Dzisiaj jako efekt ostatnich węzłów zacząłem odczuwać bardzo fajną rzecz - radość na gardle. Wcześniej radość odczuwałem głównie na poziomie serca. Ta na gardle jest o tyle ciekawsza, że jest bardziej nastawiona na wyrażanie jej na zewnątrz - człowiek od razu ma ochotę się pouśmiechać do całego świata, a nie tylko gdzieś tam w środku odczuwać przyjemność i cieszyć się nią samemu.
To wyrażanie radości łączy się z tym, co mi też po węzłach wywalało czyli robieniu z siebie ofiary w imię zemsty. Jak mnie ktoś skrzywdził (np. tatuś), to musiałem grać ofiarę i cierpiętnika na zasadzie "patrz co ze mną zrobiłeś bydlaku". W ten sposób mogłem się wkurzać na ojca, że mi psychikę zniszczył i mieć wymówkę do zemsty na nim - no bo w końcu w takich okolicznościach zemsta jest uzasadniona, a każdy zrozumie że miałem swoje powody i będę usprawiedliwiony

To oczywiście wymagało poświęcenia się i grania ofiary, a co za tym idzie pozakładania sobie blokad na radość, szczęście i spełnienie. Widzę też, że w pś tkwią jeszcze wyobrażenia o zemście za krzywdy jako czymś szlachetnym, wspaniałym i godnym naśladowania - takie to rycerskie, kowbojskie, bohaterskie i w ogóle męskie

Tfuuu... odreagowywałem sobie na ostatnich warsztatach przejęcie takich wyobrażeń z filmów oglądanych w dzieciństwie, ale najwyraźniej to tkwi dużo głębiej.