Autor Wątek: Kącik Oczyszczania  (Przeczytany 414630 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-16, 23:26:00 »
 Feli
 Niesamowita jesteś :) Twoje rady są dla mnie niezwykle cenne. Z tym listem to świetny pomysł:) Na pewno napisze do małej Madzi i powiem jej, jak bardzo ją kocham, jak bardzo zasługuje na miłość i szacunek i że będę o nią dbać. A na relację z ojcem jeszcze przyjdzie czas... Dziekuję Ci :*

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 22:47:30 »
a wizualizacja z innym ojcem, niż ten prawdziwy jest ok?

Po przemyśleniu - sądzę, że nie. Z takich samych powodów, co napisałam, lepiej jej nie robić.
Co innego ukochać swoje wewnętrzne dziecko, wyciągnąć je z "czarnej dupy zapomnienia" ;) i nawiązywać z nim kontakt, odwiedzając je codziennie (to zawsze warto robić), zastępując mu rodzica, a co innego zmieniać swoją autobiografię. Jest taki celowy zabieg - zmiana autobiografii właśnie (ćw. z NLP), ale to się poleca (np. J.Bradshow w "Powrocie do swojego wewnętrznego domu") dopiero po uzdrowieniu CAŁEGO bólu pierwotnego.
Ja w ogóle nie lubię takich ćwiczeń (bo dla mnie to jednak dyskretna, bo dyskretna, ale jednak manipulacja) i nie polecam nikomu, ale jak koś lubi, to niech próbuje :) Ale dopiero w dalszym etapie zdrowienia.

Tak więc to, co ja mogę polecić, to wizualizacje, w którym Ty sama, duża Indra jesteś opiekunem swojej małej Madzi. Napisz do niej list, w którym zapewnisz ją, że dołożysz wszelkich starań, żeby poczuła się z Tobą bezpieczna, że będziesz dbać o jej potrzeby, dostrzegać ją itd. I odwiedzaj ją codziennie :) Słuchaj jej, bądź dla niej dobra, z kazdym dniem coraz lepsza :) Od razu nie musisz być idealna, ale ważne, by wykazać dobrą wolę. Twoja Madzia na pewno to doceni :)

Natomiast co do odpowiedzi do Amelki - wyszło mi poczucie winy, że nie doczytałam jej wypowiedzi. Poczułam się nie w porządku i za tym poszła nieprzytomność. To dlatego napisałam, tak, a nie inaczej. Teraz, kiedy to uwolniłam, widzę to bez zakłóceń :)

Czyli nadal podtrzymuję swoje wcześniejsze zdanie, ale co do intencji Amelki odnośnie tej wizualizacji - nie mam prawa jej nie wierzyć. Skoro jej pomogło, to ok :) Ja jednak nadal tego nie polecam.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-16, 22:49:42 wysłana przez Felicite »

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-16, 22:25:00 »
 Feli
a wizualizacja z innym ojcem, niż ten prawdziwy jest ok?

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 22:23:18 »
Amelko,
przepraszam Cię. Coś mnie zamroczyło (chyba jednak pośpiech zawinił) i nie zobaczyłam w Twoim poście słów "ze jestem mala dziewczynka i mam innego ojca, ( zupełnie innego czlowieka ktorego sobie wybralam na tate wcielajac sie )", choć teraz to widzę "jak na dłoni".
Przyjęłam więc, że robiłaś wizualizację wyobrażając sobie swojego obecnego ojca i stąd moja reakcja. Tak więc to nieporozumienie.
Dobrze, że trzeźwo na to spojrzałaś i nie dałaś sobie niczego wmówić :) Na przyszłość będę bardziej uważna :)


Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 13:26:33 »
Mateusz napisz mi jakie twierdzenie duchowe masz na myśli, bo już zupełnie się gubię.
I skąd masz pewność, że nie pisałam o faktach, czyli o tym co przeżyłam?
Bo całkiem możliwe, że oboje piszemy o zupełnie czymś innym.

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-16, 12:00:50 »
Grażyna Anna

Cytuj
Dajesz swoje rozumienie postów (Mariusza), podstawiasz pod nie (pod te posty) swoje emocje, które są nielogiczne i w końcu wychodzi, że pierwotny post jest nieprawdziwy w Twoim rozumieniu.

Każde twierdzenie duchowe możemy zaprzeczyć i uznac za nieprawdziwe, jeśli jako kryterium oceniania będą dla nas emocje.
Wyjaśniam na przykładzie, bez jakichkolwiek aluzji
Mistrz mówi do satanisty: Bóg jest miłoscią.
Na to satanista odpowiada, że moje emocje mówią mi, że to kłamstwo. Co ty pie... 
Mistrz powtarza dalej: Bóg Cię kocha.
Na to satanista: teraz to mnie ... tu przeklina i końcu mówi: idę do moich kolegów satanistów, oni mnie rozumieją, u nich znajdę uznanie.
Jego emocje mówią mu zupełnie co innego niż mistrz i jak jest w rzeczywistości, że Bóg jest miłoscią.

Mi chodziło o sam mechanizm manipulowania, bo odwołując się do swoich emocji i doświadczeń i uznając je jako najwyższe kryterium prawdy, to możemy wszystkim duchowym twierdzeniom zaprzeczyć.

I nie wyładowuje wkurzenia na Ciebie (skąd taki wniosek) piszę tylko, że były takie moje partnerki w poprzednich wcieleniach (i jak na razie to Ciebie wśród nich nie było), które w ten sposób mną manipoulowały. Robiły tak jak opisałaś. Na każdym kroku udowadniały mi swoje racje kierując się nie faktami i rzeczywistością, ale własnymi emocjami. W ten sposób mówiły, że jest tak jak one "wiedzą" i one mają rację, bo tak czują, nazywając tym słowem "odczucia" wszystko co było w ich podświadomości a czasem mówiąc że to "serce" im dyktuje. A kiedy ja próbowałem im udowodnić, że nie maja racji, wkurzały się i mówiły, że ja ich nie rozumiem. One mają rację, ale ja ich nie potrafię zrozumieć.

I gdzie ja piszę, że Cię nie rozumiem. To ty piszesz najpierw że Cię nie rozumiem, potem kontynuujesz, że mam prawo Cie nie rozumieć.
Ale jeśli to było nie to, to OK.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-16, 12:04:01 wysłana przez Mateusz »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 01:21:57 »
Felicite,

"Felicite,
 Chcialabym jezcze dodac cos do mojego ponizszego posta:

"Stosowanie takiej wizualizacji w sytuacji, gdy nie uporaliśmy się jeszcze z bólem pierwotnym, jest nie tylko zwykłą ucieczką przed tym, co boli, ale jest wręcz szkodliwe (no chyba, że jest jednorazowe, zastosowane w celu uświadomienia sobie, że jest się wartym miłości. Wtedy może przynieść dobry skutek, no ale i tak warto tutaj uważać na efekt wyparcia)."

U mnie to bylo dwurazowe akurat :-)) Ale dobrze ze o tym napisalas - rzeczywiscie masz racje, mozna wpasc w pulapke zaklamywania sie. Oj, to ja niezle sie zaklamywalam w innych tematach! tzn. wypieralam negatywne emocje, mamiac moja biedna podswiadomosc tyloma bzdurami. Ech, szkoda gadac :-(  "

DODAJE:

wlasnie sobie uswiadomilam, ze te wizualizacje ze mam innego ojca, ktory mnie kocha -  one wlasciwie nie mialy sluzyc do ucieczki od stanu faktycznego mojej relacji z ojcem. Taki przyklad: jestem biednym dzieckiem -obdartusem i mam ohydna sukienke. Na wystawie w sklepie widze nowa sliczna sukienke i wiem ze nigdy nie bede jej miala bo rodzice nie maja pieniedzy ani pracy. Ale patrze na ta sukienke i wyobrazam sobie siebie w tej sukience...wiem ze to fikcja ale ta wizja sprawia ze potrafie zobaczyc siebie piekna ( co w brzydkiej sukience jakos nie wychodzi mi to ). Odnoszac ten przyklad do relacji z wymyslonym ojcem - on jest jakby ta piekna sukienka ktora sprawia ze czuje ze MOGE byc kochana, ( tak jak to,ze MOGE wygladac pieknie, gdybym tylko miala ta sliczna sukienke. Chodzi o to, zeby zobaczyc w sobie kogos wiecej, poczuc w sobie te emocje spelnienia, ze nie jestem kims z defekte, jakims dziwolagiem czy  kawalkiem drewna, ktorego sie nie kocha bo nie i juz, tylko po prostu trafil mi sie taki ojciec "debil" a ja tak naprawde zasluguje na milosc  -  ta wizja miala uguntowac to niesmiale kielkujace poczucie zaslugiwania).

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-06-16, 00:26:35 »
Ja bym wyróżnił tutaj dwa przypadki, jeden że nie chce się zasyfiać, czuć się źle, przechodzić przez przez ciężki okres itd, drugi to taki że niechęć być zły, lub syfić innych, także związane z tym że można bać się odrzucenia ze strony innych jak się trochę zasyfi i pozłości itd.

za tymi rzeczami stoją
1) Strach, bezsilność przed tym co złe, ciemne, syfiaste, niemiłe
2) Poczucie winny za krzywdzenie innych

Ja mam nadal z tym problem, zwłaszcza z tym drugim, z pierwszym już sobie radzę, jest ciemno i źle, akceptuje i przeczekuje, wychodzi słonko i po bólu. Najgorzej jest się szarpać.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-16, 00:13:53 »
Jeszcze w ramach uzupełnienia dodam, że największe opory przed tymi "niższymi" etapami uzdrawiania, mają ci którzy zbudowali sobie fałszywe obrazy siebie lub też jeszcze się nie ugruntowali w nowej świadomości. Jak ktoś siebie szczerze pokochał i zaakceptował oraz w miarę ugruntował w tym - to nie ma problemu, aby odczuć tymczasową nienawiść czy niechęć do siebie, ponieważ on dobrze wie, że te odczucia mu nie zniszczą tej miłości do siebie. Taka osoba wie, że cokolwiek by się nie działo to ostatecznie stanie po swojej stronie i nic strasznego się nie wydarzy, wie że realnie jej nic nie grozi, więc może się spokojnie zająć tymi negatywnymi emocjami.

A jak ktoś zamiast się pokochać, zbudował sobie jedynie wyobrażenie o miłości do siebie (bo nie potrafił się przebić przez opory i poszedł na skróty), to podświadomie czuje kruchość tego wyobrażenia i boi się wchodzić w jakiekolwiek głębsze emocje, bo interakcja z silniejszą niechęcią do siebie zaraz by mu skonfrontowała realność tej miłości do siebie.

No i warto mieć świadomość, że to jest jak najbardziej normalne, że uwalniane emocje i obciążenia mogą być zupełnie nieadekwatne do przejawianego poziomu świadomości. To jest normalne, że jak ktoś się pokochał dawno temu i od tego czasu już tylko coraz bardziej siebie lubi i kocha, to że może mu przy okazji wyjść jakaś stłumiona nienawiść do siebie i wtedy te negatywne odczucia będą skrajnie inne od tego, jak się ta osoba czuje ze sobą na co dzień.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-16, 00:09:13 »
Grażyna Anna
Coś mi uświadomiłaś więc też dzieki :)
 

Cieszę się :)
Mateusz masz prawo nie rozumieć o co mi chodzi, bo nie siedzisz w mojej głowie.
I ja moge nie rozumieć o co ci chodzi, bo też nie siedzę w twojej głowie.

Czasem po prostu może się zdarzyć, że 2 osoby widzą tę samą sprawę w całkowicie odmienny sposób i inne mieć z nią skojarzenia.
« Ostatnia zmiana: 2012-06-16, 00:14:37 wysłana przez Grażyna Anna »

Amelka

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 23:53:32 »
Felicite,

"Stosowanie takiej wizualizacji w sytuacji, gdy nie uporaliśmy się jeszcze z bólem pierwotnym, jest nie tylko zwykłą ucieczką przed tym, co boli, ale jest wręcz szkodliwe (no chyba, że jest jednorazowe, zastosowane w celu uświadomienia sobie, że jest się wartym miłości. Wtedy może przynieść dobry skutek, no ale i tak warto tutaj uważać na efekt wyparcia)."

U mnie to bylo dwurazowe akurat :-)) Ale dobrze ze o tym napisalas - rzeczywiscie masz racje, mozna wpasc w pulapke zaklamywania sie. Oj, to ja niezle sie zaklamywalam w innych tematach! tzn. wypieralam negatywne emocje, mamiac moja biedna podswiadomosc tyloma bzdurami. Ech, szkoda gadac :-( 

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 23:32:22 »
Dajesz swoje rozumienie postów, podstawiasz pod nie swoje emocje, które są nielogiczne i w końcu wychodzi, że pierwotny post jest nieprawdziwy w Twoim rozumieniu.
Ale OK :) Nie obchodziło by mnie to, gdyby mi nie wywalało wkurzenie na manipulujące kobiety.


Nie rozumiem o co ci chodzi.
I niby dlaczego mam rozumieć coś nie po swojemu?
I nie zgadzam się na to byś wyładowywał swoje wkurzenie na mnie. Teraz to ty wkładasz w moje posty sesn którego tam nie ma.

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-06-15, 23:30:50 »
Ja to uzupełnię tylko o jedną rzecz - w trakcie naszego rozwoju wchodzimy po drabinie świadomości i widzimy rzeczy z coraz szerszej perspektywy. Na założenia tej metafory możemy przyjąć, że istnieje równocześnie jedna, główna drabina całej świadomości jak i poszczególne poddrabiny dotyczących przeróżnych problemów, aspektów, itd.

I teraz chodzi o to, że gdy my jesteśmy powiedzmy na 15 szczeblu drabiny ogólnej, 5 szczeblu w przypadku jakiegoś konkretnego problemu i jednocześnie dzięki medytacji i naukom duchowym wiemy jak powinny wyglądać sprawy na 25 szczeblu obu drabin to nie powinniśmy podchodzić do tego wszystkiego tak jakbyśmy byli już na tym 25 szczeblu. To, że się wie jak to jest być wyżej nie znaczy jeszcze że się tam jest. To, że się ma ogólną świadomość dość wysoką, nie znaczy że poziom świadomości we wszystkich aspektach jest wysoki - gdzieś może być na tyle niski, że wymaga od nas przejścia przez te niskie szczebelki, których byśmy już nie chcieli tykać, bo my przecież już tak wysoko jesteśmy.

Dla przykładu - jeżeli chodzi o ogólną miłość i lubienie siebie, jest z tym u mnie całkiem nieźle. Ogólny poziom świadomości w tych aspektach przejawiam na w miarę w porządku poziomie. Mimo to przy danym problemie może się pojawić silna nienawiść do samego siebie i dużo niższy poziom tej świadomości w tym konkretnym aspekcie - i wtedy pracując nad tym, muszę zaczynać od szczebelków na których jestem przy tym problemie, co może wyglądać jak cofnięcie się w rozwoju - bo w jednej chwili niby się kocha, a w drugiej dopiero pozwala sobie na odczuwanie nienawiści i pogardy do siebie.

Sprzeczności są tylko pozorne. Największe opory z zaakceptowaniem tego mają z reguły ci, którzy coś tam osiągają w rd, a potem boją się sięgać po cokolwiek co jest poniżej poziomu, na którym im się wydaje że są. Wydaje im się, że skoro oni osiągnęli to i tamto, to są już na pewne rzeczy za dobrzy, zbyt rozwinięci. No i prędzej czy później trafiają na ściany nie do przejścia. Osoba która się rozwija, aby sobie szczerze pomóc - zawsze będzie potrafiła się schylić tak nisko, jak nisko leży jej problem.

Felicite
:)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-06-15, 23:26:55 »
Mateusz, dziękuję i wzajemnie :))

Mateusz

  • Wiadomości: 1 234
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-06-15, 23:20:28 »
Wspaniale, Felicite :)
To miłego odpoczynku. Ja tez się zbieram. Napiszę tylko, że bardzo przydatne jest to rozróżnienie między stanem faktycznym, a dostosowaniem odpowiednich metod terapeutycznych (Por. Clint).
Myślę, że w pewnych obszarach też nastąpiło rozjaśnienie :)

Grażyna Anna
Coś mi uświadomiłaś więc też dzieki :)
 
« Ostatnia zmiana: 2012-06-15, 23:24:13 wysłana przez Mateusz »