Autor Wątek: Ceremonia Ayahuaski - dyskusja  (Przeczytany 58780 razy)

matek

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 17:12:54 »
Olu,

jak dla mnie to co piszesz, szczegolnie post z 2013-06-01, 13:12:32  trafia w sedno. Oswiecenie to droga do Siebie, a nie chodzenie z klapkami na oczach po sciezkach wytyczonych przez innych. Nawet superprzytomnych.

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 16:42:36 »
Asiu, z tym astralem itp to jest gruba rzecz i nie czuje sie chyba na silach, zeby w ogole chciec w to wchodzic opisujac. Uwazam, ze skoro to jest, to jakby nie bylo idealne, jest to potrzebne, jako jakis etap - ktory jednak wraz z dojrzewaniem kiedys sie przekroczy. Myslalam troche o tym jakis czas temu, czasem mnie kusilo, zeby moze cos napisac od siebie, ale poczulam, ze skoro nie jestem wewnatrz tego 'programu' to moze nie powinnam interferowac w sprawy tych, ktorzy sa gdzie indziej niz ja. Podobnie bylo z tematem aya, mimo, ze doceniam co do mnie z nia przyszlo i uwazam, ze byc moze jest tu kilka osob, ktore rowniez moglyby skorzystac, to nie zamierzalam otwierac watku ze wzgledu na hmm pewien rodzaj odpowiedzialonosci w stosunku do tych, ktorzy sa niegotowi, a moze tak wymeczeni swoja karma, ze szukaliby drogi na skroty, obojetnie jakiej, byle dzialalo. A to nie o to chodzi.

Co ja widze w tych reakcjach tutaj to taka cudowa 'bute', i rozpoznaje ja, bo sama kiedys tam bylam, ciagle bywam, to jest zamkniecie swiadomosci i dzialanie z ego. Widze tez pewna tendencje, ktora nie wiem czy uda mi sie opisac tak jak to czuje, ale sprobuje. Chodzi o dzialanie z poziomu sredniego ja, ktore mowi WJa co robic, juz kiedys o tym wspominalam, nadal mi sie ten temat krystalizuje, widac wazny dla mnie. To jest dzialanie z leku, brak akceptacji tego co jest. W religii mowilo sie o tym 'jak trwoga to do Boga', tutaj to przybiera to subtelniejszy wydzwiek, ale schemat jest ten sam, a u jego podstaw lezy lek. Leszek czesto powtarza, ze zeby cos zmienic trzeba najpierw to zaakceptowac, ale widac, ze ten etap sie jakos omija. Trzeba wejsc w to co jest, realnie to zobaczyc. Przytomnie, nie znieczulac sie, dac sobie czas i przestrzen na to by zadzialaly wyzsze energie, a nie manipulowac rzeczywistoscia, by sie cos juz teraz natychmiast zdarzylo. Dobrze jest pielegnowac w sobie ufnosc, cierpliwosc. Warto sobie uswiadomic ile razy zaczynaliscie cos afirmowac albo pracowac z dekretami glownie z poczucia braku?

Jednym z takich cudowych slow - kluczy jest 'korzystne'. I fajnie jesli ta korzystnosc przychodzi z gory jako zrodla inspiracji, niefajnie jesli srednie ja ocenia co jest, a co nie jest korzystne. Trzeba patrzec szerzej niz przez pryzmat chwilowych niedogodnosci. Jednakze dla osob, ktore do tej pory byly szargane wywalankami z nizszego ja (a jest tutaj takich troche) wspiecie sie na poziom dzialania ze sredniego jest postepem. Pozniej idzie sie poza to, przekracza kolejny etap. Dlatego ja nie widze za bardzo sensu w wydawaniu opinii i zazwyczaj trzymam jezyk za zebami, bo moja sciezka jest inna. I, tak na marginesie, dlatego pomyslalam o tym cudowym blogu, gdzie moznaby sie dzielic swoimi wgladami, bez udzielania rad, zagladalby ten kto chce, kiedy chce.

Wygodnie jest chowac sie za tym co dane srodowisko wypracowalo, ale trzeba pamietac, ze bez wzgledu na to jak bardzo dane nauki nie byly oswiecajace, maja sens tylko do momentu, gdy staje sie samotnie twarza w twarz z tym co jest. Bez oceniania. Bez proby zmiany tego. Tam dopiero jest spokoj. I tam wlasnie zabija sie tego Budde ktorego sie spotkalo i idzie sie dalej. Kazde uswiadomienie jest koncem procesu, za nim jest Nowe. I dopoki nie mamy spokoju w sobie nt tego nieznanego to nasza praca nie jest skonczona. Grupa, jakkolwiek by nie byla inspirujaca na danym etapie utrwala schemat, ulatwia jedno, a utrudnia drugie.

Ale juz mi sie nie chce chyba pisac wiecej, sobota mi ucieka :)

PS: Mirek, fajne z tym przekazem.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-01, 16:38:14 »
To co pisze Witek o używkach mogę w całej rozciągłości potwierdzić. Po pewnym czasie od odstawienia wszelkich używek, po wypiciu słabej, czarnej herbaty odczuwałem zmiany wibracji. To wszystko prawda, tylko.... co z tego dla mnie wynikało. Nic. Może gdybym mógł przez całe dnie medytować na coś by się przydało.
Karma również ma swoje do powiedzenia. I nieprawdą jest, że tylko koloru skóry nie można zmienić, a resztę poprzez rozwój duchowy - tak. Każdy ma w karmę wpisany swoją ścieżkę rozwoju. Jeśli dla kogoś tą ścieżką są szamańskie rytuały z wykorzystaniem używek, to niech mu to służy. Nie ma uniwersalnych metod i uniwersalnych poglądów. Na pewno nie ma co propagować używek jako substancji "odlotowych", pozwalających "zapomnieć" o rzeczywistości. Jeśli jednak są takie używki, które dokonują, co prawda astralnego, ale zawsze - oczyszczenia, to nie powinno to przeszkadzać na takim forum jak to.

Pisałem niedawno w innym wątku o moim wglądzie w Częstochowie, przed obrazem MBJ. W skrócie - przeprowadziłem "rozmowę" z istotami z wyższego astralu, tworzącymi sztuczną, boską istotę na bazie energii, wygenerowanej przez miliony, modlących się ludzi. Chociaż wyrażają one pogląd, z którym się nie zgadzam, życzę każdemu takiej postawy zrozumienia i tolerancji dla każdej "ideologii". Podczas tej "rozmowy" otrzymałem przekaz o tym co wg nich jest a czego nie ma. W tym przekazie było 100% tolerancji i 0% presji. Ten kontakt naprawdę wiele mnie nauczył.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 15:12:29 »
Olu :)
Moja wewnętrzna szamanka uśmiecha się do twojej, bo czuje, że rozważnie używałaś tej substancji.

Natomiast zżyma się na nadużywanie i traktowanie jej jako pigułki rozwiązującej wszystkie problemy.
wrrrr
Przy czym nie mam nikogo konkretnego na myśli.
Choć strona www nie wzbudziła mojego zaufania.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 14:57:44 »
To prawda. Po odreagowaniu podlaczanie sie telepatycznego moglem spokojnie przebywac na weselu, ktore bylo ciekawe, przyjemne - najesc sie, pogadac, poogladac prac fotografow.  Jako osoba towarzyszcza musialem jednak po jakims czasie odczuc zmiane atmosfery, jak zaczeto dolewac trunki.  towarzystwo zaczelo wtedy sie "dobrze" bawic, klotnia malzonkow naprzeciw mnie, ogolnie od tego momentu moze sie zdawac ze puszczaja hamulce podswiadomosci. A jak to wygladalo na trzezwo. Ano tak, ze ludzie siedza jak strusie, czy ptaki w dziupli, i dopiero jak popija maja odwage isc w tango :)
Podobnie jest z ludzmi ktorzy stosuja aya, bo moga miec obawy przed przekroczeniem samemu, samodzielnie tematu podswiadomosci, wspomnien, poznania nieznanego.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-06-01, 14:52:19 »
Ta nadwrazliwosc wynika zazwyczaj z dostrajania sie telepatycznego lub emocjonalnego stosunku do stanu po uzyciu osoby z ktora sie rozmawia :) Rozroznianie nie musi wykluczac wolnosci od tego.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 14:50:34 »
proponuje (kazdemu) nie pic niczego co zawiera teine, kofeine badz alkohol przez 4-5 lat i poobserwowac zmiany w swiadomosci i odczuciach :) A potem jak ktos juz chce, wypic sobie raz trunek (np. herbate) i popatrzec jak sie z tym czuje. Gdy ma sie tak odswiezony umysl (ze widzi sie jak wyrazna jest zmiana w odczuciach, bo ja to potrafie zaobserwowac - u siebie) stosunek do substancji psychoaktywnych, rowniez tych slabych, moze sie zmienic.

Zgadzam sie z tym, że odstawiając wszelkie "używki" i substancje psychoaktywne zwiększa się wrażliwość na ich odbiór i odbiór energii z nimi związanych. Czasem jednak istnieje ryzyko wpadnięcia w nadwrażliwość - kiedy sama energia np.; alkoholu i to z daleka, przykładowo przy rozmowie z kimś po alkoholu (nie będącym pod ewidentnym "wpływem";) przez skype - zaczyna odpalać się od razu poczucie przytrucia, obrzydlistwa danej energii itp. To wg mnie jest już wynikiem podświadomego traktowania tego wszystkiego jako "zła absolutnego";) i zamiast skupiać się na pozytywnej transformacji, pozytywnych energiach, człek moze wpaść w lekką schizę i wszedzie czuć "złe energie" i się do nich podświadomie dostrajać, poprzez skupienie na tym, jakie to one sa złe i nieprzytomne.

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-06-01, 14:40:54 »
Lynd
Wiem ze ludziom udaje sie dokonywac zmian przy uzyciu tego typu specyfikow. Czasem i duzych i pozytywnych. Ale towarzysza temu skutki uboczne. Nawet jesli nieodczuwalne dla samego zainteresowanego.

Zanim napiszesz o ideologii - proponuje (kazdemu) nie pic niczego co zawiera teine, kofeine badz alkohol przez 4-5 lat i poobserwowac zmiany w swiadomosci i odczuciach :) A potem jak ktos juz chce, wypic sobie raz trunek (np. herbate) i popatrzec jak sie z tym czuje. Gdy ma sie tak odswiezony umysl (ze widzi sie jak wyrazna jest zmiana w odczuciach, bo ja to potrafie zaobserwowac - u siebie) stosunek do substancji psychoaktywnych, rowniez tych slabych, moze sie zmienic.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-01, 14:32:47 »
Temat wątku nie zostanie zmoderowany w kierunku cenzury. To jest dyskusja, kazdy moze podzielić się wątpliwościami, odczuciami (nawet jeśli jak moje są pewnie w jakiejś części projekcjami nieprzyjemnych energii zatrucia dopalaczami we wczesniejszych zyciach i doswiadczeniach) czy swoimi doświadczeniami - także pozytywnymi.

Wg mnie świadectwo Oli o tym jak na nią podziałała ceremonia jest bardzo w porządku. To co mnie zniechęciło i może mi wywaliło pod wpływem - to te treści na stronie www i w dużej mierze astralne odloty tamtych świadectw.

Ola, tak z ciekawości - jakie wg Ciebie są te złudy i ten astral (treści-konkrety), których ludzie nie chcą widzieć wg Ciebie? Ja się chętnie dowiem :) Bo co do grup wzajemnej adoracji to nie do końca sie zgodzę - choc czasem takie elementy tu się pojawiały |(pisze o tym forum tutaj, nie analizuję, co było na starym cud), to zazwyczaj po przelewie wywałkowej grupowej nieprzytomności, wracała przytomność - czyli trzeźwe widzenie innych, nie jedynie przez pryzmaty wywałek negatywnych czy hurraoptymistycznych;) :)

Zresztą dla mnie przytomny rozwój nie polega na unikaniu niewygodnych tematów, lecz na umiejuętności trzeźwego i przytomnego spojrzenia na dane kwestie, co we mnie budzą, jakie reakcje, czym te reakcje moga być spowodowane, czy w związku z nimi patrzę w pełni trzeźwo i spokojnie na dany temat, czy tez budzi we mnie nieprzytomność, złość, agresję, irytację itp. itd. i wyciagnięcie z tego wniosków dla samego siebie, bez uogólniania na wszystkich. To taka moja definicja przytomnego rozwoju duchowego.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-01, 14:44:39 wysłana przez hydrozagadka »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-06-01, 14:32:39 »
"Kiedy uczeń się gotowy, nauczyciel się pojawi."

Jeśli Ola tego doświadczyła i zintegrowała, to nie rozumiem skąd tu mówienie o tym "na co umysł nie jest gotowy". Jej najwyraźniej był.  Przecież nawet oficjalnie się mówi, że wielu ludzi nie jest gotowych na regresing i od tego tylko by im się pogorszyło. Każda technika jest metodą mniej lub bardziej siłową. A takie cytaty jak napisała Karina jak najbardziej odnoszą się... do ludzi świadomych, którzy uzyskali tę świadomość dzięki technikom.

Do celu jedziemy na osiołku, u celu schodzimy z osiołka. Ale nie ma sensu mówić, że bez osiołka lepiej i że na piechotę to byśmy to nawet szybciej przeszli. Każdy ma swojego osiołka, wedle intencji.

Uważam że Ola dobrze powiedziała -- choć zdecydowanie zbyt ostro. Tak naprawdę chyba w każdym środowisku, duchowym czy nie, tworzy się wspólne podejście. I albo ja się zmieniłem i przestalem pewne rzeczy zauważać, albo tu naprawdę nie jest takie złe jak w innych "duchowych" miejscach. Ale trochę jest.

Myślę, że każdy kto się wypowiedział "no dla mnie to nie pasuje" a nie wniósł nic nowego do dyskusji mógłby conieco skorzystać na przyjrzeniu się powodom takiej potrzeby podkreślania tego. To jakby ktoś założył wątek o majonezie, a inni weszli tam napisać "no ja nigdy nie jadłem i jeść nie zamierzam bo to świństwo, ale rozumiem że może się podobać komuś pozbawionemu kubków smakowych. ale mi nie, bo to świństwo." I to jest taka błędnie rozumiana tolerancja, przykrywanie betonu bibułką, na zasadzie "no niby innym daję do tego prawo." Dla porównania, post Mirka poniżej wykazuje, wg mnie, autentyczną tolerancję.

Myślę że część ludzi tu wypowiadających się zakazała sobie używek wszelkich na zasadzie ideologii. I, jak każda ideologia, najlepiej działa kiedy głosi się ją innym ;)

"Cześć chłopaki, przyszedłem do was do hamburgerowni żeby zobaczyć co jecie. FUUUUUU mięso, o nie, ja rozumiem że niektórzy ludzie może jeszcze mogą je jeść, ale ja jestem WEGETARIANINEM. Dlatego przyszedłem was tu odwiedzić i Wam to powiedzieć." ;)

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-06-01, 14:01:24 »
No to zaczynam posilek :) Wlasnie dlatego ze mozna wejsc i bez niej to warto zrobic to w ten sposob, bez skutkow ubocznych (o skutkach ubocznych pisze z pozycji osoby ktora rozroznia zmiane swiadomosci na minus, po spozyciu chocby szklanki herbaty czy kawy). Fakt ze udaje sie z nia a nie udaje bez niej, moze mowic wlasnie o samej gotowosci na staniecie ze soba twarza w twarz. O tym ze umysl sam z siebie nie jest gotowy i sie go forsuje.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-01, 13:31:49 »
Mi się bardzo podoba pewne zdanie i je przytoczę "Wystarczy zatrzymać się i być świadomym, a prawda w pysk cię strzeli".:))
« Ostatnia zmiana: 2013-06-01, 13:38:18 wysłana przez Karina »

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-01, 13:12:32 »
Jesli temat watku zostanie zmoderowany w kierunku cenzury to ja prosze o usuniecie moich postow w temacie.

Przestalam sie tu odzywac, bo poza pojedynczymi wypowiedziami zrobilo sie tak jak sie mozna bylo spodziewac: betonowo, co nie tylko uniemozliwia dyskusje, ale i jest recepta na bicie piany. Ataki energetyczne tez nie byly przyjemne. Jedno chcialam od siebie napisac. Jestem w 'rozwoju' od ponad 15 lat w sensie swiadomej praktyki, i troche dluzej jesli chodzi o poszukiwania. Nigdy nie uzywalam zadnych innych enteogenow. Wiem, co to jest nieprzytomnosc, astral, intencje do rozwoju, ostatnio badane erd mialam w okolicach 32-33, 10 lat temu bylo to 21, o ile dobrze pamietam. Moja droga to sciezka prawdy. Mam coraz fajniejsze zycie, od daaaawna nie oddzielam 'zycia' od 'praktyki', moj caly dzien to medytacja, kontemplacja. Wiem, gdzie jestem duchowo, zyciowo, za co moge byc wdzieczna, widze (i nie tylko ja) jakosc tego. Jestem inspiracja dla innych na codzien, wlaczajac to wiele osob z cudu. Mam silne czyste energie, pomagam wiele. Zrobilam ogromny skok w jakosci zycia, czucia sie dobrze w zyciu, w ciele, w zwiazkach. Dominujaca wibracja jest radosc, ona zajmuje miejsce kazdej odreagowanej nieprawdy, blednego przekonania. To tak a propos czyichs wczesniejszych uwag, ze moze na poczatku drogi aya moze cos tam komus dac jak ma jeszcze nieczyste intencje.

Co do ayahuaski, jest to metoda ktorej cud slusznie sie boi. Lagodnie mowiac, powiem, ze wylewacie dziecko z kapiela. Dla mnie jak wspomnialam wczesniej czas ayi juz sie skonczyl, jednak nie dlatego, ze jest to syf, a dlatego, ze dostalam to czego potrzebowalam i zostalo to ze mna. Ale jesli mam pisac calkiem otwarcie to napisze: jedna ceremonia moglaby rozwalic ten astral, ktory sie tu przez lata nabudowal, a ktorego uparcie nikt nie chce widziec, i te zludy, ktore wiele osob powtarza jak zahipnotyzowani. Przez wiele lat nie zagladalam na cud za wiele wlasnie z tego wzgledu, i z daleka widac to jeszcze silniej. Macie tu wlasny jezyk, wlasna siatke pojec, poza ktora malo kto sie wydostaje, bo presja grupy wzajemnej adoracji jest silna, od razu tez kazdy myslacy inaczej bedzie zakrzyczany. Nie wiem jak to sie dzieje, ze wokol skad inad przytomnych wypowiedzi Leszka nabudowalo sie tyle sztucznych tworow. Nie moja to jednak rzecz, zeby tu kogos budzic poza soba, bo wszystko dzieje sie zapewne tak jak powinno. Kiedys bedzimy sie wszyscy z tego smiac. Ja sie troche juz smieje, bo kiedys tez myslalam, ze nie ma prawdy poza cud. Po prywatnych wiadomosciach tutaj wiem, ze wiele osob moze sie do tego odniesc we wlasnym zyciu.

Aya rozwala iluzje i sciaga luski z oczu. Mowie tu o swoim doswiadczeniu, a nie o tym co ktos inny napisal gdzies tam w testimonialach. Trzeba dojrzalosci i odwagi, zeby wejsc tam gdzie aya prowadzi. I _oczywiscie_ mozna tam wejsc i bez niej, jednak nie bez gotowosci staniecia twarza w twarz z prawda. Prawda jest przytomna, wszystko inne to halucynacja.

No, a teraz mozecie mnie zjesc.




Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-06-01, 10:41:14 »
<wypowiadam się prywatnie, nie jako stanowisko moderacji>

Jarek,
Moderacja nie reaguje, bo wątek nie jest sprzeczny z regulaminem. Zresztą, wątek wydzielił sam wszechmocny administrator;)

A rozmowa jest rzeczowa. Dwie osoby po rytuale ayahuaski, które do tej pory się wypowiedziały, też pisały spokojnie i rzeczowo, nawet nie reklamująco. A już na pewno nie namawiali innych do swojej jedynej ścieżki rozwoju duchowego, która powinna się odnosić do wszystkich -- chyba pierwszy taki post jest dopiero Twój. W tym kontekście ich wypowiedzi wydają się nawet bardziej zgodne z tytułem forum ;)

Jeśli nie chcesz -- nie korzystaj. Jeśli chcesz się udzielić w dyskusji -- udzielaj się. Ale dobrze byłoby, gdyby to była dyskusja, a nie udowadnianie innym ile mają jeszcze do przerobienia bo pozna się "dzieciak na ścieżce". Te klimaty to raczej domena starego cudu :P
<przypominam, to moje prywatne zdanie. zdanie moderacji jest w regulaminie>

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-01, 10:36:47 »
Odnoszę wrażenie, że niektóre osoby demonizują szamańskie metody rozwoju. Nie wypowiadam się na temat działania substancji psychoaktywnych. Ten rodzaj kontaktu z zaświatami mnie raczej nie interesuje. Jednak uważam, że dla niektórych ludzi może to być inicjatorem rozwoju duchowego. Moim zdaniem nie należy na tym forum tego popierać, ale też nie ma co demonizować. Są osoby, których intencje astralne muszą wypalić się zanim rozpoczną poszukiwania duchowe. Dla nich właśnie przeznaczone są takie rytuały jak Ayahuaski. Być może niektórzy uzależnią się i trudno im będzie dostrzec świat pozamaterialny poza astralem, ale oni i tak nic by w tym życiu duchowego nie osiągnęli.
Mój rozwój duchowy rozpoczął się od zainteresowania spirytyzmem. Jednak moje intencje nie wystarczyły na praktyczne uczestnictwo w seansach. Za każdym razem jak znalazłem medium, to ono kończyło już z tymi praktykami. Skończyło się na teorii. Ale nie uważam tego czasu za stracony czy źle ukierunkowany. Po prostu wówczas na tyle mnie było stać.