Atlanta
Wszystko sie może zdarzyć

Ostatnio byłem na Soul Safari - to taka bezalkoholowa impreza, w wynajętym pomieszczeniu, do którego wchodziło się na boso. DJ grał jakąś spiritual muzykę, i gość z dredami przygrywał i energetyzował atmosferę grą na bębnie. Było tam mnóstwo niesamowitych ludzi - i ciesze się że trafiłem w takie towarzystwo. W Kopenhadze ludzie też intensywnie rozwijają się duchowo - choć przybiera to inne kształty niż w kręgach które znam w Polsce. Ale czuję, że mogę wiele, wiele się od nich nauczyć. To miejsce, gdzie trafiłem, to takie miejscowe centrum rozwoju duchowego, gdzie są regularne zajęcia. Jutro idę na melting monday - taki cotygodniowy podtantryczny event, w którym można obserwować siebie w bliskości z innymi ludźmi, dostrzegać swoje granice, pozwalać energii płynąć - coś czego mi na tą chwilę najbardziej potrzeba.
Chciałbym napisać coś jeszcze o życiu w Kopenhadze, ale jakoś nie umiem się zebrać... Dużo możliwości jest w tym mieście, i kocham to że wszędzie można trafić rowerem.
W duńskiej świadomości mocno jest zakorzenione tzn. Prawo Jentego - które w skrócie oznacza, żeby się nie wychylać, i wielku Polaków odbiera je negatywnie - i odbiera Duńczyków jako fałszywych ludzi - ale ja poznaję prawdziwe duchowe znaczenie tego - Duńczycy dążą do równowagi społecznej. Kiedy przywożę klientowi order (rozwożę jedzenie po mieście), i mówię że sorry that it's late today, and he/she says it's allright, she says it not because it sounds nice, but because she really wants me to feel alright. And this perspective, approach, makes me feel more relaxed. To odróżnia mocno Danię od Polski.
Bardzo ciekawi mnie jak potoczy się moje dalsze życie, pod względem miejsca zamieszkania. Z jednej strony deklaruję, że chcę zostać w Danii bo bardzo mi tu dobrze, i że nie wrócę do Polski, z drugiej strony mam poczucie że zacznie mnie ciągnąć za kilka lat powołanie, w kierunku Polski, a z trzeciej strony marzę o jakichś ciekawych przygodach w egzotycznych krajach. Tu inspiruje mnie Cejrowski, który w swoich książkach z rozmowy z latynoskim, niepiśmiennym, niezorientowanym w świecie tubylcem, potrafi zrobić wielowymiarowe arcydzieło - i to lubię, komunikację z różnymi ludźmi. Narazie eksploruję moje własne podwórko.