Moja zupełnie serio opinia -- jeśli wolno mi ją tutaj wyrazić -- odnośnie pisania, ale przede wszystkim czytania tych rewelacji o zbliżającej się wojnie światowej, tudzież masonach, iluminatach, chabadach, etc. Pominąwszy fakt, że czasem przykro czytać takie rzeczy, to -- zauważmy też i pozytywny aspekt -- może to być o tyle korzystne, że gdy (cytując klasyka) poruszy to jakieś lękowe struny w kliencie, to będzie to ZNAKOMITA OKAZJA, BY TEMAT UZDROWIĆ. Czy to wypalając węzła, czy to innym sposobem, metod jest przecież wiele.