Autor Wątek: Kryzys jak nic  (Przeczytany 1657 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-19, 23:44:07 »
Chyba pora nauczyć się samodzielności. :)
Powodzenia.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-19, 08:33:16 »
Powtarzam jej że nie jestem dzieckiem choć tak naprawde to sprawiła że jestem.
Ciężko sobie z tym w jaki kolwiek sposób radzić. Czasami na nią krzycze ale to i tak nic niedaje. Jeszcze później tylko słysze że jestem podły i nie wdzięczny :)
Czekam aż dojde do momentu w którym będe to przerabiał.

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-18, 16:13:12 »
Mariusz - dzieki, dobre punkty odniesienia, krótko ale  tresciwie :)

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-18, 15:06:10 »
Doktor i jak z tym walczysz ?

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-14, 18:59:45 »
Ja również mam nadopiekuńczą matkę. Zrobiła mi tym wielką krzywde. Nie potrafie sobie radzić w życiu, być samodzielny choć na to nakładają się też lęki przed życiem i ludźmi których nabawiłem się w dzieciństwie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-14, 09:53:29 »
Jeżeli twoja matka jest alkoholiczką to twoja rodzina podchodzi pod kategorię patologicznych. A dla takich rodzin jest bardzo rozbudowana pomoc psychologiczna. Chodzi o to że mógłbyś uzyskać terapię za darmo i to  z jakims lepszym terapeutą.
Nie za dużo wiem na ten temat.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-05-14, 08:58:37 »
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykuly

Są tutaj 2 artykuły o nerwicy, może pomogą. Z tego co wiem to na początek poleca się zioła uspokajające do zmniejszenia napięcia mięśniowego i nerwowego (poza polskimi były gdzies też indyjskie - Mentat, Ashwaganda).
Ogólnie też bym postawił na relaks - on jest przeciwieństwem stresu. Tylko - oczywiście będzie wywalać ale wtedy trzeba opanować warsztat pracy z wywałkami. CZyli rozwijanie świadomości bezpieczeństwa i technik uwalniających

Widać też, że konieczność pracy nad poczuciem niewinności wobec matki.

Przy problemach w zarabianiu na siebie można zacząć od tego czy nie masz np wobec siebie zbyt dużych oczekiwań. To może powodować, że w ogóle nie zaczynasz pracy bo przy małym doświadczeniu może to być prosta i mało płatna praca. Warto sobie pozwolić na to, żeby w ogóle zacząć zarabiać(co daje komfort psychiczny), a pojawiające się problemy rozwiązywać w trakcie

zly_zajac

  • Wiadomości: 94
  • Płeć: Mężczyzna
  • duszpasterz podwórkowy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-14, 00:11:55 »
W zasadzie to nigdy nie sądziłem że się do tego przyznam albo co dziwniejsze napisze na forum.
Myśle że nie ma sensu opisywac całej historii, może napiszę tylko tak pokrtóce..

Kiedy nabyłem zdolnośc większego operowania energią, bycia swiadomym swoich ograniczen i innych "hokus-pokus" uświadomiłem sobie że jednak mam nerwice, coś czemu od lat zaprzeczałem, zamiatając śmieci pod dywan, oraz duży problem z matką (nadopiekunczą, alkoholiczką) stosującą w przeszłosci wielokrotnie szantaż emocjonalny.

Przyszedł czas że zdałem sobie sprawę iż moja matka jest poniekąd przyczyną mojej nerwicy, mam zaburzoną wole do działania, kiedy ona odziałowuje na mnie, ja jakby jestem sparaliżowany, dzisiaj wyszedłem na ulice i tak jakby jakaś czesc układu nerwowego przestała działac, stałem się chaotyczny,  lękliwy, niepewny.. uzmysłowiłem sobie że tak było zawsze ale jak dotąd nie znałem  przyczyny.

Głebokie poczucie winy, wyrzuty sumienia, zablokowana wola i działanie, ukierunkowanie i uświadamianie matki i pomoc w wychodzeniu z jej nałogu przyczyniła się do chronicznego napięcia rąk, barków, pleców i szyji. Nerwica powoduje ogólne telepanie niemalże ciągle..

Problemem może już nie jest sama matka, ale mój problem w zarobieniu na siebie, jestem od niej uzależniony i boje się żyć sam bo poprostu, jestem niezdarą i gubie się na prostych drogach ;)
(dla znających astrologie pluton w opozycji do ksiezyca - ósmy dom!)

Nasze mieszkanie jest coraz bardziej zadłużone, grożą nam eksmisją, nie jestem w stanie zarobić na rodzine, troche się boje, nie chciałbym żeby sprawdził się najgorszy przewidziany przezemnie scenariusz, co robić ?

Nie jestem w stanie pozbierac w tym kryzysie myśli, staram się o rente, ale mimo wszystko moje "myslenie życzeniowe" dominuje..

Wiem że mój problem jest zbyt złożony, ale mam nadzieje na porade jakiejś kreatywnej duszyczki :)