To ja wyznam, że zmienił mi się sposób uzdrawiania, stosuję te same techniki, choć w sumie ciągle poszerzam i dodaję nowe, testuję, miksuję, sprawdzam, ale generalnie chodzi o to, że nie wkładam w to już tyle wysiłku. To dziwne, ale idzie mi w miarę lekko, czuję jak mi się też poszerzyła czakra gardła, właśnie pod kątem lekkiego uzdrawiania. Mimo, że uzdrawiam traumy, to nie są one już dla mnie tak traumatyczne jak kiedyś. Jestem ich świadoma, nawet lubię w nie wchodzić i uzdrawiać. Własne obciążenia nie ciążą mi tak jak kiedyś, teraz są i wiem, że trzeba je uzdrowić, ale biorę je raczej na spokojnie.
Jedyne co, to moja podświadomość gubi się trochę w życiu bez traum, nie wie za bardzo co i jak robić, choć dzisiaj poczułam inspirację, że właśnie to jest idealny stan do działania, że trzeba go wykorzystywać na działanie. I tu mi się nasuwa pomysł by robić coś dla ludzi, by wyjść do nich z jakąś propozycją, ale jeszcze nie wiem co to ma być dokładnie.