Ostatnio miałem ciekawy sen. Śniło mi się, że oglądam filmik na YouTube na którym polski pilot ściga amerykański odrzutowiec aby następnie go zestrzelić. Akcja działa się w Wietnamie. Sen był tak wyrazisty, że
postanowiłem sprawdzić czy takie zajście mogło mieć miejsce w rzeczywistości. Pogrzebałem w sieci i znalazłem m.in. ten artykuł:http://www.socjalegalitaryzm.byethost18.com/arch/lbc/arch_lbc_800/725ciara.htm
"Mój dziadek, Wacław Ciara miał 49 lat i służył w 592 Dywizjonie Lotnictwa Myśliwskiego stacjonującym w Babich Dołach. Latał na MiG-u 17. Na początku 1968 roku najlepszym pilotom zaproponowano wyjazd do Wietnamu w ramach partnerskiej pomocy Krajom Demokracji Ludowej. (...)
13 czerwca 1968 r, dziadek wszedł w kolejny z rzędu kontakt bojowy -dostał zadanie by powstrzymać nalot jednostek myśliwsko- bojowych na miejscowość Dang-Ha, której ludność była podejrzana o ukrywanie broni dla Vietcongu. Po krótkiej walce F-100 Super Sabre został zestrzelony przez dziadka za pomocą 2 działek Nudel-mann-Richter kaliber 23 mm i Nudelmann-Suranow kaliber 37 mm. Pociski trafiły w silnik. F-100 jako stosunkowo powolny był łatwym celem i średnio doświadczony pilot był w stanie z łatwością go zestrzelić. Poza tym dodatkowym ułatwieniem było to, iż był on obciążony bombami. Pilot zginął, samolot eksplodował w powietrzu. Nastąpiła eksplozja jednego ze zbiorników paliwa i spadając w korkociągu eksplodował wraz z ładunkiem napalmu. Dowódca eskadry uścisnął dziadkowi dłoń i obiecał, że przedstawi go do odznaczenia."
Zachodzę w głowę czemu moja pś zwraca mi uwagę na utajnione w PRL wydarzenia historyczne.