Edyta,
odpisuje zgodnie z obietnica.
O tym, czy rodzice byli przerazeni nic mi nie wiadomo i ze matka bedac ze mna w ciazy zyla w leku itp. Raczej nie, z tego co wiem. Nie wiem tez, jak wygladal sam porod oprocz tego, ze byl ciezki i rodzilem sie dlugo i zachodzila obawa udzuszenia. Natomiast co znamienne, przez dlugi czas utrzynywalo sie u mnie jako u dziecka cos na zasadzie tesknoty za przytuleniem, czyli moze sie to zgadzac z tym, co piszesz ze matka nie miala ze mna kontaktu w pierwszych godzinach po porodzie. Tym bardziej, ze i pozniej nie majac pokarmu w piersi nie mialem pewnie stycznosci z matka w takim zakresie, w jakim dziecko po narodzinach miec powinno. Ale sam nie wiem, czy to moze miec az taki wplyw na terazniejsze zycie.
Natomiast bardzo trafnie ujelas/opisalas moj stan emocjonalny:
Człowiek taki pragnie cały czas tego samego - doznać ukojenia, uspokojenia , zakotwiczenia na tym świecie Ziemi w poczuciu bezpieczeństwa
Kontakt z przyroda lubie od dziecka, zreszta kiedys mocno sie takimi sprawami interesowalem i dzis zaluje, ze nie wytrwalem w tym. Zajrze do tej ksiazki i porobie te wizualizacje.
Co mozna jescze zrobic, aby uzdrowic tego typu sprawy? Rozumiem, ze tu idzie o cos z zycia przed porodem i zaraz po?