Moja koncepcja jest taka, że im czystsze 3 oko i zdrowsza samoocena, tym mniejsze nieprzytomne zakochanie, które to wynika m.in z:
- pamięci karmicznej danej osoby (jeśli jest to związek karmiczny). Tu w zależności od tego, jaka jest karma od najlżejszych rzeczy to po prostu przywiązanie i przyzwyczajenie, pamięć, że było się z tą osobą i było fajnie albo dramatycznie. Dramat też przywiązuje. Cięższe powiązania to hipnozy bycia razem, ślubowania, rytuały itp. Mocno też związuje wspólne ćpanie czy afrodyzjaki w połączeniu z seksem. Afrodyzjaki wywołują sztuczne uczucie przyjemności.
Większość z tych energii osadza się na 3 oku powodując nieprzytomne widzenie drugiej osoby.
- braków z dzieciństwa. Nasze wewnętrzne dziecko zakochuje się widząc szansę otrzymania miłości, której nie otrzymało w dzieciństwie. Podświadomie traktuje partnera jak rodzica, a gdy ten nie chce nim być, porzuca go, szukając dalej kogoś, kto jednak zechce. Takie kompulsywne zachowania mogą rozwalić nawet bardzo harmonijny związek. Jest to nieprzytomne zakochanie na poziomie dziecka, nie partnerstwa.
Fascynacja moim zdaniem to, co innego niż nieprzytomne zakochanie. Ona nie ma tendencji, by mijać, jeśli jest zdrowa. To tak, jakby zdrowo podziwiać przymioty danej osoby - cechy charakteru, osobowość, urok osobisty. To coś w danej osobie, czasami trudnego to uchwycenia w słowach.
Fascynacja nie musi być połączona z zakochaniem. Przecież czasami fascynują nas osoby, w których się nie kochamy

. Natomiast jak w związku jest element fascynacji, to jest on silnym spoiwem.