Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640471 razy)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-24, 19:48:51 »
Karina cieszę, że już masz lżej .

Skąd?Wiecie co? Nie mogę powiedzieć :)
Nagła potrzeba i samo przyszło.

Karina piszesz o tym w Warszawie? Tam jest to metro z takim kolorowym dachem-sufitem?

Barnaba od połowy tygodnia tez mam skojarzenie z ową piłką kiedy trafiłam na obrazek w necie i mi się o niej przypomniało :)





Barnaba Kwapiński

  • Gość
[#]   « 2014-01-24, 19:18:58 »
mi sie Wilson kojarzy z pilka z cast away

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-24, 17:21:13 »
Wdech, wydech, wdech, wydech:))

JUz mi trochę odpuściło, a tak swoją drogą to skąd ta ksywka Wilson ? pytam, bo mam sentyment do placu Wilsona przy którym mieszkałam w dzieciństwie.:)

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-24, 16:07:55 »
Karina :)

z cyklu zapomniane oczywistości Wilsona...
Przypomniałam sobie dzisiaj jak zbawienny i ważny jest zwyczajny oddech.
Masuje, dostarcza, tlenu, komórki są bardziej szczęsliwe, żywe, rozjaśnia myśli.
A w stresie nie było mowy o normalnym oddychaniu, brałam jakieś płytkie namiastki.
Momentami nawet zapominałam oddychać.
Stwierdzam,że długotrwałe napięcie jest gorsze niż chemia z jedzenia i powietrza.

Wdech, wyyydechhhh,, no już, szszsz ...... :)


Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-22, 23:29:49 »
Wilson

Dzięki, kto będzie chciał to się pomodli

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-22, 22:00:05 »
Karina może wrzuć w modlitwy i niech się szybciej uzdrawia.




Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-22, 21:02:12 »
Wyznaję, że doszłam do jakiegoś apegeum czyli dotykam jakiegoś megabolesnego punktu w sobie. Każda przeszkoda i niedogodność, która staje na mojej drodze doprowadza mnie prawie do szału. Boli, ale czuję głównie złość nie ból. A teraz weszłam w etap życia, że mnożą mi się trudności więc jestem prawie notorycznie w stanie, że mam ochote kogoś pobić. Niech mi się juz to uwolni, bo czuję się jakbym biegała z bombą przyczepioną na plecach, a detonatorem bawi się szympans w klatce.  Uwierzcie jest to specyficzny stan. Pomocy  ;)

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-21, 21:32:26 »
jedź, nie żałuj sobie

Wilson

  • Wiadomości: 774
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-21, 18:59:18 »
Chcę na koncert Depeszów do Łodzi !
i to nawet dzisiaj a ja mało kiedy tak czegoś chcę ;)

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 23:26:28 »
Sylwia
Z tego powodu cieszę się że mieszkam w innym kraju - to daje dużo większą łatwość do pracy nad sobą. Dzisiaj byłem na tantrycznym evencie w miejscowym centrum rozwoju, wszedłem do środka spięty, o całym napięciu zapomniałem po 5 minutach od wejścia. Duńczycy to bardzo szczerzy i otwarci ludzie.

Dzisiaj się wyżyła moja naturalna dawczość - było dużo ćwiczeń w parach, dotykiem, testowaniem swoich granic, patrzeniem w oczy. Moja korona pracowała jak szalona, i szło tak dużo światła, w różne miejsca w ciałach różnych kobiet - lubię tego doświadczać. Jestem pod tym względem wyżyty na następne kilka dni. Dostałem tez dużo miłości, i dużo mi się przetopiło, rzeczy związanych z bliskością. Było dużo pracy, gdzie jedna osoba miała zawiązane oczy, a druga bawiła się drugą osobą, i było dużo wyczuwania drugiej osoby, pozwalania płynąć harmonijnie w tańcu. Fajny był moment w którym tańczyłem z taką starą babcią po 60-tce, i na początku wziąłem to po lekku, aż w końcu patrząc w jej oczy, zobaczyłem że ona chce się poczuć jakby miała 18 lat. I wtedy poszaleliśmy :)) Dużo było też ćwiczeń z dłońmi, wyczuwaniem dotyku drugiej osoby, taki harmonijny taniec. Złamałem dużo poczucia kontroli i jestem z siebie dumny, że nie kontrolowałem, i pozwalałem tak temu wszystkiemu płynąć.
Do momentu aż w którymś momencie spotkałem zbyt śmiałą partnerkę i straciłem granice i zapomniałem o tym że straciłem granice, wtedy już zacząłem się czuć zmęczony, ale to już było pod sam koniec 3-godzinnego spotkania. Widać więcej nie mogłem rozpuścić dzisiaj. Ale dostałem od prowadzących to spotkanie, propozycje pracy z tą traumą która to powoduje, w zamian za pomaganie im w jakichś prostych sprawach :) to był super dzień.

Sylvia

  • Wiadomości: 2 128
  • Płeć: Kobieta
    • www.sylwiawolf.com
  • Sylwia A. Tender Wolf - terapeuta, trener EFT, Instruktor Theta Healing, Regreser, Matryca Energetyczna, Bars, więcej www.sylwiawolf.com Artykuły: http://www.ezosfera.pl/sylwiawolf/artykuly
  • Status: Ekspert
[#]   « 2014-01-20, 18:27:09 »
W duńskiej świadomości mocno jest zakorzenione tzn. Prawo Jentego - które w skrócie oznacza, żeby się nie wychylać, i wielku Polaków odbiera je negatywnie - i odbiera Duńczyków jako fałszywych ludzi - ale ja poznaję prawdziwe duchowe znaczenie tego - Duńczycy dążą do równowagi społecznej. Kiedy przywożę klientowi order (rozwożę jedzenie po mieście), i mówię że sorry that it's late today, and he/she says it's allright, she says it not because it sounds nice, but because she really wants me to feel alright. And this perspective, approach, makes me feel more relaxed. To odróżnia mocno Danię od Polski.

To odróżnia Polskę od wielu krajów w Europie, że w pierwszym przypadku bezwarunkowa uprzejmość, życzliwość, uśmiech pomimo problemów jest traktowana negatywnie i wtedy następuje doszukiwanie się drugiego dna albo fantazjowanie na czyjś temat.
Tak samo z prawem do błędów, czy widzenia tego co pozytywne i dobre w ludziach, pomimo ich wzorców. Kwestia różnic we wzorcach DDA i samoocenie. W Polsce bycie miłym, pomimo czegoś negatywnego...., a nie dlatego, że coś niby pozytywnego...., jest traktowane jako fałsz, a jest to prawdziwa bezwarunkowość.
Jak ktoś jest miły, a nie ma nic w zamian, albo nawet stracił np. czas, jak w twoim przykładzie (to już opcja z wzorcami do uzdrowienia, że się traci), to dopiero bezwarunkowość.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-01-20, 17:39:35 »
jestem bardzo zmeczona schematem jakiego doswiadczam od 3 lat. wezly-kilka dni spokoju, potem wzbieranie do wywalenia, wywalenie, chodzenie z wywaleniem węzły i od nowa. nie mam w ogole normalnego zycia. chyba utonełam juz dawno w morzu syfu...chyba nigdy nie bedzie przełomu.

Sebastian Osuch

  • Gość
[#]   « 2014-01-20, 01:36:08 »
Atlanta
Wszystko sie może zdarzyć :)



Ostatnio byłem na Soul Safari - to taka bezalkoholowa impreza, w wynajętym pomieszczeniu, do którego wchodziło się na boso. DJ grał jakąś spiritual muzykę, i gość z dredami przygrywał i energetyzował atmosferę grą na bębnie. Było tam mnóstwo niesamowitych ludzi - i ciesze się że trafiłem w takie towarzystwo. W Kopenhadze ludzie też intensywnie rozwijają się duchowo - choć przybiera to inne kształty niż w kręgach które znam w Polsce. Ale czuję, że mogę wiele, wiele się od nich nauczyć. To miejsce, gdzie trafiłem, to takie miejscowe centrum rozwoju duchowego, gdzie są regularne zajęcia. Jutro idę na melting monday - taki cotygodniowy podtantryczny event, w którym można obserwować siebie w bliskości z innymi ludźmi, dostrzegać swoje granice, pozwalać energii płynąć - coś czego mi na tą chwilę najbardziej potrzeba.

Chciałbym napisać coś jeszcze o życiu w Kopenhadze, ale jakoś nie umiem się zebrać... Dużo możliwości jest w tym mieście, i kocham to że wszędzie można trafić rowerem.

W duńskiej świadomości mocno jest zakorzenione tzn. Prawo Jentego - które w skrócie oznacza, żeby się nie wychylać, i wielku Polaków odbiera je negatywnie - i odbiera Duńczyków jako fałszywych ludzi - ale ja poznaję prawdziwe duchowe znaczenie tego - Duńczycy dążą do równowagi społecznej. Kiedy przywożę klientowi order (rozwożę jedzenie po mieście), i mówię że sorry that it's late today, and he/she says it's allright, she says it not because it sounds nice, but because she really wants me to feel alright. And this perspective, approach, makes me feel more relaxed. To odróżnia mocno Danię od Polski.


Bardzo ciekawi mnie jak potoczy się moje dalsze życie, pod względem miejsca zamieszkania. Z jednej strony deklaruję, że chcę zostać w Danii bo bardzo mi tu dobrze, i że nie wrócę do Polski, z drugiej strony mam poczucie że zacznie mnie ciągnąć za kilka lat powołanie, w kierunku Polski, a z trzeciej strony marzę o jakichś ciekawych przygodach w egzotycznych krajach. Tu inspiruje mnie Cejrowski, który w swoich książkach z rozmowy z latynoskim, niepiśmiennym, niezorientowanym w świecie tubylcem, potrafi zrobić wielowymiarowe arcydzieło - i to lubię, komunikację z różnymi ludźmi. Narazie eksploruję moje własne podwórko.
« Ostatnia zmiana: 2014-01-20, 01:47:21 wysłana przez Sebastian Osuch »

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-18, 14:22:39 »
dzisiaj wygarnęłam mojej matce. Lekarz mi powiedział, żebym jadła 5 razy dziennie, bo mam jakieś takie skoki, raz tyję bardzo, raz chudnę.
Ponoć jak się je 5 razy/dzień to nie ma skoków glukozy, przez to skoków insuliny, przez to skoków tuszy.

Moja matka na to, że lekarz głupi, a ja napewno obżeram się w tajemnicy batonami, czipsami, kfc...
Akurat tak się składa, że ja takich rzeczy nie jem, ale ona mi ciągle to przypisuje od wielu miesięcy. Przyczyną tycia jest po prostu zaburzenie poziomu glukozy, itd.

No i ją ochrzaniłam, żeby się odczepiła i nie wymyślała mi głupotów, dziecinnych batoników...

Atlanta

  • Wiadomości: 1 407
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-01-18, 14:08:49 »
życzę ci najlepszego, ale pochwal się jak już będziesz tym kierowcą