Autor Wątek: Inspiracje  (Przeczytany 96655 razy)

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-11-14, 19:41:15 »
"świadomością" ? co tu ma do rzeczy świadomość ? tu trzeba mieć dowody na te twierdzenia o "chemitrails", a tych nie masz Ty ani nikt inny...

Karina

  • Wiadomości: 3 040
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-11-14, 08:18:43 »
Jak tu mowic o wolnosci jesli bezkarnie jestesmy  konsekwentnie truci przez Chemitralis (rozpylanie nad ziemia toksycznych zwiazkow aluminium rteci bromu itp - dzieje sie to od ladnych paru lat i jakos sie w tym temacie niewiele zmienia - wiec jest to wolnosc pozorna tylko gdy ludzkosc zmierza do wyginiecia Jestem zaszokowana brakiem swiadmosci w tym temacie i udawaniem ludzi ze nic sie nie dzieje

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-11-12, 23:12:43 »
Obchodzimy nie jakiś osobisty dzień wolności, bo to możemy sobie co dzień świętować :-) tylko odzyskanie niepodległości.
Ma to o tyle sens, że ludzie wybierają polityków, czyli w domyśle tych bardziej ogarniętych w temacie, żeby dbali o ich interesy w drapieżniczym świecie, żeby to co tworzą sobie ludzie na gruncie LOKALNYM zarówno pod względem gospodarczym, jak i kulturowym, nie zostało zagrabione, czy zdeptane. Niestety w tej "wolnej polsce" z ostatnich 25 lat własnie wszystko było rozgrabiane gospodarczo jak i kulturowo. Interesy globalne i europejskie były przekladane nad interesy narodowe (LOKALNE) a politycy skupieni byli na robieniu swoich karier i błyszczeniu na salonach. To nie są jakieś slogany, na to są dowody i to też finansowe. Troche się naród obudził i tych problemów już nie będzie ale jak to bywa będą pewnie inne...

Artman

  • Wiadomości: 139
  • Płeć: Mężczyzna
    • Rozwój duchowy pożyteczny i zdrowy:)
  • Krzysztof Chrząstek, konsultacje,analizy psychometryczne i czakr,porady,medytacje, warsztaty,artykuły, książki:) http://www.powiewwiatru.pl :) zapraszam
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2018-11-11, 16:22:42 »
To wspaniałe, że dziś obchodzimy dzień wolności. "Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem" jak śpiewał Bogdan. "Wolnością się najem" usłyszeliśmy od Janosika. Czyli jest to jedna z fundamentalnych wartości dla człowieka. Umożliwia realizację siebie i życie zgodnie ze sobą. Warto to uczcić.

Jednak, jak ktoś się przyjrzy uważnie, widzi, rozumie i czuje, że w szerszym, ponadjednostkowym ujęciu, to wolność lekko pozorna w tym kraju i wielu innych... Kto nadal tu rządzi i rozdaje karty widać aż nazbyt dobrze. I chodzi tu zarówno o tzw. polityków, stojące za nimi siły, jak i tzw. duszpasterzy. Z pewnej perspektywy to tylko ponurzy strażnicy systemu i ludzi, których zniewalają.

Jeżeli ktoś się jeszcze nie zorientował, że wszyscy członkowie jakiejkolwiek partii są przeciwko naszemu narodowi i naszemu dobru, to najwyższa na to pora. Jeżeli ktoś nadal nie zrozumiał, jaką rolę pełnił Bolek w tej bajce, to pora aby zmądrzał, albo przestał mylić innych. Jeżeli ktoś nadal uważa osoby jak Bartosz... za wartościowe, to niewiele wie o nich. Niestety Piłsudski też prawdopodobnie nie był tym, na kogo go wykreowano. Jeżeli ktoś gada o jakiejś konstytucji, nie rozumiejąc kto i po co oraz dla jakich i czyich celów ją ileś lat temu pozmieniał, to pora, aby się ocknął. Bo złapali się na ten haczyk zarówno młodzi jak i starsi, którzy ponoć wiele widzieli. Widzieli, ale czy zrozumieli? Taka wiedza czy świadomość też jest rodzajem wolności. Wolności od złudzeń czy też nieprawdy. Bo życie mitami zwłaszcza dobrymi, jest piękne, ale jeszcze piękniejsze jest życie prawdą o świecie czy wydarzeniach.

Często nie doceniamy wolności, jaką mamy teraz. Internet, telefony komórkowe. Wolność myśli. Tego wszystkiego nie mieli nasi rodzice. Możemy więcej... Przynajmniej teoretycznie. Bo wszystko się najprawdopodobniej notuje na wielkich serwerach. Kto ma do tego dostęp i do czego to użyje, można się tylko domyślać. Jeżeli ktoś uważa, że wszystko jest dla naszego dobra, to zwyczajnie nasiąknął niu ejdżową propagandą. Wszystko można wykorzystać do dobrych celów, to prawda, ale to jest zupełnie co innego.
Czyli często to, co wyzwala, równocześnie zniewala. Jest młode pokolenie wychowane na ogłupiających grach komputerowych (strzelanki, horrory), energia anten komórek nie jest obojętna dla zdrowia człowieka. Nawet internet bezprzewodowy nie jest taki przyjemny dla organizmów żywych. Dla osoby, która wie mało, to są jednostkowe, przypadkowe sytuacje. Dla osoby, która wie dużo, są to zaplanowane działanie zmierzające do... No właśnie...

Jaki z tego można wysnuć wniosek?
Jednym z większych, a może największym z wyzwań dla człowieka, czy też duszy przejawiającej się poprzez ciało materialne, albo świadomego umysłu, jest to, aby działać dobrze, z radością i poczuciem wolności oraz szczęścia, pomimo całej wiedzy i świadomości, że na tym świecie dzieje się naprawdę bardzo dużo, o wiele za dużo zła, głupoty i niepotrzebnych rzeczy na planie fizycznym i energetycznych.
Można oczywiście udawać, że się tego nie widzi, jak poleca część ścieżek duchowych czy też rozwoju osobistego, aby zająć się tylko tym co nas dotyczy i na co mamy bezpośredni wpływ, ale to nie jest to samo. Bo tamto to jest lekko hipnotyzujące, zaklinanie rzeczywistości. Dobre na początku rozwoju, aby pouwalniać się od traum. I wbrew pozorom mocno zawężające ogląd świata. Często wmawia parcie do przodu po sukces materialny i społeczny, bez rozglądania się na boki. A wtedy często natura jest niszczona, woda zatruwana a powietrze coraz gorszej jakości. Ale ludzie są zajęci "ważniejszymi" sprawami. Swoim indywidualnym szczęściem i powodzeniem. Niewielu postrzega, jak ich działania i działania im podobnych osób wpływają na szerszą perspektywę działań człowieka. I niewielu działa naprawdę dla dobra ludzi i natury. A z nią może być tak jak w tej przypowieści Indianina, że ludzie dopiero wtedy się zorientują, że pieniędzy nie można jeść, gdy zetną ostatnie drzewo. I wtedy nawet ci szczęśliwi i skupieni tylko na sobie mogą się ocknąć mocno zdziwieni.
Oczywiście część z liderów ruchów rozwoju osobistego też czasem się budzi z tego letargu, najczęściej jak zarobią sporo kasy. Albo wtedy zwyczajnie udają (co jest często trudne do odróżnienia) hojnych i zainteresowanych innymi, najczęściej dla dobrego PRu, bo tak im podpowiedzieli specjaliści od wizerunku publicznego.
Można też zachowywać się jak dziecko, które myśli, że wszyscy są tak kochający, jak rodzice, dziadkowie i najbliższe otoczenie (o ile takie ma). Widzimy często tę świeżość dziecka, które z ufnością lgnie do każdego. I to jest piękne. Otwiera ludzkie serca. Ale nie wszystkie... I jest nieświadome. To samo dziecko może wejść pod samochód, do klatki zwierzęcia, które może być groźne, pójdzie nie wiadomo gdzie i po co z nieznajomym za cukierka, czy też skoczy w przepaść, bo tak było na kreskówce.
 
To, o czym ja piszę, wymaga głębokiego zrozumienia, że tak jest i pozwolenia sobie na bycie tym, kim mógłbym się stać, gdyby tego złego w ogóle wokół mnie nie było. Gdyby nie było ograniczeń i uwarunkowań. Po prostu jesteś tym, co w tobie najlepsze. Przynajmniej na chwilę. Przynajmniej czasami. Ale i równocześnie, chociażby w małym stopniu próbuje działać dla dobra ludzi. Nawet, jeżeli tego do końca oni nie zrozumieją. Bo bez takich działań niewiele się zmieni. Z moich obserwacji wynika, że zmiana w ludziach następuje co około 10 lat. Tylko smartfony i komputery zmieniają się szybko ;). Może to jest związane z jakimiś cyklami 9, 7 letnimi, a może po prostu z bezwładem podświadomości, którą ktoś nam stale zanieczyszcza. Zarówno my sami, swoimi nieświadomymi, negatywnymi wyborami, działaniami i intencjami, ale zdaje się, że i istoty z zewnątrz (o ile coś takiego jak zewnętrze istnieje) tego systemu. Ale to może kiedyś indziej.
I to dobre działanie z pozycji - "gdyby zła nie było" jest pierwszym etapem gry zwanej życiem na jego nieco wyższym, bardziej świadomym poziomie... Nie jest to łatwe, choć możliwe. I takiej wolności życzę sobie i każdemu. Bo w takim systemie póki co żyjemy. A potem życzę takiej wolności, gdy naprawdę jest wolność w sercu, umyśle, życiu, otoczeniu i kraju. A potem takiej wolności, gdy naprawdę jest wolność w każdym sercu, każdym umyśle, życiu, otoczeniu i kraju. Czy to możliwe? Nie przekonamy się dopóki nie spróbujemy, podobnie jak nie przekonamy się czy możemy przepłynąć jakąś rzekę lub staw, jeśli tego nie zrobimy.
Pora więc odetchnąć i pomyśleć w taki mniej więcej sposób. Taka mała modlitwa i medytacja:
"Pomimo tego, że ten świat jest taki, jaki jest (choć to nie zawsze jest miłe i dobre), pozwalam sobie teraz na bycie sobą, sobą, takim jakim jestem i jakim chcę być. Dobrym, wolnym, świadomym i uśmiechniętym. Przepełnionym szczęściem, uśmiechem i spokojem. Z czystym i spokojnym umysłem. Z czystym i spokojnym sercem. Wybieram wolność dobrych uczuć we mnie, myśli i czynów. Wybieram prowadzenie mnie na każdym kroku przez moją własną Wyższą Jaźń i Boga - Pierwotnego Stwórcę Wszystkiego. Wybieram radość i pewność poczucia wolności od wszystkiego, co mi nie służyło. Wybieram takie działania i przekonania, które wzmacniają i poszerzają moją wolność, siłę, mądrość i radość. I jestem wolny...na tyle, na ile potrafię i chcę. Otwieram się też na więcej tego, co we mnie i w moim życiu najlepsze... Pozwalam sobie na działanie ze swobodą, wolnością i radością pełną miłości. Pozwalam sobie na bycie w pełni dobrym człowiekiem. Oddycham wolnością. Działam z wolnością. Czuję wolność w swoich działaniach i myśleniu. Pozwalam sobie na działania pełne wolności, spokoju i radości. Dobrze mi z tym i dziękuję za to, że to się przejawia i będzie przejawiać we mnie i w moim życiu. Dziękuję za to, że to się ugruntowuje we mnie i umacnia. Czuję w sobie i wokół siebie coraz więcej mocy i swobody działań, myśli i uczuć. Wolność rozwija się we mnie, w moim sercu, umyśle i życiu, jak róża, winogron lub inna piękna roślina. Wzrasta i wzrasta coraz bardziej podlewana moim uczuciem, świadomością i przyzwoleniem na to. Bóg mnie w tym wspiera. Inne osoby mi to ułatwiają. Przyciągam teraz do siebie takie dobre, miłe osoby i sytuacje, zbiegi okoliczności, które mi ułatwiają budowanie mojego poczucia wolności, radości i swobody. Wolność jest moją integralną cechą i stanem świadomości. Wolność aktywnie przejawia się w moim życiu już teraz na każdym kroku. Pozwalam sobie na pełne wolności i spontaniczności działania i kontakty, relacje z innymi ludźmi. Pozwalam sobie i otwieram się już teraz na bycie z dobrą, mądrą partnerkę, której serce jest i staje się coraz bardziej pełne miłości, dobroci i wolności, co umożliwia jej, mi i nam coraz pełniejsze przejawianie się na każdym z aspektów, poziomów i planów życia oraz istnienia. Ta wolność promieniuje, wzmacnia się i wypełnia mnie tym, co najlepsze. Zarówno w nas, jak i wokół nas jest duża przestrzeń wolności, radości i miłości, w której możemy przejawiać się w piękny, mądry i dobry sposób, zgodnie z sercem i inspiracjami Wyższej Jaźni i Boga. Cieszę się i raduję, że coraz więcej osób i przestrzeni wypełnionych jest czystą, dobrą mocą i realną wolnością, która jest odczuwalna i przynosi dużo satysfakcji i pomyślnych, korzystnych działań i ich rezultatów. Jestem wolny, swobodny i dobrze mi z tym :)".
"Wolność kocham i rozumiem, wolności oddać nie umiem"...


monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-11-01, 10:42:23 »
***
a przecież Natura nie tworzy negatywności, jest Miłością, Mądrością, Uczciwością, Inteligencją. Negatywność jest jej obca..

Bez potrzeby negatywności cały ten system się wali.


To oczywiście nie  do końca prawda, aby system  rozsypał  się jak domek z kart  po wyciągnięciu tej na której się opiera, wszystkie istoty a przynajmniej zdecydowana większość musiała by to zrobić, czyli zobaczyć/zrozumieć/poczuć że negatywność nie jest do niczego potrzebna, że DOBRO do wyrażenia siebie nie potrzebuje negatywności i że jej nie tworzy

Niemniej jednak zobaczenie tego w pełni, umożliwia istocie odłączenie się od tego systemu... Niesie ze sobą wiedzę że można w życiu doświadczać TYLKO Dobra wypływającego z Miłości, w tym Miłości do siebie i niesie wiedzę/zaufanie do tego że Dobru/Miłości można zaufać.

I to już wszystko co chciałem powiedzieć na tę chwile.
Samego DOBRA  dla wszystkich :)

monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-11-01, 10:30:26 »
a kto ci (w)mówił że w oświeceniu to chodzi tylko o jakąś wiedzę ? masz jakieś nieprawdziwe informacje dot. mitycznego oświecenia

 ja ci powiem jakie są prawdziwe według mnie a Ty mi powiesz jakie według Ciebie ok ?

no więc według mnie oświecenie to synonim uświadomienia sobie prawdy, w tym większej Prawdy, takie uświadomienie zawsze niesie ze sobą wiedzę która uwalnia z uwarunkowań,
nie tylko umysłowych. ( światło to synonim inteligencji/świadomości a ta wiedzy, w tym wiedzy o sobie) Oświecenia - tym samym uwolnienia  mogą być mniejsze lub większe, mityczne oświecenie to takie wielkie i ostateczne, jest związane ze stanem poszerzenia świadomości, na cudownym portalu na temat tego oświecenia to krążyły takie projekcje że aż głowa boli ;) oświecony był na równi "Bogu" zjednoczony w pełni z Bogiem, wszechwiedzący autorytet-wyznacznik Prawdy i tego co właściwe, którego "każdy" chciał złapać za nogi lub takim się stać.

Oczywiście trochę przejaskrawiam by jaśniej zobaczyć wzorce, dlatego odniosłem się do tego wzorca, co nie zmienia w moim odczuciu tego, że każde oświecenie, jest związane z wiedzą - Prawdą dającą wolność i mądrość i głębsze poznanie własnej Natury.

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-31, 21:20:54 »
W moim odczuciu mityczne oświecenie rozumiane jako osiągniecie stanu wszechwiedzy ( stanu "Boga") to absurd i perfidna manipulcja wypaczająca jego prawdziwy sens, nie jest jednak absurdem samopoznanie - odkrycie prawdy o swej Naturze, odzyskanie swej wolności/mocy/energii i świadome życie w harmoni ze sobą ze Światem oraz czerpanie świadome i w pełni i do woli :)

a kto ci (w)mówił że w oświeceniu to chodzi tylko o jakąś wiedzę ? masz jakieś nieprawdziwe informacje dot. mitycznego oświecenia

monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-31, 11:00:46 »
Moim zdaniem też poza...:)

To zależy od intencji i świadomości jak wygląda wzrost duchowy, a nie od doświadczeń.


:)

Tak, tylko czym jest faktyczny wzrost duchowy, kto wyznacza poziom/maksimum tego miernika i jego efekt końcowy ,a tym samym kto tym steruje ? To prowadzi do pytania:

Kto/co steruje Tobą ?... I czy naprawdę chcesz pozwolić aby coś takiego miało miejsce ?

W moim odczuciu żyjemy w fałszywym systemie rozwoju, wypaczonym systemie opartym na kłamstwie, w tym kłamstwie "doświadczenia". Tzw. wyabstrachowane doświadczenie ( "wszystko jest względne") stało się miernikiem, celem i osią tego systemu tłumienia Prawdy.  Stało sie chorą "duchową" optyką przez którą patrzy się na życie, na to co się dzieje. Reakcja na negatywność w tym systemie ma stanowić o poziomie rozwoju duchowego "adepta", ma to też uprawomocniać ten system/jego istnienie, a przecież Natura nie tworzy negatywności, jest Miłością, Mądrością, Uczciwością, Inteligencją. Negatywność jest jej obca..

Bez potrzeby negatywności cały ten system sie wali.

System ten  poprzez blokade pamięci/wiedzy o sobie ukrył/zasłonił też kluczową prawdę o życiu, prawdę o Naturze i naturalnym, swobodnym, prawdziwym  życiu, które JEST w moim odczuciu, w swej esencji doświadczaniem i wyrażaniem swej prawdziwej Natury.

Naturalne życie wyraża autentycznie i prawdziwe to kim/czym jest, to jedyny wyznacznik/miernik rozwoju czyli ekspresji tego kim się jest:  "prawdziwość" "naturalność", prawdziwe bycie sobą...

W tym rozumieniu "poziom wzrostu duchowego" a więc poziom naturalności/bycia sobą kwiatu Róży jest "maksymalny".

monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-31, 09:36:46 »
LOL, wiesz, troche mnie nawet zainspirowałes :) a potem dorzuciłeś o tych jednorożcach hehe

generalnie to mowa o mitycznym oświeceniu, wyjściu poza uwarunkowania swojego umysłu , czyli de facto ciała... ale jak by bez tego klimatu "nie musze się już wcielać / zostawać w ciele" ... ale w sumie czego by nie ?

:) wiedzialem/wiem co robie i dlaczego. I Jednorożce niezmiennie są bliskie memu sercu nawet jeśli są "jedynie" żywymi zobrazowanym ideami/wartościami uosobiającymi duchową czystość i szlachetność ... Jest tylko Życie - wszystko jest żywe..

W moim odczuciu mityczne oświecenie rozumiane jako osiągniecie stanu wszechwiedzy ( stanu "Boga") to absurd i perfidna manipulcja wypaczająca jego prawdziwy sens, nie jest jednak absurdem samopoznanie - odkrycie prawdy o swej Naturze, odzyskanie swej wolności/mocy/energii i świadome życie w harmoni ze sobą ze Światem oraz czerpanie świadome i w pełni i do woli :) z Nieskoczńonego Źródła Natury.

Innym słowy wolność i świadomy kontakt z Nieskończoną Genialną  Inteligencją Natury jest naturalna/jest naturalnym stanem.



macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-30, 21:21:30 »
blokade pamięci/ blokade DNA/zamknięcie w negatywnej karmie, której uniemożliwa się natychmiastowe uzdrowienie poprzez między innymi różnego rodzaju fałszywą duchową wiedzę/nauki "rozwojowe". Ktoś mówi też że mimo to można wrócić do naturalnego stanu bez traum, bez negatywności w ciele i w duszy, dzięki uzdrowieniu traum/negatywności z pomocą Miłości. Ten Ktoś mówi tez że z pomoca Miłości można przywrócić pierwotne/kompletne/oryginalne DNA a tym samym można odzyskac doskonałe - nieśmiertelne ciało.

LOL, wiesz, troche mnie nawet zainspirowałes :) a potem dorzuciłeś o tych jednorożcach hehe

generalnie to mowa o mitycznym oświeceniu, wyjściu poza uwarunkowania swojego umysłu , czyli de facto ciała... ale jak by bez tego klimatu "nie musze się już wcielać / zostawać w ciele" ... ale w sumie czego by nie ?
« Ostatnia zmiana: 2018-10-30, 21:24:57 wysłana przez macher »

monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-30, 12:24:22 »
Ja miałem na myśli ewolucje gatunku (w tym zdaniu gdzie wspomnialem o ewolucji). Chodziło mi o to, że każdy traumy ma - glownie nabyte jako dziecko.  A jak ktos mowi , że mozna miec cialo bez zapisanych traum , to jest odrealnionym rozwojowcem w swiecie jednorożcow. Bierze się to z jego lęku / bezradności ktory mu się odpala na te oczywiste fakty. Nie moze zachowac przytomnosci umyslu gdy to slyszy i jego umysl ucieka na samą idee, że moge miec jakies traumy.

Ktoś mówi, ża jak najbardziej można mieć ciało bez zapisanych traum, to naturalny stan. Ten ktoś mówi że Ludzkość jako gatunek nie jest w naturalnym stanie, jest w stanie straumatyzowania, zablokowania. Ten Ktoś mówi też że negatywne siły zablokowały ewolucję gatunku ludzkości poprzez traumy/ blokade pamięci/ blokade DNA/zamknięcie w negatywnej karmie, której uniemożliwa się natychmiastowe uzdrowienie poprzez między innymi różnego rodzaju fałszywą duchową wiedzę/nauki "rozwojowe". Ktoś mówi też że mimo to można wrócić do naturalnego stanu bez traum, bez negatywności w ciele i w duszy, dzięki uzdrowieniu traum/negatywności z pomocą Miłości. Ten Ktoś mówi tez że z pomoca Miłości można przywrócić pierwotne/kompletne/oryginalne DNA a tym samym można odzyskac doskonałe - nieśmiertelne ciało. I ten ktoś mówi że Jednorożce są miłe jego sercu :)

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-30, 11:12:31 »
Te traumy odgrywają się z powodu poprzednich wcielen, aby dac ksztalt danemu życiu , zgodny z tym co przechowuje dusza z wczesniejszych doswiadczen.

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-30, 11:01:24 »
Ja miałem na myśli ewolucje gatunku (w tym zdaniu gdzie wspomnialem o ewolucji). Chodziło mi o to, że każdy traumy ma - glownie nabyte jako dziecko.  A jak ktos mowi , że mozna miec cialo bez zapisanych traum , to jest odrealnionym rozwojowcem w swiecie jednorożcow. Bierze się to z jego lęku / bezradności ktory mu się odpala na te oczywiste fakty. Nie moze zachowac przytomnosci umyslu gdy to slyszy i jego umysl ucieka na samą idee, że moge miec jakies traumy.
« Ostatnia zmiana: 2018-10-30, 11:07:20 wysłana przez macher »

monkas

  • Wiadomości: 141
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-30, 09:55:28 »
W jej ciele zapisały się traumy które odzwierciedliły zawartość duszy i przez to miała dostęp do swojej duszy i swojego rozwoju

W moim odczuciu to właśnie przez traumy traci się dostęp do swej duszy.. i to właśnie traumy blokują naturalny rozwój, nie są więc niczym dobrym.

Wniosek tej Pani to ta sama "mądrość" która stoi za hipnozami "że cierpienie uszlachetnia" albo że "to co Cię nie zabije to Cię wzmocni" Idąc tym tokiem to wieloletnie tortury w których torturujący  celowo niedpouszcza do śmierci torurowanego jednocześnie zwiększając jego cierpienie są najlepszym co może Cię spotkac, najlepszą mieszanką dla twego "duchowego wzrostu.."

Ja dziękuję za taki "wzrost" i uwalniam się od wszystkich tych fałszywych i kłamliwych "duchowych" nauk których celem jest  zniewolenie duszy/istoty i jej wykorzystanie.

Tym co niesie/umożliwia prawdziwy wzrost a wiec rozwój a wiec naturalną ekpresję duszy jest tylko i wyłącznie DOBRO, MIŁOŚĆ, WIEDZA o NATURZE/WŁASNEJ NATURZE oraz  NATURALNA OBFITOŚĆ/BOGACTOWO wszelkiego DOBRA.

Jak ktoś by nie miał traum to by znaczyło że jego ciało nie bierze udziału w procesie ewolucji.

Co do ewolucji to w moim odczuciu ewolucja zaczyna się dopiero wtedy/jest możliwa dopiero wtedy  gdy odzyskuje się świadomość prawdy, choćby  uczciwości, nie jest ewolucją nieświadome zniewolenie w traumach i/lub negtywnych skutkach nieświadomości skazujące na ich ciągłe powielanie.

To że w tym szaleństwie w którym tkwi ludzkość przejawia się dobro to nie dzieje się dzięki temu szaleństwu/nieświadomości/traumom/negatywności tylko dzięki temu u że DOBRO jest silniejsze.

Negatywność jest samoblokująca, jest wypaczeniem Natury/Dobra chyba że znajdzie naiwne owieczki które będą ślepo wierzyć i dawać się tym manipulacyjnym siłom, rozpowszechniającym fałszywe nauki/wiedzę doić. Ten system życia/wcieleń został "shakowany" przez negatywne siły, blokowana jest pamięć, wiedza o sobie, o Naturze, istota skazywana jest przez to na ciągłe popełnianie błędów/tkwienie w negatywności, od małego imprintowana jest fałszywą "ewolucyjną" wiedzą, typu "negatywność  jest potrzebna do rozwoju" , "nie ma dobra nie ma zła", "zło/dobro są względne" "aby istniała miłość musi istnieć nienawiść" "że wszystko ma swoje przeciwieństwo"  itp ściemy/hipnozy.

Natura to czyste DOBRO czysta ŚWIADOMOSĆ a wiec i MĄDROŚĆ, nie potrzebuje ngatywności do niczego. Prawdziwy naturalny rozwój dzieje się w domenie DOBRA, PIĘKNA, SZCZĘŚCIA, bo jest rozwojem DOBRA PIĘKNA i SZCZĘŚCIA...
« Ostatnia zmiana: 2018-10-30, 09:59:40 wysłana przez monkas »

macher

  • Wiadomości: 131
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-29, 23:40:46 »
W jej ciele zapisały się traumy które odzwierciedliły zawartość duszy i przez to miała dostęp do swojej duszy i swojego rozwoju. Gdyby ktoś nie miał traum byłby przecież łoświecony. Każdy ma nawet takie tyci tyci. Np dzidziuś którego potrzeby są zaspokajane doskonale. Ale mały zgrzyt , coś nie tak, ktoś zgasił nagle światło i bum - trauma.
Co jest traumą / złym doświadczeniem zależy nie od samego faktu a od kontekstu np dla wyżej rozwiniętej osoby, wychowanej we wrażliwości, traumą może być potraktowanie w sposób który dla kogoś na innym pułapie jest codziennością i z którego całokształtu życia jest zadowolony / szczęśliwy. Jak ktoś by nie miał traum to by znaczyło że jego ciało nie bierze udziału w procesie ewolucji.