Autor Wątek: Związki i droga duchowa  (Przeczytany 134004 razy)

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-04-16, 17:57:15 »
Clint :D Cuda mogą być chlebem powszednim, jak się na nie otworzy :))
W swojej istocie świat jest prosty i doskonały, tylko nasz umysł potrafi go na tyle skomplikować, aby nie dostrzegać wszechobecnego bogactwa, miłości i piękna (wiem, że górnolotnie to brzmi, ale przy akompaniamencie ptaków i budzącej się wiosny jak najbardziej prawdziwie :))

Energia fali wznoszącej:)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-16, 17:10:13 »
Clint, jak pięknie ! :)
Piszesz tak, że się to miło czyta . Sprawia to dużą przyjemność. Miła jest zarówno treść tego, o czym piszesz, jak i sposób w jaki to przekazujesz.
Taki sposób przekazu - tzw "lekkie pióro", to duża sztuka !
A może byś tak napisał jakąś książkę ?
Np na temat związków ?  :))

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-16, 15:43:44 »
Dzięki :)

Cytuj
związek jest istotną częścią Twojego planu na wcielenie
Myślę, że jedną z najważniejszych, jeśli nie nawet najważniejszą :P Dla mnie to zawsze był temat numer jeden, to była nawet główna motywacja do rozwoju, do tego żeby w końcu coś ze sobą zrobić. Teraz, kiedy moje największe marzenie się realizuje - mogę się skupić na cieszeniu się nim i pielęgnacji go oraz zabieraniu się za kolejne, już mniej dla mnie istotne kwestie (choć oczywiście też ważne).

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-04-16, 15:21:42 »
Clint z całego serca gratuluję, Panie Lwie Partnerski :) związek jest istotną częścią Twojego planu na wcielenie

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-16, 13:59:15 »
ale mega fajnie coś takiego czytać :)) Clint, cieszę sie Twoją radością, pisz tutaj, jak się ta miłość i radość przejawia, takie posty są bardzo odświeżające :)
A z tym koniem to faktycznie najlepsze, uśmiałam się :D

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2013-04-16, 13:48:45 »
Clintuś

Cudnie się czyta takie wyznania - tak ma być!!!!

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-04-16, 13:41:36 »
Clint :D Cuda mogą być chlebem powszednim, jak się na nie otworzy :))
W swojej istocie świat jest prosty i doskonały, tylko nasz umysł potrafi go na tyle skomplikować, aby nie dostrzegać wszechobecnego bogactwa, miłości i piękna (wiem, że górnolotnie to brzmi, ale przy akompaniamencie ptaków i budzącej się wiosny jaknajbardziej prawdziwie :))
« Ostatnia zmiana: 2013-04-16, 13:45:03 wysłana przez Starfire »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-04-16, 13:36:03 »
Chciałbym móc oddać słowami jak cudownie mi jest, jak bardzo rzeczywistość przerosła moje najśmielsze oczekiwania, jak wyjątkowo wspaniały związek mam. Tyle lat pisałem o tym, jak mi smutno i źle, jak bardzo sfrustrowany jestem czekaniem, więc dla odmiany chciałbym się od czasu do czasu podzielić czymś fajnym, a nie tak kompletnie znikać, szczególnie że dostałem od forumowiczów nieraz tyle wsparcia i ciepła :)

Minęły ponad 3 miesiące (woah, to niesamowite jak szybko ten czas przeleciał i jak duuuuuuużo się działo) od kiedy poznałem moją ukochaną i wbrew temu co się mówi, że po takim czasie powinien opadać entuzjazm czy coś tam - jest wręcz przeciwnie. Początek związku mimo swojej cudowności był okresem wciąż i wciąż narastających wywałek, z którymi mimo że sobie na bieżąco całkiem sprawnie radziliśmy - w pewnym momencie zaczęło się to robić nieco męczące i przytłaczające. Szczególnie, że większość problemów tyczyła się tak naprawdę lęków przed odrzuceniem czy inną utratą - oboje czuliśmy że mamy coś niezwykle wyjątkowego i tak bardzo chcieliśmy być z sobą, że z tego powodu uruchamiało się mnóstwo lęków w stylu "a co jeśli w przyszłości nie wyjdzie bo coś tam". No i generalnie omawialiśmy mnóstwo różnych problemów zaczynając od poważnych i realnych (np. dotyczących planów na przyszłość), aż po totalnie naciągane, abstrakcyjne i śmieszne wręcz (najlepszym przykładem i hitem stały się wątpliwości odnośnie tego czy nie rozdzieli nas ewentualna chęć posiadania konia :D).

W pewnym momencie ciągłe, wielogodzinne rozmowy dotyczące coraz bardziej wymyślnych i nieistniejących tak naprawdę problemów stały się na tyle męczące, że coś w nas pękło, uświadomiliśmy sobie głupotę takiego podejścia i po prostu skupiliśmy się na tym, jak bardzo się kochamy i jak cudowny związek mamy. Od tamtego momentu jest tak niesamowicie cudownie, przyjemnie, błogo i miłośnie, że nie mam jak oddać tego słowami :)

Wiem, że broniłem się nieco przed przyjęciem do świadomości burzowych okresów, ale i tak cieszę się, że miałem nastawienie jakie miałem - gdybym się jeszcze wcześniej nastawiał na to, że takie rzeczy będą się dziać, to nie wiem czy by mi to ułatwiło sprawę. A tak to po prostu adaptowałem się do zmieniającej sytuacji i robiłem to co uważałem za słuszne na dany moment. Teraz też nie chce analizować co będzie w przyszłości i nawet nie czuje takiej potrzeby. Cieszę się tym co jest, a jest tak wspaniale, że nie chce przegapić ani skrawka wybiegając niepotrzebnie na przód :)

W międzyczasie cały czas się dowiadujemy jak wiele wspólnego ze sobą mamy. Mnie to ciągle zaskakuje jak bardzo do siebie pasujemy, ja nawet nie wiedziałem, że to jest możliwe w aż takim stopniu. Ponadto co rusz wychodzą jakieś zabawne szczegóły, które dają wrażenie jakbyśmy od dawna byli sobie "przeznaczeni", może już nawet zdecydowali się na to przy wcielaniu się.

No i w ogóle jak bardzo magicznie jest w porównaniu do tego co sobie wyobrażałem na temat związków. Myślałem, że ok - związek jak związek - po prostu będzie ktoś w moim życiu, z kim będę spędzał ileś tam czasu, kto będzie dla mnie w jakimś tam stopniu ważny, z kim będę się wymieniał miłością i innymi fajnymi rzeczami, itd. Po prostu taka zwyczajna przyjacielska relacja, tylko głębsza i bardziej rozbudowana, bardziej intymna. A tu się okazało, że to jest zupełnie inna bajka, to jest coś co zaczęło stanowić jeden z głównych fundamentów mojego życia i całkowicie wywróciło je do góry nogami. Wszystko mi się zmienia, dosłownie wszystko i to jest cudowne, bo to są zmiany tylko na lepsze.

Mam wrażenie, że nawet mój rozwój wszedł na zupełnie nowy poziom, szczególnie że tak bliski związek z kimś tak bardzo harmonijnym nie dość, że z ogromną siłą wyciąga ze mnie to co najlepsze, to jeszcze sprawia że wszelkie brudy zaczynają być tak bardzo oczywiste, więc ciężko dalej udawać przed sobą, że ich nie ma, co jest cudowne. Jeszcze nigdy nie miałem możliwości widzieć tak wyraźnie w sobie i na zewnątrz, co jest zgodne z miłością, a co nie. Wiele rzeczy stało się niezwykle oczywistymi sprawami, gdzie wszystko jest widoczne jak na dłoni.

No i ogólnie jestem szczęśliwy, bo dostaje nie tylko wszystko to, czego chciałem od związku, ale także dużo, dużo więcej. Zupełnie niczego mi nie brakuje, nawet na siłę nie potrafię wymyślić niczego takiego (no po za wspólnym mieszkaniem, ale pracujemy nad tym i to tylko kwestia czasu). Nie tylko zaspokajane sobie wszystkie moje podstawowe potrzeby związkowe, ale także te dodatkowe bajery, o których myślałem że fajnie by było je mieć, ale nie są konieczne. No i do tego dochodzą jeszcze cudowne niespodzianki, kwestie o których sam nawet wcześniej nie pomyślałem, a które jednak dobrze mieć.

Naprawdę czuję się jakby spotkało mnie coś niemożliwego :D

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-03-04, 12:23:19 »
Seba, thumbs up za spostrzeżenia :)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2013-03-04, 12:08:28 »
Dotarło do mnie, że na zdrowej drodze duchowej szukając związku trzeba się w końcu zdecydować na to by tworzyć związek z jedną osobą. W ostatnich dniach doświadczyłem intymności, duchowego połączenia z kimś, ale kiedy zaczynałem nawet przez internet rozmawiać z kimś i pojawiły się uczucia, dostroiłem się do tej osoby i cała zbudowana intymność z tą pierwszą została zburzona, a przecież tylko rozmawiałem. Nawet kiedy nie dokonuje się zdrady czy jakichś zaniedbań, subtelne ciała energetyczne potrzebują na moje oko kilka minut, a te niższe, astralne i mentalne nawet kilka-kilkanaście-kilkadziesiąt godzin żeby ponownie się dostroić.

Zauważyłem że mam taki wzorzec z wcieleń prostytutki, dostrajania się aurą do kogokolwiek kto mi się podoba. Czuję jak wielka wolność jest związana ze zrezygnowaniem z tego i jak pojawia się za tym możliwość stworzenia prawdziwego spełnionego związku. A relacje z innymi też na tym korzystają, co wcześniej wydawało mi się trudne do zrozumienia i trzymało mnie w tych wzorcach.

To duża strata energii na to dostrajanie się i przestrajanie się, dlatego teraz chcę sobie znaleźć idealnie ze mną harmonizującą partnerkę która będzie tu i teraz ze mną i będzie dla mnie bezwzględnym numerem 1.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-24, 12:10:16 »
Może jeszcze inaczej spytam:

Czy między połówkami kodowanymi również istnieje powiązanie na poziomie "duchowym", tzn na poziomie Wyższego Ja?
Bo między pierwotnymi jest. A kodowane chyba go nie mają?

Monika
Też trafiłam na te wykresy;) Czytam sobie i artykuły, i wątek o połówkach.
Pomyśleć, że temat"połówek" kiedyś mnie mocno śmieszył...taki wydumany;)...

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-07-23, 18:56:25 »
Maja ,nie wiem czy pan Leszek Żądło o tym nie opisuje w swoich artykułach
Tu kobieta pokazuje na wykresach jak to jest z kodowanymi połówkami
http://picasaweb.google.com/109690416517086099205/Wykresy?gsessionid=eZ8R2-4H5sJv4zM1uWRTUA
http://duchowa.pl/mb/artt4.php

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-23, 18:47:19 »
Monika

Dzięki za Twoją odpowiedź.

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-07-23, 18:45:40 »
Maja
jest przeważnie przymus bycia z dana osobą ,ale zwykle w następnym wcieleniu (po zakodowaniu) do głosu dochodzą blokady na sercu ,czakramie splotu słonecznego i podbrzusza , odnawia się presja na sercu i wszystko to co było zakodowane ,
Dawno temu niektórzy byli zmuszani do wyjścia za kogoś za mąż ,za osobę ,która totalnie im nie pasowała ,taka wola zostaje upośledzona przez istoty ,które im to narzuciły.
Ale wracając do połówek ,połówką boską ja nazywam harmonią ,nic dodać nic ująć,jeśli chodzi o połówkę kodowaną ,pojawia się niechęć do miłości ,bo przecież wkodowano  coś ,co miłością nie było i odnawia się presja na woli ,można czuć niemoc ,czasem długa droga do uwolnienia ,bo podświadomość się przyzwyczaja.

maja

  • Wiadomości: 168
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-23, 18:33:12 »
Monika Korbut

Rozumiem, że same chciały:)
Ale chyba jest różnica w samym przepływie energii między połówkami kodowanymi a pierwotnymi?
Między kodowanymi jest on chyba właśnie bardziej "wymuszony"? Czy nie? (bo kodowano istoty jednak jakoś dla siebie harmonijne)