Tylko, że tu jest inny cel tej afirmacji. Nie afirmuje, że jestem wystarczająco atrakcyjny dla konkretnej osoby, ale że ogólnie już teraz, taki jaki jestem - jestem wystarczająco atrakcyjny. Tu chodzi o to, aby docenić swoją obecną atrakcyjność i zaprzestać wysiłków, aby być uznawanym za bardziej atrakcyjnego - przestać się dostosowywać do wyobrażeń otoczenia na temat atrakcyjności.
"jeśli moja partnerka jest wystarczająco atrakcyjna to znaczy, że są inne, znacznie bardziej atrakcyjne kobiety, ale ja poprzestanę na tej."
No i co w tym złego? Jeżeli jest dla Ciebie wystarczająco atrakcyjna, to nie ma potrzeby zmieniania jej na lepszy model. Kto powiedział, że musisz dążyć do osiągnięcia maksimum we wszystkim? Przecież to tak jakbym ja powiedział, że nie mogę uznać zarobków w wysokości miliona złotych miesięcznie za wystarczająco dobre, bo przecież inni mogą zarabiać dwa miliony. Stanie się coś jeśli poprzestanę na milionie?
To samo tyczy się atrakcyjności seksualnej - moja partnerka może mieć jakieś drobne niedoskonałości np. czysto fizyczne czyli lekko krzywe zęby czy fałdka na brzuchu. I wtedy ja mimo tych wad mogę uznać ją za wystarczająco atrakcyjną i mimo istnienia piękniejszych kobiet, chcieć być właśnie z nią - bo cała reszta jest tak wspaniała, że te pierdoły nie mają znaczenia.
A przypominam, że mówimy tylko o atrakcyjności seksualnej, a nie całościowej.