Autor Wątek: Inspiracje  (Przeczytany 97820 razy)

macher

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-24, 12:47:04 »
W kontekscie moich poprzednich postow nasuwa sie tez pytanie co maja wspolnego wyobrazenia nt obcej mi osoby z moim życiem i czy oplaca mi sie zajmowac takimi rzeczami ?

macher

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-24, 12:27:03 »
Artman , a co komu da zastanowienie się nad tym ? Nie wiemy tego i można tylko snuć teorie na ten temat. Nie wiemy też czy był oświecony czy po prostu był mistrzem w fazie nauczania. Może wkurzyła go rodzinka i  poszedl z uczniami na ukladzik: wy mi ogarniacie jedzenie i wszystko zebym sie o nic nie musial martwic, a w zamian sie czegos nauczycie, bede odpowiadal na pytania i moze rozwiaze wasze problemy emocjonalne. Moze nie mogl miec i bogactwa i dobrego towarzystwa jednoczesnie. Wiara w to że byl oświecony to religia i nazywa sie buddyzm.

monkas

  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-24, 09:07:30 »

"Najwyższe" działa "Buddy" wyciągnięte.;) Buty na nogi i uczyć "głąbów"  Dyskusja zamknięta... 

Czy nie warto uwolnić się od się od choroby cudownego portalu i jedynie łoświeconego wzorca?

Zgodnie z sugestią zastanowiłem się i wiedzę że Miliarder Budda  zmarnował dobro które posiadał ( o ile całą ta historyjka ma jakieś znamiona prawdy).

Artman

  • Wiadomości: 150
  • Płeć: Mężczyzna
    • Rozwój duchowy pożyteczny i zdrowy:)
  • Krzysztof Chrząstek, konsultacje,analizy psychometryczne i czakr,porady,medytacje, warsztaty,artykuły, książki:) http://www.powiewwiatru.pl :) zapraszam
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2018-10-23, 22:06:10 »
Czasem warto się zastanowić, dlaczego miliarder Budda po opiewanym w legendach "oświeceniu" przez 40 lat za...chodził po całym kraju do ludzi , ucząc ich. Może niemądry był...

macher

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-23, 12:34:04 »
Działanie jest uzdrowieniem. Wychodzisz poza lęk robiąc coś (w kierunku swoich celów). Oczywiście wszystko z umiarem.
« Ostatnia zmiana: 2018-10-23, 12:37:51 wysłana przez macher »

monkas

  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-23, 09:05:20 »
A jak ktoś potrafi działać bez listy to jeszcze lepiej. Tyle , że jak jest ich dużo to pomaga na początku.
Rzeczy nie zrobione czy odkładane na później (nawet w obrębie dnia) po prostu zatrzymują człowieka w jego celach, a energia, przy zajmowaniu się bzdetami, ucieka..

Fajne :) ale czy nie lepiej byłoby "Get shit healed" ? Przecież jeśli to co masz do zrobienia jest naprawdę elementem Twojej "układanki" Twoich celów to nie jest to przecież "shit" tylko cześć Twojego Dobra, Twojego Spełnienia. Przyjmując te optykę "shit" to jest to co cię blokuje, powstrzymuje, odbiera wolę i energię aby działac na rzecz swojego dobra lub wymusza działanie które nie jest tak naprawde Twoje i w moim odczuciu od tego można a nawet trzeba się uwolnić/uzdrowić to. Można oczywiście pokonywać "opór" siłowo, działa, ale jest męczące (walka) i nie rozwiązuje/ nie uzdrawia przyczyny.

macher

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-22, 15:10:34 »
Do pewnego momentu można mieć takie wrażenie, gdy się wyciąga siebie z pewnych energii i dużo może się zmienić tylko od tej zmiany nastawień...

Ja osobiście wyznaję teraz ideę : "Get Shit Done". To "shit" jest tam nieprzypadkowo, albowiem, to czego najbardziej się nie chce robić, często najbardziej pcha w sytuacji do przodu - a po zrobieniu tego umysł operuje już na innych faktach, innych danych i może sięgać wyżej.
Jak mam coś do zrobienia , to to robię i staram się zaczynać od rzeczy , które są właśnie najbardziej "shit", których robić mi się nie chce (mam opory) , ale jednocześnie są elementem mojej układanki i generalnie korzystne.
Żeby móc dokonywać rzeczy dużych, trzeba najpierw zrobić dużo rzeczy małych. Mocnym narzędziem jest lista rzeczy do zrobienia - gdy się taką spisze to po pierwsze, człowiek uświadamia sobie ile ma do zrobienia, a po drugie, widać czy się już to zrobiło, czy nie. Na kartce nie ma wymowek i kartka nie zapomina.
A jak mam wątpliwości to pomaga mi na ten diagram:
https://getsokt.com/wp-content/uploads/2018/05/best-afternoon-pic-me-ups-636-29.jpg

A jak ktoś potrafi działać bez listy to jeszcze lepiej. Tyle , że jak jest ich dużo to pomaga na początku.
Rzeczy nie zrobione czy odkładane na później (nawet w obrębie dnia) po prostu zatrzymują człowieka w jego celach, a energia, przy zajmowaniu się bzdetami, ucieka..

monkas

  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-10-22, 10:18:54 »
W dzisiejszych czasach absolutnej pewności nie można mieć właściwie do niczego.

***
Niestety, ale aby coś się zmieniło w tzw. świecie, trzeba działać zarówno wewnątrz siebie, wewnątrz swojej rodziny, czy też swojego otoczenia fizycznego, energetycznego i duchowego, jak i zarówno na "zewnątrz" czyli w świecie poza tym obszarem. I to równocześnie.

Jeśli o mnie chodzi to mam taką absolutną pewność, jestem całkowicie pewny siebie i Natury.

Na początku mojej drogi byłem zaślepiony, chciałem zmieniać świat, inspirować, nauczać itd. To oczywiście spotkało się z przeciwem tego co chciałem zmienić lub uświadomić :).Zrozumiałem że 100% wpływ mam jedynie na siebie a próba zmiany kogoś/czegoś gdy nie ma w tym "czymś" gotowości/otwartości a więc nie ma poszukiwania tej zmiany przez to "coś" jest zwykłą przemocą/gwałtem. Po tym uświadomieniu musiałem się uporać z lękiem przed skutkami nieświadomości tych na których nie mam wpływu, a wiec z lękim przed  prawie całym "światem" którego się bałem i który  chciałem przez to zmienić.. w tym z całym nagatywnym prorookowniem/czarnowidzeniem odnośnie przyszłości...

Skoncentrowałem się więc na uzdrawianiu siebie,swoich lęków i swojego "czarnowidzenia", wraz z tym procesem pojawiła się mądrość która mówi że aby mieć szanse na w pełni pozytywną zmianę w swoim otoczeniu potrzebuję uzdrowić całą negatywność w sobie, inaczej zamiast szansy na zmianę/uzdrowienie bedę kontynuował przemoc.

Tak wiec w moim odczuciu uzdrowienie siebie jest kluczowe i najważniejsze,  uzdrowienie własnej negatywności to ogromna zmiana dla świata właśnie, najbardziej potrzebna i pierwsza w kolejności... gdyż związana jest z odblokowaniem Miłości która płynąc  i wchodząc w interakcję ze światem go uzdrawia..

Uświadomiłem sobie też że żeby dzialać np w dziedzinie ochrony Ziemi/Przyrody i być tu ale równiez w prawie wszystkich innych  obszarach znaczącą siłą.. trzeba mnóstwo kasy :) Czego wszystkim życzę :), o ile oczywiści też jej sobie życzą.

macher

  • Wiadomości: 147
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-10-21, 18:53:41 »
Do pewnego momentu można mieć takie wrażenie, gdy się wyciąga siebie z pewnych energii i dużo może się zmienić tylko od tej zmiany nastawień...

Ja osobiście wyznaję teraz ideę : "Get Shit Done". To "shit" jest tam nieprzypadkowo, albowiem, to czego najbardziej się nie chce robić, często najbardziej pcha w sytuacji do przodu - a po zrobieniu tego umysł operuje już na innych faktach, innych danych i może sięgać wyżej.
Jak mam coś do zrobienia , to to robię i staram się zaczynać od rzeczy , które są właśnie najbardziej "shit", których robić mi się nie chce (mam opory) , ale jednocześnie są elementem mojej układanki i generalnie korzystne.
Żeby móc dokonywać rzeczy dużych, trzeba najpierw zrobić dużo rzeczy małych. Mocnym narzędziem jest lista rzeczy do zrobienia - gdy się taką spisze to po pierwsze, człowiek uświadamia sobie ile ma do zrobienia, a po drugie, widać czy się już to zrobiło, czy nie. Na kartce nie ma wymowek i kartka nie zapomina.
A jak mam wątpliwości to pomaga mi na ten diagram:
https://getsokt.com/wp-content/uploads/2018/05/best-afternoon-pic-me-ups-636-29.jpg

Można być pewnym wielu rzeczy poprzez duchową świadomość. Teksty o zasyfionej wodzie czy o tym , że mi chemikalia od sąsiada  wejdą do mojej uprawy są z deka - jak dla mnie - paranoiczne ;-) Oczywiście to też zależy gdzie kto mieszka. Może w centrach dużych miast gdzie wszystko dystrybuują np największe korporacje może i tak być gdyż działa tam jedna zasada pt optymalizacja kosztów . Ale jak ktoś jest taki eko, to co wogóle robi w mieście ?

Artman

  • Wiadomości: 150
  • Płeć: Mężczyzna
    • Rozwój duchowy pożyteczny i zdrowy:)
  • Krzysztof Chrząstek, konsultacje,analizy psychometryczne i czakr,porady,medytacje, warsztaty,artykuły, książki:) http://www.powiewwiatru.pl :) zapraszam
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2018-10-20, 17:05:29 »
W dzisiejszych czasach absolutnej pewności nie można mieć właściwie do niczego. Tak przynajmniej czasem patrzą na rzeczywistość osoby w miarę świadome nie tylko tego co się dzieje wokół nich czy w nich. Można oczywiście w coś ufać lub wierzyć, ale to nie to samo. Oczywiście czasem sama wiara - akt skierowanej, skoncentrowanej uwagi połączonej z wolą, dużo lub prawie wszystko, a czasem wszystko zmienia. Ale nie można mieć absolutnej pewności co do tego, co się chociażby zjada - nawet jeśli produkt posiada trzy certyfikaty eko. Co, widziałeś co się dzieje w danym gospodarstwie po wyjeździe osób przyznających certyfikaty? No chyba, że to robi osoba, której absolutnie ufasz, ty lub rodzina... Ale i tak... czasem warto to sprawdzić ;) Cieszysz się, że masz własny ogródek z warzywami... A widziałeś, co sąsiad rozpyla, wylewa na gruncie obok, jak ciebie tam nie ma? Wody gruntowe trochę tego przenoszą. Nawet czasami co do samych siebie nie możemy być do końca pewni. Ile to diet trwało 1-2 tygodnie, albo ćwiczenia tylko miesiąc, a potem...?

I tak jest ze wszystkim - polityką, ekonomią a nawet duchowością. Wiele osób nie wie, czy też nie potrafi sobie wyobrazić, że niektóre osoby brylujące swoją elokwencją czy też siłą na wielkich, masowych szkoleniach "uzdrawiający" jakiś problem kogoś, uczestniczą momentami w starannie wyreżyserowanych przedstawieniach. Albo, że oni niekoniecznie sami stosują w życiu codziennym - chociażby w stosunku do partnera, najbliższych, to o czym tak pięknie mówią i czego uczą. Są zwyczajnymi ludźmi, pomimo mówienia wielu pięknych, rozwojowych i dobrze nastrajających słów. Czasem mają też duże kwoty pieniędzy, wpływy czy też cieszą się zaufaniem jakiejś grupy.

A jednak pomimo tego wszystkiego - tej niepewności, czasem trzeba działać - również w tych sferach, które wydają się brudne, manipulowane lub skorumpowane. Bo inaczej tego negatywnego będzie jeszcze więcej. Tak zwyczajnie. I czasem w miarę świadomy wybór mniejszego zła, gdy nie widać nawet małego dobra, jest lepszy od nicnierobienia. Chociażby dla samego siebie. Bo samo medytowanie i uzdrawianie siebie i swojego życia niekoniecznie zmienia "fraktal ludzkości" czy też rzeczywistości na lepsze w sposób bardziej odczuwalny. Jeśli ktoś uwierzył, że lepiej jest zajmować się tylko sobą, swoim życiem, otoczeniem, to... już chyba zauważył, że to do końca tak nie działa. Tak warto było robić, ale na początku swojego rozwoju. Długość tego okresu jest indywidualna. Oczywiście można i warto mieć swą szczęśliwą oazę, bo to jest cenne i dobre. Ba, nawet można tam wpuszczać niewiele osób, tylko te sprawdzone. O to warto dbać w pierwszym rzędzie. Ale nawet żyjący przez dłuższy czas w idylli takiego spokoju, chociażby w urokliwych zakątkach świata, w końcu się budzą. I wtedy są zdziwieni - "ej, ale tych śmieci w oceanach to jest ogrom i tworzą się z tego olbrzymie wyspy" - zauważają zszokowani. Albo - "ci, którym ufaliśmy, robią coś innego niż mówili". A przez długi czas nie patrzyli im na ręce, nie zwracali uwagę na to, co robią, zajęci tylko sobą, medytacją i "radością życia".

Niektórzy też mówią: "ale ja nie mam na to wpływu, więc się tym nie zajmuję" i odchodzą do swoich spraw szczęśliwi i spokojni. Pięknie. Znakomicie. Do pewnego stopnia to działa. A najlepiej działało w średniowieczu i przed naszą erą. Teraz niekoniecznie, choć liderzy różnych grup, ścieżek duchowych nadal to powtarzają, choć latają samolotami i jeżdżą koleją, zamiast, jak w tym dowcipie o przybyszu z krajów wschodu, który jechał taksówką i chciał, aby tamten mu wyłączył współczesną muzykę, której nie było w czasach jego "mistrza" i coś tam jeszcze. W końcu kierowca się zatrzymał i grzecznie powiedział, aby tamten wy...siadł i czekał na wielbłąda, bo one były w tamtych czasach jedynym transportem.

Niestety, ale aby coś się zmieniło w tzw. świecie, trzeba działać zarówno wewnątrz siebie, wewnątrz swojej rodziny, czy też swojego otoczenia fizycznego, energetycznego i duchowego, jak i zarówno na "zewnątrz" czyli w świecie poza tym obszarem. I to równocześnie. Inaczej żadna sensowna zmiana na szerszą skalę może się nie pojawić. A ci, którzy uwierzyli, że trzeba najpierw przetransformować "zło" czy też "negatywności" w sobie, a świat się zmieni, chyba już widzą, że to nie do końca nie działa, chyba, że będziemy liczyć czas w setkach lat. Wtedy spoko. Transformuj i zmieniaj tylko siebie. Ale inni w tym czasie będą robić swoje... to i owo, za cichym przyzwoleniem polegającym na nicnierobieniu wielu osób. Tylko jak pisałem w pierwszym zdaniu - nie ma wtedy pewności, że za kilka lat ktokolwiek będzie pił czystą wodę i jadł zdrowe jedzenie. No, ale przecież taka osoba liczy czas w setkach lat, więc jest jej wszystko jedno, bo ona jest tylko falą oceanu, która przychodzi i odchodzi, trwając w ciszy swojego wnętrza - tego czym jest naprawdę. Tak, wtedy po setkach lat lub milionie coś drgnie. Jakaś część istnienia będzie trwała. Ale ludzkość? Chyba niewiele się zmieni poza technologią. Warto to przemyśleć i czasem po prostu zadziałać również na zewnątrz, nawet, jeśli się tego nie robiło od lat. Wtedy jest szansa, że coś drgnie na lepsze nieco szybciej i szerzej, niż tylko w tobie czy twoim domu...

Karina

  • Wiadomości: 3 048
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-05-26, 17:27:49 »
https://www.youtube.com/watch?v=liOYMZ1_jXw _- Kobieta jako swiatlo swiata

Karina

  • Wiadomości: 3 048
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-05-14, 19:17:26 »
https://www.youtube.com/watch?v=oCoLUnEhIVY - Rozwoj duchowy - jak zaczac

monkas

  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-05-11, 10:03:30 »
Lynd

:)

Mogłem nie mieć, Wydzielenie się z Jedni jest związane z utatą pełnej świadomości/wiedzy, nie było jednak błędem, błedem były dopiero działania które doprowadziły do blokad/utraty czucia i odczuć a tym samym cnót/wartości takich jak szacunek do siebia i życia, miłość do siebie i życia i uczciwość, skutkiem czego było postepujące odcięcie od Natury, eksperymenty, zaślepienie, głupota  a ich skutkiem nieuczciwość i przemoc naruszające harmonijne i pokojowe współistnienie.



Oczywiście powstaje pytanie skoro Natura wiedziała jaki bedzie tego skutek dlczego pozwoliła na "wyodrębnienie" a może nie wiedziała ?, a gdy już się dowiedziała to dlaczego nie zatrzymała postępującego okrucieństwa ? Może wcale nie jest/nie była taka doskonała/mądra ? czy można jej w takim razie zaufać ? może nie jest zdrowa psychicznie i kieruje sie chorą wypływającą z nieczucia logiką że cel uświęca środki i zada mi ból, wykorzysta a może nawet ukrzyżuje ?

Jest róznica między potrzebą a dopuszczeniem do czegoś.

To kluczowy temat moich ostatnich 18 lat i pewnie nie tylko mój i z chęcią poddałbym się dlaszej weryfikacji stojącej za Twoimi "pytaniami" jednak moje Serce mówi mi żebym się zatrzymał i teraz tego nie robił, a ja nauczyłem się już nie lekceważyć tego co mówi, ponownie ufać i podążać i nawet nie pytam już za każdym razem dlaczego i czy to dobre i mądre  ? :)
« Ostatnia zmiana: 2018-05-11, 10:07:35 wysłana przez monkas »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 115
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2018-05-10, 21:19:30 »
Monkas,
Ale skoro Natura nie popełnia błędu, to jak mogłeś nie mieć świadomości skutków? To przecież popełnienie błędu.

No i, skoro Natura nie popełnia błędu, to skąd wzięło się pierwsze zagrożenie w świecie? Bo rozumiem że nie było Naturze do niczego potrzebne.

monkas

  • Wiadomości: 178
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2018-05-10, 13:02:36 »
Lynd

Ja nie postanowiłem popełnić błedu, ja nie miałem świadomości skutków/zagrożenia, zlekcewżyłem subtelny niepresyjny wewnętrzny imuplus że to niepotrzebne/niedobre/niekorzystne i jednocześnie zostałem oszukany. Takie czasami "uroki" bycia aniołem.

To co napisałem poniżej dotyczy człowieka. Świadomość rozróżniajaca nie jest dobrem osiąganym dzięki złu, zło nie ma uzasadniena/przyczyny poza nieświadomością, świadomość rozróżniająca to potrzebna koniecznosć jedynie w tak chorych/wypaczonych/zamnipulowanych i dalekich wymiarach od Natury jak ten.