Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 134361 razy)

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-20, 10:43:10 »
Leszek

:) Punkt a i b się dla mnie zgadza. Nie pamiętam, tego ciągłego nie zadowolenia, ale to mocno prawdopodobne.

"Ale jak zobaczyły tę moją, to faceci od razu porzucili ziemskie obowiązki i zaczęli wracać do Boga przez głodzenie się. Tak im to świetnie szło,że nadal tu są i.... często marzą o powrocie przez zagłodzenie, a w całkowitej wolności od ziemskich zajęć. "

To mi bardzo pasuje do tego co się zaczęło dziać z moim połówkiem, gdy zaczęliśmy być razem. A ja nie wiedziałam o co chodzi.
Oczywiście odpaliło nam się, ze chcemy razem wrócić do Boga( z nikim innym tak nie było), tylko, że najwyraźniej kazdemu z nas odpaliły sie przy okazji jego własne pś strategie powrotu. On nagle zaczął niezdrowo chudnąć( a ja tyć) i nie wiedział co się z nim dzieje, ale chyba mu się to podobało. Choć tez z drugiej strony obwiniał za to mnie, że ja na niego tak źle działam.
 Mi wywalało, na to życie z nim na ziemi, w materii, nie mogliśmy się dogadać. Ja miałam jakieś wkurzenie głęboko i uważałam, że z nim się nie da i nasz związek skazany jest na niepowodzenie. No i to dziecko, symbol obowiązków. Na dodatek dziecko mam z karmicznym konkurentem mojego polówka. Też bardzo bliski nam obojgu aniołek i czasem miałam wrazenie, że się lubią i mogliby być nawet przyjaciółmi, gdyby nie te karmiczne jazdy.
Dzięki za podpowiedź. Doczyszczę sobie temat.
Zastanawia mnie tylko, dlaczego oni tak zareagowali na Twoją połówkę, byli jakoś karmicznie z nią biało obciążeni?
No i ja nie uważałam, że mój połówek jest biały. A jeśli już to niebieski, przerobiony na białego, bo doskonale pamiętam jego niebieskie zachowania jak i intencje nasze oddzielenia się od Boga. Pierwotnie byli podstawą i dla białych i niebieskich, więc w sumie to są 2a końce tego samego kija.


"Ja ostatecznie zdecydowałem się na zejście nie z powodu misji, tylko po to, żeby już żadne Białe za mną nie polazły (w tym moja połówka i jej kochaś). Czyli, żeby mieć spokój, bo byłem przekonany, iż one aż tak bardzo nie upadną. Długo miałem od nich spokój. Ale nie od tych, co polazły za mną myśląc,że skoro ja to wymyśliłem, to musi być mądre i bojąc się,że beze mnie nie oprą się Białym. A jak to sobie interpretowaliście i jak wymysliliście w szczegółach, to już nie moja sprawa. "

Mhh to w takim razie z mojej strony i innych aniołków kilku które też w tym uczestniczyły, a je odreagowywałam wyglądało to zupełnie inaczej. I pamiętam, że było w tym dużo kodowań, od Ciebie. Było też  coś znacznie głębiej, niż sama chęć ucieczki od białych. Nawet jeśli, to skądś to się brało:)
Ja osobiście nie mam do Ciebie pretensji. Choć w sesji mi wyszło, że byłam trochę zła, bo mi coś tam obiecywałeś, ja w to wierzyłam, miałam też poczucie, że jestem ważna w tym całym działaniu, a potem poczułam się wykorzystana do Twoich własnych celów. No ale to szybko mi puściło.
Wiem, że były kodowania i że na coś liczyliśmy, od Ciebie. A potem się okazało, że Tobie zupełnie o coś innego chodzi.
Chyba do teraz jestem zdziwiona, jak piszesz o co Ci chodziło:P
« Ostatnia zmiana: 2011-12-20, 10:47:10 wysłana przez Laka »

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-20, 02:56:52 »
Laka
Ja ostatecznie zdecydowałem się na zejście nie z powodu misji, tylko po to, żeby już żadne Białe za mną nie polazły (w tym moja połówka i jej kochaś). Czyli, żeby mieć spokój, bo byłem przekonany, iż one aż tak bardzo nie upadną. Długo miałem od nich spokój. Ale nie od tych, co polazły za mną myśląc,że skoro ja to wymyśliłem, to musi być mądre i bojąc się,że beze mnie nie oprą się Białym. A jak to sobie interpretowaliście i jak wymysliliście w szczegółach, to już nie moja sprawa.
Najgorsze było to, że
a/ tęskniliscie za białymi połówkami i tą tęsknotą je do siebie wzywaliście / przyciągaliście.
b/ byliście CIĄGLE niezadowoleni z tego miejsca, do którego przyszliście za mną. Ja byłem zadowolony. I trzeba było ze mnie brać przykład :)))
Wasze połówki przylazły tu znacznie wcześniej niż moja. Ale jak zobaczyły tę moją, to faceci od razu porzucili ziemskie obowiązki i zaczęli wracać do Boga przez głodzenie się. Tak im to świetnie szło,że nadal tu są i.... często marzą o powrocie przez zagłodzenie, a w całkowitej wolności od ziemskich zajęć.
W temacie jest tylko tyle, że czułem się odpowiedzialny, by opiekować się kobietami, od ktorych odeszli faceci, by się "rozwijać duchowo". No ale, jak uczy praktyka, wszystkim się nie da dogodzić, więc niektóre z nich obwiniały mnie o swoje nieszczęscia, a ja się dałem wrobić :((

Clint
 Punkt 1 mi pasuje. Niestety.
« Ostatnia zmiana: 2011-12-20, 02:59:25 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-19, 21:38:05 »
Leszek

Wczoraj miałam sesję:) Okazało się, że z Tobą zeszłam w materię(przez jakiś tunel w dół) i wiele innych aniołków, bo mieliśmy misję, jakiś ważny cel do osiągnięcia. Chodziło o to by go osiągnąć( Twój cel) i wrócić. Mhhh to pewnie dlatego ciągnie się ogon aniołków za Tobą, bo wierzą, że jak pokazałeś nam jak zejść to wiesz jak wrócić:-) Leszek- przywódca.
Niestety, aby zejść i wykonać misję, potrzeba było poodcinać się od naszych pierwotnych połówek. Służyły do tego różne kodowania. Były też takie, że nie możemy stworzyć związku i wrócić do połówek dopóki nie wykonamy zadania. Dopóki Ty nie stworzysz swojego związku. Chyba z połówką.
To było jeszcze obwarowane strażnikami, którzy mieli za zadanie mieszać i odciągać nasze połówki.
Celem było udowodnić coś białym, coś na temat materii, związków.

Przypomniałam sobie też przekonanie, że materia to taki śmietnik, samych upadłych, albo niedorozwiniętych( ludzie) i tylko takie istoty mogą tu przebywać, Boga tu nie ma. W związku z tym trzeba wprowadzić "Boski porządek", oczywiście łamiąc wolną wolę i tworzyć różne struktury. Było w tym wszystkim też głębokie przekonanie, że w materii nie da się stworzyć związku, nie ma tu czystej miłości. Jeśli już jest to poza materią i o to chodzi by wyjść z niej i  potem tego wszystkiego co Boskie doświadczać, to jest właśnie rozwój. Także w odniesieniu do związków.

wicher7

  • Wiadomości: 62
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-12-19, 20:42:23 »
Leszku,moze ten artykul sie przyda;)
http://www.ezosfera.pl/leszek/artykul/125

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-19, 11:08:30 »
Starfire
To może całe mnóstwo różnych rzeczy, podam może z kilka popularniejszych przykładów:
1. Mogła wywalać potrzeba odgrywania jakiś karmicznych ról stojących w sprzeczności ze związkami, szczególnie role związane z duchowością np. kapłani, guru. Taka osoba nieświadomie niszczyła swoje związki, żeby mogła być wolna i zająć się tymi "ważnymi, duchowymi" sprawami, a nie takimi pierdołami jak osobiste szczęście ( końcu to takie egoistyczne! :P)
To jest klasyczny przykład mechanizmów po praniu mózgu u UBA. Tutaj niekoniecznie muszą iść wzorce przeciwko związkom samym w sobie, ale bardziej ogólnie - przeciw własnemu szczęściu i spełnieniu na rzecz poświęcenia się misji - to już nie ma znaczenia co konkretnie miało być źródłem szczęścia i spełnienia, bo miało być sobie odbierane niezależnie od tego, co to by nie było.

2. To teraz może przykład bardziej typowy dla UNA czyli zachłanność na mnożenie doświadczeń, emocji, itd. Tutaj znów nie ma znaczenia czy chodzi o związki czy cokolwiek innego, bo to się przejawia we wszystkich dziedzinach życia - na związki jednak działa wyjątkowo destrukcyjnie, bo tam gdzie pożądanie mocnych wrażeń i niemożność usiedzenia w miejscu - tam nie ma miejsca na miłość i stabilizacje.

3. Zwykła nienawiść do siebie, chęć dokopania sobie, itd - jeśli siebie nie lubisz, działasz złośliwie w stosunku do siebie, odbierasz i niszczysz to co dla ciebie ważne np. związek.

4. Niechęć do Boga - jak boisz się Boga, czujesz się niegodna jego darów lub wręcz skręca cię na myśl o dostaniu ich - to ich nie dostajesz. Zamykasz się na nie, w tym na miłość. Powodzenia w tworzeniu związków z zamknięciem na miłość. :P

Takich przykładów można by mnożyć i mnożyć. Ich wspólną cechą jest to, że te mechanizmy nie istnieją po to, aby celowo niszczyć związki, ale ze względu na swoje działanie niszczą je przy okazji. Dlatego może istnieć osoba, która nie ma nic do związków samych w sobie, ale z powodu tych wzorców i tak jej nie wychodzi. Oczywiście to kwestia czasu, aż taka osoba zrazi się do związków i zaczną powstawać na tej bazie negatywne wyobrażenia, ale one nie są źródłem problemów, a jedynie nadbudową.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-12-19, 10:47:58 »
"Dlatego wniosek bym wyciągnął taki, że przyczyny całego tego stanu rzeczy niekoniecznie musiały być złymi motywami wobec związków partnerskich samych w sobie. Intencje wobec związków mogły być nawet ok, ale intencje wobec siebie i Boga już nie, a na dłuższą metę te drugie mają większą siłę przebicia. Po prostu mogło nie być destrukcyjnych tendencji przeciw związkom samym sobie, a jedynie skutki nagromadzonej karmy z innych dziedzin istnienia, pchających ku "ważnym" sprawom."

Hm, możesz trochę więcej na temat tej innej karmy i 'ważnych' spraw? Coś czuję, że temat na rzeczy :)

BTW: Świetny post :}

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-18, 22:41:50 »
Clint
 Poruszyłeś ważny temat. Ale na razie moja PŚ wolałaby jeszcze nieprzytomnie drzeć pasy z tych, ktorzy mi zakłócali przyjemności niż rozwiązać problem :))

Mirek
Zmęczenie doprowadzaniem jej do ładu.
Kiedy odeszła, bo ją ciągnęło do lepszych od Boga Przedwiecznych, doprowadziłem ją do siebie i było jakiś czas dobrze. Potem poszła, żeby dać się inicjować na Archanioła. Kiedy wróciła, już jako Archanioł i chciała porządzic, znów doprowadziłem ją do porządku ku przerażeniu Białych. Wreszcie zaopiekował się nią taki jeden wybielony z naszej gałęzi i zaczął ją odemnie odcinać. Czasami nawet mu się udawało, a czasami nie. W tym życiu jednak postawiłem na wolnośc wyboru i odpuściłem sobie doprowadzanie jej do porządku. Jak woli niebskie wibracje, to niech się w nich pławi. A co?
Między nami długo był taki czas, że ona nie wiedziała, czego i z kim chce. Dopiero solidne hipnozy konkuretna przekonały ją, że raczej jego woli. Ja wreszcie wyciągnąłem wniosek, że nie warto tworzyć związku z osobą niezdecydowaną, czego właściwie chce.
Korzyść z tego taka, że kobieta, która (ewentualnie) będzie ze mną, musi wiedzieć,że tego chce i widzieć w tym wszelkie korzyści, żebym jej nie musiał do niczego przekonywać.

Laka
OK, pewnie się przyda :))
« Ostatnia zmiana: 2011-12-18, 22:45:38 wysłana przez Leszek.Zadlo »

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2011-12-18, 22:31:32 »
Do tego akurat nie muszą być intencje, może być sama reakcja na rozstanie (jeśli to wybór połówki) i po tym ew. powstanie jakichś intencji na skutek decyzji po tym rozstaniu.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2011-12-18, 22:23:01 »
Leszek
A dotarłeś do intencji rozstania się z prawdziwa połówką? Nie chodzi o to, kto i jak was rozdzielił, tylko jakie były Twoje intencje, że na to pozwoliłeś. W tym tkwi klucz do wszystkich późniejszych zakręceń w związkach.

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-18, 21:47:22 »
Leszku, jakiś czas temu odreagowywałam coś starego i mocnego w  temacie związkow, ale tez indywidualizacji, albo BUA, i mi sie przypomniales, ze razem się zakręcaliśmy na te związki, też w kontekscie mojego połowka, ale i Twojej.
Czułam w sesji wyraźnie co masz, że masz i jednocześnie, że sam to baaardzo mocno wypierasz przed sobą, nie chcesz tego ruszyć, uzdrowić. Dlatego Ci o tym nie mówiłam.
Teraz nie pamiętam  o co chodziło, bo puszczałam swoje i się nie skupiałam już na tym. Jak mi się przypomni to napiszę.

Bardzo fajnie, że ruszasz temat:) Niech sie uzdrawia:)

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-12-18, 21:42:44 »
Ja doszedłem do wniosku, że z tymi spełnionymi związkami dzieją się takie rzeczy, ponieważ związek partnerski to w rzeczywistości fuzja 6 różnych relacji. Są to relacje osoby A z samą sobą, z osobą B i Bogiem oraz relacje osoby B z samą sobą, z osobą A i Bogiem. Wpływy zewnętrzne i relacje z innymi osobami pomijam, ponieważ wynikają one bezpośrednio lub pośrednio z tych sześciu.

Dla mnie związek partnerski to połączenie i wzajemne przenikanie się tych 6 relacji - jeżeli w którejś z nich coś nawala, to wtedy ma to wpływ na cały związek. I teraz jeśliby wziąć takiego aniołka obciążonego upadkiem świadomości, podtrzymującego nieświadomie dość wredne tendencje do indywidualizacji i wiele innych pierdół to mamy obraz istoty dalekiej od posiadania zdrowej relacji ze sobą jak i Bogiem. Jak tu więc tworzyć na dłuższą metę zdrowe związki partnerskie? Potrzeba tworzenia takiego spełnionego związku mogłaby być ogromna i doprowadzać do kreacji spotkania odpowiedniej osoby, ale taki aniołek praktycznie nie miał szans, aby skorzystać z tego w dłuższym okresie - to była kwestia czasu, aż poszczególne przyczyny porąbanej relacji ze sobą i Bogiem zaczęłyby siać destrukcje.

Dlatego wniosek bym wyciągnął taki, że przyczyny całego tego stanu rzeczy niekoniecznie musiały być złymi motywami wobec związków partnerskich samych w sobie. Intencje wobec związków mogły być nawet ok, ale intencje wobec siebie i Boga już nie, a na dłuższą metę te drugie mają większą siłę przebicia. Po prostu mogło nie być destrukcyjnych tendencji przeciw związkom samym sobie, a jedynie skutki nagromadzonej karmy z innych dziedzin istnienia, pchających ku "ważnym" sprawom.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2011-12-18, 21:02:48 »
Ostatnio intensywnie mnie męczy temat związków. A mianowicie to, o co mi chodziłeo,że zazwyczaj wybierałem niesatysfakcjonuujące lub konfliktowe związki. Choć zaczynało się miło i przyjemnie.
Kiedy kilka lat temu spotkałem dziewczynę, która była moją  żoną kilkaset lat temu w Tajlandii, jeszcze mnie nie ruszyło. Śliczna dziewczyna, której nawet złoszczenie się nie wychodziło. Miłe wspomnienia o wiernej żonie, ktora zawsze na mnie czekała miła i uśmiechnięta, kiedy mnie goniło po pograniczu z poczucia braku emocji.  Owszem, sporoo odreagowałem z tego mojego ganiania za walkami. No i nieśmiało marzyło mi się, żeby spotkać taką miłą, kochającą kobietę. W każdym razie była to fajna inspiracja na zmianę widzenia związku.
Ostatnio jednak spotkałem dziewczynę, która była moją ukochaną i ochającą żoneczką prawie 2.000 lat temu. Tu przypomniały mi się tak miłe chwile, że mojej podświadomości zaczęło się przestawiać, że teraz to już by chciala takiego związku i takiej kobiety. Dla niej wtedy byłem naprawdę najważniejszy, a przy tym nie wisiała na mnie i w pełni akceptowa,la, co robię. A długo nie było to ani mądre ani bezpieczne. Jednak pod jej wpływem uspokoiłem się i zrezygowałem z niebezpiecznych wypraw.
Tak więc przypomniałem sobie 2 dobre zwiazki z ostatnich 2.000 lat.
A co robiłem przez resztę czasu?
Głupiałem, po prostu glupiałem. Tworzyłem jakieś dziwaczne, konfliktowe związki, gdzie czułem się niespełniony. I dązyłem do tego, żeby wreszcie w ktorymś wcieleniu poczuć się spełnionym z jedną z kilku kobiet. Tylko z 1 mniej więcej się udało. Z drugą był świetny seks, ale za cenę nieprzytomnej mega - wywalanki. Co najdziwniejsze, moja podświadomość wcale nie tęskniła za tymi dwiema, z którymi było mi naprawdę bardzo dobrze. To tak, jakbyśmy oboje doświadczyli spelnienia z sobą i... przestało nam zależeć na sobie i na wspaniałym nastroju w związku. Nie wiem, czy mi się ubzdurało, że kiedyś uda mi się przeżyć coś tak pięknego z toksycznymi, a powiązanymi ze mna karmicznie kobietami? Na razie nie czuję tego motywu. W ogóle nie czuję żadnego motywu, dlaczego z lepszego przerzucałem się na długi, długi czas na gorsze? Pożądanie mocnych wrażeń? Chyba też. Ale czuję, że chwilowo nie potrafię dojść do sedna.
Co więcej, przypomniałem sobie sytuacje, kiedy bardzo wysoko rozwinięte Aniołki z innego "drzewa" proponowały mi szczęśiwe związki, a ja odrzucałem je, bo czułem się zobowiązany wobec "moich" porąbanych Aniołków.  Ten motyw też był, ważny. Ale nadal czegoś nie łąpię w swoich motywacjach.
Wyłapałem jednak motyw, ktory mnie bardzo motywowa do destruktywnych działań. Chodzi o nieprzytomną wściekłość na wszystkich, ktorzy mi zakłócali seksualne przyjemnosci. Był on aktywny w trakcie trwania związku sprzed 2.000 lat. Nie było go w związku z tajlandii, choc podświadomie czekałem,że takie indywidua, które mi będą przeszkadzać żyć szczęśliwie, na pewno się pojawią. Ale przy mojaj żonie się nie pojawiały! Musiałem ich więc szukać daleko, daleko. I nie zawsze znajdowałem.
Tu przy okazji wychodzi, że kreacja partnerki ma istotny wpływ na to, co się dzieje wokół obojga partnerów. W Tajlandii coś nieharmonijnego się działo tylko wokół mnie, zaś 2000 lat temu działo się wokół nas, choć akurat nie bardzo na to zwracaliśmy uwagę.
Przypomniałem sobie za to, że w tym okresie miałem jeszcze jeden szczęśliwy związek. Trwał tylko kilka lat, bo nasze szczęscie przeszkadzało wszystkim wokół. Ale to my mielismy takie intencje, żeby zrezygnować z naszego szczęscia na rzecz zaspokojenia żądań otoczenia. Skończyło się tragicznie dla otoczenia darmozjadów. Wrogowie wycięli ich w pień na moich oczach. I nie rozumieli, że mam z teog ogromną satysfakcję, zamiast przerażenia i bólu po stracie ukochanej rodziny. A nie miałem, bo ta rodzina, ktora miała być dla mnie ukochaną, zrobiła wszystko, by jedyna kobieta, którą wtedy kochałem, rozstała się ze mną na zawsze. No, ale jej intencja wobec siebie i szczęscia była jeszcze gorsza niż moja. Zakładam jednak, że mogła się pogarszać pod wpływem "prania mózgu" przez zdegenerowaną rodzinkę. Jakby nie patrzeć, fajnie się zaczęło, a skończyło bardzo niefajnie. ak jakby już wtedy nie było dla mnie ważne szczęscie osobiste czy szczęście w związku. jakby było coś ważniejszego. TO ważniejsze dominowało przez większość ostatnich 2.000 lat i... nie do końca łapię, o co mi do końca chodziło.
Pewnie coś się z tego wykluje, bo na razie czuję tylko zakręcenie i chyba ukrywanie prawdziwych motywów przed samym sobą. Czuje,że chciałem się  łudzić. Ale czy tylko? I czym?

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2011-09-12, 16:24:20 »
Popindalanie przez las bez majtków rządzi :D ;}}

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2011-09-12, 15:47:36 »
Ja trochę uzdrawiałem rożnych rzeczy dotyczących półówka, i jakoś mi nic konkretengo nie wyszło. Chociaż podczas modlitw, takie skojarzenia/przeczucia miałem i mam 2 typy, 2 koleżanki/znajome. Nie zagłębiałem się oczywiście w temat bo ideą jest zerwanie więźi, a nie rozmapiętywanie i liczenie że można jeszcze coś z tego będzie. Jedna no to porażka, że nawet podświadomość mówi że półówek półówkiem ale na taki syf to nie ma ochoty, druga hmmm... fajnie miło i przyjemnie i no własnie niby osoba - zwykła zjadaczka chleba a jednak hmmm... gdyby chciała kto wie.

Dobra ale to z podświadomości było... ciekawsze rzeczy idą od WJ czyli też 2 typy ale oczywiście nie te. I oba właściwe, i oświecające ale oczywiście zgodnie z moją wolą i ich itp. Jedna po której bym się nie podziewał, w ogóle nic wspólnego, a jednak jakoś przez myśli mi przeszło i jakby się zapytałem WJ, i poczułem takie TAK, że z krzesła spadłem. Masakra ale tu jest karmy trochę, ciekawsza jest opcja druga czyli dziewczyna której nie znam, i jakoś karmicznie też chyba nie zabardzo. W ogóle nie kojarze jej. . Jedyne co mi przyszło to to że przeszłość nie ważna, jak będę gotowy to będzie ona właśnie. I że z nią to już nie będzie związek na oczyszanie tylko związek na harmonii i to wszystko. No ale nie muszę być oświecony czy coś, wystarczy że pozbędę że kilku istotnych dla mnie obciążeń. I no właśnie ta dziewczna, bez emocji, bez skojarzeń jakby nic nie było z nią wcześniej. W zasadzie ona będzie jak już nie będę miał potrzeby i parcia na związek tak to odczułem.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2011-09-12, 15:02:18 »
fajne:)