Autor Wątek: Wasza historia  (Przeczytany 17040 razy)

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-22, 10:24:40 »
Takie ogólne przesłanie mozna wywnioskować z książek Leszka czy Luizy Hay, które ja realizowałam- uwolnij się od siebie a będzie ci dobrze, bo to ty jesteś źródłem swojego złego samopoczucia.
Więc uwolnij się od wszystkiego co w tobie jest złe, szkodliwe, nieprawidłowe, sprawiające ci kłopot a na to miejsce wprowadź sobie to czego pragniesz, to jaka chcesz być.
Taka prosta recepta bo przecież i rozwój i Bog jest prosty.
Więc się uwalniałam ile sił i wprowadzałam jak mogłam.
Efekt jest opłakany, bo to wszystko jest jednak bardzo trudne i skomplikowane. Bynajmniej nie jest to mechaniczne uwalnianie się i mechaniczne wprowadzanie nowych lepszych wzorców.
I moja podśwaidomość nie chce mi niczego przynosić jak pies w zębach. I nie jest na moje zawołanie.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-22, 09:43:01 »
Z rozwojem duchowym zetknęłam się w okresie gdy miałam bardzo silne emocje którymi sobie nie radziłam. Czytałam z zapałem książki Leszka w których on zalecał stosowanie afirmacji. No więc stosowałam te afirmcje tak jak pisał, powtarzając je sobie do oporu, przez wiele miesięcy a potem lat. Pisząc, słuchając, mówiąc i śpiewając. Miałam też odpowiedzi z podśwaidomośći, miałam wspomnienia z poprzednich wcieleń a stosowałam je po to aby się poczuć lepiej oraz po to aby się uwolnić od negatywów. Robiłam tak jak on pisał, czyli negatywne przekonania zamieniałam na pozytywne. Potrafiłam przez cały dzień non stop powtarzać sobie że przyjemności nie są grzechem lub że jestem niewinna, albo że uwalniam się od poczucia winy lub że sobie coś przebaczam. Celem było przeprogramowanie podśwaidomośći i zmienienie przekonań. Bo wg tych książek to miało sprawić że pozbędę się negatywnych uczuć  i poczuję się dobrze. No więc tak robiłam, dążyłam do tego aby się pozbyć poczucia winy, złości, wściekłośći, nienawiści, furii jako uczuć negatywnych  a chciałam poczuć się przyjemnie. Nigdzie nie pisało że należy zwracać uwagę na emocje jakie się pojawiają, że czucie emocji jakie by one nie były, jest ważne, że emocje są potrzebne, że w odpowiedzi na afirmacje powinny pojawić się emocje i to z nimi trzeba pracować.
Pisać afirmacje do oporu- i ja tak właśnie robiłam oraz też do oporu słuchałam medytacji, bo się po nich uspokajałam.

Po kilkunastu latach takiej pracy nad sobą poczułam się lepiej bo już nie czułam złośći, nienawiści, smutku, tęsknoty, żalu,poczucia winy, emocje przestały mną miotać a ja się uspokoiłam. Niestety ale wraz z negatywnymi emocjami gdzieś zniknęła radość, śmiech, zadowololenie i pozostałe subtelne uczucia. Stałam się drewnem. A potem pojawiły się bardzo silne lęki.

Wczoraj na terapii uświadomiłam sobie że ja mam ogromne, wyparte poczucie winy wobec  córki, którą krzywdziłam. Uświadomiłam sobie że ja siebie karzę wtrąceniem siebie do piekła za to co jej zrobiłam . I niestety nawet o tym nie wiem, bo poprzez te afirmacje i tę pracę nad sobą, poprzez wmawianie sobie że jestem niewinna, że to przecież ona sama miała takie intencje aby się u mnie narodzić, całkowicie odcięłam się od swojego poczucia winy i w ogóle nie wiem co się ze mną dzieje, co we mnie tkwi, nie wiem że wymierzam sobie taką karę.
 
Przez te kilkanaście lat rozwoju duchowego, wykonywałam pracę odcinania się od swoich negatywnych uczuć i stawania się drewnem. Niestety ale teraz nie daje się tego odwrócić, bo mi tak łatwiej i przyjemniej gdy niczego nie czuję i jestem od siebie odcięta.

Dopiero na terapi się dowiedziałam że najważniejsze są emocje, że one są podstawą i że zmiany zachodzą poprzez emocje, że praca nad sobą to praca z emocjami  a nie praca z myślami, tak jak to podkreślają  wszystkie duchowe książki zalecając uspokajanie się i badanie swoich myśli.
Rozwój duchowy mi zaszkodził.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-13, 21:06:10 »
Mnie nie chodziło o uzdrowienie swojego życia tylko o uniknięcie śmierci.
Ja walczyłam o przeżycie i to od momentu poczęcia. Całe życie walczę o to aby nie umrzeć..

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-13, 20:35:52 »
Skoro zajmujemy się rozwojem to musimy wierzyć że jest możliwe uzdrowienie swojego zycia. Bo jak byśmy nie wierzyli to byśmy się tym nie zajmowali.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-13, 20:33:10 »
Tak, jest we mnie pamięć szczęścia, miłości oraz wielkie pragnienie tego. I to pragnienie sprawia że się nie poddaję tylko próbuję i próbuję.
Parę lat temu, już w trakcie terapii, gdy się wydawało że nie ma dla mnie ratunku, przyszło do mnie takie uświadomienie że moje pragnienie miłośći jest tak silne że uda mi się z tego wyjść.
Wtedy uczepiłam się tej wizji i się nią podpierałam i powtarzałam to sobie, aby mieć z czego czerpać siłę i wiarę że wyzdrowienie jest możliwe.
Bo u mnie utrata nadziei skutkowałaby skoczeniem w przepaść. Ciągle widziałam siebie jak stoję nad przepaścią i się zastanawiam czy nie skoczyć w ciemność.
Wszystko co najgorsze już za mną.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-13, 20:22:54 »
No nieźle Inga to napewno nie było dla ciebie łatwe. Moja matka miała podobne życie w takim mixie strachu, haosu, awantur, bójek domowych i alkocholu.
Nie znam cię ale jak patrze na twój nick to czuje że jesteś fajną i miłą osobą. Jak chcesz możesz opisać troche z późniejszego okresu życia bo narazie padła taka nacięższa artyleria :)

Mirea

  • Wiadomości: 42
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-09-13, 19:51:55 »
Inga,
przeczytałam twoją historię.

I czuję, że ... to nie jest prawda o Tobie prawdziwej.

Ty musisz mieć też inne wspomnienia, jeśli nie z tego życia, to z wcześniejszych

żyłaś kiedyś w pięknie, miłości i radości


przecież jesteś piękną, czystą, silną i wspaniałą istotą

ty jesteś stworzona do tego, żeby płynęła przez Ciebie miłość!
jesteś światłem.

możesz wrócić do siebie prawdziwej, możesz wrócić do swojego światła
to gdzieś tam głęboko istnieje dla Ciebie i w Tobie. Pozwól sobie przypomnieć o tym, odkryj to i zacznij czerpać z tego siłę.



Ty pewnie, o tym wiesz, ale poprostu poczułam, że muszę Ci to napisać.

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-09-13, 18:08:50 »
Moja historia jest taka.
W poprzednim wcieleniu umarłam jako zakonnica w wieku 30 lat na gruźlicę. Po 30 latach odrodziłam się w tej samej rodzinie co poprzednio . Mój poprzedni ojciec jest moim obecnym ojcem, moja poprzednia matka jest teraz moją starszą siostrą, moja poprzednia babcia jest teraz moją matką, moja poprzednia młodsza siostra jest teraz moją córką. Moje i córki wspomnienia z tamtego wcielenia są zgodne. Miałam ponadto wtedy wielu braci którzy teraz są moimi kuzynami.
Tak długo przebywałam w zaświatach ponieważ ze względu na silną autoagresję nie mogłam się wcielić chociaż próbowałam wielokrotnie. Udało mi się w końcu tam gdzie wiedziałam że czekają mnie największe cierpienia, bo tylko na to pozwoliły moje lęki i nienawiść do siebie. Gdy się zagnieździłam w łonie mamy poczułam że dokonałam czegoś niemożliwego, tak to był ogromny wysiłek.
Zostałam poczęta z gwałtu. To jest bardzo obciążające bo są w tym bardzo silne negatywne wzorce.
Mama nie chciała tej ciąży i planowała jej usunięcie. Mam z tego bardzo silne lęki przed zostaniem zabitą. Ubłagałam mamę jako dusza duszę, aby mnie pozostawiła przy życiu a w zamian obiecałam jej bycie jej służącą. Umowy dotrzymałam.
Jako dusza wiedziałam jakie czeka mnie życie. Tak bardzo się tego bałam że chciałam popełnić samobójstwo bedąc w łonie ale w końcu zrezygnowałam.
Urodziłam się w dzień zimowy gdy mróz był tak silny że na porodówce było zimno nie do wytrzymania- o tym opowiadała mi mama. Odebrał mnie lekarz gardzący kobietami, który spojrzał na mnie i uznał mnie za istotę gorszej jakości.
Potem był pierwszy kontakt z potworem- spojrzał na mnie z pogardą i powiedział- znów dziura .
Zamieszkałam z nimi w domu gdzie w zimie wszyscy siedzieli w małej kuchni, gdzie ojciec i dziadek palili papierosa za papierosem a ja noworodek spałam w tym dymie. Nikt się nie przejmował tym że dziecko musi spać prawie cały czas, wrzaski i kłótnie były cały czas a oni krzyczeli naprawdę głośno i z ogromną nienawiścią. Klątwy i ataki energetyczne latały jak na poligonie. Moja starsza siostra z zazdrośći rozpoczęła na mnie ataki.
Ja widząc że tu nie ma miłości wpadłam w czarną rozpacz i jedno czego pragnęlam to umrzeć.  Rozpoczęłam błaganie ojca aby mnie zabił.
W moim planie karmicznym na to wcielenie miałam zapisaną śmierć z rąk członka rodziny. Przed wypełnieniem tego planu uratowała mnie łaska Boża.
Ojciec odpowiedział na moje błagania i uderzył we mnie jeszcze przed chrztem, molestując i doprowadzając do granicy śmierci. Ten szok spowodował u mnie amnezję, utratę kontaktu ze sobą i powstanie sztucznej osobowości. Od tej pory zlałam się z ojcem w jedno i jego postrzegałam jako matkę a molestowanie postrzegałam jako karmienie mnie.
To początek mojego tragicznego życia. Reszta życia była tak samo tragiczna.

Doktor-X

  • Wiadomości: 2 140
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-09-12, 22:15:50 »
Witam
Dziś przy pisaniu afrmacji pomyślałem że fajnie było by założyć taki temat gdzie każdy mógłby się podzielić i napisać swoją historię, jak to tam u niego było, jak zaczynał swoją przygode z rozwojem osobistym, rozwojem duchowym, jaką miał karmę na starcie, jakie miał główne problemy życiowe do uzdrowienia, no i jak sobie z tym poradził.
To naprawde ciekawe i inspirujące czytać historie ludzi którzy mieli ciężko a wyszli na prostą. Wiem że nie tylko ja lubie tego typu teksty bo mogą one być świetną motywacją dla wszystkich którzy w danej chwili chcieli by przeczytać o kimś kto miał podobne problemy i dał sobie z tym rade. To pomaga.

Moją jakąś część życia i karmy znacie z tematów w których pisałem, jestem zresztą jeszcze na bardzo niskim poziomie i nie za wiele zdziałałem w rozwoju duchowym dlatego na ten moment nic nienapisze bo nie ma czego.

W każdym razie Wy którzy czujecie taką potrzebę lub macie chęć, piszcie ile wlezie, nie miejcie oporów przed pisaniem całych tomów :)