Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 99008 razy)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-10, 14:29:00 »
Olu, dziękuje :)) *

Ingo - po części na pewno doprowadziło serce (choć nie twierdze, ze mądrość serca w tym przypadku;) - np.: do jednego z nich - zachłyśnięte wysoką harmonią pierowtną odczuwalną właśnie na sercu. A ze było prócz tego mnóstwo blokad i wspólnej karmy - to potem musiała mnie ratować mądrość idaca z góry :)

A propos mądrości na czakrach, chocby jako cechy urzeczywistnienia http://mocreiki.wordpress.com/2008/02/03/cechy-urzeczywistnienia/

"mądrość, miłość i moc" - na każdej z czakr; mądrość dodatkowo, jako cecha szczególna - 3 oko; Intuicja to nie tylko ufne podążanie za znakami czy przeczuciami, lub tym co się dzieje - ale i korzystanie z rozumu, kóry jest tak blisko 3 oka i korony :)

I właśnie dlatego, ze mam już zaufanie do siebie samej, to z jednej strony widzę schematy, które rozgrywały się w tych relacjach i nie boję się o nich mówić - a z drugiej - jestem wdzięczna za to, co było w nich dobre. I z zaufaniem do siebie właśnie skończyłam relację ostatnią, zamiast, jak kiedyś - pchac się dalej w takie gierki... i zamiast zaslepiac się, ze skoro pan mi się podoba np.: pod wzgledem fizycznym i zainteresowań, to mam to ciagnac (mimo ze pod innymi względami nie pasujemy do siebie) - teraz potrafie z zaufaniem do siebie wybrać to, co lepsze dla mnie w tym przypadku - czyli koniec znajomości na stopie "związkowej". A robię to również korzystając z mądrości płynącej z górnych czakr. Mądrość serca mówi mi zaś, ze choć czasem mi wywala i czuję wtedy złość, żal itp - to i tak nadal lubię, szanuję i doceniam to, co realnie dobre w tym człowieku, z którym się rozstałam, oraz czym mnie obdarzył, niezależnie tego, co było słabe. Że nadal lubię się z nim spotkac czy pogadać, ale nie mam ciśneinia, by podtrzymywać tą znajomość.

A wywala mi złość czy żal, czy rozczarownaie na ogół partnerów przede wszystkim, mniej na szczegół ;) Czyli również po części ta złość jest na siebie samą, ze wciąz mnie coś do takich osób ciągnie.

Tak ogólnie pisząc - Widzę jednak światełko w tunelu ;) - złapałam się na tym, ze choć podobnie wewnętrznie zabunkrowany męzczyzna mi się ostatnio spodobał (choc na zewnątrz w miarę wyluzowany) - to teraz zamiast samego poczucia, ze jest jakoś atrakcyjny;), pojawił się od razu "wykrzyknik" z napisem UWAGA ;) czy rzeczywiście jest to dla Ciebie wciąż atrakcyjne? Chcesz się znów pchac odbunkrowywanie kogoś? ;) Stwierdziłam, ze jednak nie, choć pś jeszcze mnie trochę ciągnie ;) Koniec z tym! :D

Czas zweryfikuje, jak tam dalej się u mnie potoczy ;)
« Ostatnia zmiana: 2013-06-10, 14:32:28 wysłana przez hydrozagadka »

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 13:59:17 »
Asiu, powodzenia w uzdrawianiu, niech sie dzieje najlepiej dla ciebie i wszystkich :*


Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 11:45:11 »
Ja myślę że masz za mało zaufania do swojej wewnętrznej intuicyjnej mądrości czyli do samej siebie. A przyciągasz tych których kreuje ci podśwaidomość.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 11:38:50 »
A czy do tych panów poprowadziła cię mądrość płynąca z twojego serca? Czy to serce cię do nich poprowadziło? Bo ja wątpię.

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-10, 11:26:53 »
Jeżeli Boska mądrość płynie z poziomu serca to po co ją kontrolować własnym rozumem?
Lepiej pozwolić sercu ufając  że wybierze najlepiej bo kto wie co dla nas lepsze bardziej niż Bóg?

Ingo, napisałam, ze boska mądrość płynie również z poziomu górnych czakr. W rozumie nie ma nic  złego, rozum to nie tylko kontrola, jak wydajesz się sądzić.

Cytuj
Rozumowa mądrość nie pochodzi z górnych czakr tylko z własnej inteligencji.

To Ty tak sądzisz - ja to odbieram inaczej.

Cytuj
Boska mądrość to intuicyjna mąrdość czyli nie pochodzaca z wiedzy i analiz, przemysleń. Na Boską mądrość się otwieramy a działa ona wtedy gdy sobie ufamy i dajemy się jej prowadzić.

Boska madrość nie musi pochodzić z analiz, ale jak najbardziej moze pochodzić z wiedzy. Wiedza to tez jest dar i bogactwo. Niesłusznie ignorowana zresztą. Umiejetność wyciagania wniosków i rozróżniania tez jest darem. Ufność tak, to piękna i niezbędna rzecz do tego by przejawiac boską mądrość i dać jej się prowadzić w pęłni w swoim zyciu - ale kiedy jest tak jak napisałam w przykładzie o idealizacji serca - to za ufnością rzadko kiedy  idzie wówczas mądrość, a zaślepienie, bo zamiast ufności jest wtedy nadufność wobec kogoś, kto nawet nei potrafi nie "zawieść" takiej nad-ufności. Wtedy szczególnie przydaje się umiejętność czerpania z boskiej mądrości z poziomu górnych czakr i rozumu.
« Ostatnia zmiana: 2013-06-10, 11:34:52 wysłana przez hydrozagadka »

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-10, 11:20:31 »
Chciałbym dodać w tym wątku coś z nieco innej "beczki". Moim zdaniem, jeśli ktoś intensywnie pracuje nad jakąś kreacją, np. związku i przez rok nie przynosi to pozytywnych efektów, to znaczy, że trzeba zmienić metodę kreacji. A jeśli wszystkie wypróbowane metody zawodzą, to może trzeba poszukać jakiejś niestandardowej metody. Coś takiego co "chwyci byka za rogi". Gdy ja odkryłem, że mam kłopoty ze związkiem i postanowiłem go uzdrowić to zrobiłem coś co wydawało się na moim miejscu absurdalne. Zdążyłem zresztą być skrytykowany za to na forum CUDu, gdy się do tego przyznałem. Zacząłem afirmować swobodne i lekkie życie seksualne z wieloma partnerkami. Nie dość, że wyszły wzorce, których się nie spodziewałem, to jeszcze otwarłem się szeroko na wielopłaszczyznowe uzdrowienie.
Może zamiast upierać się przy kreacji partnera, trzeba czymś zaskoczyć pś i podejść ją "od tyłu".

Mirek, juz próbowałam i takiej metody ;) Wzięcie sobie kochanka, skoro pan wydusił, ze związku nie chce tworzyć, a  przyciąganie było ;)

Na dłuższą metę to jednak nie to ;) i chyba jednak nie wspomaga kreacji fajnego związku ;)

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-10, 11:18:48 »
Cytuj
Asiu, pamietasz jak raz wspomnialam o kreowaniu z pozycji braku a ty napisalas, ze co w tym zlego?

Olu - napisałaś o pracy z afirmacjami czy dekretami z pozycji braku, a nie o kreowaniu z pozycji braku. Afirmuje się lub pisze dekrety nie po to jedynie, by kreować, lecz po to również (przede wszystkim, tak myslę), by pokazać podświadomości, ze nie musi w sobie trzymac braku, gdyż istnieją alternatywy.

Zatem ty myslałaś wtedy o kreowaniu z pozycji braku za pomocą dekretów i afirmacji, a ja o naprawianiu tego braku za ich pomocą. Samo kreowanie z pozycji braku, z myśleniem, ale i tak tego nie ma, nie będzie, nie dostanę - oczywiście mija się z celem.

Cytuj
Chodzilo mi o sytuacje gdzie, ten brak jest dominujaca wibracja, im wiecej sie z tego poziomu kreuje, tym mniejsze szanse na dobry efekt, bo ostatecznie dostajesz przeciwienstwo tego co chcesz uzyskac.

Z tym się zgadzam.

Cytuj
Nie chodzilo mi o to, zeby nie kreowac nic czego sie nie ma, ale zeby 'nie majac' wzbudzic w sobie taki stan jakby sie to juz mialo - to nie jest nic nowego, to podstawowa wiedza.

Owszem, i coś takiego stosowałam juz parokrotnie. Wiem, jak to działa i o co chodzi. Dlatego własnie nie kreuje związku, kiedy mi wywala, lub kiedy czuję głównie brak - i dlatego też nie rozumiem pchania się w relacje, kiedy samemu nie jest się choćby po częsci stabilnym, bo wysżło się świezo z innego związku i czuje się brak, zranienia itp.

Cytuj
Mi sie wydaje z tego co piszesz, ze za duzo cisnienia wkladasz w temat zwiazkow. Zobacz juz od ilu dni siedzisz w wywalce na ten temat (dni, jesli nie miesiecy / lat) - i co kreuje sie, gdy ciagle wywala i wywala?

Olu, po pierwsze - w między czasie to co się kreowało - i napisałam o tym tutaj - za każdym razem jest trochę lepsze. Trochę lepsze - ale cały czas widziałam powtarzający sie ten sam schemat - i o nim tu napisałam, on tez wywołał emocje i wywałki. Co do wywałki obecnej - trwała tylko parę dni ;) I już nie trwa, bo wieczorem w sobote i w niedzielę tuż po wstaniu sporo sobie oczyściłam, uświadomiłam i ułożyłam. Dziś jeszcze dobawię zabiegiem i jestem przekonana, ze da to fajny i trwalszy efekt :)

Wywałka została spowodowana bezpośrednio tym i idacym za tym uświadomieniom http://designersites.pl/cudaducha/index.php?topic=53.msg42103#msg42103
to było przykre, kiedy człek sobie uswiadomił, ze żadnego z panów, z którymi się było, nie było stac na taką spontaniczność, bezpośredniość i radość.

Po drugie - ciśnienie i brak poczułam pierwszy raz w tym temacie 3 lata temu - wcześniej nigdy tego nie czułam i nie rozumiałam w ogóle ludzi, którzy w to wpadali. Nigdy jednak nie posunełam się do tego, by w desperacji skakać na wszystko co się rusza i ma ogon;) albo do zapełniania braku i ciśnienia kimkolwiek, byle by był. Kiedy najmocniej to czułam, to wręcz się wycofywałam.

Cytuj
Masz to ulozone ladnie w glowie, i podobaja mi sie twoje przemyslenia, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze pod tym co deklarujesz dominuje cisnienie, napiecie, pewna sztywnosc, kontrola i rozczarowanie.

Ciśnienie i napięcie - w tej chwili juz nie. Rozczarowanie, żal itp - tak, o tym pisałam.

Cytuj
Gdzie nie ma luzu i radosci nie wykreuje sie nic korzystnego, zawsze bedzie cos nie tak, w tym co sie chcialo wykreowac i w twojej codziennosci, bo to sie rozniesie na inne sfery.

o, jak najbardziej się zgodzę. I nie ja w braku luzu i radości przodowałam w ostatnich relacjach ;)

Cytuj
Nic tez dziwnego, ze mezczyzni sie blokuja w takiej sytuacji, i ze nawet jak chca stworzyc zwiazek to moga sie czuc przytloczeni sila takiego chcenia u kobiety. (Oczywiscie sa tez i kobiety ktore uciekna od takiego mezczyzny).

Nie jestem bluszczem, ani nie atakuję faceta od startu oczekiwaniami o ślub, związek po grób ani inne takie bzdury.

Jedyne, co oczekuję, to choć troche konsekwencji w działaniu, odpowiedzialności za własne działanie oraz pewnego myślenia, oraz szacunku i uwazności również dla drugiej osoby, nie tylko dla siebei samego.

Konkretnie: Jak pan mnie podrywa, czuli się, wydzwania, wyciaga na spacerki, przytula w trakcie ogladania filmów...a nastepnego dnia po takich akcjach oznajmia, ze to "Wiesz, to nic nie znaczy, to tylko ot tak, bo przyjemne... ja nie zamierzam w ogóle tworzyć związku" - to cos jest nie halo, prawda? I dziwi się jeszcze potem, ze ktoś nie reaguje z zachwytem na taki zestaw ;)

Cytuj
Istota relacji jest wolnosc, ktora rowniez przejawia sie tak, ze gdy dajemy, to robimy to bez oczekiwania na wzajemnosc, na otrzymanie w zamian.

Co do wolności - tak na marginesie - to jest bardzo wygodne hasło-wytrych, naduzywane chętnie, często i gęsto, by "bronić własnej wolności", depcząc przy tym cudzą.

I tu przykro rzec, mężczyźni w tym przodują - "boje się straty mojej wolności", "ograniczasz moją wolność!" i inne tego typu - wypowiadane głównie po to, by podporządkowac sobie innych, by nikt nie śmiał miec innego zdania, innych potrzeb niż ten komu to niby "ogranicza wolność."

Konkret pierwszy: spacerujemy z panem, pan bierze mnie sam za rękę, wygląda na zadowolonego. Tydzień później - spacerujemy sobie z tym samym panem, biore pana za rękę, ten się wyrywa i warczy: "Przeciez wiesz, ze tego nie lubię! To głupie! Zniewalasz mnie" ;)

Konkret drugi: Inny pan ma fobie na pobieranie krwi i dotykanie jego monitora - zatem  szanuje te jego potrzeby, i ani nie dyskutuję o pobieraniu krwi, ani nie dotykam specjalnie jego monitora;) Ja za to nie zycze sobie, by pan przy mnie zażywał alkohol (jak chce moze to sobie robić, kiedy się nie spotykamy - nic mi do tego), tym bardziej, ze pierwotnie przedstawił się jako abstynent. Po czasie wychodzi, ze jednak abstynentem nie jest, a nawet potrafi sobie walić po 3 piwka dziennie, dzień w dzień, na wspólnym wyjeździe - doskonale znając moje nastawienie do tego. I nie dość, ze sam je chleje, to jeszcze non stop podsuwa mi je pod nos i jak katarynka powtarza: "No napij się. Ze mną się nie napijesz?". Kiedy konsekwentnie odmawiam i mówię, ze mógłby w końcu się uspokoić i zacząć byc bardziej uwazny, co do tego, czego inni potrzebują i o co proszą - wtedy pan stwierdza: "To tylko fochy! Ograniczasz moją wolnosć!"
Faza końcowa: pan twierdzi, ze znów nie pije, przyjeżdża w odwiedziny do mnie i przywozi butelke Whisky. Wsadza ją do zamrażalnika, mówię ok - ale jak chcesz pić, to u siebie. Pan nic nie odpowiada, miło sobie spędzamy czas, nastaje następny dzień, pan otwiera butelkę, nalewa sobie szklaneczkę - i zaskoczony wielce, ze prosze go, by opuścił moje mieszkanie. i znów tekst "Ograniczasz moją wolność!" A co z moją wolnością?

Moja wolnośc wg takich panów moze być spokojnie gwałcona, za to ich, choćby lekko zostanie uszczknięta, to już robią raban i odstawiają wielka obraze majestatu. ;) A sami sobie wtedy tą wolność ograniczają, po pierwsze - własną niekonsekwencją w zachowaniu, słowach i działaniu; A po drugie - kompletnym ignorowaniem i olewaniem potrzeb drugiej osoby, konkretnie i jasno wyłożonych - bo ich mają być dominujące w "związku". ;) Relacja polega na szanowaniu nie tylko siebie, ale i drugiej osoby. I odwortnie - polega na szanowaniu nie tylko drugiej osoby, ale i samego siebie.

Cytuj
Prawdziwie otwarte serce nie zostanie zranione, bo ono postrzega z innego poziomu.

Tak, juz to przetestowałam i wspomniałam, ze dzięki temu w ostatniej relacji nie raniły mnie już prawie cudze wywałki - to duży postęp.

Cytuj
I nie mowie tu o aniolkowych idealizacjach, bez przerobionego bezpieczenstwa i samooceny, mowie o sytucjach, gdy jestesmy juz ladnie zintegrowani, gdy nie musimy sie chronic. Tu tez wchodzi luz, relaks, blogosc, nie te chwilowe, osiagane tylko w przerwach miedzy jedna wywalka a druga, a te ktore staja sie poziomem, z ktorego dzialamy na codzien.

To właśnie jest moim celem:) I wiem, ze to potrafię. Do tanga jednak trzeba dwojga. Ja chcę teraz rozkminić, czemu wybieram takich, anie innych afcetów, co jest wnich dla mnie w pś atrakcyjnego na początku, ze zawsze w końcu jak do tej pory kończyłam z tym samym schematem w relacji (mimo że były tez fajne rzeczy w tych relajach i te doceniałam, in plus w stosunku do poprzednich).

Cytuj
Bo tak w ogole to nie zwiazek a milosc jest istota. Gdy sie dostrajamy do jej wibracji to bycie w zwiazku jest wtorne. Milosc jest, przejawia sie roznymi kanalami, zwiazek to tylko jeden z nich, jak sie tam siegnie, to zwiazki tworzymy naturalnie, jako konsekwencje tego co urzeczywistnilismy.

To mi się podoba. I zgadzam się.  Dlatego w tej chwili nie zamierzam w ogóle dążyc, ani kreowac związków. Jak będzie to będzie. Oby tylko jak juz partner jakiś sie zjawi, to do miłości i "do tanga", a nie do wywałek i wąłkowania schematu ;)

Dlatego tez nie rozumiem pchania się w związki, nie czując miłości, nie bedąc otwartym na miłośc - tylko z poczucia samotności.

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-06-10, 08:11:02 »


Zaślepienie wywołane zakochaniem (nie Miłością) najlepiej widać z poziomu rozumowej mądrości (bądź jak kto woli - mądrości pochodzącej z górnych czakr). Chodzenie jedynie za sercem, kiedy serce np.; jest wyidealizowane (a ja tak miałam swego czasu dość silnie), jest po prostu mało mądre. Bóg jest nie tylko Miłością, ale i Mądrością. Boska mądrość - jako cecha - płynie nie tylko z poziomu serca, ale i z poziomu czakry korony, oraz 3 oka. Tak to przynajmniej czuję.

Zatem sformułowanie jakiego uzyłam wcześniej - ze dobrze kiedy w tworzeniu związku udział bierze i serce, i rozum (mądrość) i trzeźwość, nie wypływa z lęku.

Jeżeli Boska mądrość płynie z poziomu serca to po co ją kontrolować własnym rozumem?
Lepiej pozwolić sercu ufając  że wybierze najlepiej bo kto wie co dla nas lepsze bardziej niż Bóg?
Rozumowa mądrość nie pochodzi z górnych czakr tylko z własnej inteligencji. Boska mądrość to intuicyjna mąrdość czyli nie pochodzaca z wiedzy i analiz, przemysleń. Na Boską mądrość się otwieramy a działa ona wtedy gdy sobie ufamy i dajemy się jej prowadzić.

Lilliole

  • Wiadomości: 1 657
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-10, 06:18:55 »
.... moze ktos w tym znajdzie cos dla siebie.
Pisze co widze ja przez pryzmat siebie, a nie jaka Asia jest.

No ja znalazłam:) Dla siebie. Super inspirujący post Olu:)
A Asia jest też super:) Bardzo mi się podoba, że uczciwie dzieli się tym co myśli bez zaciemniania.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 20:47:28 »
Oluś, ależ oczywiscie, że zarezonuje :)
Tak miło i ciepło i spontanicznie dzielisz się swoim doświadczeniem - subiektywnym - jak i moje ;))) - że jakże by mogło być inaczej ? :))

Mirek

  • Wiadomości: 299
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-06-09, 20:26:39 »
Chciałbym dodać w tym wątku coś z nieco innej "beczki". Moim zdaniem, jeśli ktoś intensywnie pracuje nad jakąś kreacją, np. związku i przez rok nie przynosi to pozytywnych efektów, to znaczy, że trzeba zmienić metodę kreacji. A jeśli wszystkie wypróbowane metody zawodzą, to może trzeba poszukać jakiejś niestandardowej metody. Coś takiego co "chwyci byka za rogi". Gdy ja odkryłem, że mam kłopoty ze związkiem i postanowiłem go uzdrowić to zrobiłem coś co wydawało się na moim miejscu absurdalne. Zdążyłem zresztą być skrytykowany za to na forum CUDu, gdy się do tego przyznałem. Zacząłem afirmować swobodne i lekkie życie seksualne z wieloma partnerkami. Nie dość, że wyszły wzorce, których się nie spodziewałem, to jeszcze otwarłem się szeroko na wielopłaszczyznowe uzdrowienie.
Może zamiast upierać się przy kreacji partnera, trzeba czymś zaskoczyć pś i podejść ją "od tyłu".

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-09, 16:56:19 »
Ok to ja moze dodam, ze zawsze wszystko co pisze jest subiektywne, mam tego swiadomosc, nie wydaje tu sadow niepodwazalnych, ale dziele sie zwyczajnie swoim doswiadczeniem, moze ktos w tym znajdzie cos dla siebie. Pisze co widze ja przez pryzmat siebie, a nie jaka Asia jest. Moze cos zarezonuje, nie wiem. Skoro Asia sie dzieli to ma pewnie jakas gotowosc na sluchanie co dodadza inni :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-06-09, 16:17:48 »
Ja myslę, że to o czym Asia pisze to nie ciśnienie i kontrolowanie, ale wywałka, rozczarowanie i po prostu stwierdzanie faktów.
Racjonalne.
Bo doszła do takiego momentu, że  teraz już wie o co jej naprawdę chodzi.
Problem w tym, ze jest to ufnie upublicznione - jak to na forum.
No i każdy pisze to co czuje, SUBIEKTYWNIE.
( Ja też ).
Te posty są inspirujące, ale nie ja nie miałabym odwagi Asi :)

Poza tym nie da sie tak od razu i po prostu wrzucać na luz, gdy dominuje rozczarowanie.
To nie są biegi w samochodzie :)

Ola

  • Gość
[#]   « 2013-06-09, 14:25:29 »
Asiu, pamietasz jak raz wspomnialam o kreowaniu z pozycji braku a ty napisalas, ze co w tym zlego? Chodzilo mi o sytuacje gdzie, ten brak jest dominujaca wibracja, im wiecej sie z tego poziomu kreuje, tym mniejsze szanse na dobry efekt, bo ostatecznie dostajesz przeciwienstwo tego co chcesz uzyskac. Nie chodzilo mi o to, zeby nie kreowac nic czego sie nie ma, ale zeby 'nie majac' wzbudzic w sobie taki stan jakby sie to juz mialo - to nie jest nic nowego, to podstawowa wiedza. Mi sie wydaje z tego co piszesz, ze za duzo cisnienia wkladasz w temat zwiazkow. Zobacz juz od ilu dni siedzisz w wywalce na ten temat (dni, jesli nie miesiecy / lat) - i co kreuje sie, gdy ciagle wywala i wywala? Masz to ulozone ladnie w glowie, i podobaja mi sie twoje przemyslenia, ale jednoczesnie mam wrazenie, ze pod tym co deklarujesz dominuje cisnienie, napiecie, pewna sztywnosc, kontrola i rozczarowanie. Gdzie nie ma luzu i radosci nie wykreuje sie nic korzystnego, zawsze bedzie cos nie tak, w tym co sie chcialo wykreowac i w twojej codziennosci, bo to sie rozniesie na inne sfery.

Nic tez dziwnego, ze mezczyzni sie blokuja w takiej sytuacji, i ze nawet jak chca stworzyc zwiazek to moga sie czuc przytloczeni sila takiego chcenia u kobiety. (Oczywiscie sa tez i kobiety ktore uciekna od takiego mezczyzny). Istota relacji jest wolnosc, ktora rowniez przejawia sie tak, ze gdy dajemy, to robimy to bez oczekiwania na wzajemnosc, na otrzymanie w zamian. Chodzi o takie otwarcie serca, gdy masz pewnosc, ze niezaleznie od reakcji drugiej strony ty dajesz, bo zyskujesz na dawaniu, bo to jest to kim jestes. Wszelkie transakcje zabijaja wolnosc. Prawdziwie otwarte serce nie zostanie zranione, bo ono postrzega z innego poziomu. I nie mowie tu o aniolkowych idealizacjach, bez przerobionego bezpieczenstwa i samooceny, mowie o sytucjach, gdy jestesmy juz ladnie zintegrowani, gdy nie musimy sie chronic. Tu tez wchodzi luz, relaks, blogosc, nie te chwilowe, osiagane tylko w przerwach miedzy jedna wywalka a druga, a te ktore staja sie poziomem, z ktorego dzialamy na codzien.

Bo tak w ogole to nie zwiazek a milosc jest istota. Gdy sie dostrajamy do jej wibracji to bycie w zwiazku jest wtorne. Milosc jest, przejawia sie roznymi kanalami, zwiazek to tylko jeden z nich, jak sie tam siegnie, to zwiazki tworzymy naturalnie, jako konsekwencje tego co urzeczywistnilismy.





hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-06-09, 13:13:03 »
ok :) Ja tez nie mam zbytnio ochoty na odskakujące pokrywki pod ciśnieniem ;)