Witam, temat strzyg bardzo mnie zajmuje, bo jest częścią mojego zycia już 40 lat. I nie mogę odpuścić. Korci mnie czasami, żeby dać sobie spokój, skupic się na tym, co chcę osiągnąć, wyznaczyć jakieś cele, po czym zawsze pojawi się jakaś strzyga i nie pozwala odpuścić tematu.
Spotkałam się tu z wypowiedziami, że szkoda, że ta wiedza jest tak mało popularna, ale nie wyobrażam sobie, żeby była popularna, Wszyscy by wiedzieli, że ten i ten to strzyga, różne to zachowania mogłoby rodzić.
Druga sprawa, chodziłam na ustawienia rodzinne, czytam Łazariewa i innych guru duchowych, tam nigdzie nie ma o tym, tam dobro i miłość tworzą cały świat i wszystko, co nam się zdarza służy naszemu dobru. Myślę, że poradziłabym sobie z wieloma problemami w życiu, ale z tym nie umiem. Filozoficznie, psychicznie, moralnie, za cholerę.
Pytam wszystkich, którzy są na tyle daleko, że oprócz tego, że są w stanie sprawdzić, czy dana osoba jest strzygą, czy nie rozważąli kwestię nieco filozoficznie, czyli jakie miejsce w ogólnym porządku świata mają strzygi.
Jak żyć z nimi w rodzinie, kiedy muszę, powinnam oddać im szacunek bo są starsi i coś im zawdzięczam, zranili mnie przy tym niemało razy w życiu.