Przyznam, ze mi podobnie jak Liliole, nie pasuje wtłaczanie w "biblijny" schemat męskości i kobiecości;
Ale nie wykluczam, ze czasem może to być przydatny punkt startu, do odkrycia czym jest dla siebie samego kobiecość czy męskość.
Ja np.: wiem, ze nie podoba mi się schematyczny podział i nie uważam, by wszystkie te elementy, które zostały wymienione w tym kazaniu (poniekąd rzeczywiście dobrym, jak na kazanie), stanowiły klucz do zdrowej męskości czy kobiecości. choć były tam tez pożyteczne i zdrowe uwagi, jak np.; o odczuwaniu emocji i uczuć przez mężczyzn, i że nie musza się z tym kryć.
Za to za całkowicie głupi uważam przykład o spotkaniu, na którym kobiety siedzą w kuchni i gadają o innych ludziach, a mężczyźni ze sobą głównie o "konkretach". Przez lata pracowałam głównie w męskim środowisku i wiem, ze ich rozmowy wcale się do tego nie ograniczają - plotkują o relacjach i związkach podobnie jak kobiety. Podobnie jak znam sporo kobiet, które lubią porozmawiać o konkretach, a nie o dupie Maryni. Właściwie to nawet mniej znam takich kobiet, które by fascynowało co, kto, gdzie i komu
