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-19, 19:35:11 »
* ale i tak mogę czuć się szczęśliwa.:)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-19, 19:34:01 »
Inga, miałam identycznie z matką, mój terapeuta 4 lata temu  powiedział mi, ze dopiero będę zdrowa jak zaakceptuję, że byłam nie chciana i nie kochana. Wtedy wydawało mi się to nieosiągalne, ale teraz muszę przyznać, ze coraz bardziej to akceptuję i widzę jaką mi to daje wolność, że mogę byc nawet niechciana i niekochana, a jednak mogę byc szczęśliwa.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 17:15:39 »
U mnie role kata i ofiary ciągle się przeplatały od początku istnienia, a dopiero od 1000 lat mam ciąg bycia ofiarą.
Pierwotną przyczyną było pierwsze poczucie skrzywdzenia- ból odrzucenia przez Boga. Ten ból był tak wielki że aby go nie czuć trzeba było krzywdzić innych albo siebie. Po tym pojawiło się poczucie winy a potem już było coraz większe zagmatwanie.
W tym wcieleniu miałam powtórkę tego. Po urodzeniu się zobaczyłam że mama mnie nie chce. Ból był nie do wytrzymania. Musiałam coś zrobic aby go nie czuć. Więc zaczęłam prowokowac ojca aby mnie zabił, bo tylko lęk przed śmiercią mógł zabić ten ból oraz lęk że sobie bez mamy nie poradzę.
A potem wszystko się nakręcało coraz bardziej. Teraz odkręcenie tego wydaje się niemożliwe. 

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-19, 14:44:27 »
Nie wiem co tutaj można rozumieć, porostu wystarczy przeczytać bez nadinterpretacji i tyle. A niestety ja piszę A, a ktoś piszę że z tego wynika B, a tak nie jest, to jest dla mnie męczące żeby poprawiać za każdym razem. I jak takich osób jest kilka, po powstaje z tego paka, której nie da się rozumieć itd.

Jeśli jest to tylko mój punkt widzenia i moja teoria, to można się z nią nie zgodzić, i nie trzeba próbować zrozumieć czy coś. Po prostu napisałem jak to wygląda od innej strony.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 11:32:28 »
Skoro próbę zrozumienia twojego punktu widzenia uważasz za gry słowne..., to niech ci będzie.
Czyli temat uważamy za zamknięty?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-19, 11:17:02 »
Wcześniej nie wspominałeś (o ile pamiętam), że chodzi ci o świadomość czyny.
I nie jestem pewna, czy to, że jesteśmy świadomi tego co zrobiliśmy rodzi jakieś obciążenia.

A skąd wiesz, że nie przejawia. Założyłeś coś z góry zamiast to sprawdzić i zapytać.
I dlaczego sądzisz, że te talenty muszą być zaraz w skali globalnej?
No cóż, jeśli dopuścisz, zaakceptujesz, przyznasz coś, to można powiedzieć że jest się świadomym tego. Po za tym ogólnie świadomość zawsze uzdrawia i uwalnia :) Po za tym jak się czegoś wypiera albo nie dopuszcza, to tej świadomości nie ma, uzdrowienia też nie ma.



jeśli się ze mną nie zgadzasz w tych wszystkich kwestiach to ok, ale bawienie się w gry słowne itd. mnie już męczy.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-19, 11:18:56 wysłana przez lukaszlm »

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-19, 09:47:13 »
Cytuj
Tak na podsumowanie to o czym piszę jest dalekie od poczucia winny. Świadomość tego że coś się zrobiło błędnie, źle(skrzywdziło kogoś), nie tak jak trzeba było - a poczucie winny za to co się zrobiło źle to 2 zupełnie różne rzeczy. Jest to tak różne jak łopata i śmigłowiec.

Wcześniej nie wspominałeś (o ile pamiętam), że chodzi ci o świadomość czyny.
I nie jestem pewna, czy to, że jesteśmy świadomi tego co zrobiliśmy rodzi jakieś obciążenia.

Cytuj
co do talenów, to jestem ciekawy kto przejawia tutaj coś w skali całej planety albo całego miast, mówię o pozytywnym oddziaływaniu.

A skąd wiesz, że nie przejawia. Założyłeś coś z góry zamiast to sprawdzić i zapytać.
I dlaczego sądzisz, że te talenty muszą być zaraz w skali globalnej?

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-19, 02:34:16 »
Tak jest w procesie reinkarnacji, ale pierwotnie, to w jaki sposób kat miałby być na początku?
Ja to widzę w ten sposób: ktoś, kto skrzywdził, innego człowieka, bądź siebie, musiał wcześniej czuć się skrzywdzony (a to z kolei było wynikiem zawężonej świadomości). Bo niby z jakiego innego powodu miałby to robić, dla zabawy? W odwrotnym przypadku trzeba by przyjąć, że jesteśmy z gruntu źli, bądź głupi, a ja tak nie uważam.

ogólnie przede wszystkim zostaliśmy stworzeni wolni, i możemy robić to co chcemy, możemy działać z prowadzeniem bożym albo nie. Ja czułem silnie prowadzenie boże, a jednak zrobiłem po swojemu, to znaczy zleciałem jako biały próbując próbując przywrócić polówkę do porządku, potem jakoś po niebieskiemu działałem. Mogłem zrobić po bożemu, bo czułem co jest dobre, ale wybrałem swoją wersje. Dlaczego jest tak że bóg chce żebyś my robili dobrze, ale mamy wolność wybierania, nie wiem. Ja póki co czuję to tak, że nie było by możliwym wybrać miłości, jeśli nie było by tego wyboru między tym to boskie a tym co nie, wtedy jeśli kochany i wybieramy miłość ma to w sobie moc i siłę, moc którą nadaje wybór, wybieram kochać, wybieram miłość, wiem że mogę inaczej, ale wybieram właśnie miłość itd. Np. jeśli ktoś nas kocha z wyboru, to ma to w sobie jaką fajność, naturalność i swobodę, niż gdyby ktoś na też kochał, bo był pozbawiony wyboru. To takie moje odczucia.

Ale ponieważ mimo wszystko można wywnioskować, że jak jest wybór i dusza wybiera zło, to jest głupia i zła, a tak nie jest to piszę dalej. U mnie było tak że podczas wyodrębnienia się z duszy boga, nie zaakceptowałem tego co dawał("części z tego") mi bóg, a dawał dużo różnych rzeczy. I potem ten "brak" mocno wpływała na decyzje, czy wybierać boże prowadzenie czy działać po swojemu itd. Dla przykładu dusze które nie interesowały się galaretami, które nie naprawiały świata, ani nie doświadczały jak szalone, tylko realizowały boże prowadzenie to te które zaakceptowały całość. Jak to wygląda w praktyce a tak jakby inżynierowi albo prawnikowi zabrać 1/5 wiedzy, niby nie dużo, niby wszystko okej, ale czegoś brakuje łatwo podjąć złą decyzję, zrobić coś źle itd.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-19, 00:46:21 »
Bóg i tak już wie i nie ocenia, poczucie winy w takim przypadku jest niepotrzebne (mi np. nie sprawia kłopotu to że Bóg wie, czy "informowanie" Boga o czymś), ja to mam w zasadzie poczucie winy (takie które jest odczuwalne) gdy np. drugą osobę spowolnię czy właduję ją w swoje problemy. Ale to też z jakichś dziwnych intencji:)
Całkowita racja.


Tak na podsumowanie to o czym piszę jest dalekie od poczucia winny. Świadomość tego że coś się zrobiło błędnie, źle(skrzywdziło kogoś), nie tak jak trzeba było - a poczucie winny za to co się zrobiło źle to 2 zupełnie różne rzeczy. Jest to tak różne jak łopata i śmigłowiec.

« Ostatnia zmiana: 2012-06-19, 00:48:19 wysłana przez lukaszlm »