Autor Wątek: Zdrada w związku  (Przeczytany 17830 razy)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 17:22:42 »
Iustitia
wielkie dzięki za piękne inspiracje :)) własnie zabieram się za przerobienie poczucia zasługiwania i Twój post tylko utwierdził mnie w przekonaniu, iż to słuszne i moze realnie podnieść jakość mojego życia.
Związki to faktycznie świetne lekcje, choć często mało przyjemne ;>
Zyczę Ci bardzo, aby Twoja obecna relacja rozwijała się zgodnie z ND! :):*

Iustitia

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 14:30:20 »
Tak moim zdaniem bez przekonań typu
zasługuję na miłość taka jaka jestem
nie da się pójść dalej i przerobić wolności w związku. A bez wolności uzależnienie rozwija się aż nadto.
W moim poprzedim związku najpierw wywaliła mi cała wspólna karma, jak to zrobiłam to pojawiła się inna-odeszłam od razu. Najśmieszniejsze jest to, że ja sama sobie ściągnęłam tą inną-wyszło przy okazji ostatniej sesji-nie wtrzymywałam z nadmiarem czystej miłości w mojje relacji i bardziej pożądałam tragedii niż harmonii to sobie ściągnęłam argument ostateczny czyli inną:D
Związki to doskonałe lekcje, zwłaszcza dla pilnych uczniów:)

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 08:10:21 »
Mirea,
ja się chyba wciąż uwalniam, nawet po tylu latach mnie jakieś ulotki atakują :).
Wtedy robiłam jedyne co potrafiłam, czyli świadomie niszczyłam te związki, mimo ogromnego bólu jaki to sprawiało. W pierwszym udawało mi się zniechęcić faceta na tyle długo że zdążyłam poznać nowego i na niego przelać swoje uzależnienie. Jak chciał znów ze mną być to byłam już zajęta. W drugim po prostu wyłam non stop przez parę miesięcy. Potem też wyłam ale już nie cały czas aż w końcu przestałam.
Nie uleczyłam sytuacji bo mimo że wiedziałam, że to co się ze mną działo było chore to kompletnie nie rozumiałam dlaczego tak się działo. Nie znam nikogo kto był tak uzależniony jak ja, żadna z moich przyjaciółek czegoś takiego nie przechodziła. To pytanie dlaczego było ze mną przez te wszystkie lata. Dopiero niedawno zaczęłam rozumieć etapami i to uzdrawiać.
Poczucia winy też w stosunku do żony nie miałam albo miałam bardzo mało. W stosunku do siebie ogromne ilości oraz w stosunku do ludzi którzy wiedzieli, było mi wstyd.
Na pewno warto wyobrażać sobie związek taki jakbyśmy chcieli z idealnym partnerem. Pamiętam że miałam taki przebłysk jednej nocy i pozwoliło mi to wtedy się uspokoić i spokojnie zasnąć - co w tamtych czasach było rzadkością. Szkoda że nie stosowałam tego częściej, pozwoliło mi to choć na chwilę przestać myśleć o nim. Więc próbuj.
Na pewno w takim przypadku trzeba uzdrowić samoocenę bo uzależnienie jest właśnie wynikiem jej braku. Pokochać siebie. Poczucie zasługiwania na coś lepszego. Związek ma być dopełnieniem, a nie ma być zamiast mnie. Po rozstaniu czułam się jakby ktoś dosłownie zabrał mi serce. Wybaczyć sobie i jemu.

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-07, 08:00:11 »
Ale jaja mój były mąż też tak miał!

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-01-07, 07:30:44 »
Ja kiedyś też tak się nieszczęśliwie zakochiwałam i straszliwie przy tym cierpiałam. Każda miłość kończyła się wtedy gdy traciłam całkowicie nadzieję. Każda taka niespełniona miłość to był kolejny gwóźdź do mojego serca, ktore się coraz bardziej zamykało i umierało. W końcu utraciłam nadzieję na jakąkolwiek miłość i odcięłam się całkowicie od swoich uczuć, swojego wnętrza i zapadła we mnie całkowita ciemność.

Mirea

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-07, 00:06:45 »
Teraz rozumiem że wchodziłam w takie związki żeby przypadkiem nie stworzyć normalnego i szczęśliwego a z nimi się nie dało za to jazdy były na maxa. Moja pś nie chciała wtedy niczego lepszego.

Kaja,

ja też nie chcę teraz niczego lepszego. Bo nie mam nawet pojęcia jakie by miało być to lepsze, nawet nie umiem sobie tego wyobrazić.
za to wiem, czym jest dla mnie to, co mam teraz. to jest najlepsze, co mnie spotkało do tej pory. on był i jest ciągle najważniejszą osobą w moim życiu.

czyli krótko mówiąc dalej piję to błoto. czystej wody jeszcze nie próbowałam. ale przynajmniej mam świadomość tego.

największe poczucie winy to ja mam w stosunku do niego (!) tak mnie zmanipulował, że uwierzyłam, że to ja mu wyrządziłam największą krzywdę...
oczywiście ja też dałam mu trochę popalić, ale bez przesady...

nie wiem czy czuję się winna w stosunku do jego dziewczyny. to dosyć dziwne. jestem w stanie sobie wyobrazić, jakby się czuła, gdyby się wszystkiego dowiedziała. wiem, jak boli bycie zdradzaną. Ale ten ból jeszcze jej nie dosięgnął.
to jest oczywiście bardzo bardzo niesprawiedliwe, że tak ją oszukiwaliśmy i nadal oszukujemy, ale... nie czuję się za bardzo winna. nie wiem dlaczego. na logikę, powinnam.
Wkurza mnie natomiast to, że ona mu tak ufa, wierzy we wszystko, co on jej mówi, tak łatwo daje się oszukiwać.
poza tym, jakkolwiek to zabrzmi, ona była dla mnie bardzo bliską osobą, dobrą przyjaciółką... brakuje mi jej. może nawet bardziej niż jego.

z jednej strony to wszystko jest okropnie pomieszane (to muszą być jakieś chore relacje, które się ciągną z poprzednich wcieleń), a z drugiej w jakiś dziwny sposób miałam to wszystko w głowie bardzo pooddzielane, poszufladkowane: w jednej szufadce przyjaźń z nią, w drugiej oddzielnie romans z jej facetem. i bardzo rzadko te dwie sprawy ze sobą kolidowały w moim umyśle/świadomości a chyba najmniej w podświadomości...

A jak Tobie się udało uwolnić? robiłaś już wtedy coś w tym kierunku, czy po prostu życie się potoczyło dalej i mogłaś to odsunąć na dalszy plan?

Kaja

  • Wiadomości: 473
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 22:24:00 »
Oj ale ten wątek trafił mi dziś w temat. Poświęciłam dziś prawie cały dzień na pracę nad sobą co mi się prawie nie zdarza. A wzięłam się za moje dwa związki sprzed kilkunastu lat.  Naszło mnie tak po mailu do hydrozagatki w sprawie odzyskiwania fragmentów duszy, pisałam jej co jest do odzyskania.
Dlatego Mirea uwalniaj się z tego syfu najszybciej jak możesz żebyś nie musiała się w tym babrać tak jak ja po kilkunastu latach. To że nie czujesz poczucia winy nie znaczy że go nie ma - może jesteś tak bardzo znieczulona. Ja byłam w dwóch takich związkach. W pierwszym nie wiedziałam że facet jest żonaty, a jak to wyszło byłam już tak uzależniona i tak zmanipulowana że nie potrafiłam z tego wyjść. Wiedziałam że to jest dla mnie destrukcyjny związek ale to było silniejsze ode mnie. Chodziłam jak w amoku, potrafiłam siedzieć cały dzień w oknie i czekać na niego. Potrafiłam siedzieć pod jego domem i patrzeć w jego okno. Byłam na każde zawołanie i nic nie potrafiło mnie powstrzymać. Masakra jakaś. Doprowadziłam do tego że jego żona się dowiedziała bo myślałam że to skończy nasz związek, niestety tak się nie stało. Trwało dwa lata. Teraz szkoda mi tych straconych lat i łez. Po czym weszłam w drugi związek, tu żona od początku wiedziała o mnie (przecież nie byłam tak głupia żeby pchać się w to samo), mówił przy niej że mnie kocha. Zaślepienie i uzależnienie z moje strony to samo. Nie życzę nikomu takich przeżyć. Teraz rozumiem że wchodziłam w takie związki żeby przypadkiem nie stworzyć normalnego i szczęśliwego a z nimi się nie dało za to jazdy były na maxa. Moja pś nie chciała wtedy niczego lepszego. Nie mam z nimi już żadnego kontaktu. Natomiast dziś po przerabianiu tematów znalazłam przy wejściu na półce u siebie w domu ulotkę reklamową, patrzę znajomy adres. Sprawdziłam w necie i to firma jednego z nich o której nawet nie wiedziałam, aż się zaczęłam śmiać.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-06, 21:05:58 »
Polędwica,
Tak ;)

Lucjan

  • Wiadomości: 613
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 20:31:50 »
Przyczyną zdrady w związku może być, jak to kiedyś Leszek w programie Rozmowy w toku, ujął, iż ludziom może się wydawać, że "z cudzego stołu lepiej smakuje".
No i najważniejsze jest wtedy przebaczenie. A jeśli osoby się kochają, dokonają przebaczenia i oczyszczą wszystko między sobą, to jak najbardziej mogą kontynuować udany związek.
W sławnym Alchemiku było napisane, że "jeśli coś zdarzyło się raz, to drugi raz się nie zdarzy... jeśli jednak coś zdarzyło się dwa razy, to zdarzy się i trzeci". Jest w tym jakaś mądrość.
Co do odpowiedzialności, to jest po dwóch stronach, choć wina jest po jednej stronie.
Z kolei znany dziennikarz Najsztub w jakimś wywiadzie kiedyś powiedział, że właściwie to nikt nas nie może zdradzić, tylko my sami możemy siebie zdradzić, jeśli pozwolimy, by w jakiś destrukcyjny sposób wpłynęła na nas zdrada przez kogoś innego - w ujęciu społecznym. Zaskoczył mnie tą wypowiedzią, bo zabłysnął niczym jakiś wschodni guru.
Chodzi o to, że szczęście/nieszczęście to  nie to co nam się przydarza, ale nasza reakcja na to, co się przydarza.

I znów właściwie wszystko odnosi się do podstawowej zasady, do której urzeczywistnienia trzeba dążyć, jeśli w którymś momencie została zaburzona:
Jeśli miłość jest na pierwszym miejscu, wszystko inne jest na właściwym

poledwica

  • Wiadomości: 385
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 20:30:14 »
Lynd,
Ty byłeś zdradzany, czy jak piszesz miałeś problem z obsesyjnym zauroczeniem, bo sie pogubiłam w Twoich wypowiedziach!

Mirea

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-06, 19:49:37 »
Indra,
dziękuję:)))

Lynd,
o rany, naprawdę wydaje Ci się to takie mocne? nie myślałam, że to zrobi takie wrażenie tutaj na "starych" rozwojowych wyjadaczach. w sumie pierwszy raz to opowiadam publicznie, ale...
może dlatego, że ja w tym siedzę od dawna i tego doświadczam, to straciłam wyczucie i mam jakąś znieczulicę. może rzeczywiście pora się za to zabrać...

porównanie z błotkiem i źródełkiem bardzo celne! to jest właśnie to.
teraz tylko pozwolić sobie skosztować czystej wody...

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 19:45:39 »
Kinga
dziękuję!!! :)) dzięki za ten wpis, mojej podświadomosci się spodobał bardzo:) W końcu i dla mnie Bóg na pewno też ma coś znacznie lepszego!
Jeśli będzie coś nowego zaraz tu wszystko opowiem, ja to tak lubię się z Wami dzielić ;D
 Póki co mam sporo do ogarnięcia...

Lynd
mądrze piszesz z tym błotem! woda jest o niebo lepsza :)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2013-01-06, 19:39:30 »
Indra, powodzenia w uzdrawianiu :-). Ja wiem, ze jeszcze nam opowiesz nowa telenowele ze szczesliwym zakonczeniem, z innym aktorem, ale z tobą w roli głównej :-).

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-01-06, 19:34:59 »
Poldędwica,
spoko, ostatnia taka akcja była lata temu :) Tylko teraz sobie mocno porządkuję temat związków, w drodze przejścia z monogamii seryjnej we właściwą.

Mirea,
Mocna historia, nie ma co. Z doświadczenia człowieka który uwielbiał być zauroczony i miał tego typu obsjesje, powiem tyle: warto się oczyszczać i otwierać na czystą miłość. Człowiek w takim uzależnieniu jest spragniony, ale zamiast wody dostaje tylko błoto. I mimo że ksztusi się i czasem wymiotuje, to jednak to błoto zaspokaja jego pragnienie. I nie marzy o niczym innym jak tylko o stałym dostępie do błota, aby już nigdy nie być spragnionym, nawet za cenę nudności.
Natomiast w porównaniu z tym związek oparty o autentyczną bliskość i miłość jest jak woda źródlana, tak oczywista i łatwa w piciu że nie można uwierzyć, jak można było kiedykolwiek pić coś innego.

Aha, i szansa powodzenia związku z takim manipulatorem: 0%, nawet gdy stanie się "nasz", podejrzewam zresztą że dobrze o tym wiesz. To "och-ach tylko tej jednej osoby pragnę, nikt inny nie może się jej równać" to paskudne zaślepienie, ale -- tylko zaślepienie :) Po spotkaniu właściwie właściwej osoby znika cała "dzika satysfakcja" z przekonania że "tylko ta osoba". Za to pojawia się naturalna satysfakcja z tego, że jest się już poza tym i teraz manipulator może sie co najwyżej dusić we własnym sosie;)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-01-06, 19:30:39 »
 Dzięki :D
 No i dziękuję Ci za zabieg i za uwagi po nim! Popłakałam, powkurzałam się i zaczęłam pracować z afkami. Na pierwszy rzut poszla trzezwosc i przytomnosć. Nadal mi wywala jeszcze, ale przytomnieję chyba ;)  mam zamiar dołączyc modlitwę regresywną na wzorce odrzucenia/ranienia.
 Koniec z "Esmeralda", ileż można ;)