Autor Wątek: Ćwiczenie badania ERD i inne  (Przeczytany 348241 razy)

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-09-16, 13:29:06 »
Ok, ok. Rozumiem ze wszystko przemija, mimo to przemijanie mistrza powinno byc bardzo "lagodne". Na pewno bez np nowotworu (Krishnamurti).
Stan szczesliwosci kloci mi sie z fizycznym cierpieniem, kojarzy mi sie to z wplywem morfiny, cialo niszczeje, mimo to bolu nie doswiadczam. Mistrz powinien "umierac zdrowy". A nie na endorfinowym haju.

Szakul0102

  • Wiadomości: 49
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-09-16, 13:28:05 »

Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-16, 12:40:16 »
a to jeszcze o tym co spotyka urzeczywistnionych na przykładzie Buddy i jego  zaawansowanego w rozwoju wroga, który "poprzez praktykę uzyskał moce siddhi, dostępne dla tych, którzy rodzą się po raz ostatni w tym świecie (puthujja-nika-iddhi)", czyli zamachy, próby przejęcia Zgromadzenia i schizmy za życia Buddy:
"Wtedy Devadatta postanowił zgładzić Buddę sam. Pewnego dnia, gdy Budda przechadzał się wraz z mnichami wzdłuż zboczy Gijjhakūta, stoczył w jego kierunku kamień. Kamień się zablokował, jednak jego odłamek boleśnie ugodził Buddę w stopę. Mnisi zanieśli swego nauczyciela do Maddakucchi, a stamtąd do Ambavany Jīvaki. Tam Jīvaka doglądał rany Buddy. Od tego momentu, mnisi namawiali swego nauczyciela, by wszędzie wybierał się w towarzystwie strażników. Budda jednak odmówił, mówiąc im, że nie jest możliwe, by pozbawić Tathāgaty życia."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Devadatta_(buddyzm)#cite_note-6
i stamtąd ciekawostka związana ze śmiercią Dewadatty i ważnością momentu śmierci:  "Był piątą osobą w czasach Buddy pochłoniętą przez ziemię"

 Słyszałem jak Devadatta był
 Uważany za mądrego człowieka,
 Rozwiniętego w medytacji
 Lśniącego jak gdyby swą sławą.

Uznawszy się za mu równego,
 Napadł Tathagatę
 I udał się do czterodrzwiowego przerażającego miejsca,
 Avici Nieustannego Piekła.
http://sasana.wikidot.com/iti-3-40-var


Frisky

  • Wiadomości: 5 792
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-16, 10:08:06 »
Frisky:
Myślałem że JKP głosił że znajduje sie w stanie ciągłej szczęśliwości i odpuścił sobie misje.

Pozatym choroba wiąże się z cierpieniem (zwłaszcza długa), a to chyba nie powinno mieć miejsce u osoby urzeczywistnionej, prawda?

Budda  i wielu innych, też znajdowali się w stanie ciągłej szczęśliwości i realizowali duchowe misje, więc nie wiem skąd to rozróżnienie, jak spojrzysz choćby na ceremonię pogrzebową JKripalu to zobaczysz uczniów, tłumy wielbicieli i chyba jedną z tych pięknych świątyń które zbudowano w ramach tej jego misji, nawet jego ostatnie przemówienie niedługo przed śmiercią, czyli przekazywanie przez niego duchowych nauk, też było elementem tej misji, podobnie jak sam pogrzeb, a co do podejścia urzeczywistnionych do świata, więc i ciała:

"Czy wiesz, po co dostałeś inteligencję? Nie po to, abyś gromadził bogactwa.
 Zostałeś obdarzony inteligencją, abyś mógł zrozumieć, że wszystko,
 co widzisz wokół to zjawisko bardzo krótkotrwałe i przemijające"

fajny przykład związany ze śmiercią, czyli urzeczywistniony mistrz leżący przez prawie dwa miesiące na łożu ze strzał tkwiących w podziurawionym  ciele i czekający na odpowiedni moment do opuszczenia ciała:
"Był to też dzień początku bardzo pomyślnego okresu w roku. W tamtym czasie uznawano go za bardzo korzystny dla śmierci. Bhiszma czekał 58 dni na dzień, gdy słońce rozpocznie swoją wędrówkę w kierunku północy. Cały ten czas rozmyślał o Panu i czekał na właściwy czas, by umrzeć. Tym sposobem Bhiszma uczył świat, że moment śmierci jest ważniejszy niż moment urodzenia. Bardziej pożądane jest, by umrzeć w pomyślnym dniu, niż w takim dniu się urodzić. Jeśli ktoś umiera w ten sposób, będzie miał dobre kolejne narodziny.  Dzisiaj wszyscy chcemy dobrego urodzenia, ale nie dbamy o dobrą śmierć. Wewnętrznym znaczeniem dobrego urodzenia jest możliwość dobrej śmierci. Powinniśmy zrozumieć prawdę, że cała nasza sadhana (praktyki duchowe) nie ma na celu przyjemnego życia, lecz dobrą i spokojną śmierć. Wszyscy wielcy święci i jogini modlą się o łatwą i dobrą śmierć oraz o umożliwienie łatwego połączenia się z Panem. My także powinniśmy starać się o ten ostateczny cel połączenia z boskością."
http://www.sathyasai.org.pl/dyskursy.php?tekst=t2.7.565

 

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-15, 17:57:12 »
Danny,  nie waha się nieboszczyków.

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-09-15, 13:05:24 »
Wahnie ktos Leo? Chcialem porownac wyniki.

Danny7

  • Wiadomości: 158
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-15, 11:51:48 »

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-15, 08:51:31 »
Logicznie ujmując to może, więc tamci Mistrzowie albo nie potrafili utrzymać wiecznej młodości albo nie chcieli. Natomiast Ci obecni "avatarowie-celebryci" nie potrafią ani jednego ani drugiego.

miś

  • Wiadomości: 54
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-15, 01:17:53 »
interesujące, tylko po co zmieniać zdrowe ciało komuś na wysokim poziomie RD ? może się rozwijać w tym co jest

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-14, 21:39:38 »
Nie ujawniają się. Zapewne nie chcą rozgłosu bo wolą spokój niż tłumy fanów gotowych płacić i lizać im stopy na pokaz  niż praktykować. Myślę, że takie odejście nie musi być zbyt trudne na przykład dla kogoś kto medytuje, ma pamięć poprzednich wcieleń, wysoki ERD ;)  i ma OBE na zawołanie. Po prostu w pewnym momencie żegna się ze znajomymi, zapada w medytacje, wychodzi z ciała i je porzuca wcześniej mając już upatrzone następne jeśli się wcześniej nie Oświecił i przepracował Karmę.

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-09-14, 21:13:17 »
Mi chodziło o takich dzisiejszych. Im dalej w przeszłość tym więcej cudów.

BTW, mam taką książkę Swamiego Ramy "Medytacja", bardzo fajna.

Ile ERD Ma Leonardo Di Caprio? http://media.melty.it/article-2797821-ajust_930/leonardo-di-caprio-golden-globes.jpg
« Ostatnia zmiana: 2016-09-14, 21:16:50 wysłana przez jaskier »

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-14, 21:06:45 »
Tak, Mistrz Swamiego Ramy jak i inni Mistrzowie z tamtych czasów, których odejście Swami Rama opisywał jako świadome porzucenie zdrowego ciała. Zapewne i teraz tacy by się znaleźli, ale wolą nauczać w ciszy i spokoju zamiast na pokaz jak to robią różnej maści "Avatarowie"

jaskier

  • Wiadomości: 908
  • Płeć: Mężczyzna
  • Status: Poszukujący
[#]   « 2016-09-14, 19:30:31 »
Chciałem napisać JKM ale myśle sobie, no nieee, to chyba jakoś inaczej było, przecież nie Janusz Korwin-Mikke :P

Mamy jakiegoś mistrza który umarł w zaawansowany wieku bez zbędnego cierpienia?

DarkAngelbubu

  • Wiadomości: 1 605
  • Płeć: Mężczyzna
  • Jacek Izdebski
  • Status: Ekspert
[#]   « 2016-09-14, 18:44:29 »
mam nadzieję, że żyje, bo wahadło wpierw skacze mi na 35 ERD po czym się zatrzymuje i stoi w miejscu.

Darek

  • Wiadomości: 615
  • Płeć: Mężczyzna
  • Nie ściemniać w tematach duchowych
  • Status: Obserwator
[#]   « 2016-09-14, 18:36:39 »
Dark
Wahnij może tego Ram Bahadur Bomjon, po latach medytacji.
Co ciekawe ubiera się często na biało, a nie na żółto jak inni
http://www.nautilus.org.pl/artykuly,3015,czy-w-przyszlym-roku-wroci-slynny-8216budda-boy8217.html?cat_id=68
« Ostatnia zmiana: 2016-09-14, 18:39:51 wysłana przez Darek »