Z tematem "zakwaszenia organizmu" spotkałam się przy okazji zainteresowania witarianizmem (na surowo), jakiś czas temu. Gdzieś w sieci, ktoś opisywał, jak to było kiedy już od jakiegos czasu jadał surowe, no i pojawiła się u niego próchnica.
Okazało się, że jego ślina ma odczyn kwaśny na tyle, że przestała stanowić ochronę dla zębów. W sumie chodziło o to, że osoba ta musiała coś tam zmienić w diecie aby wyrównać. Ale mogę się mylić i wcale nie o ten sposób żywienia chodziło. Jejku, ale zakręciłam. Ogólnie chodzi mi o zęby i tę ślinę. Jak jej odczyn w razie czego zneutralizować.
Podobno odczyn śliny sprawdza się papierkami lakmusowymi, ale nie wiem, czy to są takie zwykłe jak na lekcjach chemii, czy to te same, o których pisała Sylvia, do sprawdzania odczynu moczu. Jeśli ktoś wie, niech mnie oświeci

Ciekawa jestem, czy zbadanie śliny możnaby zlecić dentyście.