Oswajać to można kozę. Ludzi należy uświadamiać.
To weź proszę uświadom takiego taliba kozojepce, który wpada do szkoły i zarzyna 100 dzieciaków.
Powtórzę: nakręcanie islamofobii to duży błąd, a
z umiarkowanymi muzułmanami lepiej współpracować, niż ich szykanować i spychać w radykalne nurty. Przy czym współpracować, nie znaczy: ulegać i godzić na jakieś dzikie, średniowieczne obyczaje. Współpracować, znaczy: najpierw wytłumaczyć jak komu dobremu ideę świeckiego państwa, a potem te świeckie zasady życia publicznego bezwzględnie egzekwować.
Nie mam nic przeciwko islanowi. Ani przeciwko żadnemu innemu wyznaniu
A ja mam, i to dużo. Najchętniej zdelegalizowałbym je wszystkie, a w zamian wprowadził kult nauki i rozumu. :-) Ale to obecnie niemożliwe, więc tymczasem proponuję plan minimum: nie szczuć wyznawców jednego pambuka na wyznawców innego, bo się zacznie młyn.
Jeszcze odnośnie obaw, że muzułmanie, wykorzystując swą wysoką dzietność i demokratyczne mechanizmy, zrobią z Europy kalifat. Uważam, że jedynym ratunkiem przed tym mrocznym scenariuszem jest właśnie promocja idei świeckiego państwa oraz zachodnich standardów, w tym równouprawnienia kobiet. Gdy państwo skutecznie zadba o prawa muzułmańskich kobiet, to jest więcej niż pewne, że im dzietność spadnie radykalnie. Problem solved.