Autor Wątek: Uzdrawianie związku z Bogiem i z samym sobą  (Przeczytany 111354 razy)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-15, 11:30:55 »
No też mi się to wszystko niezbyt podoba, ale z drugiej strony, widzę, że przywiązanie do materii, do ludzi, do dobrego życia jest we mnie tak wielkie, że powoduje niefajne rzeczy, (chciwość, skłonność do trzymania dóbr i ludzi z któymi nam dobrze) inni raczej tez tak mają. Jak się człowiekowi dobrze wiedzie, robi się coraz szczęśliwszy to zaczyna zapominać o Bogu i duchowości, a jak trwoga to do Boga. Ja na ten moment nie widzę innych możliwości puszczania przywiązania do materii, jak tylko przez wielokrotne przeżywanie straty, dokładnie tak mam w tym wcieleniu.

Grażyna Anna

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 11:22:59 »
Eee, coś za dużo u tego Łazariewa duchowej ideologii.

Po pierwsze - prawda, że na rozwinięcie talentu potrzeba czasem paru wcieleń. Gdybym chciała w tym wcieleniu zostać pianistką, to byłoby to raczej trudne, bo słoń nadepnął mi na ucho i palce u rąk mam zbyt sztywne. Więc mogłabym, co najwyżej nauczyć się grac wlazł kotek na płotek i Do Elizy ;) Ale gdyby to było moje pragnienie, to w kolejnych wcieleniach wybrałabym rodziców, dzięki którym otrzymałabym lepszy słuch, bardziej sprawne palce i wsparcie w rozwijaniu talentu. I pozostało by mi już tylko ćwiczyć, aż do uzyskania pełni talentu. O tym już pisał Rudolf Steiner.

Cytuj
Żeby“uzbierać” potencjał duchowy, musiał przejść w nich krańcową nędzę i nie upaść na duchu, wytrzymać najcięższe ciosy losu, które złamałyby każdego innego człowieka. Przeżył, ponieważ oparcia szukał nie w ciele - a w duchu. Zachodzące wydarzenia doprowadzą go do zwątpienia w mądrość i sprawiedliwość otaczającego świata i, żeby zachować swój potencjał, musi bez wahania całym sobą dążyć do Boga. Potem otrzyma od losu fizyczną ułomność, cierpienia i choroby, co wzmocni jego pragnienie duchowego wzrastania, a nie gromadzenia dóbr materialnych.

Łola boga ... A to co takiego?

Cierpienie, ból i nędza jest konsekwencją naszego wyboru. Bo kiedyś tam zachciało nam się doświadczyć pewnych rzeczy, które w konsekwencji doprowadziły do cierpienia, bólu i nędzy.

W pewnym momencie mamy już dość, zaczynamy pragnąć czegoś innego i wtedy następuje droga do uzdrowienia i duchowego wzrastania, która może zająć wiele wcieleń w zależności od tego jak bardzo sobie w podświadomości napskudziliśmy.

A nie tam żadne takie dziwne ideologie... brrr

Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2013-10-15, 11:19:27 »
Bóg Łazeriewa zsyła tylko choroby , cierpienie , ułomności dla naszego duchowego dobra
pokornie znosić i płakać w samotności.
i jak na tej slowiańszczyźnie ma być lepiej w sensie materialnym ?

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-10-15, 11:11:29 »
Wg mnie to co jest tu opisane to jest pewien ciąg karmiczny. Jedna z możliwości. Wcale nie musi tak być. Rozwój u rożnych ludzi przebiega bardzo różnie. Wszystko zależy od drogi jaką się wybrało, od przekonań, wybranych doświadczeń i zawartości pś. A to się może jeszcze zmieniać, bo karmę cały czas się tworzy. Nawet u aniołków z jednego drzewa bywało różnie. Ja ostatnio znalazłam takiego, co w materii ma całkiem nieźle poukładane. A jak go karmicznie pamiętam, to on zawsze był taki jakiś
nie poobciążany, przynajmniej w porównaniu do mnie i do innych. Ma nachlapane w miłości i związkach, ale w materii już fajnie. Z tą miłością i związkami, to wydaje mi się, że każdy UA musiał coś mieć poobciążane, bo jak inaczej miałby się oddzielić od Boga i zejść.
« Ostatnia zmiana: 2013-10-15, 11:14:35 wysłana przez Laka »

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-10-15, 10:45:56 »
Dla mnie tutaj Łazariew świetnie wyjaśnia, dlaczego człowiek mający silny kontakt z Boskością, nie realizuje się w świecie materialnym, wszystko po to aby puścić wszelkie przywiązania do materii. Ale nie każdy to zrozumie.

"Na ile to rozumiem, człowiek mający kontakt z Boskością nie zawsze potrafi zrealizować się na poziomie zewnętrznym. Natomiast na poziomach subtelnych jego wpływ jest zawsze znaczący. O ile rezultaty kontaktu ze światem zmarłych człowiek potrafi zrealizować w jednym czy dwóch wcieleniach, to na realizację kontaktu z Boskością potrzebne mogą być ich dziesiątki. Talent nie formuje się przez jedno życie, dlatego kiedy widzimy człowieka wyjątkowego - widzimy jedynie realizację tego, co zgromadził w poprzednich wcieleniach. Żeby“uzbierać” potencjał duchowy, musiał przejść w nich krańcową nędzę i nie upaść na duchu, wytrzymać najcięższe ciosy losu, które złamałyby każdego innego człowieka. Przeżył, ponieważ oparcia szukał nie w ciele - a w duchu. Zachodzące wydarzenia doprowadzą go do zwątpienia w mądrość i sprawiedliwość otaczającego świata i, żeby zachować swój potencjał, musi bez wahania całym sobą dążyć do Boga. Potem otrzyma od losu fizyczną ułomność, cierpienia i choroby, co wzmocni jego pragnienie duchowego wzrastania, a nie gromadzenia dóbr materialnych.

W kolejnym wcieleniu otrzyma możliwość wyrwania się do przodu, poczucia się zdolniejszym od innych i natychmiastową śmierć. Wszystko po to, by uczucie wyższości nad innymi kojarzyło się mu ze śmiercią. W ten sposób stopniowo będzie zwiększana amplituda, człowiek będzie otrzymywał coraz więcej ziemskich możliwości i szczęścia, a potem nagle to wszystko tracił. Dzięki temu stopniowo będzie przemieszczał punkt oparcia i cel życia na to jedyne, co się nie rozpada - na miłość do Boga. I jak tylko znikną ostatnie elementy przylgnięcia duszy do ziemi, będzie on gotów w następnym życiu przyjąć każdą informację bez szkody dla duszy. Odczucia swojej nietuzinkowości i wyższości nad innymi na zawsze pozostaną dla niego iluzoryczne."

Laka

  • Wiadomości: 2 310
  • Płeć: Kobieta
    • BlueFaerie
  • Andżelika Sobczak, sesje regresingu, wypalanie węzłów karmicznych, masaże Lomi Lomi
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-10-14, 20:14:29 »
Postanowiłam ruszyć temat miłości, harmonii, spełnienia afirmacjami.

I okazuje się, że masa spraw, osób bobambarduje mnie z każdej strony by mi pokazać, że wszystko jest ważniejsze niż te 3 rzeczy.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 18:13:03 »
:))

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-30, 16:29:37 »
Ogromna dupa  :D

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 14:42:08 »
kinga
Cytuj
Karinka, to fakt, czasem po prostu brakuje pokory :)

oj tak :) ludzie czasem tak pragną wszystkiego co boskie, bo kompletnie nie moga zaakceptować negatywów, więc wolą ich nie widzieć również w sobie, jak struś, który gdy schowa głowę w piasek to myśli, że go nie widać (a z boku widać ogromną dupę, a jak on nie widzi to myśli, że jej nie ma:)

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-30, 13:41:03 »
Zgadzam się z Tobą, aczkolwiek

Mnie "denerwuje" jeszcze coś innego, ale ogólnie: tak


Martinus podoba mi sie Twój post, szczególnie: A wiadomo, że iluzja nie może wejść w rzeczywistość. Iluzja może być jedynie w iluzji.

Nie inaczej

Davvidia

  • Wiadomości: 499
  • Płeć: Kobieta
    • http://www.podlasem.manifo.com
  • Regresja EFT Trener, NLP Coach zaśw. MEN
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 13:22:36 »
Wiesz Olga jak to jest.. Ja bym to pilnowanie innych odpuściła, bo to jest działanie ze swojej traumy..Jest lek,  że "gdy tak działałam, to stało sie to i to.." i pilnujemy innych, żeby nie popełnili takiego błedu.  Tylko to wciąż patrzenie na zewnątrz, żeby nie dotknąć tego w sobie. Przestaje nam sie chcieć pilnować czegoś na zewnątrz jak załatwimy to u siebie :)

Moje określenie "wyindywidualizowanie" to celowy zabieg, gdyż widzę jak to się odnosi do późniejszego "działania" odzyskiwania "wszystkiego" czego uważamy, że nie mamy. I tu też wychodzi cała relacja z innymi, chęć tej bliskości, akceptacji poczucia z nimi pełni.
Wtedy też zachodzi cała problematyka "odrzucenia" od grupy, bo ... I staranie się o "rząd dusz" jak to Lynd mi okreslił :)

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 13:00:15 »
Jak ktoś siedzi w swoim ego, czy w sztucznej tożsamości, nawet, jak mu się wydaje, że tak nie jest, i myśli, że jest tak naprawdę Bogiem, że taką ma tak naprawdę naturę, wtedy zachodzi równanie ego=bóg, i nadymamy się na pewnym poziomie, co to nie my, że jesteśmy boscy, wspaniali itd. To jedynie tworzy jeszcze większą blokadę przed nami prawdziwymi. Zamykamy się wtedy jeszcze bardziej w iluzji, w "boskiej" cudownej iluzji.

Kto mówi w nas "jestem tak naprawdę boski?". Kto to mówi? Myślę, że to warto poobserwować to w sobie.

Bo ja zauważyłem, że u mnie to mówi ego, sztuczna tożsamość, która chce wejść w boskość we mnie i stać się boska.

A wiadomo, że iluzja nie może wejść w rzeczywistość. Iluzja może być jedynie w iluzji. Więc coś takiego często może prowadzić do nadymania się duchowego ego. Komuś wydaje się, że jest super uduchowiony, boski itd.

Martinus

  • Wiadomości: 313
  • Płeć: Mężczyzna
    • Terapia Duszy
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-08-30, 12:46:58 »
Nasuwa mi się to, w jaki sposób Jezus opisywał swoją relacje z Bogiem, w różnych etapach swojego życia/rozwoju. Na początku mówił "Jestem sługą Bożym", później "Jestem Synem Bożym", a później "Ja i Bóg jedno jesteśmy". :)

Dzięki Kinga. Fajne.

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-08-30, 11:45:43 »
Kinga chyba nazwałabym to jednak rozdętym ego :p aczkolwiek brak pokory to to samo, ale to slowo "rozdęty"...:)

Na szczęście takich łatwo poznać i wyprowadzić z ich boskiej równowagi;)

Aczkolwiek osobiście nie spotkałam kogoś "oświeconego", i nie chce :D

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-08-30, 11:33:41 »
Karinka, to fakt, czasem po prostu brakuje pokory :)