Ja to widzę w ten sposób, że duma (w sensie pychy bardziej) ma zawsze związek z oceną siebie jako lepszej, albo kogoś innego, jako gorszego, czyli zawsze za tym idzie wywyższanie się. Można jedynie wywyższać się w mniejszym lub większym stopniu, albo pokazywać to lub nie (nawet przed samym sobą).
Natomiast odróżniam dumę od "radości z...". W języku polskim "duma" ma raczej pozytywny wydźwięk, bo wiąże się z tym drugim rozumieniem (z radością). I ja czasami używam też tego słowa ("duma") w takim właśnie pozytywnym znaczeniu. Wielu ludzi tak właśnie robi i pewnie stąd wynikają pewne nieporozumienia.
To jest tak: jak czuję radość z tego, że jestem mądra, ładna, bogata i coś tam coś tam, to jest jak najbardziej ok. A jeśli czuję się dumna z tego, że jestem ładniejsza od Zośki z parteru, to też jest ok, bo jestem człowiekiem nieoświeconym i mam prawo czuć to, co czuję (uczuć nie powinno się oceniać, bo one albo są, albo ich nie ma, nie da się czuć czego innego, niż się czuje. Można je jedynie wyprzeć i udawać co innego). Kiedy nasycę się tym uczuciem, to mi to przejdzie i będę czuć tylko radość z faktu, że jestem piękna.
Ale jeśli gdzieś po drodze dowiem się, że to brzydko czuć się lepsza od innych, to ukryję dumę pod fałszywą skromnością i bedzie ona bruździc z ukrycia, albo zniekształcona (jako wywyższanie się) ujawni się w dziedzinach, w których duma jest społecznie akceptowana.
Jeśli kojarzysz takie powiązanie jak lęk przed ocenią i lęk przed śmiercią, to masz dobry kontakt ze sobą
Tylko mi powiedz czy masz na myśli lęk przed śmiercią ego, czy faktyczny lęk przed śmiercią (np. taki jaki może pojawiać się na whh, chyba miałaś whh kiedyś).
Ja widzę siebie-na-teraz jako mieszankę mojej prawdziwej (boskiej) natury i Ego, czyli różnych naleciałości, które nie są mną.
Ja prawdziwa nie czuję lęku. To ego się boi.
Ale ten lęk Ego można podzielić na coś takiego jak piszesz: na lęk przed śmiercią Ego i na lęk przed taką śmiercią, jaką znamy (czyli można powiedzieć, że przed śmiercią ciała). Ten drugi rodzaj lęku odczuwa np. niemowlę, które w przypadku porzucenia byłoby skazane na śmierć, a więc za wszelką cenę chce zadowolić rodziców.
Który lęk mam na myśli? I jeden i drugi, bo oba pochodzą od Ego. A ja bardziej czuję i syntetyzuję, a nie analizuję.
Między innymi dlatego nie podobało mi się WHH (miałam 2 sesje, które były totalną porażką). Nie lubię schematów, nie widzę obrazami (tylko czuję), nie lubię dzielić tylko łączyć, itd. Choć z tego co widzę, to dochodzę do podobnych wniosków i efektów co ludzie, którzy poddają się WHH (chodzi mi m.in. o kwestię czarnych dziur, które nie dadzą się uwolnić, zlikwidować, a trzeba je nasycić i szczytowe stany świadomości, dom których dochodzę zupełnie inaczej, ale to u mnie też nie stany, a 1 ogólny stan, więc i tak nie do końca ufam WHH

).
Karina
Może to: Dumą sie często rekompensuje poczucie urażenia (urazy).
A ja myślę, że próba uświadomienia sobie zranienia przed poczuciem dumy w pełni i przed nasyceniem się tym, co ona daje, niekoniecznie jest dobrym rozwiązaniem.
Duma rodzi się z lęku przed bólem dostrzeżenia, że jest się słabym, podatnym na zranienia. To duża sprawa, więc dopiero gdy przeżyje się tę dumę w pełni, gdy się nasyci tym "wspaniałym" uczuciem, które ona daje, można będzie skonfrontować się z tym bólem i łatwiej go znieść.
Często dopiero w ten sposób można do niego dotrzeć.
Karina,
ja bym Ci poradziła coś takiego: wypisz sobie na kartce wszystko to, w czym uważasz się lepsza lub gorsza od kogoś innego. I pozwalaj sobie na odczuwanie dumy z tego powodu (to, że jest się gorszym też może być powodem do dumy ;P). Jeśli pojawi się lęk, to pozwól sobie na niego. Albo przerwij, jeśli nie będziesz dawać rady. A potem do tego wróć. I tak powoli pozwalaj sobie na czucie się lepszą za WSZYSTKO od innych. Wywyższaj się, ile wlezie, możesz nawet obrzucać innych epitetami (ale w myślach!

. Niech wychodzą lęki, wstyd i co tylko z tym związane. Jak wyjdą, to pozostanie czysta duma, która będzie bardzo fajna. Też sobie na nią pozwól. Ona też przejdzie. Ale wtedy będziesz już gotowa na przyjęcie tego bólu, który jest pod spodem dumy.
Tak na marginesie - ja kiedy przechodziłam tę fazę, to czułam się lepsza nawet dlatego, że mam tak piękny nos. A nos to mój kompleks, bo jest skrzywiony po wypadku! Ale wtedy czułam taką dumę z niego, tak bardzo czułam się lepsza, że inni mają takie paskudne, proste nosy :PP
Już samo to pokazuje, że duma spełnia funkcję ochronną. Pod nią kryje się biedna, mała, skrzywdzona dziewczynka.
Przytulam tę kochaną, skrzywdzoną Karinkę-Kasię
