Kaśka,
większy spokój (zauważalny też przez osoby z zewnątrz), wyciszenie, choć jeszcze połowa pracy przede mną, by mieć stan do jakiego dążę, pozytywniejsze podejście do życia. Kiedyś pisałam o tym na cudzie, że uzdrawiając traumy na kręgosłupie (jakby węzły karmiczne) zmieniało się moje "tło życia" (tak to sobie nazwałam), zaczęło się robić coraz czystsze i jaśniejsze, co zaczęło się przekładać też na moje podejście do życia, czuję, że spotka mnie w nim wiele dobrego.
Fajniejsze kontakty z ludźmi, choć tu też jeszcze praca mnie czeka i to co chyba najbardziej lubię - stany głębokiego spokoju wewnętrznego.
Z ciekawostek, od lat co najmniej 10 miałam na ciele taką plamę w okolicach wątroby (i też zanieczyszczoną wątrobę, która czasem mnie kuła), bardzo dużo wewnętrznej złości, nienawiści, wściekłości, żalów. Mimo oczyszczania wątroby, czasami plamka się zmniejszała, jaśniała, ale zawsze była. Dopiero kiedy zaczęłam pracować nad głębokimi pokładami tych emocji na kręgosłupie, zauważyłam, że ok 50% tej plamy zniknęło. Jeszcze jest co znaczy, że jeszcze mam te emocje do uzdrowienia.
To na razie tyle, bo jestem też w trakcie kilku procesów i mam nadzieję, że efekty pojawią się za kilka miesięcy, jak je skończę.
Tyle, że ciągle i ciągle coś nowego wychodzi mi do roboty .. więc ciągle i ciągle coś uzdrawiam
