Clint
Jak na kodowania (też to założyłam) to jednak za bardzo niewymuszone i oczyszczające z brudów, gdy płynie.
Męczący jest nie sam przepływ, a brak wzajemności. Gościu zamknięty, ucieka aż się kurzy:) a ja sobie cierpię. Jemu ten przepływ zupełnie nie na rękę, nie pasuje mu do jego wizji życia.
A że między nami kontakt jest ciężki, i w ogóle czasem wszystko się układa na nie, więc mam go dosyć. I ok. Ale potem gdy to popłynie to nagle wszystko zmienia, dlatego głupieję.
Karmicznie na pewno nie jest czysto. Więc dlaczego to w ogóle płynie?...Nie ogarniam.
StArfire
Wybacz;) w ogóle nie wiem dlaczego, ale wzięłam Cię za lekko kpiącego...faceta;D
Mi nie przeszkadzało, gdybyś się śmiała, ważne było to co napisałaś w PS.
Też się blokuję, i to jak. Ja w ogóle jestem jedną wielką blokadą:) I czasem w jego obecności wszystko, jakieś nawet małe szczegóły, idzie na nie, i mam coraz mniej okazji by sie z nim widywać.
Powinnam się cieszyć;) spokój.
Tyle, że się nie cieszę, bo tym bardziej , skoro to działa również na odległość, i to nie zważając na moje blokady i wzorce, no to coś jest bardzo na rzeczy. I wiem że jak go zobaczę znów zadziała. I gorzej: będę tęsknić do tego.
Czuję się tym troche zniewolona...Otwartości nie ma, czysto w temacie nie mam ani ja ani on...harmonia?...