Autor Wątek: Czego mężczyźni oczekują od kobiet i wzajemnie :))  (Przeczytany 15751 razy)

macher

  • Gość
[#]   « 2019-01-22, 21:27:01 »
Sam sobie zadaj pytanie czy się nie oglądasz za laskami i nie chciał byś mieć seksu z co rusz to nową.

na dzień dzisiejszy to nie chciałbym mieć seksu jednorazowego (mimo, że mogłbym) miałem niedawno okazje przyjrzeć się co mi dawał i co zabierał seks bez związku - albo raczej związek w którym był tylko seks (no i sympatia, dobra zabawa), choć jestem jeszcze pod wpływem tego i dalej dochodzę... do siebie . choćbyśmy chcieli to zadowalający związek by nie wyszedł , mimo że wzajemna atrakcyjność seksualna była bardzo silna to było zrozumienie co do tego obustronne. Czytałem troche o tym w dobrym źródle i musiałem przekontemplować i wniosek mam taki: gdy ktoś nie ma planów co do związku stałego w tym życiu, nawet w dalekiej przyszłości (raczej rzadkość) to może być to ok (pomijając że dla facetów to fatalna strategia na zadowolenie w sferze seksu, bo mała jest podaż na takie zabawy i jak by zapytać "inceli" to większość pewnie chciałaby mieć inną panne co tydzień - oczywiście taką very hot ;) natomiast gdy ktoś ma taki plan i takie chęci związku to przyzwolenie na jednorazowy seks będzie mu sabotować, oddalać, albo wręcz zniszczy mu te intencje takiego związku, odepchnie potencjalne partnerki "na to wcielenie" (kobieta przyciągnie sobie faceta o silniejszych intencjach do tego), może utrudni funkcjonowanie w takim długotrwałym związku gdy już do tego dojdzie. Tak więc o ile kilka związkow sadze że jest naturalne by mieć to wg mnie teoria tzw 'wyszalenia się' to mit i produkt.. zachodniej propagandy ;)) jedno szaleństwo przyciąga następne, zmienia świadomość. Abstrahując od tego , że uważam też, że taki na prawde mega alfa samiec może mieć kilka samic ;) Tak, przeciwstanwe poglądy , ale oba moje. Poza tym, mi się wydaje, że żeby seks nawet sam w sobie i technicznie był bardzo dobry to trzeba się jako tako poznać w jakiś podstawowy sposób w tym zakresie. Wziąłem ten temat na tapetę jakiś czas temu i w miare opanowałem te chęci, dowartościowania ani zysku w "zaliczaniu" nie widzę żadnego, to by musiały być jakieś pozostałości kompulsywnego podejścia / filozofii "wolności" seksualnej.
« Ostatnia zmiana: 2019-01-22, 21:30:59 wysłana przez macher »

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 127
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2019-01-22, 20:05:21 »
Lynd
W sumie sam piszesz same ogólniki bez ,żasnych konkretów,bardziej to definiuje Twój odbiór emocjonalny tego materiału niż zachęca do merytorycznej dyskusji.Tym bardziej ,że już sam tytuł filmiku ,jak sam piszesz ,nastawił Cię na nie do jego treści.Masz jakiś interes w obronie feminizmu bo troche dziwna reakcja.

Mam interes o tyle, że sam uważam się za feministę, a "Uwikłani w płeć" Butler byli dla mnie jedną z najbardziej fascynujących i dogłębnych filozoficznych lektur zeszłego roku (a trochę ich było).

No więc, żeby nie było że niekoknretnie, "mity feminizmu"
Na wstępie: jak ktoś mówi "feministki dzisiaj" to można bezpiecznie stwierdzić że nie ma pojęcia o czym mówi, bo trudno znaleźć ruch bardziej różnorodny niż feminizm po 3 fali. No ale.

1. "Kobiety są uciemiężone" -- nie podaje żadnego wyjaśnienia co ma przez to na myśli, a na dowód że jednak "uciemiężone" nie są, podaje zupełnie nieprzystające statystyki: że mężczyźni żyją krócej, że częściej lądują na ulicy, że częściej lądują w więzieniach (a nie podaje np., że mężczyźni to 80% aresztowanych za brutalne przestępstwa w USA), natomiast więcej wydaje się na zdrowie kobiet. I to ma jakoś udowadniać, że nie są "uciemiężone". To co pisałem: zadaje pytanie socjologiczne, ale nie odpowiada w kryteriach socjologicznych.
2. Różnice w płacy -- wynikają tylko z tego, że "m.in. jest taka koncepcja psychologiczna" że kobiety są bardziej ugodowe od mężczyzn. Sprawa rozwiązana, znów 0 kwestii systemowych
3. Przemoc wobec kobiet -- bo mężczyźni nie chcą się przyznawać, że są ofiarami przemocy. Bo zostaliby wyśmiani, bo mają być twardzi itp. Nic w temacie zgłaszalności kobiet, spraw systemowych jak zdefundowanie niebieskiej linii itp. Ale za to przytacza opowiastkę o dwóch braciach.
4. Feministki zawsze walczą o równouprawinienie -- skoro chcą większych praw aborcyjnych, to dlaczego nie chcą jeszcze, dla mężczyzn (i tu litania). A skoro nie chcą spełnić tej litanii, to znaczy że nie walczą dla mężczyzn. Natomiast najwyraźniej walczą o te przywileje (aborcyjne) kosztem... mężczyzn? I wtedy pojawia się opór. Tak, to podstawa teorii konfliktu społecznego w socjologii. I nie, w takim przypadku pójście na ugodę nie spowoduje, że strona uważająca się za poszkodowaną stanie po stronie żądającej praw, tylko że ta druga zostanie uciszona.

Próbowałem jeszcze obejrzeć "propagandę feministyczną", ale to było tak suche i nijakie, że nie dałem rady.

Za to obejrzałem sobie filmik o tradycyjnej męskości. Nagle okazuje się, że kiedy feministki, te z punktu 4, walczą o to aby mężczyznom było lepiej, to znaczy że chcą zniszczyć męskość. Gość nie rozumie pojęcia "toksyczna męskość" (to zestaw wzorców, a nie że męskość jest toksyczna), mimo że sam te wzorce krytykował powyżej w punkcie 3 :O Oczywiście nie wierzę że jako psycholog jest takim ignorantem, to pewnie zagranie pod publiczkę, po prostu zbiera sobie głosy mizoginów na internecie.

Aha, i to jego ciągłe "istnieją badania", "wypowiadają się osoby" bez podawania linków do badań ani kto się wypowiadał. Jak sobie czasem nawet lubię posłuchać dzbanów, bo czegoś można się od nich nauczyć, tak naprawdę odnoszę wrażenie że mam tu do czynienia z naprawdę mało rozgarniętą osobą, takie fotelowe teoryjki wąsatego wujka u cioci na imieninach.

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-22, 19:16:13 »
incel, z tego co zobaczyłem to nie tyle prawiczek co 'involuntary celibate'  czyli mimowilny celibat ;)
przy czym problemy tych osób wynikają wg mnie z wpływu internetu - udowodniono że np instagram , facebook powoduje depresje u ludzi, czy zaburza produkcje hormonów - ze szczególnym uwzględnieniem (znając statystyki coś jak 70% nastolatków regularnie) na korzystaniu, tudziez uzależnieniu od pornografii, plaga i destrukcja o której jednocześnie się milczy - temat tabu - a w polskojęzycznym internecie mało świadomości na ten temat.
przy czym oczywiste jest że to bardziej faceci mają z nią ogromny problem niż kobiety. Człowiek oglądający pornografię ma silnie zaburzone pewne mechanizmy sterujące motywacją , oraz głęboko zaburzoną gospodarke hormonalną , na poziomie porównywalnym do stosowania narkotyków, a przy dłuższym użytkowaniu ma już przekształcony mózg (odwracalne po wielomiesięcznej abstynencji) Także ja wiem, że to faceci mają dziś zryte berety i to u facetów nastąpiły zmiany w ostatnich latach, u kobiet raczej jest odpowiedź na to. Nie dziwi, że pewne hasła u dorastających facetów nie wiedzących co się z nimi dzieje, zyskują popularność, oni nie mają innego wytłumaczenia na to wszystko. U kobiet natomiast (w większości) mechanizmy działają tak jak działały. Facet musi być wytrwały i mieć motywacje, by zdobyć kobietę (co jest logiczne, bo chce ona takiego co z nią zostanie, a nie tylko "chce zamoczyć" ;) Wielu tym facetom to się nie podoba, nie rozumieją , jak to ? Wcześniej faceci byli silni i ten proces działał z automatu, dziś randkowi coach'e pokazują jak go imitować, żeby kdziewczyna cie nie odrzuciła i wzięła za silnego faceta. No i strategie zdobywania kobiet oparte o posiadanie pracy , można powiedzieć już nie działają, nie ma tego haka, kobieta nie boi się że nie będzie miała środków do życia bo jest ceniona tak samo na rynku pracy i świat zachodni ogólnie się wzbogacił, dlatego te męskie manipulacje o to oparte (zapewnienie podstawowego bytu) już nie działają.
Tak,porno to jest problem .Dzieciaki zaczynają oglądać w wieku lat 9 nawet .Coś tam zaczyna się zmieniać i powstaje ruch no fap i to taki oddolny tworzony przez same dzieciaki (młodzież).
Dziewczyny też oglądają ale się nie przyznają.
Usilne zdobywanie to chyba najgorsza strategia jak i stnieje.Trzeba być niezaleznym,rozwijać się,poszerzać swoje pasje,odpuścić sobie kompletnie zabieganie o ich względy .Same znajdą i dadzą znać ,że są zainteresowane.A jeszcze jak zobaczą,że są niepotrzebne w zasadzie bo sie dany osobnik sam ze sobą dobrze czuje i nie zabiega neurotycznie o miłość to w ogole.No chyba ,że ktoś ma twarz jak model to może sobie na tindera wstawić i po sprawie.


Wiking23

  • Wiadomości: 291
  • Płeć: Mężczyzna
    • c
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-22, 19:08:25 »

Przeciez ja nie jestem przeciętny

oczywiście... że nie jesteś :) zrób test i popytaj się ludzi wokoło siebie czy uważają siebie za przeciętnych

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-22, 18:59:11 »
macher
O.k rozumiem.
Wiesz ja myślę,że wszyscy podlegamy pewnym prawom biologicznym czy się rozwijamy duchowo czy nie i to nie jest takie proste wyjść poza te ograniczenia .
Jeśli chodzi o facetów to sprawa jest prosta ,jawna ,wszyscy to piętnują ,wszyscy o tym wiedzą.Wiadomo facet to świnia ,ogląda się za dupami (tak to nazywają same kobiety),oglądają pornole,zostawiają dla młodszych ,patrzą tylko na wygląd...ale kobiety to co innego ,kobiety są kobiece czyli czułe ,kochające,chcą delikatnych pieszczot ....hmmm.No ja podświadomie i świadomie do pewnego stopnia w to wierzyłem.Jestem chyba jeszcze w procesie trzeźwienia i chyba dopiero do mnie dociera bardziej ,że kobiety podlegają tym samym biologicznym uwarunkowaniom co my .Różni a jest tylko taka ,że panicznie boją się prawdy o tym ujawnić.Jak przychodzi co do czego okazuje się,że raczej wolą ostry seks i bycie dominowaną , szukają oparcia czyli silnsgo osobnika na którym można się uwiesić (co dzisiaj oznacza głównie kasę lub potencjał do tego),tak samo rozglądają się za fizyczną atrakcyjnością ,jak facet wykazuje oznaki słabości to tracą zainteresowanie i odchodzą bez najmniejszego poczucia ,że są nie w porządku,i jeszcze ograbiają finansowo.Fora sà pełne lamentujących facetów ,którym przez myśl nie przeszło ,że tak się może stać.Sam kilkukrotnie obserwowałem takie zdarzenia .Zawsze to sobie tłumaczyłem tym ,że no cuż ,źle trafili ,mieli takie intencje ,to wyjątek.Wszystko jednak wskazuje ,że to się jednak dzieje na dużą skalę.Rozwojowe dziewczyny dokładnie tak jak faceci podlegają rym uwarunkowaniom .Nie twierdzę ,że nie ma takich ,które choć trochę wyszły poza ten schemat ale mówię to nie takie proste.Sam sobie zadaj pytanie czy się nie oglądasz za laskami i nie chciał byś mieć seksu z co rusz to nową.

macher

  • Gość
[#]   « 2019-01-22, 18:37:42 »
incel, z tego co zobaczyłem to nie tyle prawiczek co 'involuntary celibate'  czyli mimowilny celibat ;)
przy czym problemy tych osób wynikają wg mnie z wpływu internetu - udowodniono że np instagram , facebook powoduje depresje u ludzi, czy zaburza produkcje hormonów - ze szczególnym uwzględnieniem (znając statystyki coś jak 70% nastolatków regularnie) na korzystaniu, tudziez uzależnieniu od pornografii, plaga i destrukcja o której jednocześnie się milczy - temat tabu - a w polskojęzycznym internecie mało świadomości na ten temat.
przy czym oczywiste jest że to bardziej faceci mają z nią ogromny problem niż kobiety. Człowiek oglądający pornografię ma silnie zaburzone pewne mechanizmy sterujące motywacją , oraz głęboko zaburzoną gospodarke hormonalną , na poziomie porównywalnym do stosowania narkotyków, a przy dłuższym użytkowaniu ma już przekształcony mózg (odwracalne po wielomiesięcznej abstynencji) Także ja wiem, że to faceci mają dziś zryte berety i to u facetów nastąpiły zmiany w ostatnich latach, u kobiet raczej jest odpowiedź na to. Nie dziwi, że pewne hasła u dorastających facetów nie wiedzących co się z nimi dzieje, zyskują popularność, oni nie mają innego wytłumaczenia na to wszystko. U kobiet natomiast (w większości) mechanizmy działają tak jak działały. Facet musi być wytrwały i mieć motywacje, by zdobyć kobietę (co jest logiczne, bo chce ona takiego co z nią zostanie, a nie tylko "chce zamoczyć" ;) Wielu tym facetom to się nie podoba, nie rozumieją , jak to ? Wcześniej faceci byli silni i ten proces działał z automatu, dziś randkowi coach'e pokazują jak go imitować, żeby kdziewczyna cie nie odrzuciła i wzięła za silnego faceta. No i strategie zdobywania kobiet oparte o posiadanie pracy , można powiedzieć już nie działają, nie ma tego haka, kobieta nie boi się że nie będzie miała środków do życia bo jest ceniona tak samo na rynku pracy i świat zachodni ogólnie się wzbogacił, dlatego te męskie manipulacje o to oparte (zapewnienie podstawowego bytu) już nie działają.
« Ostatnia zmiana: 2019-01-22, 18:47:55 wysłana przez macher »

macher

  • Gość
[#]   « 2019-01-22, 18:04:55 »
Chodziło mi o to, że nie dostaniesz w punktach, odniesienia się do tych nauk i nie mam zamiaru oglądać bo widzę co to jest, odniosłem się tylko do jednej - wg mnie bardzo odjechanej - kwestii i wyjaśniłem skąd moje odczucia co do ogółu. Chciałem żebyś napisał co ciekawego z tego wyciągnąłeś, skoro przesłuchałeś całe, bo skoro to wrzuciłeś to dawałem temu szansę.

Ja tam lubię klimaty jednak gdzie jest jakieś otwarte serce do kobiet (nie mylić z idealizowaniem, naiwnością)  bo inaczej nawet nie wyobrażam sobie po co by mi była taka znajomość, takie coś w życiu, chyba do jakiejś szarpaniny, tam gdzie tego nie ma są właśnie te niskie emocje podejrzliwości, niskiej samooceny, zazdrości... tam gdzie nie ma świadomości jest cynizm. Co mnie obchodzi przeciętna kobieta ? Przeciez ja nie jestem przeciętny, mogę patrzeć tylko ze współczuciem przeciętne związki, ludzi, emocje jakich doświadczają , brak dystansu do tego co się na ziemi dzieje.

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-22, 17:12:18 »
Na dziś nie chce mi się analizować g... ;) zauważyłem, że w tej społeczności, o której pisze Lynd, którą od kilku dni widze na YT, panują skrajnie dziwne przekonania, np że wielu facetów wychowuje nie swoje dzieci i że każdy powiniene zrobić testy DNA swojej kobiecie. dla mnie to jest paranoja i zabieranie się za temat od d... strony. wyobrażam sobie, że dla przeciętnego mężczyzny czyli 'z linii ewolucyjnej' - inne doświadczanie niż my, zamknięte do życia ziemskiego, mniej rozwinięte uczucia (być może ten psycholog sam z niej jest), taka idea budzi imskrajne emocje. Dziwne jest dla mnie np twierdzenie, że "zgłasza się do niego coraz więcej par" gdzie facet chce zrobić testy DNA bo nie wierzy że dziecko jest jego i wynikają z tego kryzysy małzenskie, wydaje mi się , że tak tylko mówi i pozuje na wielkiego terapeutę. W Polsce psychologów jak psów, leczyć sie chce mało kto ;) a do niego przychodzą niby tuziny par z takim właśnie problemem ;)
Facet ma dużo kursów, tylko ciekawe czy coś dobrego z tej wiedzy wynika w praktyce, być może tak, być może stosowanie tych metod w jakimś ograniczonym stopniu pomaga bo po to one zostały wymyślone. O ile się jeszcze ma talent i intuicje. Natomiast na YT bawi się w nauczyciela tematów relacji damsko-męskich , których psychologia jako nauka nigdy nie ogarniała i którymi się nie zajmuje, choć psychologowie jak wszyscy ludzie lubią się na te tematy wypowiadać (i każdy ma co innego do powiedzenia) i to że odbębnili na studiach pare lat daje im niby jak by większy wgląd w te tematykę (ale na pewno mogą stosować trudne, nieznane innym wyrazy hyhy)

Co do poziomu przeciętnej kobiety moim zdaniem odpowiada poziomowi przeciętnego faceta. Jak dziewczyny są np ' zepsute' to same by się raczej nie zepsuły ;)
Nie chce Ci się analizowac ale jednak analizujesz .
To ,że ktoś gada o gównie nie oznacza ,że to co gada jest gównem.
No tak ,to właśnie faceci zepsuli kobiety ,że na to wcześniej nie wpadłem ;)
« Ostatnia zmiana: 2019-01-22, 17:15:52 wysłana przez ontoja »

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-22, 17:09:36 »
Ha, zgadzam się z Macherem. Gość nie jest wykładowcą, jest magistrem psychologii i prywatnym terapeutą. Zobaczyłem jego "mity feminizmu", po tytule już wiadomo że będzie dobrze ;)

Ciężko go nazwać intelektualistą a tym bardziej naukowcem. Może kreuje się na takiego, ale tak naprawdę posługuje się typową strategią przytaczania wybiórczych faktów bez kontekstu. (Bo kontekst obaliłby to, co mówi.) I do tego cholernie dużo ogólników: pewne osoby, jakieś organizacje, jakieś czasy, jakieś zmiany -- to sprawia wrażenie, że nie wie o czym mówi i nie chciało mu się sprawdzić. O feminizmie klepie takie farmazony jak Ordo Iuris, co najmniej ;)

Dodatkowo już po innych tytułach widzę, że goscia targetem jest internetowa "manosphere" -- czyli grupa mężczyzn, uważających że za ich zepsute życia winić należy zindokrtynowane kobiety. Masa haseł-kluczy, takich jak The Red Pill, Men's Rights Activism, hipergamia itp. Patrząc na ewolucję tematu, ciekawe kiedy zacznie mierzyć bezpośrednio w inceli (prawiczków, którzy uważają że kobiety są im winne seks).

Nie sądzę aby taki ktoś miał wiele do zaoferowania mężczyznom rozwijającym się duchowo, natomiast może z pewnością pomóc w staniu się starym, samotnym i zgorzkniałym człowiekiem.
Lynd
W sumie sam piszesz same ogólniki bez ,żasnych konkretów,bardziej to definiuje Twój odbiór emocjonalny tego materiału niż zachęca do merytorycznej dyskusji.Tym bardziej ,że już sam tytuł filmiku ,jak sam piszesz ,nastawił Cię na nie do jego treści.Masz jakiś interes w obronie feminizmu bo troche dziwna reakcja.
Tzw.incele to właśnie osoby gloryfikujące kobiety ,widzące w nich jakąś wyższą istotę ,starający się o ich łaskę (to proces odbywający się mentalnie ).W moim odczuciu raczej taka postawa prowadzi do rozczarowania i zgorzknienia nawet bardziej niż wiara w to ,że wszystkie kobiety są zepsute.Natomiast uważam ,że ogrom kobiet jest zepsutych i w tym znacznie przewyższają jednak płeć męską,która jednak nie jest tak biegła w manipulacjach i tak zaangażowana w podtrzymywanie swojego idealnego wizerunku.

macher

  • Gość
[#]   « 2019-01-22, 13:06:29 »
Chcesz podyskutowac to wypunktuj te bzdury , które zauważyłeś bo trudno się odnieść do emocjonalnego odbioru .
To psycholog kliniczny , naukowiec, intelektualista , trudno od niego wymagać intuicyjnego przekazu z wyższego ja.
Nie pasuje , nie oglądaj , ja nie przekonuje.

Na dziś nie chce mi się analizować g... ;) zauważyłem, że w tej społeczności, o której pisze Lynd, którą od kilku dni widze na YT, panują skrajnie dziwne przekonania, np że wielu facetów wychowuje nie swoje dzieci i że każdy powiniene zrobić testy DNA swojej kobiecie. dla mnie to jest paranoja i zabieranie się za temat od d... strony. wyobrażam sobie, że dla przeciętnego mężczyzny czyli 'z linii ewolucyjnej' - inne doświadczanie niż my, zamknięte do życia ziemskiego, mniej rozwinięte uczucia (być może ten psycholog sam z niej jest), taka idea budzi skrajne emocje. Dziwne jest dla mnie np twierdzenie, że "zgłasza się do niego coraz więcej par" gdzie facet chce zrobić testy DNA bo nie wierzy że dziecko jest jego i wynikają z tego kryzysy małzenskie, wydaje mi się , że tak tylko mówi i pozuje na wielkiego terapeutę. W Polsce psychologów jak psów, leczyć sie chce mało kto ;) a do niego przychodzą niby tuziny par z takim właśnie problemem ;)
Facet ma dużo kursów, tylko ciekawe czy coś dobrego z tej wiedzy wynika w praktyce, być może tak, być może stosowanie tych metod w jakimś ograniczonym stopniu pomaga bo po to one zostały wymyślone. O ile się jeszcze ma talent i intuicje. Natomiast na YT bawi się w nauczyciela tematów relacji damsko-męskich , których psychologia jako nauka nigdy nie ogarniała i którymi się nie zajmuje, choć psychologowie jak wszyscy ludzie lubią się na te tematy wypowiadać (i każdy ma co innego do powiedzenia) i to że odbębnili na studiach pare lat daje im niby jak by większy wgląd w te tematykę (ale na pewno mogą stosować trudne, nieznane innym wyrazy hyhy)

Co do poziomu przeciętnej kobiety moim zdaniem odpowiada poziomowi przeciętnego faceta. Jak dziewczyny są np ' zepsute' to same by się raczej nie zepsuły ;)


Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 127
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2019-01-22, 10:26:43 »
Ha, zgadzam się z Macherem. Gość nie jest wykładowcą, jest magistrem psychologii i prywatnym terapeutą. Zobaczyłem jego "mity feminizmu", po tytule już wiadomo że będzie dobrze ;)

Ciężko go nazwać intelektualistą a tym bardziej naukowcem. Może kreuje się na takiego, ale tak naprawdę posługuje się typową strategią przytaczania wybiórczych faktów bez kontekstu. (Bo kontekst obaliłby to, co mówi.) I do tego cholernie dużo ogólników: pewne osoby, jakieś organizacje, jakieś czasy, jakieś zmiany -- to sprawia wrażenie, że nie wie o czym mówi i nie chciało mu się sprawdzić. O feminizmie klepie takie farmazony jak Ordo Iuris, co najmniej ;)

Dodatkowo już po innych tytułach widzę, że goscia targetem jest internetowa "manosphere" -- czyli grupa mężczyzn, uważających że za ich zepsute życia winić należy zindokrtynowane kobiety. Masa haseł-kluczy, takich jak The Red Pill, Men's Rights Activism, hipergamia itp. Patrząc na ewolucję tematu, ciekawe kiedy zacznie mierzyć bezpośrednio w inceli (prawiczków, którzy uważają że kobiety są im winne seks).

Nie sądzę aby taki ktoś miał wiele do zaoferowania mężczyznom rozwijającym się duchowo, natomiast może z pewnością pomóc w staniu się starym, samotnym i zgorzkniałym człowiekiem.

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-21, 23:22:30 »
Swoją drogą to może i mnie można nazwać mizogonem bo ja mam nienajlepsze zdanie o kobietach w dzisiejszym świecie, jak obserwuje co one myslą i robią  .Mam  przyjaciółki, które zupełnie nie pasują do tego obrazu ale statystycznie w przewarzającej większości jest po prostu dramat.

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-21, 23:00:54 »
Chcesz podyskutowac to wypunktuj te bzdury , które zauważyłeś bo trudno się odnieść do emocjonalnego odbioru .
To psycholog kliniczny , naukowiec, intelektualista , trudno od niego wymagać intuicyjnego przekazu z wyższego ja.
Nie pasuje , nie oglądaj , ja nie przekonuje.



macher

  • Gość
[#]   « 2019-01-21, 22:45:47 »
Na pewno jest zrównoważony tzn nie mówi pod wpływem emocji, ale sądze że jego przekonania jak i specyficzny dobór tematów, tudzież tematu (zło ze strony kobiet, poszkodowani mężczyźni) jest już tym podyktowane i w prostej linii podyktowane jego własnymi przekonaniami / problemami. Męczące jest go słuchac, idzie to wszystko z umysłu nie ze świadomości, przeintelektualizowane i myślę, że to (słabo) zamaskowany mizogin. Jako odtrutka od idealizowania może komuś pomoże coś tam zrzucić, ale może kosztem innym bzdur. Nie jest też wg mnie wykładowcą. Byłbym zdziwiony gdyby był jakimś uznanym doświadczonym psychoterapeutą.
« Ostatnia zmiana: 2019-01-21, 22:53:15 wysłana przez macher »

ontoja

  • Wiadomości: 1 225
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2019-01-21, 22:39:34 »
Może jakiś wykładowca akademicki , i też mam wrażenie , że ma żal do kobiet , jakieś poczucie krzywdy aczkolwiek jest na tyle świadomy , że nie pozwala sobie , żeby to wpĺynęło na merytorykę wykładów.
Dla mnie jakieś inne i nowe spojrzenie jakaś forma odtrutki społecznej na feministyczne bajdurzenia .Dobrze , że ktośo tym mówi bo na rynku psychologiczno-rozwojowym jest natłok kobiet i nauk skierowanych do nich .Nauk głównie łechcących ich ego .O odkrywaniu potencjału, wewnętrznej mocy ale nie ma o ich wadach i biologicznyxh uwarunkowaniach a bez świadomości tej ciemnej strony nie ma realnego rozwoju.