Kilka miesiecy temu kiedy po raz pierwszy ulyszalam o nielegalnych imigrantach w Europie (bo uczhodzcami trudno ich nazwac), powiedzialam kilku osobom, ze mam bardzo zle przeczucia odnosnie calego tego zamieszania. Ze przez pare miesiecy bedzie w miare wzgledny spokoj, zacznie sie kiedy wszystko nieco ucichnie, liczylam jednak, ze bedzie to dopiero 2016r., a nie jeszcze 2015r., obstawialam tez bardziej UK i Niemcy, ale czulam, ze beda zamachy. Tyle tez, ze nie spodziewalam sie, ze az tylu ludzi zginie.
Nadal czuje, i ze to dopiero poczatek. Mam tez wrazenie, ze nie skonczy sie na Francji.
Najpierw uwierzyc nie moglam, ze politycy sa az tak glupi by wpuszczac rzesze ludzi bez zadnych dokumentow, sprawdzania na teren Europy, gdzie zwykly turysta jak moj znajomy z Indii, zeby tylko poleciec do Europy na 30 dni na wakacje, musial wypelnic 30 stron roznych dokumentow i przedstawic je w ambasadzie by otrzymac wjazd do Shengen.
Po chwili doszlo do mnie, ze skala absurdu tego dzialania jest niewiarugodnie duza i nie moze to byc zwykle dzialanie politykow, ale dawno ukartowana zagrywka.