Dotarłam dziś do intencji dotyczących związków: niby chcę być w związku, potrafię wyobrazić sobie taki harmonijny związek, ale ... w mojej rodzinie takiego związku dotąd nie było. Czyli wzorzec jest taki, że wiązanie się z kimś unieszczęśliwia, a faceci są be

Bliski ideałowi był związek siostry mojej matki, ale to już nie moja gałąź, niestety. I z tamtej strony takich jazd, jak w mojej części rodziny faktycznie nie ma.
Coś mi się powolutku rozjaśnia, rozgraniczam intencje moje od nie-moich, i moje, ale powstałe pod wpływem czynników zewnętrznych, rodzinnych właśnie.
Stąd dwa pytania o karmę rodową : czy najwięcej obciążeń dziedziczy pierwsze dziecko pary? I, czy warto modlić się o oczyszczenie tych pokoleń wstecz, czy oczyszcza się tylko swoją?