Autor Wątek: Wyznania  (Przeczytany 645025 razy)

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-05-04, 10:42:48 »
Dziwna rzecz.

Wczoraj w nocy wracałem sobie z bankomatu na moim osiedlu, usłyszałem bieg za moimi plecami i zanim sie zorientowałem leżałem powalony na chodniku twarzą do ziemi, jeden gość mnie trzymał wpół i leżał na mnie w drugi mi trzymał głowę i mnie podduszał. I czułem się jakoś tak błogo i spokojnie. Mowili mi żebym dawał kase, dawał portfel, telefon itd. a ja im odpowiadałem żeby sp***dalali i że nic ode mnie nie dostaną. I tak leżałem na chodniku z 3 minuty bo w żaden sposób nie mogłem się wyrwać, oni zaczeli mnie mocniej dusić w końcu dałem im telefon. Zaczeli uciekać. Krzyknąłem za nimi wiązanke słów i poszedłem do portiera zadzwonić na policję. Podjechali po 3 minutach, po 7 minutach jeżdżenia po osiedlu znaleźliśmy ich, zostali skuci, telefon sie znalazł a policjant mnie zapewnił że grozi im 12 lat za rozbój (po drodze ukradli jakiemuś staremu dziadkowi portfel i jakiemuś gościowi mp trójkę). A ja przez cały czas sie czułem dziwnie, jakoś tak zwyczajnie. W sumie nic mi sie nie stało. Może to doświadczenie miało mi pokazać żebym się nie bał? (zdarzały mi sie takie rzeczy jak miałem 13-14 lat) No ale czemu w taki sposób? Wiem że osobiście to przyciągnąłem bo mimo pracy z walką w podświadomości siedziały mi teksty walcząco-obronne. Jak siedziałem już w raziowozie to chciałem im nakopać bo zobaczyłem że mimo że oboje byli wyżsi ode mnie to słabej postury.
Mają po 17 lat i są ze szkół specjalnych - ciekawe czy będą sądzeni.

ania.82

  • Wiadomości: 1 086
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 16:30:25 »
Ostatnio na węzłach wyszlo mi to, co akurat chcialam i zostało wypalone. Pod koniec zas mialam juz  plan co chce by wyszlo mi na nastepnych. Jesli się uda mysle, ze wrocę do zycia. No chyba, ze uswiadomie sobie co jeszcze potrzebuję do tego. Ale fajnie by było, zeby tak za każdym razem uwalniało się to, co akurat zechcę:-), wczesniej tylko mogłam sobie o tym pomarzyć. O dziwo wystarczyło samo pomodlenie się o to by to wyszło. To az dla mnie podejrzany zbieg okoliczności zwazywszy na mą przekorną podswiadomość. Może po prostu do tego dojrzało? No nic, nie zapeszam.

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-05-03, 09:45:23 »
Ja przez lata przejawiałem swój nonkonformizm najpierw poprzez chodzenie w szerokich gaciach (skate), potem chodzenie w podartych spodniach, koszulce z aniołkiem który miał aureolę a w dłoni trzymał nóż w pozycji atakującej;), bluzy z kaptuem, ubierałem je nawet do jesiennego ciężkiego płaszcza... chodzenie w adidasach przez całą zimę, później spodnie moro (dalej lubię takie na rolki, bo są lekkie, ważą ze 150g. Dopóki nie odreagowałem żołnierza uważałem je także za źródło mojej mocy;) ) i stare bluzy bejsbolowe (wyrzuciłem jedną ulubioną zieloną z duża literką B z której dawno wyrosłem, jak zobaczyłem żula na śmietniku w takiej samej). Teraz mi to wszystko jakoś przeszło, lubię markowe dżinsy i sportowe ciuchy z Najka. Choć są tacy którzy mi powiedzą że to nieeleganckie i nawet próbowałem się przystosować do modnego stylu życia (jakieś dziwne koszule codziennie), ale nie udało mi się ;)

Co do ciuchów to moim zdaniem najbardziej obciachowe jest chodzenie w koszulkach podkreślających mocno głupawą osobowość, np. z napisem "NIC NIE MUSZĘ" na pół koszulki, zwłaszcza w oficjalnych sytuacjach (mam takiego znajomego). Albo z głupawymi tekstami w stylu "Szukam drugiej połówki, albo 0,7"

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 09:06:48 »
No dokładnie .Było by nudno gdyby wszyscy byli modni czyli tacy sami:)

Monika Korbut

  • Gość
[#]   « 2012-05-03, 01:46:33 »
Z mody można wybrać coś dla siebie ,ale nie lubię masowej zachłanności na modę,presji mody.Wyszły japonki ,wszyscy w japonkach ,żadnej własnej inspiracji,wyszły jakieś ubrania wszyscy pod jedno kopyto ,nie ważne czy pasuje czy nie.Tak jest też we fryzjerstwie.Mieszkam w Londynie i tu to dopiero panuje presja mody wśród ludzi .A szczególnie we fryzjerstwie.Kolorowe włosy ,podoczepiane ,peruki ,to nic ,że nie pasuje ,ale moda na głowie.
Ja uważam ,że skarpety do sandałów wyglądają estetycznie i to mężczyzna ma się w nich dobrze czuć.Każdy ma prawo do własnego stylu ubierania.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 01:37:17 »
Czasem ,czasem mam wrazenie ,ze wszystko co mi trzeba to mam i wszystko jest tak jakbym chciał.Oby takich chwil było coraz więcej.

ontoja

  • Wiadomości: 1 228
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-03, 01:12:32 »
Od dziecka "nienawidze" sandałów:) Za to lubię chodzić boso.
Swoją drogą nie rozumiem kto i dlaczego uznał ,że skarpetki do sandałów są niestosowne.Moda i tego typu konwenanse to dla mnie kosmiczny abstrakt.

Blackrose

  • Wiadomości: 1 330
  • Płeć: Kobieta
  • Access Bars, psychoterapia, masaże, uzdrawianie duchowe
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-05-02, 12:22:50 »
Robię dużo ustawień na poczucie bezpieczeństwa, ufność w przyszłość itd. Czuję się lepiej, bardziej wypoczęta, mam lepsze myśli na temat rzeczywistości, wiem że może się udać - bo to kwestia czasu.

Ah i malowanie ściany sprawia mi przyjemność ;)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-02, 00:11:36 »
Takie zachowanie to typowy element z wzorców odrzucenia. Paniczny podświadomy lęk, że skoro już się otworzyło i zbliżyło, to łatwiej jest nas teraz zranić i aby temu "zapobiec" - trzeba się odsunąć i najlepiej odepchnąć  jak najdalej osobę, do której się zbliżyliśmy.

Dokładnie tak...

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 21:25:42 »
Hehe, też tak miewam, że zaczyna mi wywalać, czuję się źle, i do tego nie chce afkować. A jak już zaczne to nagle robi sie dobrze i trudno uwierzyć że nie chciałem tego robić ;)


hydrozagadka, MariuszEro ja wiem o czym mówicie, ale jakoś nie mam do tego dostępu. Wciąż panika zasłania mi patrzenie. Przyjdzie czas że odpuści do końca. W tej chwili czuję wielki opór przed ruszeniem tematu, poeftowałbym ale nie wiem nawet jak i co mam ruszać ;p



Jak tak przemyślałem sprawe to jednak ważniejsza jest dla mnie pozycja zawodowa, praca która mnie satysfakcjonuje i do tego odcina już 100procentowo od łaski rodzinki (którą bardzo cenię, bo tu sie poprawiło, ale jednak jest dyskomfort). Na co się powoli i widocznie zbiera:) A potem zachce mi sie zbliżać do ludzi.
« Ostatnia zmiana: 2012-05-01, 21:30:10 wysłana przez Sebastian »

Tulia

  • Wiadomości: 538
  • Płeć: Kobieta
  • Katarzyna Jezierna, www.zyciezaniolami.pl
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-05-01, 21:11:59 »
Nie mogłam sie ostatnio zmotywować do afek i do medytacji ale tam mnie dziś przywaliło, że chceć nie chcieć - musieć. No i podziałało cudownie. Nie dość, że się uspokoiłam to jeszcze po afkach spokojnie zrobiłam w domciu coś za co sie tez zabierałam od daaaawna.
Ach, żeby moja PS wreszcie załapała, że codzienna praca nad sobą przynosi lepsze efekty........

hydrozagadka

  • Wiadomości: 2 696
  • Płeć: Kobieta
  • http://uzdrawianieswiatlem.pl/ Zwrot-odzyskiwanie energii, rozpuszczanie więzów karmicznych, rozpuszczanie blokad i węzłów.
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-01, 19:13:05 »
Takie zachowanie to typowy element z wzorców odrzucenia. Paniczny podświadomy lęk, że skoro już się otworzyło i zbliżyło, to łatwiej jest nas teraz zranić i aby temu "zapobiec" - trzeba się odsunąć i najlepiej odepchnąć  jak najdalej osobę, do której się zbliżyliśmy.

MariuszEro

  • Wiadomości: 298
  • Płeć: Mężczyzna
  • Mariusz Dziemianczuk Regreser:regresing,rebirthing, praca z oddechem,pozytywne myslenie,EFT
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-05-01, 18:09:41 »
Takie zachowanie, skutek treningu przez rodzinke najpewniej.

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-05-01, 15:20:49 »
Ehh.. Jak tylko się do kogoś zbliżę, polubię, zaufam trochę to potem zaraz sie odsuwam ze zdwojoną siłą. I nie jest mi szkoda że drugiej osobie przykro z tego powodu.. Jestem jak Nelly Furtado w I'm like a bird :P

Też cierpię na podobną przypadłość :/

Sebastian

  • Gość
[#]   « 2012-05-01, 15:11:05 »
Ehh.. Jak tylko się do kogoś zbliżę, polubię, zaufam trochę to potem zaraz sie odsuwam ze zdwojoną siłą. I nie jest mi szkoda że drugiej osobie przykro z tego powodu.. Jestem jak Nelly Furtado w I'm like a bird :P