Ale CA można sobie poczytać w całości. To obowiązująca Dyrektywa UE.
Tylko co z tego?
CA to nie jeden akt (nie jedna dyrektywa), ale cały zbiór aktów prawnych. Do tego w czasie, gdy szalała akcja stopcodex nie był dostępny w polskiej wersji językowej (zresztą teraz też tak może być), a żeby to wszystko przeczytać trzeba było założyć konto (co prawda bezpłatne, ale jednak trzeba było się nieco natrudzić). Taka kombinacja powodowała, że dla zwykłego śmiertelnika, zarzuty sformułowane przez przeciwników CA, były praktycznie nie do potwierdzenia. Ale chyba o to właśnie chodziło, bo tych wyssanych z palce nie dało się przecież potwierdzić!
Ale mimo tego, że coś śmierdziało z daleka (nikt poważny nie formułuje przecież zarzutów "z grubej rury" nie popierając to rzetelnymi dowodami), część ludzi przyjęła to bez żadnych wątpliwości.
I właśnie dlatego teraz, po fakcie, kiedy już można zweryfikować prawdziwość tych zarzutów, trzeba o tym mówić. Być może ktoś dzięki temu wyciągnie wnioski. Bo przecież w naszym wspólnym interesie jest, żeby jak najmniej ludzi wierzyła we wszystko, co przeczyta w necie, gazecie, czy usłyszy w telewizji i to niezależnie od tego, czy mówi to przedstawiciel establishmentu, czy człowiek spoza układu. Zarówno jeden, jak i drugi może okazać się przecież manipulatorem działającym (może nawet nieświadomie) na szkodę nas wszystkich.