Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 640305 razy)

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 22:25:14 »
Karina, Indra :))))*


Matolstwo można równie dobrze zamienić na coś innego, u mnie jedną z głównych takich rzeczy była moja otyłość. Ojciec tego we mnie nienawidził, matka też próbowała z tym walczyć, a ja nie mogłam tego znieść, bo chciałam, żeby mnie akceptowali taką, jaka byłam. Ta cała walka wywoływała we mnie tylko gniew, złośc, bunt i niechęć do jakichkolwiek form redukcji wagi.

Dokładnie - pod "matoła" można podstawić każde "coś", czego rodzice nie akceptowali u dziecka.
A wiesz, że w pierwszym momencie chciałam napisać o tuszy waśnie? :))
Ale zaraz potem przyszedł mi na myśl matoł, więc pomyślałam sobie: co będę pisać o rzeczach dla mnie abstrakcyjnych [moja mama pochodzi ze wsi, a tam tusza jest miernikiem bogactwa – im ktoś jest grubszy, tym uchodzi za bogatszego ;), a my należeliśmy zawsze do tych mniej zasobnych ;)], napiszę o matole, bo jest mi to znajome.
Mój teść tak właśnie nazywał mojego dużo młodszego szwagra. Dziecko było prawie genialne, inteligentne, uzdolnione muzycznie, otwarte, odważne, ciekawe świata. No i to był jego „błąd”, bo ojciec chyba się napalił, że będzie miał geniusza w rodzinie i zaczął wywierać na niego presję, tj. więcej od niego wymagał. A jak dziecko reagowało po dziecięcemu (czy nawet zwyczajnie, po ludzku, bo każdy popełnia błędy, nawet geniusz), to był "matoł".  Teść otwarcie o tym mówił, że robi tak, żeby go zmotywować do tego, żeby nie był matołem, bo nie może pozwolić na to, żeby jego syn się "zmarnował".
Efekt jest taki, że chłopak zaczął się jąkać, w szkole zaczęło mu iść trochę gorzej (a wcześniej chcieli go posłać do klasy wyżej, bo się nudził na lekcjach), a teraz jest totalnie zamknięty w sobie, zalękniony, niepewny siebie i taki jakiś nieprzytomny ciągle (jak to matoł ;), choć nadal jest bardzo inteligentny.
Ojciec nie miał "złych intencji", wręcz przeciwnie, robił to dla "dobra dziecka", jak sam mówił (żeby go zmotywować do nie-bycia matołem). 
I nie pomagało tłumaczenie, że to przynosi odwrotny skutek. Do dziś teść się wkurza, że ma takich synów-fujary.  I dziwi się: Dlaczego? Przecież on sam jest taki zajebisty ;) [Tzn. tak myślę, że do dziś się wkurza, ale na pewno nie wiem, bo już nie mam z nim kontaktu od roku :P]
Ech, psychologii dziecka powinno się uczyć w szkole, to może byłaby nadzieja, że po iluś tam latach lub wiekach ;) ludzie zaczęliby dostrzegać jak bardzo krzywdzą się wzajemnie.
 
Kiedyś mnie to bardzo wkurzało, teraz już coraz mniej. No ale jeszcze siedzą we mnie różne emocje na ten temat (głównie smutek i złość). Tylko że coraz trudniej do nich dotrzeć (bo te na wierzchu już zeszły, a zostały już tylko te ukryte), dlatego cieszę się, że są takie okazja, jak ta na forum, żeby powyciągać je na wierzch, odnieść do siebie i uwolnić :)


Fel,
nie szkodzi :) Powiem Ci szczerze że myślę że dobrze czujesz te lęki, to bardzo blokuje, opóźnia "rozwój" zwłaszcza pierwotne lęki przed śmiercią fizyczną czy śmiercią duszy, aczkolwiek czuje opory przed głębszy poruszeniem tego tematu z Tobą, poczekamy na właściwy czas i miejsce ? :)

Jasne :)
Ja też czuję te opory, ale być może za jakiś czas "dojrzejemy" do tego :)

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 17:11:41 »
Grażyna Anna-dziękuję:). Jolanta i Doktor  dzięki:).

Inga  - ciesze sie na spotkanie z kolezankami, na koncert, spotkania z rodzicami jak zwykle obawiam. Atmosfera jest nieciekawa po zakupie mieszkania przez siostre. Trzymam kciuki zebys wrocila szczesliwie i zeby w domu był spokój. Kiedy od nich wracasz?

Dziś czuję się lepiej. Widać wczoraj wezbrało, by dziś jakoś zejść we śnie, bo spałam świetnie. A może to, ze napisałam test z francuskiego na 98% to sprawił, a moze ze w pracy było fajnie. Lektorka mówi, ze mam juz poziom B1, fajnie, jeszcze zebym sie rozgadała. OK, dobrze ze jest to forum i ten wątek, bo mogę się wypisać. lepiej mi po tym i mam nadzieje, ze robie to w miare asertywnie.
cos robie-jezdze na węzły, pisze afirmacje ktore mam przykazane. nie pije,nie pale, mysle o wyleczeniu. moze bez zbytniego skupienia, ale zawsze. czasem sie pomodle. mam problem z systematycznoscia w tej kwestii, ale bez efektow szybkich i wiary trudno o nia. cóż, rodzina często zarzucała mi, ze mam wszystko na gotowe -przygotowane oczywiscie przez nich i może mnie jakoś zakodowali.
no a w sobote mam koncert Queen we Wrocławiu, spełnienie marzen dziecięcych, niestety bez Freddiego więc powinna byc tendencja zwyzkowa.
NIc, jade w miasto kupic prezent kolezance.
Pozdrawiam

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-07-04, 16:49:58 »
Fel,
nie szkodzi :) Powiem Ci szczerze że myślę że dobrze czujesz te lęki, to bardzo blokuje, opóźnia "rozwój" zwłaszcza pierwotne lęki przed śmiercią fizyczną czy śmiercią duszy, aczkolwiek czuje opory przed głębszy poruszeniem tego tematu z Tobą, poczekamy na właściwy czas i miejsce ? :)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 16:24:30 »
 Ok, może kiedyś pogadamy osobiscie ;)

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 16:20:25 »
długo by mówić, a ja się śpieszę, może kiedyś sie spotkamy to pogadamy.:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 16:17:59 »
Mnie też głównie mężczyzni atakowali, doslownie i w przenośni ;) coś widać miałysmy nie w porządku w relacjach z mężczyznami ;>

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 16:14:56 »
Indra

to ja miałam tak samo, byłam pulchną dziewczynką, którą koniecznie chcieli wszyscy odchudzic, głównie mężczyźnie, jak mnie to wkr ...:)

Indra

  • Wiadomości: 2 440
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 16:08:25 »
 
Ha ha, Fel, ale dałaś czadu z tym matołem.:))))

i jak Cię nie kochać ? ;))

 Haha, no właśnie ;)

 Matolstwo można równie dobrze zamienić na coś innego, u mnie jedną z głównych takich rzeczy była moja otyłość. Ojciec tego we mnie nienawidził, matka też próbowała z tym walczyć, a ja nie mogłam tego znieść, bo chciałam, żeby mnie akceptowali taką, jaka byłam. Ta cała walka wywoływała we mnie tylko gniew, złośc, bunt i niechęć do jakichkolwiek form redukcji wagi.

Karina

  • Wiadomości: 3 331
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-07-04, 15:50:52 »
Ha ha, Fel, ale dałaś czadu z tym matołem.:))))

i jak Cię nie kochać ? ;))

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 13:10:56 »
Mariusz, Inga, nie chcę się wcinać do Waszej relacji, bo to tylko Wasza sprawa, ale widzę tutaj podobieństwo do bardzo powszechnego mechanizmu, który funkcjonuje w relacjach rodzic-dziecko, więc pozwolę sobie opisać go w odniesieniu do Waszej relacji (ale tak ogólnie, bez szczegółowych porównań).

Wydźwięk wypowiedzi Mariusza przypomina stosunek surowego rodzica do "słabości" dziecka: "Kiedy mówię prawdę bez owijania w bawełnę, czyli, że jesteś matoł, to nie dlatego, że chcę dokopać, ale dlatego, że uważam, że stać Cię na więcej (że nie akceptuję matoła w Tobie). Gdybym zaakceptował matoła w Tobie, to wtedy na wieki zostałabyś matołem, a tego bym nie zniósł. Dlatego będę Cię bronił przed wrogami, którzy akceptują Cię taką, jaką jesteś. Będę Ci przypominał, że jesteś matołem, ale stać Cię na coś lepszego, będę zwalczał tego matoła w Tobie i zagrzewał do tego, byś sama walczyła ze swoim matolstwem".
[Mniej więcej na tej samej zasadzie może działać bicie dzieci "dla ich dobra", czyli żeby były lepsze.]
A tymczasem dziecko buntuje się i cały czas jest takie samo, bo chce być zaakceptowane takie, jakie jest, nawet jeśli gra rolę matoła (albo nawet tym bardziej, gdy gra rolę matoła).
Rodzić – nie chcący – robi więc na odwrót: ugruntowuje rolę matoła w dziecku. W ten sposób na pewno nie wypędzi "matoła" z dziecka. Najwyżej może osiągnąć to, że "matoł" schowa się do wewnątrz, będzie skrzętnie ukrywany, ale dziecko będzie cały czas podszyte matołem i będzie się musiało bardzo kontrolować, żeby ten matoł z niego nie wyszedł.
W końcu utożsami się z rolą matoła tak bardzo, że będzie myślało, że faktycznie jest matołem (bo ukrywanego - także przed samym sobą - matoła, nie można widzieć na trzeźwo i przytomnie, ale pod wpływem emocji, a one zasłaniają fakt, że matoł to tylko rola, jaką przyjmuję, że nie jest mną). A więc jeszcze bardziej będzie starało się to ukryć. Będzie wstydziło się za to, kim jest. A to najgorszy rodzaj wstydu (toksyczny wstyd).
To tak, jak z tą pychą (o czym pisał Leszek) – im bardziej się ją zwalcza, tym bardziej ona rośnie w siłę.
Smutne to, ale odbywa się w większości rodzin w Polsce i nie tylko, a ludzie przekazują sobie ten mechanizm z pokolenia na pokolenie :(
Smutne jest też (a może przede wszystkim) to, że ludzie nie dostrzegają, jak potężną moc ma akceptacja i tak bardzo się jej boją.
A przynajmniej dla mnie jest to smutne.

PS
Inga, rolę "matoła" wymyśliłam na szybko, to nie była aluzja do Twojej postawy wobec Mariusza. Nie bierz więc tego do siebie, bo ja nie widzę w Tobie nic z matoła (a wręcz przeciwnie) :)
« Ostatnia zmiana: 2012-07-04, 13:12:53 wysłana przez Felicite »

Felicite

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 12:52:16 »
Ja widzę siebie-na-teraz jako mieszankę mojej prawdziwej (boskiej) natury i Ego, czyli różnych naleciałości, które nie są mną.
Ja prawdziwa nie czuję lęku. To ego się boi.
Ale ten lęk Ego można podzielić na coś takiego jak piszesz: na lęk przed śmiercią Ego i na lęk przed taką śmiercią, jaką znamy (czyli można powiedzieć, że przed śmiercią ciała). Ten drugi rodzaj lęku odczuwa np. niemowlę, które w przypadku porzucenia byłoby skazane na śmierć, a więc za wszelką cenę chce zadowolić rodziców.
Który lęk mam na myśli? I jeden i drugi, bo oba pochodzą od Ego. A ja bardziej czuję i syntetyzuję, a nie analizuję.
Między innymi dlatego nie podobało mi się WHH (miałam 2 sesje, które były totalną porażką). Nie lubię schematów, nie widzę obrazami (tylko czuję), nie lubię dzielić tylko łączyć, itd. Choć z tego co widzę, to dochodzę do podobnych wniosków i efektów co ludzie, którzy poddają się WHH (chodzi mi m.in. o kwestię czarnych dziur, które nie dadzą się uwolnić, zlikwidować, a trzeba je nasycić i szczytowe stany świadomości, dom których dochodzę zupełnie inaczej, ale to u mnie też nie stany, a 1 ogólny stan, więc i tak nie do końca ufam WHH :P).

Lukaszlm,
kiedy to pisałam, to mi się odpaliła złość na WHH. Nie jakaś bardzo duża, ale wystarczyło, żebym odpowiedziała nie tak, jakbym chciała :)
Przepraszam Cię, że to akurat w poście do Ciebie musiało się wydarzyć.
Już prostuję, choć w sumie niewiele to zmieni :)
Pierwszą część mojej wypowiedzi pozostawiam bez zmian.
Natomiast odnośnie lęku przed oceną: ja czuję, że przede wszystkim łączy się on z lękiem przed śmiercią fizyczną, a bierze się to głównie z wczesnego dzieciństwa (niemowlę boi się oceny rodziców, bo boi się odrzucenia, bo czuje, że konsekwencją całkowitego odrzucenia jest śmierć). Ale lęk przed śmiercią Ego też tam czuję (ale w dużo mniejszym stopniu), choć nie potrafię teraz tego opisać.
Tak w ogóle to sobie myślę, że lęk przed śmiercią Ego też wynika z lęku przed śmiercią fizyczną. No ale ja tego dokładnie nie rozkminiam, bo nie jest mi to potrzebne do uwolnienia tego lęku. A to dlatego że w TU chodzi głównie o uwalnienie pragnień, od których pochodzi lęk przed śmiercią, a więc nie skupiam się jakoś szczególnie na lęku, tylko na odczuciu i uwolnieniu konkretnego pragnienia (choć to też jest różnie).
« Ostatnia zmiana: 2012-07-04, 12:59:36 wysłana przez Felicite »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 12:37:21 »
To teraz ja oczekuję zrozumienia od ciebie.
Nie potrzebuję rad jakich mi udzielasz ponieważ ja sama to wszystko wiem. A wiem o tym ponieważ Leszek pisał o tym wszystkim w swoich książkach, więc nie ma sensu tego tu powtarzać.
Lepiej znajdź sobie jakąś inną formę komunikacji ze mną, zamiast mnie pouczać. Bo mnie wiedzy naprawdę nie brakuje, a pouczany nikt nie lubi być, bo jak kogoś pouczasz to traktujesz go jak kogoś głupszego od siebie a nie jako równego.
Traktuj mnie tak samo jak ty chciałbyś byc traktowany.

Mariusz

  • Wiadomości: 4 015
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-07-04, 12:21:22 »
Inga
Ten post trochę pod wpływem ciśnienia jakie wczoraj miałem, a które mnie mocno popychało do stanowczych działań. W nocy miałem niezłą sesję regresingu, dużo mi puściło i dzisiaj już bym delikatniej napisał(albo wcale nawet miałem ochotę wykasowac posta)

Ogólnie to ja mam tak, że widze w tobie Boską Istotę, która może, może chciec i potrafić. Kiedy pisze prawdę bez owijania to nie daltego, że chcę dokopać tylko dlatego, że uważam, że dasz radę zrozumieć, że pisze ne o Tobie, a o Twoich ograniczeniach. Czyli traktuję Ciebie jak osobę samodzielną, a nawet zdrową (prznajmniej zdolną do zdrowia). To czyni mnie twoim przyjacielem, bo to inspiruje ciebie do przejawiania zdrowia.

Rozumiesz? :p
« Ostatnia zmiana: 2012-07-04, 12:24:20 wysłana przez Mariusz »

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 12:02:13 »
Aniu.
Ja jadę w piątek i też jestem wkurw....

Inga

  • Gość
[#]   « 2012-07-04, 11:56:10 »
możliwe, że udaje ci sie mnie prowokować odgrywaniem roli ofiary, której nie da sie pomóc

Jeżeli odpowiedzialność za to co robisz przenosisz na mnie to nie bedę się wstrzymywała od napisania prawdy.
Każdy szanujący się mag nie walczył ze słabszymi o siebie magami lecz ich lekceważył. Ty byłeś takim miernym magiem rzucajacym na mnie klątwy zza węgła na które ja nie reagowałam, przez co czułeś się gorszy. Nadal masz mi to za złe i nadal chcesz się odegrać i koniecznie wykazać że jednak jesteś ode mnie lepszy.

Nie czujesz sie pewnie w rozwoju i szukasz kogoś dzięki komu możesz się dowartościować. I znalazłeś słąbą ofiarę której mozesz udzielać światłych rad.
A ja ci radzę abyś teraz sam sie zastosował do swoich rad, przebaczył mi, uwolnił się od zazdrości i zobaczył jakie to jest uwalniające uczucie.
Pokaż wreszcie co ty potrafisz, pokaż jakie to łatwe do wykonania.
Przecież wystarczy tylko przebaczyć.

Zareagowałeś tak, bo się poczułeś zagrożony z mojej strony tym że spowrotem stanę się silna i dlatego dałeś mi moralizatorską radę abym się nie wywyższała.