nie wiem czy mówimy o tym samym, bo właśnie mam małą świadomosć, tego, że jestem:).
Skala...skala wskazuje że jestem uduchowiona ale skoro tego nie odczuwam, to na nic się nie przydaje w moim przypadku:). a szał jaki mnie dostąpił w dniu dzisiejszym z powodu rozpoczynających się we Francji wyprzedaży wskazuje wręcz na zbytnie przywiązanie do materii:D.
Ale co tam, za sprawą tego szału czuję się lepiej i już planuję kolejne sztuki bielizny jakie powinnam zakupić. Stanie się to jutro. Teraz moim głównym problemem jest, że nie wiem jaki kolor wybrać, bo strategiczne już mam (oprócz czerwonego) i czy kupować też majtki. To wbrew pozorom poważny problem bo jutro w pracy będę myśleć o tym cały dzień. Chciałabym zakupić tu bieliznę na całe życie. Buty też są ważne, ale mam wielki niepokój że nic już nie znajdę bo mam najbardziej chodliwy rozmiar-38...

, a niestety spędziłam dziś za dużo czasu w sklepie z bielizną no i nie zdażyłam wejsć do obuwniczego... Dodatkowo podobają mi się buty które nie pasują do ubrań jakie już posiadam a zatem zachodzi konieczność dokupienia garderoby do butów. Przydałaby się jeszcze jakaś sukienka letnia i jesienna (ale przecież to wyprzedaż letnia:(), białe bluzki ale niestety nie mogłam znaleźć nic ciekawego:(. Jestem w mieście największych outletów we Francji i same paskudne zeszłoroczne drogie szmaty, których nie dziwię się że nie zeszły bo są paskudne właśnie. A takiej mi narobili chrapki ci wszyscy Francuzi co mi opowiadali o nim. No ale to tylko swiadczy o ich guście a raczej o jego braku...o czym przekonałam się już pierwszego dnia mej bytności tutaj.
W sobotę zaś wybieram się do Paryża na zwiedzanie. Nie boję sie, że się zgubię gdyz spędziłam tam podobno poprzednie wcielenie więc w sumie jakbym wracała do domu. A zatem jakby będę czuć się jak u siebie. Niestety nie będę miała tam czasu na wyprzedaże.
Chyba jednak węzmę zieloną.