Inga
Miał niezbyt miło w przedszkolu, może dojrzał, że jednak fajniej miec milo:)
Tylko ten czyjś koszt mi osobiście nie pasuje;) No ale ja sie od tego uwalniam. I finansowo akurat to nie tylko jest mój koszt, a 4 osoby się na to składają. Przyjęły opcję szkoły takiej z entuzjazmem, a mama jego koleżanki z przedszkola też ja tam zapisała i namawiała mnie:) I tak samo jakoś wyszło, mnie to cieszy.
Ja sie chyba jeszcze musze odpowiedzialnosci pozbyc, zeby nie wysłuchiwać tych negatywnych rzeczy od pań, choć mnie to tak bardzo nie dotyka, jak mi gadają. U mnie tez praca nad moimi lękami społecznymi, napiętnowaniem, odrzuceniem, osądzeniem itp rzeczy.
Mi też jest w sumie znacznie przyjemniej gdy chodzę do szkoły, która jest bezpieczna, czysta, ludzie są kulturalni, do dogadania, chcący współpracowac. Ta szkoła też zapewnia dużo zajeć: basen, łyżwy, piłka nożna( dziewczynki mają zumbę), codzienny język angielski, zajęcia literacko filmowe, szachy, logopeda, korekcyjna, często wycieczki, wyjścia, które nie są specjalnie drogie, a przyjemne i rozwojowe. Wtedy ja nie muszę wysyłać go na takie rzeczy i płacic:) Wydatek to wyprawka do szkoły i ciuchy w sumie, dojazd jeszcze. Choć tu też szkoła poszła trochę na rękę, bo wyprawka była kupowana dla wszystkich dzieci w hurtowni, ciut przed sezonem, wiec bylo taniej:) Dobrze, ze szkoła o tym myśli, o obtanianiu, nie ma klimatu szpanerskiego obnoszenia się:)
Myślę, ze karmę materialną on ma całkiem niezła, jest też bardzo zdolny, bardzo inteligentny i wbrew pozorom na wysokim poziomie rozwoju. I czuję duża harmonie wibracji z nim, energetyczną, aniołkową. To są plusy, minusem jest inna karma, też społeczna. Tu się męczymy oboje. Dobrze, że jest dość dużo pozytywów, bo bym chyba padła.