Ostatnio udało mi się uzdrowić kobietę, która miała zakrzepowe zapalenie żył.
Lekarze dawali jej najwyżej dzień życia. Byli bardzo zdziwieni, że się klientce poprawiło, bo takiego cudu żaden z nich jeszcze nie widział.
Ale gdyby lekarze nie podali leków przeciwzakrzepowych, to i moje zabiegi niewiele by pomogły.
Innymi razy udało mi się rozbić kamienie w nerkach czy w woreczku żółciowym.
Daję sobie radę z lekkimi, ale bolesnymi urazami kręgosłupa.
Inną metodą radzę sobie z bolesnymi skutkami urazów fizycznych.
Jest też wiele innych incydentalnych przypadków uzdrowień, więc nie da się wyciągnąć z tego wniosku, co ja uzdrawiam, a czego nie uzdrawiam.
Ja się stosuję do uniwersalnej zasady:
Nie ma nieuleczalnych chorób. Są tylko nieuleczalnie chorzy ludzie.
Ja skutecznie pomagam tym, którzy stawiają na uzdrowienie.
Dlatego nie reklamuję się jako uzdrowiciel i często odmawiam, kiedy ktoś mnie prosi o konkretne uzdrowienie z czegoś tam. Wg mojej oceny i mojego doświadczenie, uzdrawianie musi być całościowe (holistyczne). Uzdrawianie konkretnych przypadków może jest efektowne, ale ... w karmicznej konsekwencji mało skuteczne.
Moja działka to UZDRAWIANIE KARMY. A jeśli przy okazji coś jeszcze się uzdrowi, to się cieszę