Autor Wątek: Pierwotne połówki  (Przeczytany 74020 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-07-04, 19:22:44 »
Perska - to nie tak, ze "kobiety tak mają" i nalezy przejść nad tym do porządku dziennego.

Zreszta postepowanie Twojego partnera to typowy mechanizm uzależniający DDA - najpierw sprowokować do zaciśnienia więzi, np.: deklaracjami potrzeby wspólnych wyjść, przyznaniem się do lęku przed samotnościa, do potrzeby bliskości, czułości itp - a gdy kobieta, zachęcona tak przez mężczyznę, zaczyna mu to dawać - to facet nagle ucieka, odpycha.
Nie ma lepszego sposobu na uzależnienie kogoś od siebie ;) - nawet jeśli jest to nieświadomie robione, a nie z wyrachowania. A tutaj pan ma Ciebie nie tylko w ten sposób uzależnioną, ale i do tego uzależnioną poprzez dziecko. Nic dziwnego, ze nie chce mu się już grać, udawać, czegoś, czego na jego obecne i realne potrzeby nie potrzebuje, jest to dla niego "za duzo", dlatego go to drażni i Ty go drażnisz.
Po prostu uległ mechanizmowi, ze tak sie "łowi" partnerów, by nie być samemu (lub z innych tam przyczyn) i tak wabił;) - ale realne potrzeby bliskosci ma sie zupęłnie inne, niz te, na które się "łowiło". I tak to później wygląda.

Taka kobieta (lub mężczyzna), co wpierw została przywiabiona, a potem odepchnięta - bedzie "gonić króliczka", bo "przeciez przez chwilę było tak fajnie", albo "bo przeciez deklarował, ze potrzebuje czułosci" - i mimo odpychania przez drugą strone, bedzie się pchać z tą swoja czułością, będzie próbowac wrócić do tych "lepszych czasów", kiedy np.; wychodziło się razem i było to inicjowane przez druga stronę.

Uzależnienie emocjonalne, myślenie o partnerze non-stop, rezygnowanie z siebei nagminnie dla partnera, rezygnowanie nagminne z własnych potrzeb - nie jest czymś normalnym; Zdrowi, pewni siebie ludzie tak nie mają. Podobnie jak zdrowi, pewni siebie ludzie nie odgrywają szopki, by kogos przywabić, a potem nie drażni ich to, ze ktos wziąl ich deklarację za "dobra kartę".
« Ostatnia zmiana: 2013-07-04, 19:25:06 wysłana przez hydrozagadka »

Perska

  • Wiadomości: 30
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-04, 19:14:01 »
najzabawniejsze ze to on dazyl do tego zwiazku i na poczatku to jemu bardziej zalezalo, teraz za to ze sie nie udalo0 obwinia mnie i to jest pretekst jego do zabawy eh.. kiedy probowalam odejsc wpadal w szał, kiedy sam zrywał widzac ze ukladam sobie zycie nie mogl tego zcierpiec i robil awantury

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-04, 18:34:46 »
Perska
Moim zdaniem Twój partner nie potrafi zaakceptować faktu, że jest w związku. Niektórzy mężczyźni mają z tym kłopot do końca życia. Chcą zachować pozory "wolności". Do tego prawdopodobnie dochodzą jakieś wzorce karmiczne. Trudno coś na to poradzić. Albo on zaakceptuje Was jako związek, albo Ty będziesz musiała się przyzwyczaić do takiego życia. Albo oczywiście trzecia możliwość. Sama wiesz jaka... Wierzę jednak, że w końcu wam się ułoży :)

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 18:10:18 »
To najpewniej jest lęk przed przyjemnośćią lub lęk przed puszczeniem kontroli.

Perska

  • Wiadomości: 30
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-04, 17:39:43 »
Ingo w sumie masz racje, moze gdyby na codzien bardziej mnie adorował byłoby inaczej, ale w sumie z innym ktory był mozna powiedziec tym wymarzonym,tez nie mialam

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 17:32:39 »
Perska
I zastanawiasz się dlaczego z tym mężczyzną nie masz orgazmu?

Perska

  • Wiadomości: 30
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-07-04, 16:35:15 »
Mirku

Jestem w podobnym związku,z tym że to j jestem tą nachalną stroną ;) ale kobiety chyba juz tak mają... Faceci sa ich calym zyciem.
Na poczatku bylam bardzo niezalezna,ale to partner nauczyl mnie ze zawsze razem i wszystko razem, spodobalo mi sie a potem przestalo miedzy nami grac i on sie odsunął. Poczatkowo wymagal ode mnie bym dla niego zrezygnowala ze wszystkiego,, byl zazdrosny tak tez zrobilam,nie mialam praktycznie wlasnego zycia, a potem zmienilo mu sie i dawal m odczuc ze moja obecnosc go drazni. Mial swoje grono znajomych swoje zajecia, nie chcial bym uczestniczyla w jego zyciu ale na wlasne mi nie pozwalal, bo byl zbyt zaborczy. Aktualnie jest troche lepiej ale nie rewelacyjnie. Ciagle czuje ze znajomi sa dla niego wazniejsci, praca jest wazniejsza. Teraz kiedy mamy dziecko,jest pomaga, ae czesto nie dotrzyuje slowa, wychodzi sobie czesto mimo ze ja hjestem sama i tez potrzebuje towarzystwa. Slowo dane innym jest wazniejsze niz mnie.
Nie wiem czy jestesmy polowkami, w sumie troche watpie bo nadal czuje nieuzasadniona tesknote do kogos kogo nie ma ale jest miedzy nami karma, nigdy nie bylismy w zwiaku w zadnym zyciu, podobno w ktoryms wcieleniu n ie pozwalalam mu robic tego czego pragnie, w koncu on zginał tragicznie. Coz moze teraz mam mu pozwolic robic co chce i byc kim chce. Tak tez staram sie postepowac, ale troche bolesne jest dla mnie bycie ciagle na uboczu, chcialabym byc najwazniejsza, niech robi co chce ale niech da mi to odczuc

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-04, 14:23:44 »
marcin
"Poza tym, jaką ty odczuwasz harmonie i przepływ energii w takiej sytuacji skoro ona jest energetycznie zamknięta ?"

Nie można powiedzieć, że jest energetycznie zamknięta, a poczucie harmonii jest ogromne. Jeszcze w czasach, gdy u mnie negatywne wzorce połówkowe były w pełnej aktywności, dziwiłem się przyjemności, którą odczuwałem w takich chwilach, np. jedziemy razem samochodem, milczymy i nie zajmują mnie żadne myśli. Odczuwanie harmonii było tak duże, że zawsze takie sytuacje dawały mi do myślenia. Nie rozwijałem się jeszcze duchowo, więc nie łączyłem tego z harmonią, połówkami itp.

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-04, 14:15:05 »
Myślę, że dyskusja nad tym co komu innemu się podobać powinno nie ma sensu. To jest jej karma, jej wybór i ona będzie w przyszłości ponosić konsekwencje swoich obecnych czynów, czy też braku działania. Nawiasem mówiąc jej siła dostrajania się do mnie niezmiennie mnie zadziwia. Czasami myślę, że gdybym się oświecił to mimo, że moja połówka nie preferuje rozwoju duchowego, oświeciła by się w bardzo szybkim tempie :))

marcin

  • Gość
[#]   « 2013-07-04, 12:42:44 »
Cytuj
Jej celem życiowym jest jak zwykle bycie ze mną. I dla tego celu gotowa jest poświęcić swoje osobiste cele i pragnienia. (...) Zawsze gotowa dostosować się do mnie, żeby tylko być razem.

Jeśli dla bycia z tobą (oczyszconym) jest gotowa poświęcić swoje cele i pragnienia, to by znaczyło,  że jest gotowa odpuścić nieharmonizujące z nią rzeczy dla harmonii i aktywnie to robi, a jakoś nie wynika z Twojej wypowiedzi by coś ją to rozwijało bo cały czas się musi dostosowywac i mimo tej ciągłej rezygnacji z nieharmonijnych z nią celów nie pozbyła się ich, nie dała sobie poczuć miłości.
Poza tym, jaką ty odczuwasz harmonie i przepływ energii w takiej sytuacji skoro ona jest energetycznie zamknięta ?

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-07-04, 12:29:31 »
Mirku, no tak,  nic na siłę :). Z mojego punktu widzenia, trudno tu mówić o wygodzie, bo cena zbyt wysoka za takie dostrojenie do drugiej osoby :).

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-04, 12:06:19 »
Kinia
Nikomu nie można odreagować czegokolwiek, jeśli ta osoba tego nie chce. Ali jest dobrze z tymi wzorcami, a przynajmniej - wygodnie, szczególnie w tym wcieleniu, kiedy już od niej nie uciekam.

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-07-04, 11:48:38 »
I tak jest non stop. Zawsze gotowa dostosować się do mnie, żeby tylko być razem.

Mirek, a nie możesz jej tego odreagować ?:))

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-07-04, 10:50:26 »
Perska
Mogę tylko napisać o zauważonych u siebie i mojej połówki wzorcach. Nie wiem na ile dotyczą one innych połówek.
Najpierw trzeba zadać sobie pytanie, jeśli tak fajnie jest być z połówką, to dlaczego doszło do rozdzielenia? Nie będę tu wracał do samego procesu podziału, ale skoncentruję się na przyczynach. W moim przypadku były to sprzeczne intencje, które pojawiły się we mnie jeszcze jako całości. Jedna część chciała poznawać inne światy, doznawać, doświadczać i stykać się permanentnie z tym co nowe, niepoznane. Druga część wolała zostać tam gdzie byłem (prawdopodobnie aniołkowo). W związku z tym doszło do podziału. To był właśnie moment powstania tzw. wzorców połówkowych. Gdy wyruszyłem w nieznane by upadać w coraz to „niższe” światy, moja połówka, dręczona tęsknotą ruszyła strachliwie za mną. I tak rozpoczęła się gonitwa trwająca tysiąclecia. W materii spotykaliśmy sie wielokrotnie. Za każdym razem z jednej strony coś mnie do niej ciągnęło, a coś innego odpychało. Przeważnie nasze związki kończyły się źle. Zwykle nie mogąc odejść w normalny sposób, umierałem przedwcześnie, by odrodzić sie w jakimś nowym miejscu, w którym połówka nie mogłaby mnie odnaleźć. Dla ubarwienia tego wszystkiego, sam goniłem przez te wszystkie życia za naszą wspólna „połówką”, która z kolei robiła wszystko, żeby mnie „zgubić”. Bardzo to wszystko było pogmatwane, aż do obecnego naszego wcielenia, do momentu spotkania tej drugiej „połówki”. Wiele czasu i wiele sesji zajęło mi uwolnienie się od tych wzorców z jednej strony gonienia za wspólną „połówką”, z drugiej strony ucieczką przed połówką właściwą.
Moja połówka i obecna żona swoją postawą wobec mnie potwierdza moje wspomnienia i spostrzeżenia dotyczące „połówkowości”. Jej celem życiowym jest jak zwykle bycie ze mną. I dla tego celu gotowa jest poświęcić swoje osobiste cele i pragnienia. Bardzo często podejmuje się rzeczy, które jej w ogóle nie interesują, żeby tylko być blisko mnie. Dla przykładu, kiedyś informuję ją w niedzielę, że we wtorek idę na kurs tai chi. Pierwsza reakcja mojej żony: „we wtorek nie mogę bo jestem umówiona”. Ja na to: „Powiedziałem, że ja się wybieram, ty przecież nie musisz”. Zamilkła. Na drugi dzień mówi do mnie: „wiesz, przełożyłam spotkanie i mogę iść z tobą na te ćwiczenia”. I tak jest non stop. Zawsze gotowa dostosować się do mnie, żeby tylko być razem.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator