Kiedys, dobrych pare lat temu, wykonywalem codziennie to wciaganie energii z ziemi przez stopy w postaci cwiczenia "uziemienie" z ksiazki Lowena "Duchowosc ciala" i mocno to sie rozkrecilo, szlo, energia przez nogi, teraz mi to tak wcale nie idzie, meriany najwyrazniej nie sa takie drozne, i wystrzelilo mi kundalini wtedy do czubka glowy(moze to nie bylo jedyne co pomoglo) i bylo pieknie bardzo, bo przez pare, 3-4 miesiace blokady pewne jakby "nie dzialaly", takie dotyczace waznych rzeczy w moim, a pewnie i kazdego zyciu. A pozniej to wrocilo i nie wiedzialem juz w ogole o co chodzi. Ciezko to przezylem, dostalem cos i mi zabrano;) Myslalem nawet, ze kundalini sie cofnelo(zwlaszcza ze od dawna tego nawet nie czuje, a wtedy czulem bardzo silnie), ale mowiono mi ze dalej jest, z reszta co mi po nim. Nadal powoli szukam sposobu, zeby uporac sie z tymi rzeczami na stale i na zawsze. To sa jakies sprawy, ktore nie chca wcale "dojrzec". Ale wydaje mi sie, ze jak juz to teraz przejde to bedzie raz na zawsze.