Autor Wątek: Mam pytanie... - czyli do wszystkich "guru" :))  (Przeczytany 718558 razy)

Lynd Seagull

  • Global Moderator
  • Wiadomości: 2 120
  • Płeć: Mężczyzna
  • mój Nick moim Dziełem
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2014-08-01, 16:39:37 »
Przerabiania w jakim znaczeniu?

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 16:23:11 »
Jedno, co mi juz wyszlo po pierwszej sesji z terapeuta to sprawa ojca a wlasciwie tego, ze nie ,,sprzedal" mi tego, co powinien sprzedac dorosly mezczyzna swojemu dziecku, w tym wypadku synowi-umiejetnosci niezaleznosci typowej dla mezczyzny, gotowsci na podejmowanie dojarzlych emocjonalnie decyzji i umiejetnosci radzenia sobie w zyciu. To jest powodem, dla ktorego miedzy innymi tkwie gdzie tkwie i wiem teraz, ze bedzie mi bardzo trudno ruszyc to bo juz sie bardzo przyzwyczailem do trybu zycia jaki prowadze i choc uwiera mnie on, perspektywa przerabiania tego co przerabiali moi rowiesnicy w wieku lat dwudziestukilku przeraza mnie w sensie doslownym.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 15:35:10 »
To, co mnie ostatnio bardzo zaniepokoilo to zupelny brak inspiracji od zewnatrz, jakby w ogole swiat nie dawal mi zadnych bodzcow. Chce to zmienic.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-01, 15:01:56 »
 
 Po prostu chodziło o to jak TY to rozumiesz ?
 Tylko tyle.
 

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 14:44:46 »
Marylka,

tak! Nie potrafie sie cieszyc zyciem poki nie spelniam sie w nim. Kiedys tak mialem i bardzo tesknie za tym uczuciem, przeplywem energii bo wtedy obdarzasz automatycznie ta energia innych. Ale cos poszlo nie tak i od conajmniej kilku lat brak mi tej energii. Nie potrafie ot tak po prostu plynac przez zycie, cieszac sie tym, co napotykam. Widac mam silne ego i nie jest moim zdaniem w tym zyciu odchodzic od niego tylko umiejetnie nim pokierowac aby sobie cos uswiadomic.

Dla mnie spelnienie zyciowe jest wtedy, gdy mozemy robic cos i zyc wedlug tego, jak tego sie pragnie. Rozumiem, ze chodzilo Tobie o takie wytlumaczenie?
« Ostatnia zmiana: 2014-08-01, 14:55:09 wysłana przez Zed1 »

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-01, 14:21:15 »
 Edyta,
 Bliskie mi jest to co piszesz :)

 Zed1,
 Ty tak naprawdę, w głębi serca, uważasz ? Czy tylko kokietujesz ? ;)
 Od spełnienia życiowego zależy twoje 'to be or not to be' ???
 Bez tego 'spełnienia życiowego' nie ma mowy - wg ciebie ;)) - o odbudowaniu    swojej swojej wysokiej samooceny ?
 
Really ???
A może kolejność zmienić ? :)
 Poza tym
 1) Dobrze, że piszesz 'odbudowaniu' - być może ją już kiedyś miałeś, doświadczałeś. I wiesz jakie to przyjemne ją mieć :)
 2)Zdefiniuj "spełnienie życiowe", pls. Co to wg ciebie jest. Bo ja ciągle nie wiem.  I nie śpieszę się z tym. Doświadczam. Czasem są to baaardzo trudne doświadczenia !  trust me on that one ! "Bytowe" ;)

 I dziękuję ci, że piszesz i poruszasz te sprawy, właśnie tak jak to robisz :)
 Dużo mi to daje, wiesz ?
 Bo odpisując sama porządkuję sobie swoje sprawy 'to be and HOW" ;))
 Jest taka metoda w uczeniu języków, nazywa sie z niemiecka LDL= Lernen durch Lehren = Learning through teaching.
 Ucząc innych - uczymy sami siebie. Piękne doświadczenie. Dużo daje :)
 I masz rację - 'zobaczymy'.
Time will tell :)

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 14:13:46 »
Zed1
cokolwiek zrobisz to będzie dobrze :) zrobienie czegokolwiek jest zawsze lepsze od trwania w rezygnacji

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 13:59:29 »
Edyta,

u mnie wszystko byloby ok gdyby nie to, ze moje niedostosowanie zaczyna znacznie wplywac na radzenie sobie w zyciu pt. praca, relacje z ludzmi itp. Czuje, ze przekroczylem tzw. bezpieczna granice i teraz zaczyna sie jakas autodestrukcja ktora mi sie bardzo nie podoba.

Ja tez mam podobnie jak Ty, ze wcale nie musze miec wielkiej kasy (choc akurat lubie pieniadze i plynaca z nich energie ale w taki naturalny sposob, bez materialistycznego postrzegania swiata, po prostu mamy prawo do wzglednie komfotowego zycia jak kazdemu z nas sie to widzi i nie widze sensu unikania pieniedzy i mozliwosci ich zarabiania), kocham przyrode ale np. w ogole nie wychodzi mi ze zwiazkami (nie wiem tutaj, czy jego brak powoduje zanizona samoocene czy naprawde go potrzebuje). No i jesli czuje niespelnienie w okreslonych materiach znaczy ze tez trza tutaj cos zrobic, bo nie na darmo je czuje, nie na darmo wnetrze domaga sie spelnienia w okreslonych sprawach, widac z takim potencjalem sie tutaj zjawilem :).

Tak czy tak cos jest nie tak i zdecydowalem sie z tym zrobic cos konkretnego, co wyjdzie-zobaczymy.

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 13:46:41 »
Zed1
ja sobie z tym tak radzę że staram siebie akceptować taką własnie czasami dochodzę do punktu w którym jestem z tego bardzo zadowolona. Staram się też dostrzegać plusy swojej oldschoolowości np. potrafię się cieszyć tym na co inni wcale nie zwracają uwagi, nie muszę dużo zarabiać aby czuć się szczęśliwa, nie muszę z nikim konkurować aby docenić to co mam lub z kim jestem, nie muszę się przejmować tym że nie osiągnęłam sukcesu ani nie zrobiłam kariery.

Dużą radość i inspiracje daje mi kontakt z przyrodą. Cieszę się z przypadkowych spotkań ze zwykłymi ludźmi, zwierzakami. Towarzystwa i kilki mnie meczą ale mam bliski związek duchowy który mi to wynagradza więc tu też jestem zadowolona.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 13:45:42 »
  Nie śpiesz się z tym 'dostosowywaniem'. Powoli. Do zmian należy się PRZYSTOSOWAĆ . Do zmian - nie do ludzi. Bo z tym nikt nie nadąży ;)
Niecierpliwość i zbyt szybkie zmiany - powodują lęk podświadomości. Ona sie boi. Po prostu. Porozmawiaj z nią. Łagodnie :)

Ostatnie twoje zdania brzmią optymistycznie ;)

Nawet wiem, czym jest ten lek - czas. Uswiadomilem sobie, ze jak teraz czegos nie zmienie to czeka mnie nie zaciekawe zycie czlowieka niespelnionego (wlasciwie juz sie tak czuje a moze byc jeszcze gorzej). Zastanawiam sie teraz, jak to mozna zmienic, w jakim kierunku pojsc aby uzyskac to spelnienie zyciowe (bo od tego zalezy moje ,,byc albo nie byc"). Bez tego nie ma mowy o odbudowaniu swoje wysokiej samooceny, wejsciu w zwiazek czy nawet zyciu w oparciu o pozytywne wzorce.

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-01, 13:42:49 »
  Nie śpiesz się z tym 'dostosowywaniem'. Powoli. Do zmian należy się PRZYSTOSOWAĆ . Do zmian - nie do ludzi. Bo z tym nikt nie nadąży ;)
Niecierpliwość i zbyt szybkie zmiany - powodują lęk podświadomości. Ona sie boi. Po prostu. Porozmawiaj z nią. Łagodnie :)

Ostatnie twoje zdania brzmią optymistycznie ;)

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 12:15:16 »
No to witaj w klubie :P.

A tak na powaznie to widze, ze mamy podobna rozkmine z tym, ze u mnie zawsze czepiali sie mnie, ze nie ,,jestem z nimi", ze ,,niedostosowany". Ja nawet mocno podejrzewam o jaka epoke i o jakie wzorce chodzi z tym ze tutaj bedzie ciezko bo padlo tak na mnie, ze do okresu nastyu lat wychowywalem sie w totalnie odmiennym srodowisku od dzisiejszego i to tylkow zmacnia te wzorce ktore powoduja ze nie potrafie dzisiaj sie dostosowac (w ogole co to znaczy dostosowac sie, im bardziej mysle na ten temat dostrzegam ze nie ma czegos takiego jak niedostosowanie poza skrajnymi przypadkami typu ze ktos np. wychowal sie wsrod zwierzat- byl kiedys taki przyklad chlopca z Rosji bodajze).

No i wszystko z tym ,,niedostosowaniem" byloby dobrze gdybym je akceptowal a tutaj dupa-zamiast akeptacji jest totalny lek przed odrzuceniem, samotnoscia czyli ze wcale ta indywidualnosc nie jest mi na reke. Brakuje mi poczucia wspolnoty, bycia w grupie, fascynacji czyms co jest wspolne (moze dlatego ze nie spotykam osob o podobnych zapatrywaniach prawie w ogole, nie wiem). Wiem jedno-uwiera mnie to bardzo mocno i mam nadzieje to zrzucic jakos i to szybko. Najbardziej martwi mnie to, ze moj umysl nie dostrzega niczego inspirujacego w otaczajacej rzeczywistosci, jakbym w ogole nie zyl mentalnie w tym swiecie.

Ostatnio mam takie parcie na otwarcie sie na nowe, na nowe inspiracje ze masakra, i wkurza mnie ze ,,cos" totalnie blokuje te checi.
« Ostatnia zmiana: 2014-08-01, 12:17:40 wysłana przez Zed1 »

Edyta

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 12:02:11 »
...
Najbardziej mnie wkurza to, ze czuje sie totalnie odizolowany od ludzi w sensie ze nie znajduje z dziiejszymi ludzmi wspolnego jezyka, doslownie jakbym przeniosl sie z jakiejs innej historycznie epoki i mial wzorce stamtad ktore nie pozwalaja wniknac w swiat rzeczywisty.

Mial ktos tak z Was?
mam podobnie ale nie pod względem komunikacji ale czegoś takiego że "nie jara" mnie to co "jara" obecnie większość ludzi.
Najzabawniejsze zawsze jest dla mnie to jak niektóre osoby mnie oskarżały że niby z nimi konkuruję albo że chcę im coś zabrać - to były zawsze te sprawy które mnie absolutnie nie jarały.
np. kiedyś jedna dziewczyna mnie podejrzewała że chcę jej odbić partnera a on mnie absolutnie pod żadnym względem nie jarał :D
i to się powtarza bardzo często że ktoś zazdrości mi czegoś co mnie wcale nie obchodzi, do czego przywiązuję najmniejszą wagę i aż dziw że można czegoś takiego komuś zazdrościć

np. jest obojętne czy ktoś mnie wiezie trabantem czy mercedesem - ja się cieszę z tego ze w ogóle jadę sobie :)
inna sprawa to perfumy - zapach Armaniego jest dla mnie większym smrodem niż normalny zapach spoconego mężczyzny i z dwojga złego wolę spoconego :)
mogła bym podać jeszcze wiele zabawnych przykładów :)

Tess

  • Wiadomości: 2 607
  • Płeć: Kobieta
  • Status: Obserwator
[#]   « 2014-08-01, 11:52:01 »
   
'Nieuświadomiona' powiadasz ?
 Myślę, że skoro tak napisałeś to już uświadomiona.

 I czujesz się odizolowany.
Well, welcome to the club Angel ;)
I nie jesteś sam. Sporo jest nas tu - klubowiczów.

Zed1

  • Gość
[#]   « 2014-08-01, 11:01:53 »
Te pytania, które masz ułóż w formie modlitwy i, po prostu pomódl się do Boga.
Zapytaj bezpośrednio ;)

Jeden z dyplomatów zwykł był mawiać
 " Nie trać czasu na szczeble pośrednie. Wal prosto do Szefa ! " ;)
W wyniku tej modlitwy zadzieje się coś. Inspiracja czy cuś :)
Może taka, żeby skorzystać z usług profesjonalisty ? :)

Wlasnie skorzystalem :). Wyglada na to, ze to konkretna osoba, ale zobaczylem rowniez ze kwestie z ktorymi sie ,,borykam" beda cholernie ciezkie do przerobienia bo to typowo egzystencjalne jazdy sa typu nieuswiadomiona nieakceptacja rzeczywistosci z ktorej ida wzorce i intencje, ktore kieruja moim zyciem co mi sie coraz bardziej nie podoba.

Najbardziej mnie wkurza to, ze czuje sie totalnie odizolowany od ludzi w sensie ze nie znajduje z dziiejszymi ludzmi wspolnego jezyka, doslownie jakbym przeniosl sie z jakiejs innej historycznie epoki i mial wzorce stamtad ktore nie pozwalaja wniknac w swiat rzeczywisty.

Mial ktos tak z Was?
« Ostatnia zmiana: 2014-08-01, 11:06:48 wysłana przez Zed1 »