Autor Wątek: Anioły - zablokowanie mocy, opory przed działaniem i przejawianiem  (Przeczytany 21558 razy)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2013-03-28, 18:11:57 »
Tak mi przyszło do głowy w kontekscie dyskusji prowadzonej gdzie indziej:
Osobiście uwazam, ze kto SAM nie ma zdolności PSI, nie powinien się tym tematem w ogóle zajmować. Bo to rodzi rozczarowania, albo powoduje podązanie za fałszywymi dowodami CUDZEJ mocy. CUDZOświadomość nie jest nic warta i zdecydowanie w rozwoju duchowym przegrywa z SAMOświadomością.
Rozwój duchowy polega na zajmowaniu się SOBA, a nie na dywagowaniu, czy inni coś mogą, czy nie mogą? Czy czynią cuda, czy sztuczki?  Czy mają czyste intencje, czy nie?

Od dywagacji tylko głowa boli i miesza się w umyśle.
Tymczasem rozwój duchowy polega na rozwijaniu W SOBIE zdolności, jakimi zostaliśmy obdarzeni przez Boga. Jedni są obdarzeni dolnościami PSI, inni Siddhis (mocami duchowymi czy też darami Ducha Św.), kolejni zdolnościami artystycznymi, inni technicznymi, manualnymi itd.
Chodzi o to, by odkryć, czym dysponujemy i rozwijać to, a potem pozwolić Bogu, by korzystał z naszych zdolnosci.
Zdecydowanie odradzam zmaganie się z rozwijaniem zdolności, jakich nie posiadamy! Demokracja może jest dobra w polityce, ale NIE w kwestii mocy duchowych. Tu nie ma równych. Są tacy, ktorzy je mają i tacy, ktorzy ich nie mają. To nawet nie zależy od poziomu rozwoju duchowego! To zależy od tego, co mamy w swym "dziedzictwie" z poprzednich wcieleń. Od nas zależy, czy to akceptujemy, czy nie możemy się z tym pogodzić. W skrajnych przypadkach ów brak pogodzenia skutkuje negowaniem u innych tego, co dla nich jest zupełnie naturalne i oczywiste.
Ale czy daltonista ma prawo oskarżać widzących kolory o oszustwa?
Przecież w jego świecie cos tak nieprawdopodobnego jak kolory, w ogóle nie istnieje!
A jednak daltoniści okazują się bardziej pokorni wobec rzeczywistości niż niektórzy pozbawieni mocy duchowych rozwojowcy.

KAŻDY Z NAS MA JAKIŚ TALENT, dzięki któremu moze byc pożyteczny dla innych i rozwijać sie duchowo. Chodzi o to, by ten talent rozwijać ZGODNIE Z BOSKIM PLANEM /Najwyższym Dobrem swoim i innych, i nie negować, ani nie zadrościć talentów u innych.
Tak samo, jak potrzebni są cudotwórcy, uzdrowiciele, artyści, nauczyciele, tak samo potrzebne są kucharki, sprzątaczki, mechanicy, czy górnicy. Nie ma pracy, która by kalała osobę rozwijającą się duchowo. Nie ma też takiej pracy, która by ją wyrózniała, "wynosiła" w oczach Boga czy społeczeństwa! Zadufanie w sobie nie prowadzi do rozwoju, tylko do upadku.
Co prawda w oczach Boga mamy równe szanse być szczęśliwymi i oświecić sie, to jednak nie mamy identycznych zdolnosci czy mocy. NAWET PO OŚWIECENIU! A to dlatego, że mogliśmy ich nie wypracować, nie rozwinąć, albo nawet zaprzeć się ich i wyrzec. To jest zrozumiałe dla kogoś, kto akceptuje i rozumie koncepcję reinkarnacji oraz karmy. Dla tych, którzy nie akceptują, nie mam recepty na rozwój.

40 lat temu dziadek mojego kolegi pomstował na rodzine, że kpi ze starego człowieka, bo przecież coś takiego jak telewizja, nie może istnieć. Konsekwentnie odmawiał wejścia do pokoju, w którym stał telewizor. Bo nie wolno GO oszukiwać!
Podobie myślą i zachowuja się niektórzy rozwojowcy, którym brak mocy duchowych.
A POWINNI ZAJĄĆ SIĘ SOBĄ i SAMOpoznaniem!

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-11-02, 10:41:02 »
Kinga
:)

kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-01, 19:02:43 »
Paweł :))
Kinga :)

Kurde, ja czuję, że radość, miłość dodaje mi energii, bo jest mi fajnie i czuję się dobrze i chcę działać :) Ale właśnie, chyba nie wyrażam w pełni swojej szczęśliwości w relacjach z ludźmi, bo nie jestem do tego przyzwyczajony, a zarazem coraz bardziej tracę swoje lęki i swoją agresję – i moja pś czuję jakbym nie miał mocy i był troszkę zbyt bierny. No i za bardzo jeszcze przejmuję się tym co inni myślą i czują, zamiast skoncentrować się na sobie i swojej radości.  Hmm… bardzo fajny tekst – oto mi chodziło :) Kinga, wiedziałem, że odpowiesz na mój post ;)

No tak, nic dziwnego, że masz obecnie poczucie utraty mocy, jak do tej pory upartywałeś ją w walkach i agresji, a odpuszczając je jest wrażenie pozbywania się mocy ;p. Podświadomość może też być przywiązana do energii i stanu świadomości jaki się wiąże z walką (trans, silne pobudzenie emocjonalne). Coś takiego nie towarzyszy lekkości, radości i miłości - i pewnie stąd poczucie "ciamajdowatości i bierności".  To są wyższe uczucia, o wiele bardziej przyjemne, choć do tego "przyjemniej" jako czegoś stałego, też się trzeba przyzwyczaić :) Może pomogą ci modlitwy o oczyszczania intencji do własnej mocy, korzystania z niej i przejawiania :)

Ps. Miło cię widzieć Paweł :)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-01, 18:54:37 »
Bonkers:

:)
VR - Virtual Reality, tutaj w trochę ekstrapolowanym znaczeniu całego wykreowanego przez nas świata, w ramach ktrórego obraca się nasze doświadczanie i struktury myślowo-poznawcze.
I pewnie - nie twierdzę, że masz identyczne mechanizmy. (Choć, widzę, że większość wzorców blokowania mocy jest dość podobna) Chodziło mi bardziej o zwrócenie uwagi na pewne schematy, które zauważyłam u siebie i które być może mogą być przydatne także w odniesieniu do innych :)
A prawdziwych intencji co do blokowania: zapewne lęk, niegodność, przywiązanie do rzeczy nieistotnych, niedocenianie siebie prawdziwej etc. W sumie mentalne uświadomienie niewiele daje, zostaje tylko ostra praca nad zmianą blokujących intencji/przekonań, a właściwe uświadomienia i uwolnienia wyjdą same we właściwym czasie :)

Leszek.Zadlo

  • Wiadomości: 10 566
  • Płeć: Mężczyzna
    • Cuda Ducha
  • Leszek Żądło - regresing, huna, radiestezja, rozwój duchowy, uzdrawianie duchowe
  • Status: Ekspert
[#]   « 2012-11-01, 18:45:26 »
A tu dla wszystkich czarownic z zablokowanymi mocami:
Magiczna impreza na zamku "PAL SZEŚĆ", CZYLI SZEŚCIOKROTNE PODPALANIE CZAROWNICY:
http://www.flickr.com/photos/leszekzadlo/8145194309/in/photostream/

Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-11-01, 18:44:25 »
Wiesz co, ja chcę chyba im coś w ten sposób udowodnić, ale jest też gdzieś to żeby się na nich wyżywać ("uzależniam" ich od siebie ładując ich w taki a taki układ)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-11-01, 18:38:33 »
Witek

Cytuj
No i intencja doprowadzania do takiej sytuacji, żeby nie mieć innego wyjścia. Nie wiem dokładnie jaki cel w tym ale do czegoś takiego doszedłem.
Może, to aż taka silna chęć zemsty ? Taka zawziętość.

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-11-01, 18:33:24 »
Kinga :)

Cytuj
Miłość i radość to uczucia, które dodają mnóstwo energii, wzmacniają to co dobre w nas i wokół nas, a więc tym samym wspierają niezależność, przebojowość, zaradność. Człowieka pełnego miłości i radości, aż od środka rozpiera energia przebojowości i siły przebicia. To daje jeszcze większe poczucie mocy, która wzmacnia łatwość i lekkość w życiu, w relacjach, w działaniu. Zupełnie inaczej się dzieje, gdy dominuje w nas walka i agresja - te emocje przede wszystkim obdzierają z życiowej energii, więc o przebojowości i zaradności można zapomnieć. Choć wielu ludzi stan, w którym sobie coś wywalczą nazywa zaradnością. Ale co to za zaradność, gdy wszystko przychodzi z wielkim trudem i wysiłkiem? :)

Kurde, ja czuję, że radość, miłość dodaje mi energii, bo jest mi fajnie i czuję się dobrze i chcę działać :) Ale właśnie, chyba nie wyrażam w pełni swojej szczęśliwości w relacjach z ludźmi, bo nie jestem do tego przyzwyczajony, a zarazem coraz bardziej tracę swoje lęki i swoją agresję – i moja pś czuję jakbym nie miał mocy i był troszkę zbyt bierny. No i za bardzo jeszcze przejmuję się tym co inni myślą i czują, zamiast skoncentrować się na sobie i swojej radości.  Hmm… bardzo fajny tekst – oto mi chodziło :) Kinga, wiedziałem, że odpowiesz na mój post ;)

Cytuj
Ty jesteś Paweł, którego poznałam na zimowych wczasach, czy mi się coś pomyliło? :)

Tak, to ja :)



Olu
Cały czas pracuję nad bezpieczeństwem, tego tematu nie odpuszczam :)



StArfire

Cytuj
Jeśli idzie o czarną magię to widzę u siebie takiż oto kruczek: miłość kojarzy mi się z poddaniem/ uległością wobec czegoś nadrzędnego, a przecież dla takiego 'evil badass, który nie korzy się przed nikim i niczym' to totalna abstrakcja ;) Zauważam, że moja pś jeszcze nie dokońca rozumie, jak to się robi, mimo, że świadomie bardzo chętnie już się temu Bogu poddaje ;) No ale jak się poddaje to gdzie jest moja niezależność, moja wolna wola, moje ja? Myślę, że tu wszystko rozbija się o intencje powstałe w wyniku procesu indywidualizacji.

Wiesz co ja aktualnie, boję się, że mogę sprzeniewierzyć całą tą boską moc. Na razie nie dostrzegam, mechanizmu, że nie poddam się boskiej mocy, bo nikt mną rządzić nie będzie. Bardziej przeraża mnie  swoboda boskiej mocy, to że nie ma żadnego przymuszenia i nikt nie będzie mnie kontrolował – choć z drugiej strony dążę do pełnej niezależności :)

Cytuj
I tutaj jest pewien paradoks, bo tą prawdziwa moc otrzymuje przez zrzeczenie się 'mocy'- jest ona  totalnie niegoistyczna i bezosobowa, i dlatego dla mocno wyindywidualizowanych istot dość abstrakcyjna.
Powiem Ci, że uważam się za bardzo wyindywidualizowaną istotę, na „szczęscię” ja w poprzednich wcieleniach bardzo skrajnie szalałem i dostałem na tyle duży wpierdol, że nie zamykam się już na pomoc Boga, bo wydaje mi się, że wiem lepiej.   Hmm… ja się żadnej mocy nie zrzekam i na pewnego nie zrzeknę – ja nie lubie niczego się zrzekać :)
Ja to traktuję tak, że dostaję coś lepszego, dostaje boską moc, więc po co mam używać  mocy magii(często urojonej).

Cytuj
Jako ciekawostkę dodam, iż kiedyś, kiedy ją poczułam i zaczęłam się wznosić tak się wystraszyłam, że wyjdę z ciała i nie wrócę do całego mojego wartościowego życia w materii, do którego jestem tak przywiązana, że od razu sobie to wszystko poblokowałam :/
A to rzeczywiście nieprzyjemna jazda. I co znalazłaś przyczynę tego ?

Cytuj
Całe to misternie utkane VR szlag by trafił... Ehh...”
Hmm… Proszę wytłumacz mi co znaczy skrót VR :)




Witek D.

  • Wiadomości: 1 939
  • Płeć: Mężczyzna
    • Dotykduszy.com
  • Witold Dopierała, regresing, analizy psychometryczne i duchowe. Zapraszam na http://dotykduszy.com/
  • Status: Regreser
[#]   « 2012-11-01, 17:43:10 »
Ja tam odkryłem co mi przeszkadza w korzystaniu z mocy kreacji (przynajmniej tej). Zablokowałem sobie ją żeby się "mścić" na rodzinie, żeby im pokazywać, jaki ja jestem neporadny, uposledzony wiedząc że wcielając się jako ich rodzina, zrzucam na nich odpowiedzialność za moją opiekę i moje życie, nie mają wyjścia, mam to na papierze zapewnione. Wiem że jest satysfakcja że "teraz mam nad nimi władzę, nie mogą się mnie pozbyć". No i intencja doprowadzania do takiej sytuacji, żeby nie mieć innego wyjścia. Nie wiem dokładnie jaki cel w tym ale do czegoś takiego doszedłem. (cena jednak jest za to)

Starfire

  • Wiadomości: 853
  • Alien Zen Master
  • Status: Obserwator
[#]   « 2012-11-01, 16:52:27 »
Bonkers:

Jeśli idzie o czarną magię to widzę u siebie takiż oto kruczek: miłość kojarzy mi się z poddaniem/ uległością wobec czegoś nadrzędnego, a przecież dla takiego 'evil badass, który nie korzy się przed nikim i niczym' to totalna abstrakcja ;) Zauważam, że moja pś jeszcze nie dokońca rozumie, jak to się robi, mimo, że świadomie bardzo chętnie już się temu Bogu poddaje ;) No ale jak się poddaje to gdzie jest moja niezależność, moja wolna wola, moje ja? Myślę, że tu wszystko rozbija się o intencje powstałe w wyniku procesu indywidualizacji.
I tutaj jest pewien paradoks, bo tą prawdziwa moc otrzymuje przez zrzeczenie się 'mocy'- jest ona  totalnie niegoistyczna i bezosobowa, i dlatego dla mocno wyindywidualizowanych istot dość abstrakcyjna. Jako ciekawostkę dodam, iż kiedyś, kiedy ją poczułam i zaczęłam się wznosić tak się wystraszyłam, że wyjdę z ciała i nie wrócę do całego mojego wartościowego życia w materii, do którego jestem tak przywiązana, że od razu sobie to wszystko poblokowałam :/ Całe to misternie utkane VR szlag by trafił... Ehh...

Olga

  • Wiadomości: 2 175
  • Płeć: Kobieta
  • olga.sarzala@gmail.com
  • Status: Uzdrowiciel
[#]   « 2012-11-01, 16:29:39 »
Rezygnacja z walki i dominacji, czyli:
Puścić do końca lęki:)
+ praca nad bezpieczeństwem.



kinga roszczyniała

  • Wiadomości: 903
    • www.czysteswiatlo.com
  • Kinga Roszczyniała, www.czysteswiatlo.com (konsultacje,analizy,wypalanie węzłów,sesje regresingu)
  • Status: Terapeuta
[#]   « 2012-11-01, 16:17:51 »
Bonkers :)

Miłość i radość to uczucia, które dodają mnóstwo energii, wzmacniają to co dobre w nas i wokół nas, a więc tym samym wspierają niezależność, przebojowość, zaradność. Człowieka pełnego miłości i radości, aż od środka rozpiera energia przebojowości i siły przebicia. To daje jeszcze większe poczucie mocy, która wzmacnia łatwość i lekkość w życiu, w relacjach, w działaniu. Zupełnie inaczej się dzieje, gdy dominuje w nas walka i agresja - te emocje przede wszyskim obdzierają z życiowej energii, więc o przebojowości i zaradności można zapomnieć. Choć wielu ludzi stan, w którym sobie coś wywalczą nazywa zaradnością. Ale co to za zaradność, gdy wszystko przychodzi z wielkim trudem i wysiłkiem? :)

Ty jesteś Paweł, którego poznałam na zimowych wczasach, czy mi się coś pomyliło? :)

Bonkers

  • Wiadomości: 89
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Zaawansowany
[#]   « 2012-11-01, 15:31:53 »
Ostatnio przyzwyczajam się do tego, że prawdziwa moc  – to moc Boga, to czysta miłości, to wysokie wibracje. I ogólnie jest ok, bo coraz bardziej przyzwyczajam się do wysokich wibracji: do miłości, radości, szczęścia, zadowolenia. Oczywiście przy tym wszystkim schodzi mi dużo wzorców walki i lęków.

Czuję intuicyjnie, że wysokie wibracje gwarantują mi bezpieczeństwo, przed wszelkimi  fizycznymi czy energetycznymi atakami. ( Pamiętam, jak mocno wywalały mi moje czarno magiczne obciążenia, to miałem świadomość, że najbardziej boję się ludzi, którzy mają już konkretnie  urzeczywistnioną samoocenę, bezpieczeństwo i są przyzwyczajeni do wyższych wibracji – bałem się ich, bo nie rozumiałem jak się z nimi dogadać, ani się nie da walczyć z nimi ani manipulować , nie bawią się w ogóle  w zabawę  „Kat i ofiara”  – nienormalni jacyś !  ;D -  w oczach podświadomości „nieobliczalni” , nie da się ich kontrolować.)

Niestety jest mały szkopuł w tym wszystkim. Miłość, bycie radosnym, szczęśliwym kojarzy mi się z brakiem przebojowości, uległością, bycie takim „ciamciaramcia”, bycie poczciwym. Stąd  moja podświadomość nie chcę puścić do końca wzorców walki – żeby mieć coś w zanadrzu.

Ja chcę coś osiągnąć, potrzebuję ekspansji, chcę czuć moc, chcę wyrażać siebie, chcę być niezależny, chcę być sobą – a PŚ podpowiada mi, że nie da się tego osiągnąć bez walki i agresji. A ja już  nie chcę, krzywdzić innych,  manipulować nimi, walczyć z nimi-  jestem tym już  zmęczony i znużony – rzygam tym. Mam równocześnie dość udawania tego, że nie jestem boską, silną, dobrą i piękną istotą, mam dość udawania, że nie mam wpływu na swoją rzeczywistość ! Mam dość ukrywania się ! Mam dość ukrywania całej swojej mocy, mądrości, całego swojego potencjału  ! Mam dość ukrywania faktu, że jeżeli się uprę to osiągnę, co tylko chcę (oczywiście płacąc za to określoną cenę i poświęcając temu wystarczająco dużo czasu) !  - to się wyszalałem ;D

Proszę rozjaśnijcie  mi jak można być jednocześnie pełnym miłości, mocy, pełnym wysokich wibracji, zaradnym, niezależnym i przebojowym  :) – bez agresji, walki i dominacji.

lukaszlm

  • Wiadomości: 734
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-15, 12:56:32 »
w zasadzie czyste intencje uważam za taki neutralny grunt, na zasadzie oczysciłeś ogródek z chwastów(także brak intencji aby kogoś krzywdzić), teraz spokojnie możesz zasiać jakieś drzewka owocowe. Jak temat jest czysty to podejście jest neutralne i ukierunkowaniem na miłość, tak by to stwierdził. Potem popularnie się afirmuje i kreuje coś fajnego, na tym gruncie.

ostatnie pytanie do przemyślenia samemu.

dafidoo

  • Wiadomości: 9
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2012-03-15, 09:57:51 »
Uważacie, że można w taki sposób "nagiąć" rzeczywistość? Wczoraj przeczytałem ten wątek a potem dziwnym trafem trafiłem na artykuł gdzie było też o naginaniu rzeczywistości ;).
Laka - pisałaś, że zrobiłaś to po kilku medytacjach. Możesz więcej powiedzieć jak wyglądały te medytacje.
lukaszlm - czy czyste intencje to takie wg Ciebie to takie, które nie krzywdzą w żaden sposób innych?
i jak do tego podejść aby Bóg wszedł na scenę :)