Mam 2 pytania odnośnie wolnej woli i duszy.
1) Niedawno zmarła niespodziewanie bliska osoba z mojej rodziny. Poruszałem temat w "Pytaniach do Leszka", w skrócie: gdy byłem na Oddziale Intensywnej, odmówiłem modlitwe kilkukrotnie, to samo zrobił mój brat. Lekarka wyszła i powiedziała, że pacjent zmarł. A po 10 minutach wybiegła pielęgniarka i powiedziała że akcja serca wróciła i może uda się uratować. Byłem w szoku. Niestety cieszyłem sie krótko, po kilku godzinach pacjent zmarł.
Leszek powiedział, że naruszyliśmy WOLNA WOLE umierającej osoby.
I tutaj moje pytanie - jak modlić się za zmarłych? Czy to wogóle ma sens? Modlić się za duszę? Skoro później i tak dalej się dusze wcielają (lub nie)...??
Dodam, że przyczyną śmierci było nadużywanie alkoholu, nie wiem czy osoba zmarła w stanie odurzenia. Chyba nie, ale pewności nie mam.
Takie katolickie robienie mszy w intencji zmarłych to tylko chyba kwestia nabijania sobie kieszeni przez "duchownych".
2) Mój bliski znajomy zaczął objawiać pierwsze symptomy schizofrenii. Bardzo zawiła sprawa. Zawód miłosny pchnął człowieka szanowanego, bardzo znanego w swoim srodowisku to proby samobojstwa. Okazalo sie ze oklamywal bliskich znajomych jak zyje, jak funkcjonuje - nakladal miliony przeroznych masek. Chcielismy mu pomoc ze znajomymi, wyslac na leczenie psychiatryczne, ale na nic sie to zdalo. Mimo tego ze facet ma totalne jazdy nadal zachwouje inteligencje i spryt, min. do minipulowania rodzina i ludzmi. Grozeniem ze sie zabije itd. Jestem tym na tyle zmeczony ze przestalem podejmowac jakiekolwiek akcje, skoro on tego nei chce i przeklina mnie zebym dal mu spokoj!
Czy w takim razie modlitwa tez bedzie naruszeniem wolnej woli i moze nie miec zastosowania???
Dzięki Wam ludzie za odpowiedz!