Autor Wątek: Uzdrawianie związków partnerskich  (Przeczytany 99271 razy)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 21:10:42 »
Mariusz, ja Cię proszę :P

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-05, 21:08:14 »
Noxygen
Sprawdza się stare przysłowie:
где работаеш, там не ругаеш.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-05-05, 21:02:33 »
ja bym sie powstrzymał z wypowiadaniem opinii na ten temat bazując na relacji tylko jednej strony - bo to często tak bywa że po jakiejs sprzeczce komuś się zaczyna wydawać że on to sobie żyły wypruwa a inni nic nie robią i w ogóle




Noxygen
"Niewykonalne. Mój status = jej status. Nie robię dla siebie czy dla niej tylko dla nas. Albo nie robię"
a dlaczego nie możesz robić czegoś dla siebie przede wszystkim??

Inga

  • Gość
[#]   « 2013-05-05, 20:48:46 »
Wg mnie ona sama ma problemy ze sobą i chociazbyś poświęcał jej wiecej czasu to i tak tego nie zmienisz. Swiadczy o tym to godzinowe przesiadywanie na tym forum, które na pewno nie prowadzi do poprawy jej stanu psychicznego.Nie uszczęsliwisz jej jeżeli ona sama z siebie nie jest szczęśliwa.

Nie wiem dlaczego tak nierówno podzieliliście obowiązki.
A takie wyręczanie jej we wszystkim prowadzi tylko do dalszego pogłebiania obecnego stanu i coraz większych wymagań z jej strony. Jeżeli ona chce więcej twojej uwagi to niech przejmie częśc twoich obowiązków.
Taka praca nad sobą jaką ona prowadzi może potrwać  latami zanim jej się poprawi.
Jeżeli chce szybkich efektów to może iść na terapię. Stać ja na to jeżeli stać ją na mercedesa.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 20:34:01 »
Uważam że Leszek dobrze powiedział z tymi jasnymi regułami. Problem pojawia się wtedy, kiedy jasne reguły były skrzywione na korzyść którejś ze stron i jakakolwiek renegocjacja na uczciwych warunkach spotka się z oporem drugiej strony, której w końcu jest wygodnie.

A gdyby tak po równo podzielić się obowiązkami domowymi? Albo ustalić je wprostproporcjonalnie do czasu spędzonego w biurze?

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 20:00:06 »
to chodzi o zaprzestanie robienia tego co robiliśmy DLA DRUGIEJ OSOBY w celu podtrzymywania jej np statusu materialnego, a nie zaprzestania pracowania na swoja rzecz lub rzecz dzieci pozostających na naszym utrzymaniu

Niewykonalne. Mój status = jej status. Nie robię dla siebie czy dla niej tylko dla nas. Albo nie robię.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2013-05-05, 19:22:11 »
""Cytat: Leszek.Zadlo w 2013-05-05, 16:56:02

   " Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
    Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu."


A co jeśli przestanę robić to co robię i nie będzie do czego wracać. Jakoś nie uśmiecha mi się np zostanie bezdomnym albo umrzeć z głodu. A że nie wierzęw boga ani reinkarnację to będzie koniec. Taki prawdziwy.""



to chodzi o zaprzestanie robienia tego co robiliśmy DLA DRUGIEJ OSOBY w celu podtrzymywania jej np statusu materialnego, a nie zaprzestania pracowania na swoja rzecz lub rzecz dzieci pozostających na naszym utrzymaniu

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 17:19:54 »
1. Zastanawiam się, co można robić na TYM Forum przez kilka godzin dziennie? Chyba bezmyślnie gapić się w ekran :)

No nie ?

2. Jak możesz jej poświęcać więcej czasu, jesli ten czas, który miałbyś jej poświęcić, ona poświęca Forum?

Nie sądziłem że kiedykolwiek się z Panem zgodzę ale życie to potrafi zaskakiwać...

W związku konieczne jest ustalenie JASNYCH REGUŁ. Po to, żeby nie było nieporozumień. I po to, żeby druga strona zaczęła sobie zdawać sprawę, co wnosisz do związku. No i wzajemnie.
Na dziś chyba każdemu z was wydaje się, że tylko ono wnosi ogromny wkład do związku, a druga strona nic.

To nie jest takie proste. Teraz. Kiedy już są dwie nie mogące dojść do porozumienia strony.

Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu.

A co jeśli przestanę robić to co robię i nie będzie do czego wracać. Jakoś nie uśmiecha mi się np zostanie bezdomnym albo umrzeć z głodu. A że nie wierzęw boga ani reinkarnację to będzie koniec. Taki prawdziwy.

A więc zadowolona żona dostaje mercedesa. Niezadowolona kupuje go sobie sama. Itd.

Jakbym ja sobie kupował mercedesa z pewnością nie byłbym niezadowolony. Jeśli wyznaczyła sobie w życiu cel i go osiąga to chyba dobrze.

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-05-05, 16:56:02 »
 Noxygen
2 sprawy mnie zaniepokoiły:
1. Zastanawiam się, co można robić na TYM Forum przez kilka godzin dziennie? Chyba bezmyślnie gapić się w ekran :)
2. Jak możesz jej poświęcać więcej czasu, jesli ten czas, który miałbyś jej poświęcić, ona poświęca Forum?

A teraz z innej beczki.
W związku konieczne jest ustalenie JASNYCH REGUŁ. Po to, żeby nie było nieporozumień. I po to, żeby druga strona zaczęła sobie zdawać sprawę, co wnosisz do związku. No i wzajemnie.
Na dziś chyba każdemu z was wydaje się, że tylko ono wnosi ogromny wkład do związku, a druga strona nic.
Jeśli sie o tym nie da porozmawiać, to jedynym sposobem na zwrócenie uwagi na wkład jest.... zaprzestanie robienia tego, co się dotychczas robiło. Jak drugiej stronie braknie, to zauważy, że było i... nie ma. A jak nie braknie, to znaczy, że było przedobrzone i  można przestać to robić, bo nikomu nie jest potrzebne.
A więc zadowolona żona dostaje mercedesa. Niezadowolona kupuje go sobie sama. Itd.
Wiem, drastyczne, ale inaczej czasami nie trafia do rozumu.

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 16:21:39 »
I znów napisałeś o sobie tyle złego, że krzyczysz, a reszta złego to już o niej.
Nie zgadzam się napisałem też że nie poświęcam jej czasu na który zasługuje. Mea culpa. A od tego się chyba zaczyna cały problem. Choć jak poczytam forum to wiem co ją boli z tym że nie umiem jej pomóc, dlatego akceptuję że tu przesiaduje, choć mogłaby w tym czasie zrobić coś pożytecznego dla nas a tak robi dla siebie. Ale uznałem że jak zrobi dla siebie to nam to też wyjdzie na dobre, choć jak to długo potrwa to jednak nie... Skomplikowana sprawa. A wiecej o mnie dowiemy się jak żona wróci i napisze z mojego konta. Wiecie, pełna konspiracja.

Rozumiem że masz dużo żalu i poniekąd potrafię się wczuć w Twoją sytuację, ale wyrzucanie tego wszystkiego na forum publicznym -- w dodatku na forum publicznym pełnym jej internetowych znajomych -- niekoniecznie jest najlepszą ścieżką uwalniania od tego żalu. To jak najbardziej może być traktowane jako podburzanie.

Zgoda. Przyznaję że źle zrobiłem i taka sytuacja już się nie powtórzy. Ci którzy zdążyli przeczytać mój drugi z usuniętych post niech zapomną, lekko mnie wkurzyło jej podejście. W zasadzie dobra z niej kobieta inaczej dawno bym ją zostawił

Publicznie przepraszam że źle postąpiłem, bez kpiny i ironii.

Noxygen
Jak tak czytam twoje posty to mam wrażenie, że odczuwasz dużą potrzebę udowodnienia jak źle masz np. szukając aprobaty na zewnątrz. Niezależnie od tego na ile to jest uzasadnione (bo może jest nawet w pełni, ale to nie ma znaczenia), jeżeli będziecie to przejawiać rozmawiając ze sobą to w życiu się nie dogadacie. Będzie sobie tylko nawzajem udowadniać jak bardzo źle ze sobą macie i zgodnie z tym założeniem, właśnie tym się skończy Wasza rozmowa - jeszcze większym przekonaniem jak źle ze sobą macie.

Takie rozmowy wymagają wzajemnego szacunku i szczerych prób zrozumienia, zamiast nastawiania w stylu "no dobra - pogadajmy o tym, jak bardzo TO JA mam rację". Widziałem już nieraz takie rozmowy partnerskie i się tylko załamywałem jak bardzo do niczego to nie prowadzi. Chodzi głównie o tym, żeby w trakcie rozmowy nie nastawiać się na przekonywanie drugiej strony do swoich racji, ale do wysłuchania tej drugiej strony i próby zrozumienia jej. Bo w większości przypadków ludzie sobie nie robią tego wszystkiego perfidnie i złośliwie, ale dlatego że się nawzajem nie rozumieją, bo mają swoje ograniczające wyobrażenia, bo coś tam im się wydaje.

Dlatego macie rozmawiać w celu zrozumienia się nawzajem dlaczego jesteście tacy, a nie inni - dopiero rozumiejąc swoje wzajemne motywy, można rozmawiać o zmianach. I żadnego przekonywania na siłę, wymuszania, udowadniania, pretensji, żali i innych takich śmieci - to nie prowadzi do niczego po za niepotrzebnymi nerwami.

Od tej chwili jesteś moim GURU. I mam nadzieję że żona też to przeczyta. A nie napisałem tego dlatego że chciałem zwrócić na siebie Waszą uwagę lecz jej - ciężko jest porozmawiać z kimś z kim się od 3 dni nie rozmawia a odzew na posty jest natychmiastowy
« Ostatnia zmiana: 2013-05-05, 16:31:59 wysłana przez Noxygen »

Clint

  • Wiadomości: 2 541
  • Płeć: Mężczyzna
    • Boski Spokój
  • Łukasz Kubiak - https://boski-spokoj.pl/
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2013-05-05, 16:14:24 »
Noxygen
Jak tak czytam twoje posty to mam wrażenie, że odczuwasz dużą potrzebę udowodnienia jak źle masz np. szukając aprobaty na zewnątrz. Niezależnie od tego na ile to jest uzasadnione (bo może jest nawet w pełni, ale to nie ma znaczenia), jeżeli będziecie to przejawiać rozmawiając ze sobą to w życiu się nie dogadacie. Będzie sobie tylko nawzajem udowadniać jak bardzo źle ze sobą macie i zgodnie z tym założeniem, właśnie tym się skończy Wasza rozmowa - jeszcze większym przekonaniem jak źle ze sobą macie.

Takie rozmowy wymagają wzajemnego szacunku i szczerych prób zrozumienia, zamiast nastawiania w stylu "no dobra - pogadajmy o tym, jak bardzo TO JA mam rację". Widziałem już nieraz takie rozmowy partnerskie i się tylko załamywałem jak bardzo do niczego to nie prowadzi. Chodzi głównie o tym, żeby w trakcie rozmowy nie nastawiać się na przekonywanie drugiej strony do swoich racji, ale do wysłuchania tej drugiej strony i próby zrozumienia jej. Bo w większości przypadków ludzie sobie nie robią tego wszystkiego perfidnie i złośliwie, ale dlatego że się nawzajem nie rozumieją, bo mają swoje ograniczające wyobrażenia, bo coś tam im się wydaje.

Dlatego macie rozmawiać w celu zrozumienia się nawzajem dlaczego jesteście tacy, a nie inni - dopiero rozumiejąc swoje wzajemne motywy, można rozmawiać o zmianach. I żadnego przekonywania na siłę, wymuszania, udowadniania, pretensji, żali i innych takich śmieci - to nie prowadzi do niczego po za niepotrzebnymi nerwami.

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 16:10:28 »
I znów napisałeś o sobie tyle złego, że krzyczysz, a reszta złego to już o niej. Rozumiem że masz dużo żalu i poniekąd potrafię się wczuć w Twoją sytuację, ale wyrzucanie tego wszystkiego na forum publicznym -- w dodatku na forum publicznym pełnym jej internetowych znajomych -- niekoniecznie jest najlepszą ścieżką uwalniania od tego żalu. To jak najbardziej może być traktowane jako podburzanie.

Lęk przed byciem rozpoznanym do pewnego stopnia rozumiem, w czasach google otwarte forum takie jak to, na którym ludzie umieszczają bardzo osobiste rzeczy, może wywoływać takie odczucia. Sądzę, że "okładanie książek szarym papierem" warto zaakceptować -- każdy ma inne podejście do tego, jakiego odrzucenia się boi, i absolutnie nie ma tu co porównywać dwóch różnych osób.

A takich zdołowanych koszulek nie rozumiem, chociaż z tej cyrylicą pewnie bym się zaśmiał ;)

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 16:06:21 »
Nie no nie mam zapędów wywrotowych ale po co mam wszystkim gadać cośtam jak mogę założyć koszulkę. Przepraszamy za offtop.

Anaru

  • Wiadomości: 75
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2013-05-05, 15:59:14 »
Noxygen
Wspieram i trzymam za Was kciuki:)
Koszulki fajna sprawa też mam obrazoburcze zapędy:))

Noxygen

  • Wiadomości: 25
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2013-05-05, 15:49:36 »
E to nie tak, nie jestem idealny - jestem cholerykiem, wkurzam się i najczęściej krzyczę - nie na nią, generalnie na świat choć ona odbiera to zawsze osobiście i jest afera.
Nie poświęcam jej tyle czasu co kiedyś - fakt niezaprzeczalny - tyle że teraz nie ma nas ale jesteśmy my, 2 firmy i 2 dzieci, dom. Generalnie doba się nie wydłużyła. Ona tego jakoś chyba nie rozumie.
Zazwyczaj jest tak że jest po mojemu. Według niej. Na ten przykład kazała mi usunąć imiona dzieci , zdjęcie z profilu - wiem wstawiłem je specjalnie i piłem do niej żeby wiedziała że to ja. Wredne - ale zrobiłem jak kazała, bo nie chce żeby ktokolwiek skojarzył że ona to ona - nie wiem czy wstydzi się swoich poglądów czy jak ? - wiem to też niekoniecznie jest miłe. Ale ja nie oprawiam swoich książek w szary papier żeby postronni ludzie nie widzieli co czytam, swoje opinie wypisuję na facebooku z imienia i nazwiska, CENZURA - takie jest moje stanowisko i się tego nie wstydzę - można się ze mną nie zgadzać - wolny kraj. Ale nie zamierzam się czaić.

Właśnie jesteśmy po rozmowie telefonicznej, będziemy kontynuować oko w oko, zobaczymy co będzie.

Czasem niewartykułowane problemy dla drugiej strony nie istnieją, warto mówić o swoich odczuciach, uczuciach, emocjach i być z tym w porządku.

Nie mogę się nie zgodzić.

edit czyba 3: Znowu cenzura żony bo napisałem w jakich koszulkach chodzę i mogą mnie skojarzyć że ja to ja i co za tym idzie ona to ona... A koszulki mam fajne. Boję się znowu napisać cokolwiek bo znowu zadzwoni i będzie krok do tyłu. Widzicie co mam ?
« Ostatnia zmiana: 2013-05-05, 15:59:09 wysłana przez Noxygen »